Skocz do zawartości




Zdjęcie

Czy gaz łupkowy jest naszym wrogiem?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
46 odpowiedzi w tym temacie

#1

mylo.

    Altair

  • Postów: 4504
  • Tematów: 82
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Zatrucie wód w Polsce przez Frac


Zagrożenie zasobów źródeł wód pitnych w Polsce trwałym skażeniem spowodowanym metodą hydraulic fracturing stosowaną przy poszukiwaniach złóż gazu w łupkach jest w swoich skutkach dywersją gospodarczą.

Deficyt wody pitnej w Polsce pogłębia się coraz szybciej (także w związku z ociepleniem klimatu). W tej sytuacji za tanie licencje na odwierty poszukiwawcze, oddawać olbrzymie ilości wody za darmo jest już godnym dymisji błędem gospodarczym. Pozwalać z Urzędu Ministerstwa Ochrony Środowiska na stosowanie technologii zatruwającej wody pitne i gruntowe w całej Polsce na lata jest dywersją gospodarczą.

Taką politykę zainicjował swego czasu Minister „Ochrony” Środowiska Szyszko w imieniu Kaczyńskiego z PIS, a teraz kontynuuje Minister Kraszewski w imieniu Tuska z PO. To oni są odpowiedzialni za sprzedaż koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż gazu w łupkach. Zatrucie wód następuje już teraz i dlatego konsekwencje technologii wydobycia gazu z łupków będą potencjalnie groźne dla wszystkich Polaków, włączając tych durni co do tego dopuścili. Dzieci gazem pragnienia nie ugaszą!

Technologia wydobycia gazu w łupkach polega na borowaniu tradycyjnego odwiertu pionowego, który zostaje przedłużany o odwierty w poziomie. Doprowadzona pod ciśnieniem mieszanina wody z odpowiednimi chemikaliami rozsadza skały i uwalnia gaz ziemny. Wraz z wodą doprowadza się do powstałych szczelin piasek kwarcowy by szczeliny się nie pozamykały. Proces ten nazywany jest po angielsku Hydraulic Fracturing, po polsku: zabiegi kwasowania i szczelinowania skał produktywnych.

Niszczenie Polski związane jest z systemem okradania jakim jest system demokracji parlamentarnej, system, którym kierują ludzie dający łapówki – lobbyści. Zmiany wewnątrz systemu nie były i nie będą nigdy w stanie zatrzymać korupcji, tworzącej szkielet systemu parlamentarnego.

Działacze polityczni proponujący kosmetykę wewnątrz systemu poprzez wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych JOW, korupcji w Polsce nie ukrócą.

To złudzenie, że wprowadzenie na scenę polityczną „lepszych polityków” zmieni nastawienie ludzi do łapówek. Na korupcję nie ma odpornego człowieka – to kwestia wielkości łapówki. Ci co propagują partię z „najlepszych”, podwyższają tylko stawki na przekupstwa i przede wszystkim stwarzają następne złudzenie, że potrafią ordynacją wyborczą coś zmienić. Ale jakby JOW-owcy wygrali, to by korupcji w Polsce też nie zwalczyli.

Rozwiązaniem skutecznym jest wprowadzenie nowego systemu politycznego Demokracji Bezpośredniej (DB), w którym cała władza wykonawcza, ustawodawcza i sądownictwo należy prawdziwie do wszystkich obywateli. System DB nie ma nic wspólnego z podobnym określeniem DB używanym przez polityczny establishment w sensie narzędzia politycznego- referendum w ramach systemu przedstawicielskiego i przynależności do Unii Europejskiej.

Rozwój systemu DB nastąpi, jak większość Polaków zrozumie, że muszą się przed grabieżą aktywnie bronić. Jak doświadczą, co to znaczy we własnym kraju żebrać o wodę pitną lub spijać wysychające kałuże, jak tubylcy w byłej kolonii francuskiej Burkina Faso. Tam w Burkina Faso – w Afryce, ludzie by dostać się do codziennej porcji wody rozwalają wodociągi prowadzące do bogatszych dzielnic, gdyż na kupno wody od francuskiego monopolisty ich nie stać. Zostać rozstrzelanym za kradzież wiadra wody?

Taką perspektywę wyzysku zwykłych obywateli w Polsce, można wyprorokować z historii i aktualnej sytuacji politycznej każdego kraju, któremu globalne koncerny z USA i z Europy Zachodniej”pomagają” w rozwoju „prawdziwej” demokracji.

Po aferze pomiarowej (22 miliony oszukanych Polaków) odkryłem dywersję gospodarczą na podobną skalę, gdzie chodzi o życie ludzkie i o środowisko. Ta nowa wroga, wobec własnego narodu ogólnopolska akcja dywersyjna zawodowych najemników powoduje, że w przyszłości ludzie w dużych częściach Polski nie będą mieć dostępu do czystej wody pitnej ani dla siebie ani dla zwierząt. Woda będzie zatruta płuczynami z odwiertów próbnych, powstałych przy poszukiwaniu gazu łupkowego.

Na początku roku przeciągnęła się przez internet fala zgorszenia o wyprzedaży polskich zasobów gazu w łupkach poprzez manipulację informacji o koncesjach. Dla pełnego wprowadzenia w temat przypominam, cytuję: „(…) Od dziesiątków lat, w tym także w ostatnim 20-leciu, manipulowano informacją geologiczną. Np. coroczne Bilanse Zasobów Kopalin (PIG) informują, że mamy jedynie 150 mld m3 gazu (na 10 lat eksploatacji) i 19,5 mln ton ropy (na 1,3 roku eksploatacji). Jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej, z chwilą przekazania zasobów w celu rozpoznania, od razu wiadomo, że pod Kutnem zasób gazu przekazany w 2007 roku FX Energy to ok. 500 mld m3, a gaz przekazany firmie Chevron w 2009 r. (obie firmy z USA) to ok. 1000 mld m3 (1 bln). Zasoby te po prostu, były dawno, poprzez kilka tysięcy wierceń w latach 60. i 70. XX wieku i inne (satelitarne) w latach następnych, rozpoznane, a informacje utajniono polskiemu społeczeństwu i przekazywano agenturze KGB. Nie ujawnienie tych zasobów było i jest tym na rękę, którzy mają biznes na sprowadzaniu gazu z Rosji. Przekazano obecnie w obce ręce zasoby gazu w ilości ok. 1,5 bln m3 (na ok. 150 lat zapotrzebowania obecnego Polski) za ok. 1% wartości (opłaty koncesyjne za wydobycie – 5,63 PLN/1000m3) ze stratą ok. 2000 mld PLN (cena gazu z Rosji to ponad 400 USD/1000 m3. Zasoby te zostały dawno rozpoznane i firmy amerykańskie, o których mowa powyżej (w FX Energy jest były wiceprezes PGNiG), mają 100% pewności co do wielkości zasobów, czym się same chwalą na swoich stronach internetowych. Manipulacja informacją przez Głównego Geologa Kraju, który wydał koncesje, polega na tym, koncesje wydaje (wydał obcym firmom ponad 30), jak twierdzi jedynie na rozpoznanie zasobów. Dają się na to nabierać wszyscy, nie znając prawa geologicznego i górniczego, które obecnie w Art. 12 stanowi że: kto rozpoznał złoże? może żądać pierwszeństwa do jego eksploatacji przed innymi. Oznacza to, że rozpoznanie jest jednoznaczne z prawem do eksploatacji. To samo w Art. 15 jest kontynuowane w projekcie nowego prawa geologicznego i górniczego (GiG) – druk sejmowy 1696 „Prawo geologiczne i górnicze wraz z projektami aktów wykonawczych”. Projekt nowego prawa GiG zmierza do totalnego przejęcia wszelkich zasobów energetycznych (oraz pozostałych) przez organ koncesyjny podległy Głównemu Geologowi Kraju w jednym celu – przekazania tych zasobów w ręce prywatnych firm przetargowo lub bez przetargu. Z pominięciem interesu państwa, samorządów i obywateli, czyli obecnych właściciel. Których pozbawia się możliwości korzystania z własnych zasobów. Dodatkowo jeszcze w nowym prawie wymyślono możliwość bezwzględnego wywłaszczenia z nieruchomości wszystkich właścicieli obecnych przez tego, który uzyskał koncesję na rozpoznanie i/lub eksploatację. Np. FX Energy ma już tereny o pow. 8,5 tys. km2 terenów w Polsce, które może przejąć na min. 50 lat, wywłaszczając wszystkich, jeśli zobaczy w tym jakiś interes. Nowe prawo GiG ma ułatwić także znakomicie przekazanie węgla brunatnego w obce ręce. Węgiel brunatny ma „iść” z prywatyzacją energetyki, co oznacza, że za oczekiwane 12 mld PLN (obecnie szacunki dochodzą do 25 mld PLN) z prywatyzacji sektora energetycznego utracimy zasoby o wartości setek mld PLN. Samorządy i organizacje społeczne eliminuje się skutecznie z procesu koncesyjnego, poprzez kolejne prawne ograniczenia ustawowe, celowe manipulacje prawem. To wszystko staje się niewiarygodne poprzez swoją prostotę. Wydaje nam się, że nikt nie może zabrać nam naszych domów, działek, pól i lasów. A jednak, wystarczy przeczytać choćby skrót projektu nowego prawa geologicznego i górniczego, żeby zrozumieć grozę sytuacji.” [1]

Autor Modry pisze [1] o wywłaszczaniu, ale to przecież normalne i dotyczy nie tylko otworów wiertniczych, ale i innych dużych projektów jak linie wysokiego napięcia, duże budowle, bazy wojskowe USA itd. W systemie demokracji parlamentarnej ludzie mają tak dużo do powiedzenia jak za komuny – z deszczu pod rynnę.

Istnieje jednak ten szczególny przypadek podstawowy, gdzie nie liczą się żadne przepisy i trzeba zrobić wszystko by ratować życie ludzi i zwierząt.

Tak jest w przypadku terroru polami elektromagnetycznymi z telefonii komórkowej i innych stacji nadawczych, które zniszczyły polskie niebo, tak może się stać w nagłaśnianym teraz przeze mnie przypadku ciężkiego zatrucia zasobów wód polskich poprzez odwierty poszukiwawcze za gazem ziemnym w łupkach – koncerny zatruwają na trwałe polską ziemię i wodę!

Technologia wydobycia gazu z łupków polega na wierceniu tradycyjnego odwiertu pionowego, który przedłuża się o odwierty w poziomie. Doprowadzona pod ciśnieniem mieszanina wody z odpowiednimi chemikaliami rozsadza skały i uwalnia gaz ziemny. Wraz z wodą doprowadza się do powstałych szczelin piasek kwarcowy by szczeliny się nie pozamykały. Proces ten nazywany jest po angielsku Hydraulic Fracturing, po polsku pan Macuda [2] pisze „o zabiegach kwasowania i szczelinowania skał produktywnych”.

Dalsza aktualna praca o amerykańskich doświadczeniach z hydraulic fracturing [3] całkowicie pomija wysychanie źródeł wody, masowe zatrucie wody pitnej przy wydobywaniu gazu z łupków oraz zdecydowany i rosnący opór społeczny w USA. Artykuł naukowy [4] Pawła Poprawy służy dezinformacji decydentów.

Niektóre dodatki chemiczne w cieczy technologicznej są tak trujące, że nie mają prawa być w Niemczech dodawane do wody w żadnym stopniu rozcieńczenia. Do trucizn używanych w Niemczech do listopada 2010 r. NIELEGALNIE (sic!) przez US-koncern ExxonMobil, mający w Polsce oficjalnie 6 koncesji [5] na poszukiwanie i rozpoznawanie konwencjonalnych i niekonwencjonalnych złóż węglowodorów należy 5-Chlor-2-methyl-2H-isothiazol-3-on a także 2-Methyl-2H-isothiazol-3-on.

Amerykański przemysł wydobywczy nie dysponuje żadnymi obiektywnymi wynikami badań udowadniających brak przejścia gazu i cieczy technologicznej poprzez powstałe rysy do wody gruntowej i źródeł wody pitnej. Wręcz przeciwnie przedostawanie się trucizn do wody jest udokumentowane [6] [7]. Oczywiście koncerny zaprzeczają przez kupionych naukowców. Exxon Mobil próbował w Niemczech kłamać i przejechał się. Kłamliwy cytat rzecznika koncernu powtórzyły większe media w Niemczech [8] i spotkały się z całkowitą negacją urzędników gospodarki wodnej, którzy nie zostali poinformowani o próbnych odwiertach.

Cytat ze stanowiska ExxonMobil: „Cieczy do procesu Frac wg prawa o środkach chemicznych nie trzeba znakować, gdyż ona nie jest ani trująca ani wg. przepisów higienicznych wodzie pitnej nie zagraża.”

To kłamstwo rzecznika koncernu świadczy o arogancji koncernu amerykańskiego ExxonMobil, który przepisy z USA zmienione przez J.W. Busha, chce bezczelnie narzucić jako „prawo” Europie. Dezinformacja jest podobna do fałszywych informacji biura ekspertyz sejmowych dotyczących telefonii komórkowej i elektroskażeń. W przypadku mikrofal mafia telefonii komórkowej próbuje niszczyć istniejące solidne wyniki badań uczciwych naukowców i przeforsować przez bandę zrzeszoną w prywatnym klubie ICNIRP zafałszowane pseudonaukowe „zalecenia” państwom na całym świecie.

Faktem jest, że mafia telefonii komórkowej kupiła sobie w Polsce ustawy z ochrony środowiska i o infrastrukturze. Z koncesjami na odwierty, niszczeniem zasobów wody pitnej w Polsce i degradacją środowiska jest podobnie.

Rozwój kopalnictwa gazu ze skały łupkowej w USA stał się możliwy dopiero w roku 2005 jak przestępca wojenny, prezydent USA Bush jr. uwolnił koncerny poszukujące gazu w łupkach z wymogów ustawy o ochronie wody pitnej w „Safe Drinking Water Act”. W latach 2007 do połowy roku 2008 nastąpił wzrost wydobycia gazu w Stanach o 14 procent. Aktualnie Senator Demokratów Maurice Hinchey stara się powiadomić cały polityczny establishment i zmienić ustawę o wodzie pitnej. On jakoby nic nie wiedział o szkodach, podobnie inni senatorowie. W Niemczech to samo. Urząd do kontroli jakości wody pitnej nic nie wiedział o zastosowaniu przez ExxonMobil przy odwiertach poszukiwawczych substancji trujących, których nawet rozcieńczanie w wodzie jest w Niemczech zakazane.

Czy Minister Ochrony Środowiska Andrzej Kraszewski określił się nie podając lub nie mając sprzeciwów do metod wydobycia gazu, zobaczymy. Obowiązkiem z jego funkcji jest jednak zastosowanie wiedzy o skutkach ekologicznych poszukiwań gazu łupkowego. Andrzej Kraszewski był m.in. opiekunem pracy z tematu ochrony wody[3]. Jako profesor Politechniki Warszawskiej Wydziału Inżynierii Środowiska czytał on z pewnością ekspertyzę Jana Macudy [2]. Czytając ten artykuł ostrzegawczy ma on więc wszystkie możliwości informacyjne.

Czy Minister Kraszewski prawidłowe wnioski wyciągnie, ja wątpię – mam złe doświadczenia z Ministerstwem Środowiska niezależnie od rządzącej ekipy politycznej. Na razie nie widać na stronie Ministerstwa, że on problem chce zauważyć, przeprowadzić konsultacje społeczne i ostrzec społeczeństwo. Dlatego jako Obywatel Polski proszę upublicznić moje opracowanie na stronie Ministerstwa Ochrony Środowiska!

Uzupełniając wnioski Pana Macudy trzeba uwzględnić 5-letnie prawdziwe doświadczenia amerykańskie. Po latach eksploatacji jak rolnikom pozdychało bydło i wyschły zboża, jak zaczęły umierać dzieci, gdyż piły wodę z truciznami i gazem, a rodziny zaczęły tracić podstawy swojego utrzymania, uformował się w USA opór społeczny. Ludzie krzyczą: Gazem dzieci nie napoisz! Tak jest w USA, po 5 latach eksploatacji skał ilastych na shale gas – gaz łupkowy oraz tight gas – gazu uwięziony.

Tabela 3 pana Macudy w [2] o ilościach trucizn jest jednoznaczna, ale pomimo tego zbyt poprawna politycznie – by nie przestraszyć inwestorów zagranicznych? Trochę wzmocnię jej wymowę… W skład 3087 ton płuczki patrz tab 3 Macudy (lp 1 + lp 8) wchodzi wg. informacji ExxonMobil 2000 ton wody czyli 2 miliony litrów wody. By taką toksyczną mieszaninę składować, trzeba przynajmniej basenu 30mx30mx3m.

Macuda pisze: „Istotne zanieczyszczenie wielu elementów środowiska może również wystąpić w przypadkach awaryjnych zrzutów płuczki, solanki, gazu ziemnego i ropy naftowej oraz towarzyszącego im zazwyczaj siarkowodoru. Do sytuacji awaryjnych dochodzi najczęściej w przypadku trudnych do przewidzenia warunków złożowych, błędów załogi,zawodności stosowanego sprzętu, a także w przypadku nawiercania struktur zbiornikowych zawierających płyny złożowe pod anomalnie wysokim ciśnieniem.”

Narzuca się podejrzenie, że najłatwiejszą metodą usunięcia trucizn są „awarie przypadkowe” zlecane robotnikom dla oszczędzania kosztów utylizacji odpadów płynnych. Gdzie takie firmy wylewają 2 miliony litrów trucizny? Mieszkańcy wg. prawa ochrony środowiska i ratyfikowanej umowy z Aarhus [8] mają pełne prawo na bieżąco bez sądu i łaski wiedzieć, gdzie firma wylewa trujące odpady. Zużycie wody wzrasta do 8 milionów litrów przy eksploatacji odwiertu. Zużycie wody i jej zatrucie jest tak duże, że miasteczka w okolicy odwiertów zostają odcięte od wody pitnej. Słowem kluczowym, jest Fracing.

Fracing określa bardzo niebezpieczną dla otoczenia technologię wydobycia gazu naturalnego ze skały łupkowej. Dopiero jak się to słowo wstawia do wyszukiwarek internetowych można faktycznie znaleźć materiały uczciwie krytyczne dotyczące metody wydobywania gazu łupkowego w USA. Zagrożenie wody pitnej w całej Polsce jest w przypadku 227 koncesji (stan z 1 listopada 2010r.) na poszukiwanie i rozpoznawanie konwencjonalnych i niekonwencjonalnych złóż węglowodorów) faktem ewidentnym. Trzeba tylko uwzględnić doświadczenia amerykańskie. Mieszkańcy, którzy się na odwierty zgadzają muszą sami wypracować system kontroli odwiertów jak chcą ochronić swoje tereny przed degradacją.

Macuda [2] podaje: „Do głównych źródeł zanieczyszczeń występujących w odpadach wiertniczych należy zaliczyć: środki chemiczne używane do sporządzania i regulacji parametrów technologicznych płuczek wiertniczych, biocydy, substancje ropopochodne, inhibitory korozji, środki chemiczne stosowane do dowiercania złóż i stymulacji dopływu węglowodorów oraz płyny złożowe w postaci solanki i ropy naftowej. W Polsce do wiercenia otworów poszukiwawczych za złożami węglowodorów stosuje się kilka rodzajów płuczek, m.in. chlorkowo-potasową, polimerowo-potasową, beziłową, kationową, „X-pol” i bentonitową. Decyzję o doborze rodzaju płuczki podejmuje się każdorazowo po uwzględnieniu warunków geologicznych, złożowych i technicznych wiercenia otworu.”

W tabeli 3 zestawiono główne rodzaje i ilości odpadów powstających podczas wiercenia otworu poszukiwawczego do głębokości 3000 m i wykonania w nim zabiegów stymulujących dopływ płynów złożowych do otworu. Macuda jednak nie podaje co za trucizny używają firmy zagraniczne ze zrozumiałych względów. Składy płuczek są objęte tajemnicą firmową. Dlatego pisanie jak u góry „W Polsce do wiercenia otworów..” nie jest dokładne, ale uspokajające, a SANEPiD ma podkładkę.

W Polsce wiercą Amerykanie, Norwegowie, Rosjanie, Niemcy i inni. Każdy zespół ma własne recepty na chemiczne bomby do rozsadzania skał łupkowych i czyszczenia rur. Poniżej podaję składniki, które pan Macuda w tabelce 3 nie uwzględnia i dlatego osłabia swoje wnioski. Co wchodzi w skład 3087 ton płuczki tabela 3 wg Macudy (lp 1 + lp 8). Fajne to słowo ta „płuczka”, czy „płyn technologiczny”. Po porównaniu tabelki 3 z ilościami trucizn podanymi przez koncern Exxon Mobil Production dziennikarzom w Niemczech, użytych podczas odwiertu próbnego w Borringhauser Moor niedaleko Damme, uzupełniam analizę pana Macudy o ilości chemii używanej w USA i w Niemczech.

Pan Macuda wprawdzie dobrze napisał (1, str. 266), ale z jego danych nie wynika zagrożenie trwałego skażenia wód, a szczególnie źródeł wód pitnych na dużych obszarach Polski, a więc w sposób katastrofalny: „W zależności od warunków geologicznych, konstrukcji otworów wielodennych oraz ich długości w strefie złożowej, wykonuje się w nich od kilku do kilkunastu zabiegów szczelinowania. Pociąga to za sobą konieczność wykorzystania do celów technologicznych bardzo dużych ilości wody oraz środków chemicznych, niezbędnych do przygotowania cieczy technologicznych. Zabiegi stymulacji generują również duże ilości odpadów, które muszą być następnie poddane zabiegom utylizacji.”

Oto wzmocnione konkretnymi liczbami dane empiryczne: zużycie 2 milionów litrów wody dla jednego otworu poszukiwawczego gazu w łupkach, wzrasta do 7-8 milionów litrów wody podczas regularnej eksploatacji jednego odwiertu (dane z USA) Zapotrzebowanie na chemikalia wzrasta odpowiednio proporcjonalnie.

Ilości dla jednego odwiertu próbnego: 9,5 ton ethoxylated octylphenol + Petroleum, 19 ton tetramethylammonium cloride i 680 kg biozidów C4H4CINOS.

Odnośnie składu roztworów technologicznych używanych w USA proszę puknąć w obrazek z boku dla uzyskania powiększenia.

Wnioski są następujące:

1. Uczmy się z błędów popełnionych przez administrację Busha juniora w USA. Nie trzeba własnej szkody by reagować i zapobiec katastrofie ekologicznej w skali całej Polski.

2. Setki odwiertów próbnych w skałach ilastych (w łupkach) spowoduje trwałe zatrucie wody gruntowej i pitnej na dużych obszarach Polski. One będą dla polskiej ziemi bardziej toksyczne niż kiedykolwiek były ruskie bazy wojskowe.

3. Ludność powinna dążyć do natychmiastowej samoobrony środowiska swojego zamieszkania: a) Ludzie z okolic odwiertu próbnego (skorumpowani i nieudolni inspektorzy SANEPIDu się nie nadają) muszą wspólnie nadzorować aby firmy zużytego płynu technologicznego nie wylewały do okolicznej ziemi. Uwzględniając korupcję i nieodpowiedzialność pracowników firm wiertniczych istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo trwałego skażenia żył wodnych toksycznymi ilościami mieszanin technologicznych. b) Koszty prywatnych analiz wody powinny być mieszkańcom zwracane. c) Mieszkańcy, którzy się na odwierty zgadzają lub są zmuszeni do ich tolerowania, jeśli chcą ochronić swoje tereny przed trwałą degradacją, muszą wypracować sobie system kontroli utylizacji zatrutej wody z odwiertów. Ludzie powinni instalować systemy nadzoru wideo, uzbroić się i bronić swoich wód gruntowych i żył wodnych.

4. Miejsca utylizacji odpadów płynnych dla każdego odwiertu powinny być podawane w internecie, najlepiej na stronie Ministerstwa Ochrony Środowiska.

5. Kary za skażenie wody gruntowej i pitnej w okolicach geologicznych odwiertu powinna kosztować odpowiedzialne za poszukiwanie gazu firmy miliony Euro.

6. Potrzebna jest bardzo dokładna ustawa „o dodatkach technologicznych” z zakazem stosowania szczególnie trujących wodę pitną substancji jak 5-Chlor-2-methyl-2H-isothiazol-3-on. Szczególną kontrolą powinny być objęte dodatki do płuczyn bez nazw.

7. Jedyną perspektywą zmian skutecznych jest ustanowienie nowego systemu demokracji bezpośredniej.

Autor: Krzysztof Puzyna


źródło

Użytkownik mylo edytował ten post 06.01.2011 - 09:20

  • 0



#2

ICM600.
  • Postów: 184
  • Tematów: 25
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Oto mapka złóż gazów łupkowych oraz planowanych odwiertów:

Dołączona grafika

żródło



Po chwili szukania w goglu wyszperałem, że większość prowadzących odwierty spółek to koncerny zagraniczne, ponadto:

UOKiK wszczął postępowanie antymonopolowe wobec PGNiG

05.01. Warszawa (PAP) - Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdzi, czy Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo nadużywa swojej pozycji na rynku hurtowej sprzedaży gazu ziemnego. Prezes Urzędu wszczęła postępowanie antymonopolowe w tej sprawie.

Postępowanie zostało wszczęte w związku z podejrzeniem, że działania PGNiG mogły prowadzić do ograniczenia konkurencji na rynku sprzedaży paliwa gazowego ze szkodą dla kontrahentów i konsumentów, a także do zamknięcia rynku, hamując jego liberalizację - poinformowała w środę rzecznik UOKiK Małgorzata Cieloch. (...)

żródło


Jeśli prawdą jest, że czeka nas skażenie środowiska na ogromną skalę, niegłupim pomysłem byłaby ucieczka z tego kraju. Szczęśliwie jednak mieszkam w woj. opolskim, gdzie brakuje surowców, ludzie wyjeżdżają do Holandii wycierać kurz z półek w hipermarketach i ogólnie nędza gospodarcza, więc nic mi nie grozi. Chyba...

EDIT: Tabelka o której mowa w temacie:

Dołączona grafika

Użytkownik ICM600 edytował ten post 06.01.2011 - 13:38

  • 1

#3

mylo.

    Altair

  • Postów: 4504
  • Tematów: 82
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nie musimy rzucać się na gaz łupkowy, żeby być samowystarczalni energetycznie. Wklejam długi raport na temat zasobów energetycznych.





SUWERENNOŚĆ ENERGETYCZNA POLSKI
- WĘGIEL


Polska jest potencjalnym mocarstwem energetycznym na skalę europejską! Tak, połączenie zasobów węgla kamiennego, gazu, energii geotermalnej, węgla brunatnego i ropy naftowej daje Polsce czołową pozycję w Europie i znaczącą w świecie pod względem zasobności w surowce energetyczne. Polskie przemysłowe zasoby węgla kamiennego są szacowane na ok. 24 mld ton (geologiczne na ok. 61 mld ton) co daje Polsce 1-sze miejsce w Europie (bez krajów b. ZSRR) i 6-te miejsce w świecie. Przemysłowe zasoby węgla brunatnego wynoszą 14 mld ton, co daje również 6-te miejsce na świecie. Polska posiada największe w Europie udokumentowane zasoby gorących wód, pozwalające na korzystanie z wody o temperaturze 60-120oC na obszarze 4/5 powierzchni kraju. W tej chwili istnieje kilka tysięcy gotowych odwiertów i przygotowane plany wykonania dalszych o głębokości do 3.000m. Potencjał energetyczny krajowych zasobów energii geotermalnej wielokrotnie przekracza roczne potrzeby a koszt jednostki energii cieplnej otrzymanej ze źródeł geotermalnych jest o 30-50% niższy niż energii cieplnej otrzymanej ze spalania gazu lub oleju. Energię geotermalną uznaje się za energię całkowicie odnawialną, stąd jej zasoby można traktować jako niewyczerpalne. Potwierdzone krajowe zasoby gazu ziemnego wynoszą w chwili obecnej ok. 160 mld m3 a oszacowane dotąd przez Państwowy Instytut Geologiczny oraz Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN zasoby prognostyczne gazu ziemnego wynoszą ok. 1.100 mld m3 (prof. J. Sokołowski, 2001), przy czym realnie mogą być jeszcze większe. Przy takich złożach i rocznym zużyciu gazu na poziomie 10-11 mld m3/ rok, Polska ma zasoby wystarczające na pokrycie w całości własnego zapotrzebowania na gaz przez okres 100 lat. Wydobycie rodzimego gazu ziemnego sięgało już w latach 70-tych poziomu ok. 8 mld m3/rok, a więc poziomu obecnego rocznego importu gazu z Rosji, a ciągle jest możliwe zwiększenie wydobycia gazu stosunkowo małym nakładem środków do poziomu 9-10 mld m3/rok, a więc pokrycie prawie w pełni obecnego zapotrzebowania rocznego na gaz wydobyciem krajowym. Do tego bilansu należy też dodać liczące się krajowe zasoby ropy naftowej.
Polska była samowystarczalna energetycznie do lat 70-tych, od tego czasu następuje proceder świadomego obniżania przez siły rządzące stopnia samowystarczalności energetycznej państwa: rok 1960 – 118%, 1975 – 113%, 2000 – 85%, plany na rok 2020 – 60%.
Zaniedbania, zaniechania i celowe działania ograniczające możliwości wydobycia i wykorzystania własnego gazu ziemnego, gorących wód i ropy naftowej spowodowały pewne ubytki organizacyjno-techniczne zaplecza poszukiwawczo-wydobywczego, jednak w skali dającej prawdopodobnie ciągle szansę na szybką poprawę sytuacji. Dużo dramatyczniejsza sytuacja została stworzona w górnictwie węgla kamiennego, podstawie polskiej energetyki i niegdyś czołowej branży eksportowej. Godzącą w polską rację stanu destrukcję górnictwa węgla kamiennego konsekwentnie dokonywano poprzez:
- wywołanie zadłużenia górnictwa na skutek utrzymania w roku 1990 cen administracyjnych na węgiel wyznaczonych poniżej kosztów jego wydobycia i utrzymanie w kolejnych latach mechanizmu sterowania cenami węgla poniżej kosztów wydobycia przez wprowadzenie cen kontrolowanych przez Izby Skarbowe a następnie dopuszczenie do dyktowania cen zaopatrzeniowych węgla dla energetyki przez monopolistyczny sektor energetyczny, co wygenerowało nieuzasadnione straty w górnictwie a nadwyżki dochodu w energetyce,
- sztuczną, niczym nie usprawiedliwioną podwyżkę cen energii elektrycznej o 10% na żądanie Banku Światowego oraz inne tego typu działania uruchamiające spiralę wzrostu kosztów wydobycia, przerobu i transportu węgla,
- politykę nadwartościowości złotego względem dolara i innych walut zachodnich, co wywołało obniżenie o co najmniej 200% opłacalności eksportu polskiego węgla,
- restrykcyjną politykę fiskalną wobec branży górniczej polegającą na bezwzględnym egzekwowaniu wszelkich możliwych należności podatkowych aż do wymierzania podatku od nieruchomości za podziemne wyrobiska górnicze (!) oraz wzrost obciążeń podatkowych, np. wzrost w latach 1996-1998 podatku VAT od sprzedawanego węgla o 15%,
- nałożenie znacznych kar ekologicznych związanych z wydobyciem węgla i ciągłe ich zwiększanie, np. przy karach za odprowadzanie zasolonych wód kopalnianych w latach 1992-2002 wzrost o 2.505% (!) w przypadku zawiesiny ogólnej i o 15.316% (!) w przypadku chlorków i siarczanów,
- dopuszczenie do monopolistycznego narzucania przez PKP zawyżonych stawek za przewozy węgla, co zwłaszcza w przypadku przewozów na trasie Śląsk – porty wpłynęło na obniżenie rentowności eksportu węgla,
- zaniechanie odpowiedniego utrzymania torów wodnych, infrastruktury brzegowej i taboru rzecznego Odry, co doprowadziło do degradacji spławności Odry i zredukowania najtańszego sposobu transportu węgla na odcinku Śląsk – Szczecin jakim jest transport barkami, czym wyeliminowano jedną z możliwości utrzymania rentowności eksportu węgla,
- politykę ograniczania i blokowania eksportu polskiego węgla kamiennego przez tworzenie barier ekonomiczno-administracyjnych jak 80% podatek eksportowy w roku 1990 czy zakaz eksportu w roku 1992, oraz brak wsparcia organizacyjnego dla promocji eksportu węgla,
oraz inne działania będące efektem praktycznej realizacji przez kolejne ekipy rządzące różnych wariantów programu Banku Światowego ze stycznia 1991 dotyczącego tzw. restrukturyzacji polskiego sektora węgla kamiennego czyli docelowej likwidacji do 56 kopalń, zwolnienia ok. 300.000 górników i przejścia na import węgla kamiennego przez Polskę. Ta skandaliczna i nadgorliwa - tak nadgorliwa, że rząd Jerzego Buzka nie omieszkał się pochwalić, że zlikwidował najszybciej i największą część narodowego górnictwa spośród wszystkich krajów - realizacja obcych planów likwidacji podstawowego polskiego sektora przemysłowego nosi wszelkie znamiona zdrady stanu i sabotażu gospodarczego, i tak też będzie musiała być osądzona w stosownym czasie. Likwidacji kopalń dokonywano przy tym bez żadnego głębszego uzasadnienia, w sposób autorytarny i dewastacyjny. Najlepszym tutaj przykładem jest likwidacja kopalni „Morcinek”. Tę bardzo nowoczesną kopalnię posiadającą bogate złoża dobrego gatunkowo węgla zamknięto zasypując szyby i pozostawiając nawet część sprzętu i oporządzenia, główny wyciąg przed ostatecznym zasypaniem zrzucono do szybu, pomimo tego, że wcześniej delegacja miejscowych „złomiarzy” zaproponowała odkupienie go i pocięcie na złom własnym kosztem. Obecnie sąsiadująca czeska kopalnia drąży pod granicą pokłady wydobywcze i zamierza wydobywać węgiel z dawnych złóż kopalni „Morcinek”... Polskie rządy redukują górnictwo w sytuacji kiedy wzrost zużycia węgla jako nośnika energii planują m.in. Chiny, Indie, Australia, RPA, Rosja, USA, Indonezja, Japonia i Korea Południowa a UE przewiduje utrzymanie w najbliższych latach obecnego poziomu udziału węgla w strukturze energii pierwotnej. W przypadku UE oznacza to, że zakłada się zużycie przez kraje uprzedniej „piętnastki” średnio w ciągu roku ok. 250 mln ton węgla energetycznego, z czego import to 170-180 mln ton. Import ten może jeszcze rosnąc ze względu na stopniowe zmniejszanie wydobycia węgla kamiennego przez kraje zachodniej Europy ze względu na wysokie, kilkukrotnie wyższe niż w Polsce, koszty wydobycia (Polska – ok. 30 Euro/t, Niemcy, Hiszpania – 130-140 Euro/t, Francja – 170 Euro/t). Polska mogłaby przejąć znaczną część tego importu. Zamiast tego dąży się do jak największej redukcji wydobycia. Nikt nie zadał pytania po co właściwie redukować górnictwo? Przyjęto za pewnik, że tak ma być i koniec, nie zastanawiając się nad powodami dla których redukcja miałaby być czymś korzystnym dla kraju i co zagraniczna instytucja finansowa ma do polskiego górnictwa. Tak zwany Bank Światowy to przy tym mocno podejrzana organizacja, której prawdziwych celów można się w tej chwili jedynie domyślać ale destrukcyjne skutki jej działalności we wszystkich państwach w których zdobyła ona znaczne wpływy są oczywiste i mówią same za siebie. Jedynym pozytywnym przykładem relacji różnych państw z Bankiem Światowym jest Botswana, kraj który po przeanalizowaniu proponowanych mu programów Banku Światowego zerwał z nim kontakty a jego ekspertów i doradców wyrzucił ze swego terytorium, co zaowocowało utrzymaniem a nawet wzrostem bardzo dobrej, nie tylko w skali afrykańskiej, kondycji gospodarczo-finansowej Botswany. Niestety u nas zaczęto realizować plan Banku Światowego i część sektora węglowego trwale zlikwidowano, dokonując przy tym zamykania kopalń w dewastacyjny sposób poprzez ich zatapianie czy zasypywanie. Jest to przykład rozpasanego wandalizmu gospodarczego, gdyż każda ze zlikwidowanych kopalni mogła i powinna być utrzymywana w stanie umożliwiającym powrót do eksploatacji a nawet z tych kopalni w których ewentualny powrót do wydobycia węgla byłby zupełnie niemożliwy można było czerpać znaczne pożytki, np. z wydobycia wód kopalnianych o temperaturze do 60oC – doskonałego i taniego źródła energii geotermalnej (większość potrzebnych instalacji do czerpania gorących wód już istnieje w każdej kopalni w ramach systemu odwadniania) lub wydobycia metanu. Do dzisiaj przy chętnej pomocy środków masowego przekazu okłamuje się społeczeństwo twierdząc, że górnictwo jest nierentowne, przynosi straty i jest utrzymywane kosztem podatników! Tymczasem nie jest to prawdą! Pomimo wymienionych wyżej działań godzących w kondycję górnictwa, okazuje się, że nadal jest ono rentowną gałęzią przemysłu! Wykonany w 2003 roku w Górniczej Izbie Przemysłowo-Handlowej „Roczny bilans w sektorze górnictwa węgla kamiennego” oparty o dane Ministerstwa Gospodarki za rok 2001, wykazał, że sektor górniczy wpłacił w badanym roku do budżetu państwa, budżetów lokalnych i funduszy publicznych kwotę 6 mld 258,3 mln zł. Wpływy z sektora górniczego stanowiły tutaj 4,6% całości dochodów państwa. Odejmując od tych wpływów wielkość dotacji dla górnictwa, czyli 1 mld 366,7 mln zł oraz wielkość umorzonych przez państwo zobowiązań górnictwa – 1 mld 910,9 mln zł, otrzymujemy kwotę 2 mld 980,7 mln zł zysków dla państwa wygenerowanych przez górnictwo mimo niesprzyjających warunków dla górnictwa tworzonych przez to państwo. Ze stosownych sprawozdań rządowych oraz raportów NIK wynika, że w ostatnich 12 latach do roku 2003 przekazano górnictwu ze środków publicznych kwotę 12 mld 836 mln zł, tj. mniej niż przychody jakie państwo uzyskało od tej branży w ciągu 2 lat. W tym kontekście wszelkie twierdzenia o nierentowności sektora górniczego są zwykłym kłamstwem. Dodatkowo ukrywa się fakt, że w latach 1990-2002 ogromnej poprawie uległy prawie wszystkie górnicze wskaźniki techniczne, w tym dwukrotnie wrosła wydajność pracy i w wielkim stopniu obniżono koszty produkcji! Nie dosyć, że polskie górnictwo przynosi w rzeczywistości wpływy dużo wyższe niż dotacje, to analizy w Niemczech, Anglii, Francji i Hiszpanii wykazały, że w sumie i tak taniej jest dotować górnictwo niż je gwałtownie likwidować! Dodatkowo, wprowadza się w błąd społeczeństwo co do kalkulacji korzyści z eksportu węgla. Wmawia się ludziom, że eksport węgla po cenach niższych niż tzw. jednostkowe koszty produkcji węgla równa się dotowaniu zagranicznych odbiorców. Tymczasem kierowanie na eksport nadwyżek węgla, które nie mogą być sprzedane na rynku krajowym, nawet po cenach niższych niż jednostkowe koszty produkcji węgla, jest korzystne, dlatego, iż kopalnie są przedsiębiorstwami o wysokich kosztach stałych, które trzeba ponosić bez względu na to czy węgiel się produkuje i sprzedaje, czy też nie. Dlatego każda produkcja i sprzedaż węgla po cenach wyższych od kosztów zmiennych kopalń jest bardziej opłacalna niż jej brak. Poza tym, przy eksporcie polskiego węgla, wykonywanym zwyczajowo z gestią transportową eksportera, znaczne wpływy osiąga PKP, krajowi armatorzy statków przewożących węgiel, krajowe porty, firmy obsługujące eksport i firmy ubezpieczające transport. Są to poważne środki które wprowadza na polski rynek importer węgla. Dodatkowo mamy tutaj do czynienia ze znacznym pozyskiem dewiz dla kraju, dużo tańszym od najtańszych zagranicznych kredytów dewizowych, co również daje globalnie wymierne korzyści. W tym świetle, ograniczanie produkcji węgla do poziomu krajowego popytu przez likwidację kopalń jest działaniem szkodliwym i nieusprawiedliwionym a jedynie pozornie i doraźnie polepszającym sytuację finansową sektora górniczego kosztem katastrofalnych skutków społecznych i ekonomicznych w otoczeniu górnictwa. Jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest utrzymywanie produkcji na dotychczasowym poziomie i kierowanie nadmiaru produkowanego węgla na eksport. W swojej konsekwentnej polityce anty-górniczej żaden z kolejnych rządów nie uczynił też nic dla rozszerzenia zakresu wykorzystania węgla gdyż byłoby to sprzeczne z planami likwidacyjnymi. Tymczasem istnieją ogromne możliwości wykorzystania węgla na nowe sposoby, co pozwoliłoby nie tylko na utrzymanie wydobycia węgla na obecnym poziomie ale nawet na jego znaczne ponowne zwiększenie. Należy zapytać, co kolejne rządy zrobiły dla:
- rozwoju zdolności produkcyjnych krajowych koksowni w celu wyjścia naprzeciw stałemu dużemu popytowi na rynku międzynarodowym na koksy dobrej jakości,
- powstania przy części kopalń instalacji do płukania węgla dla otrzymywania poszukiwanych za granicą asortymentów węgla jakościowego,
- budowy przy kopalniach linii do brykietyzacji węgla lub budowy samodzielnych wytwórni brykietów węglowych w rejonach wydobycia węgla w celu wejścia na bardzo szeroki rynek międzynarodowy brykietów węglowych oraz stworzenia potencjalnie dużego popytu na krajowym rynku, zwłaszcza w świetle opracowania przez Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu przyjaznego środowisku węglowego bezdymnego paliwa zbrykietyzowanego, bardzo poszukiwanego za granicą i mogącego znaleźć szeroki zbyt również w kraju,
- wdrożenia technologii gazyfikacji, bezpośredniego upłynnienia węgla i wytwarzania mieszanki wodno-węglowej oraz innych metod przeróbki węgla na potrzeby produkcji węglopochodnych paliw płynnych oraz półproduktów chemicznych?
Do tej pory nie zrobiono nic. I powodem nie był brak możliwości, czy to finansowych czy też naukowo-techniczych, ale brak woli. Polska jest dużym krajem europejskim, stosunkowo silnym gospodarczo i dysponującym znacznymi środkami finansowymi, niestety w ogromnej części marnowanymi i rozkradanymi. Dysponuje też znacznym potencjałem badawczym i technologicznym będącym zapleczem sektora węglowego. Dlatego można było zrobić wiele dla zwiększenia stopnia wykorzystania węgla kamiennego w gospodarce. Przyjrzyjmy się bliżej niektórym z ww zagadnień.
CHEMICZNA PRZERÓBKA WĘGLA I KARBOPALIWA.
W przemyśle od dawna stosowane są liczne technologie przetwarzania węgla jako surowca chemicznego. Należą do nich zwłaszcza: wysokotemperaturowa karbonizacja węgli kamiennych dla produkcji koksu, wytwarzanie węgla aktywnego, węgla dla sit molekularnych, węgla dla produkcji kwasu fosforowego, wytwarzanie specjalnych materiałów węglowych jak grafit, fulereny i diament, piroliza węgla dla produkcji związków aromatycznych, zgazowanie dla wytwarzania gazów syntetycznych i innych związków, użycie smoły ze zgazowania, pirolizy i karbonizacji dla wytwarzania związków aromatycznych i fenolowych, a także innych półproduktów jak włókna węglowe, wytwarzanie kwasów i związków humusowych jako składników nawozów dla rolnictwa, wytwarzanie materiałów polimerowych i kompozytowych. Na szczególną uwagę zasługuje przykład produkcji paliw płynnych z węgla w Republice Południowej Afryki. W okresie apartheidu i związanych z tym międzynarodowych sankcji gospodarczych rząd RPA podjął decyzję o zapewnieniu maksymalnej samowystarczalności. Jedną ze strategicznych decyzji wynikających z takiej polityki było podjęcie produkcji paliw płynnych z węgla na skalę przemysłową w oparciu o znaną od dawna technologię Fischera-Tropscha. Opracowana w roku 1923 przez Franka Fischera i Hansa Tropscha technologia pozwoliła w trakcie II Wojny Światowej na produkcję w Niemczech w warunkach wojennych znacznych ilości syntetycznego paliwa płynnego z węgla. W RPA wdrożenie technologii Fischera-Tropscha powierzono powołanemu parapaństwowemu koncernowi SASOL który dokonał kompleksowego uprzemysłowienia procesu. Proces ten polega na gazyfikacji węgla pod ciśnieniem, w wysokiej temperaturze z udziałem pary wodnej i tlenu. Uzyskuje się gazową mieszankę tlenku węgla i wodoru zwaną gazem syntetycznym. Z uzyskanego gazu przy wykorzystaniu reakcji Fischera-Tropscha produkowane jest paliwo wysokooktanowe o doskonałej jakości oraz liczne inne związki chemiczne. Jako produkty uboczne uzyskuje się związki smoliste, amoniak, siarkę, fenole itp., które są przetwarzane w odrębnych procesach na nawozy sztuczne, materiały wybuchowe, plastyki. Koncern SASOL z własnej inicjatywy próbował zainteresować rząd Leszka Millera swoją technologią, niestety bezskutecznie. W swoim oświadczeniu na 43 posiedzeniu senatu, senator Zbigniew Kruszewski podał, iż wg jego informacji, w II kwartale 2002 roku, przedstawiciele koncernu SASOL spotkali się z reprezentantami Ministerstwa Gospodarki w celu przedyskutowania możliwości wspólnej budowy zakładu przetwarzania węgla kamiennego na paliwa silnikowe na terenie Śląska, lecz niestety ówczesny sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki nie wyraził zainteresowania. Na pytanie senatora Kruszewskiego o przyczyny takiego stanu rzeczy, Jerzy Hausner, Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej w swojej odpowiedzi z 19 sierpnia 2003 roku, podaje co następuje: „Nie jest wykluczone, że przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki spotkali się […] z przedstawicielami koncernu SASOL z Republiki Południowej Afryki”. „Przedstawiciele administracji państwowej nie mają kompetencji do podejmowania decyzji odnośnie warunków, lokalizacji oraz zasadności podejmowania konkretnych przedsięwzięć gospodarczych. W przedsięwzięciach gospodarczych właściwym partnerem do rozmów są firmy polskie oraz przedstawiciele samorządu lokalnego […]”. „Koszt wyprodukowania (nie licząc kosztów inwestycji szacowanych na ok. 3 mld USD) 1 litra benzyny metodą, która była stosowana w RPA, na bazie miałów węglowych kopalń, które wchodziły w skład Nadwiślańskiej Spółki Węglowej, wynosiłby ok. 0,41 USD, podczas gdy obecnie 1 litr benzyn gotowych można kupić za ok. 0,30 USD”. „Z posiadanych informacji wynika, że w RPA aktualnie nie produkuje się paliw płynnych przy użyciu instalacji karbochemicznych”.
Jest to wypowiedź kuriozalna i skandaliczna. Rozpatrzmy to kolejno. Po pierwsze bałagan w Ministerstwie Gospodarki jest taki, że minister nie jest pewien, czy ktoś z jego podwładnych spotkał się z przedstawicielami wielkiego zagranicznego koncernu proponującego współpracę, czy też się nie spotkał. Na spotkanie z przedstawicielami poważnego koncernu oferującego współfinansowanie inwestycji w skali 3 mld USD są przy tym wysyłani średni urzędnicy Ministerstwa... Po drugie, urzędujący wicepremier i minister gospodarki spycha na polskie firmy i samorząd lokalny odpowiedzialność za podejmowanie strategicznych przedsięwzięć gospodarczych a jest to rzecz, za którą on i jego podwładni odpowiadają i biorą pensje. Po trzecie szermuje on kosztami i cenami, w domyśle zbyt wysokimi. Nie wiadomo jakiej wielkości zakład miałby kosztować 3 mld USD i czy jest to wobec tego dużo czy mało. Dla porównania można podać, że w USA, korzystając z federalnego grantu, firma Gilberton`s Waste Management and Processors Inc., buduje (w momencie ukończenia pierwszej wersji niniejszego opracowania w marcu 2004 – obecnie, we wrześniu 2005, być może ukończono już budowę) w hrabstwie Shuylkill w Pennsylvanii, opierający się na technologii koncernu SASOL, pilotażowy zakład przeróbki węgla. Zakład ten będzie przerabiać dziennie 3.400 ton odpadowych miałów węglowych i produkować prąd, parę wodną i 5.038 baryłek wysokogatunkowego, odsiarczonego paliwa dieslowskiego. Zakład ten ma kosztować 612 mln USD, a będzie bardziej skomplikowany niż typowa wytwórnia SASOLu, gdyż będzie pełnił dodatkowe funkcje małej elektrociepłowni. Koszt 0,41 USD za 1 litr benzyny wyprodukowanej w kraju z rodzimego surowca, nawet o ile nie jest tutaj zawyżony, w porównaniu do 0,30 USD za 1 litr benzyny importowanej (w roku 2003, a ile kosztuje obecnie, w roku 2005, 1 litr benzyny importowanej?), nie jest wcale zbyt wysoki i nie musi się przekładać na cenę detaliczną wyższą niż obecnie, gdyż można tu zastosować specjalne, uzasadnione zmniejszenie obciążeń podatkowych, pokryte w całościowym bilansie pozostawieniem wszystkich zysków w kraju oraz innymi korzyściami jak wzrost bezpieczeństwa energetycznego, niewrażliwość cen paliwa na wahania kursów walut itp. Po czwarte, tenże wicepremier i minister kłamie lub wykazuje skrajną niekompetencję, twierdząc, że aktualnie nie produkuje się w RPA karbopaliw. Panie Hausner, w RPA koncern SASOL rocznie przerabia na paliwa płynne i dodatkowe produkty chemiczne 40 mln ton węgla kamiennego! Dziennie produkuje 150.000 baryłek paliwa! Technologia koncernu SASOL opierająca się na procesie Fischera-Tropscha, jest obecnie najszerzej wdrożoną technologią, ale nie jedyną. Okazuje się, ze istnieje jeszcze jedna metoda produkcji paliwa płynnego z węgla, prostsza i tańsza i mogąca przy tym być połączona z procesem Fischera-Tropscha dla uzyskania kompleksowej technologii przeróbki węgla na paliwo płynne. Jest to obecnie mało znana ale sprawdzona w praktyce metoda zwana Niskotemperaturową Karbonizacją. Proces ten, znany od połowy XIX wieku, został udoskonalony w latach 20-tych przez technologa z amerykańskiego US Bureau of Mines, Lewis`a C. Karrick`a. Niskotemperaturowa Karbonizacja jest procesem pirolizy w którym ogrzewa się węgiel do temperatury 426oC (800oF) przy nieobecności tlenu. W efekcie destyluje się z węgla olej węglowy mogący być gotowym paliwem płynnym, uzyskuje półkoks będący stałym paliwem bezdymnym oraz gaz węglowy o kaloryczności większej niż gaz ziemny. Ekonomiczność tego procesu jest taka, że olej i gaz węglowy jest uzyskiwany za darmo! Koszty procesu zwracają się z zyskiem poprzez uzyskanie paliwa bezdymnego będącego wspaniałym zamiennikiem węgla w kotłach przemysłowych i domowych piecach, mającym większą wartość opałową niż surowy węgiel. Co więcej, półkoks ten może być dalej w całości przetworzony na gaz syntetyczny i potem na paliwo płynne we wspomnianym wyżej procesie Fischera-Tropscha! Dodatkowo zarówno proces Niskotemperaturowej Karbonizacji jak i proces Fischera-Tropscha mogą być przy wdrożeniu potanione dzięki możliwości wykorzystywania nadwyżkowej pary z elektrociepłowni. Na skalę przemysłową proces Niskotemperaturowej Karbonizacji był stosowany w Wielkiej Brytanii od lat 40-tych do 80-tych przez firmę National Coal Carbonizing Co., Ltd., która wytwarzała tym sposobem bezdymne paliwo węglowe marki „Rexco” do użytku przemysłowego i domowego w oficjalnych „strefach czystego powietrza”. Firma ta posiadała 5 wytwórni w Szkocji i Anglii, z modelową wytwórnią Snibston w Coalsville, Leicestershire. Wytwórnie te miały po 5 retort o pojemności 35 ton każda w których przerabiały dziennie po 1000 ton węgla, z czego uzyskiwano 750 ton bezdymnego półkoksu, 85.000 m3 gazu węglowego i ok. 650-750 baryłek oleju. Nie był przy tym wydzielany żaden dym lub odór. Odpadowe smoły i fenole były sprzedawane przemysłowi chemicznemu do produkcji plastyków. Niestety firma NCCC stała się ofiarą wdrożenia projektu wydobycia ropy naftowej spod dna Morza Północnego i związanych z tym różnych manipulacji polityczno-ekonomicznych i została zmuszona do zaprzestania przerobu węgla w latach 80-tych. Inne instalacje Niskotemperaturowej Karbonizacji działały w paru innych krajach jak Estonia czy Indie, obecnie, o ile się zachowały, są już mocno przestarzałe i zużyte. Jeszcze całkiem do niedawna zbliżoną technologię wykorzystywano też w Australii do produkcji paliwa płynnego z łupków bitumicznych. Do chwili obecnej wpływy i naciski międzynarodowego kartelu naftowego skutecznie blokowały szersze zainteresowanie tą metodą ale jest ona dostępna. Podsumowując, przy metodzie Niskotemperaturowej Karbonizacji można z 1 tony węgla uzyskać 133-170 litrów oleju węglowego, 56-77 m3 pierwotnego gazu węglowego lub do 170 m3 rozrzedzonego gazu węglowego o kaloryczności 201,6 kcal oraz ok. 750 kg bezdymnego półkoksu. Półkoks ten może być w całości przetworzony w procesie Fischera-Tropscha na gaz syntetyczny i wtedy z 1 tony węgla otrzymuje się 1132 m3 gazu o kaloryczności 75,6-88,2 kcal a z tego 4 baryłki paliwa syntetycznego! Metoda jest prosta i tania, patenty Karricka wygasły i są teraz dostępne dla każdego chętnego w Biurze Patentowym Stanów Zjednoczonych. Patenty te zawierają szczegółowy opis technologii i rysunki wszystkich niezbędnych instalacji. Przy potencjale naukowo-badawczym polskiego sektora węglowego opierającym się na tak silnych placówkach jak Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla, Główny Instytut Górnictwa czy Akademia Górniczo-Hutnicza, wdrożenie w kraju metody Niskotemperaturowej Karbonizacji Karricka w powiązaniu z procesem Fischera-Tropscha, nie nastręczałoby żadnych trudności i mogłoby być wprowadzone bardzo szybko.
PALIWO WODNO-WĘGLOWE.
Paliwo wodno-węglowe to stabilna zawiesina mikrocząsteczek węgla w wodzie. Uzyskuje się ją poprzez sproszkowanie węgla i zmieszanie w wodzie z dodatkami stabilizującymi, jak w technologii opracowanej w Rosji, lub poprzez poddanie sproszkowanego węgla procesowi hydrotermicznemu podobnemu do gotowania pod zwiększonym ciśnieniem, jak w technologii rozwiniętej w USA (podobne technologie są wprowadzane w Chinach, Indonezji i innych krajach). Tak uzyskane paliwo nadaje się do spalania w kotłach przemysłowych i domowych piecach jako zamiennik oleju opałowego oraz dużych silnikach diesla i turbinach jako zamiennik oleju napędowego. Zarówno plany rosyjskie jak i amerykańskie zakładają wykorzystanie tanich węgli niskiej jakości lub wręcz odpadowych miałów i szlamów węglowych składowanych na przykopalnianych hałdach w celu uzyskania taniego paliwa płynnego mogącego konkurować z ropą naftową. Wg ocen rosyjskich cena paliwa wodno-węglowego będzie wynosić 1/3 ceny oleju opałowego. Przewiduje się szerokie wykorzystanie w Rosji paliwa wodno-węglowego dające znaczne oszczędności w wewnętrznym zużyciu ropy naftowej pozwalające na zwiększenie ilości ropy dostępnej na eksport. W Chinach ukończono w tym momencie już prawdopodobnie 6 instalacji do produkcji paliwa wodno-węglowego dla energetyki o łącznej rocznej zdolności produkcyjnej 1 miliona ton paliwa. W USA planuje się pozyskiwanie paliwa wodno-węglowego w cenie ok. 16 USD za baryłkę (przy obecnych cenach ropy naftowej przekraczających we wrześniu 2005 rekordowy poziom 70 USD za baryłkę!). Ostatnio amerykańska firma wydobywcza Silverado Mines Ltd., przy wykorzystaniu technologii produkcji paliwa wodno-węglowego opracowanej w University of North Dakota, buduje na Alasce pilotażową wytwórnię mogącą produkować 300 ton paliwa dziennie. Docelowo zamierza się wykorzystywać wielkie, nie zagospodarowane dotąd złoża węgli subbitumicznych na Alasce i planuje używanie istniejących rurociągów do przesyłu paliwa wodno-węglowego na południe do reszty Stanów Zjednoczonych. Wielką zaletą paliwa wodno-węglowego oprócz niskiej ceny jest właśnie łatwość manipulacji i transportu przy wykorzystaniu istniejących na potrzeby przesyłania ropy rurociągów, zbiorników, przepompowni, cystern kolejowych i samochodowych oraz możliwość spalania go w dotychczasowych, opalanych olejem opałowym kotłach przemysłowych i piecach domowych oraz wielkich silnikach diesla i turbinach spalających dotąd olej napędowy. Jest to szczególnie ważne w polskiej sytuacji, gdzie w ostatnich kilkunastu latach pod pretekstem ochrony środowiska usilnie forsowano likwidację kotłowni węglowych i zastępowanie ich kotłowniami olejowymi i gazowymi oraz promowano na rynku domowe piece olejowe i gazowe sztucznie zwiększając popyt na pochodzące z importu oleje i gaz. Ten niebezpieczny proceder trwa w najlepsze i trzeba go jak najszybciej powstrzymać! Przy wprowadzeniu na rynek polski krajowego paliwa wodno-węglowego, co można dokonać stosunkowo małym nakładem sił, środków i czasu, nie trzeba by wymieniać istniejących już instalacji olejowych.
BRYKIETY WĘGLOWE
W różnych procesach brykietyzacji przerabia się węgiel najczęściej poprzez płukanie węgla, proszkowanie, mieszanie z dodatkami takimi jak np. wosk, wapno, olej i formowanie otrzymanej masy w brykiety. Uzyskane brykiety cechują się przeważnie kompletem takich cennych cech jak: odporność mechaniczna na transport i przeładunek, łatwość zapalania, bezdymność, bezwonność, nietoksyczność, wodoodporność i silny płomień podczas spalania. Brykiety węglowe, zwłaszcza w wersji bezdymnej, są wspaniałym środkiem opałowym dla miejskich i wiejskich kotłowni oraz gospodarstw domowych, zwłaszcza tych uboższych. Mogą być spalane nawet w starych kotłach i piecach pozbawionych jakichkolwiek filtrów i nie powodują zanieczyszczenia powietrza a ze względu na swoją cenę mogą konkurować z olejem opałowym czy skroplonym gazem butlowanym od których są tańsze co najmniej o ½ lub więcej. W przypadku polskiego węgla bezdymnego opracowanego w Instytucie Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu, jego emisyjność do atmosfery jest 25-krotnie niższa niż węgla nieprzetworzonego, mamy więc tutaj do czynienia z rzeczywiście czystym, bezdymnym paliwem. Brykiety węglowe są stosunkowo szeroko użytkowane na świecie a popyt na nie wciąż rośnie. W samych Chinach, gdzie brykiety węglowe są od kilkudziesięciu lat tradycyjnym paliwem mieszkańców, używa się ich na potrzeby gospodarstw domowych w ilości 135 mln ton rocznie a planuje się jeszcze docelowe zużycie ok. 440 mln ton brykietów węglowych dla opalania 55.000 przemysłowych i komunalnych kotłowni oraz dla palenisk przemysłowych w przemyśle ciężkim. W Wielkiej Brytanii użytkowanie od ponad 40-tu lat kilku rodzajów bezdymnych brykietów węglowych w oficjalnych „strefach czystego powietrza” przyczyniło się do powrotu czystego powietrza do brytyjskich centrów przemysłowych. W Europie stały duży popyt na brykiety węglowe istnieje w takich krajach jak Austria, Białoruś, Belgia, Cypr, Dania, Francja, Irlandia, Litwa, Niemcy, Norwegia, Rumunia, Szwajcaria, Wielka Brytania i Włochy. Jest to potencjalny olbrzymi rynek importowy polskiego bezdymnego węglowego paliwa zbrykietyzowanego. Mamy już gotową technologię i wstępne możliwości produkcyjne, trzeba jeszcze tylko stworzenia warunków do rozpowszechnienia paliwa bezdymnego na rynku krajowym i wprowadzenia go na rynki zagraniczne.
Rozwój trzech wymienionych technologii w Polsce byłby poważnym krokiem w kierunku odzyskania samowystarczalności energetycznej Polski a dalej ekspansji energetycznej na zewnątrz.
Polska jest ciągle krajem potencjalnie samowystarczalnym energetycznie, mało tego, jest w stanie pełnić rolę głównego dostawcy prądu i węgla dla Europy środkowej i dużej części Europy zachodniej i południowej! W stosunku do najbliższych krajów, korzystając z tzw. renty geograficznej, Polska jest w stanie zaproponować specjalne relacje gospodarczo-polityczne opierające się na gwarancjach energetycznych dla tych państw obejmujących pewne i bezpieczne dostawy prądu i węgla, a w przyszłości, miejmy nadzieję, także węglopochodnych paliw płynnych. Konieczna jest natychmiastowa zmiana polityki energetycznej państwa przeprowadzona w nadzwyczajnym trybie! Nie można już dalej brnąć w narzuconej Polsce przez obce siły wspierane rodzimymi kręgami zdrajców, aferzystów i usłużnych idiotów, polityce likwidacji sektora górniczego i czynienia z Polski trwałego importera nośników energii! Uzależnienie kraju od importu nośników energii to poddanie go w zależność gospodarczo-polityczną od niektórych sąsiadów i pewnych międzynarodowych kręgów polityczno-ekonomicznych. Kosztowny import w wielkiej skali to drenaż finansowy kraju, ubożenie społeczeństwa i wzrost bezrobocia, degeneracja ekonomiczno-społeczna. Z kolei produkcja w kraju na potrzeby własne i eksport nośników energii to tworzenie dochodu i kumulacja zysków w kraju, rozkręcanie koniunktury gospodarczej, tworzenie popytu na rynku, tworzenie miejsc pracy, konkurencyjność całej gospodarki dzięki niskim kosztom energii i w końcu wzrost ogólnego dobrobytu. Oraz pełna niezależność i suwerenność. Kompleksowe wsparcie górnictwa, jego konsolidacja z branżą energetyczną (konieczne jest tutaj porzucenie dotychczasowych kryminalnych w istocie działań prywatyzacyjnych w branży energetycznej), zainicjowanie rozwoju przemysłu przeróbki węgla, pełne wykorzystanie możliwości wydobycia i wykorzystania krajowego gazu ziemnego i gorących wód może zapewnić pomyślny rozwój całej polskiej gospodarki i bezpieczeństwo energetyczne kraju w perspektywie nie dziesiątek ale setek lat.
Skoro natura obdarzyła Polskę takimi a nie innymi zasobami, po prostu trzeba je wykorzystywać z jak największym pożytkiem i powrócić do samowystarczalności i pełnej suwerenności energetycznej w oparciu o model węglowo-gazowo-geotermalny a później węglowo-geotermalny. Postęp technologiczny w ostatnich latach doprowadził do tego, że dzięki nowym generacjom kotłów, filtrów i innych urządzeń oraz węlowym paliwom niskoemisyjnym współczesna energetyka węglowa może być przy tym czysta i nie zagrażająca środowisku.


[nazwisko wycięte] Gdynia, marzec 2004 /wrzesień 2005


Źródła:

1. „Możemy być samowystarczalni”, prof. Jacek Zimny, „Nasz Dziennik” 14.01.2002,
2. „Proefektywnościowa strategia ekonomiczna dla górnictwa węgla kamiennego”, Wojciech Błasiak (Stowarzyszenie Polskiej Myśli Strategicznej w Katowicach), Dąbrowa Górnicza, wrzesień 1998, http://www.wzz.org.p...gornictwo.shtml
3. „Racjonalny element polityki sprzedaży – Eksport węgla”, Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa, Biuletyn Górniczy 9-10/2003, http://www.giph.com....sport/html#pocz
4. „Bałtyki ciepłej wody pod Polską? Energia tania, choć…” Łukasz Legutko, „GigawatEnergia”7/2003, http://www.gigawat.n...l/article/artic ... /246/1/30/
5. „Energia geotermiczna – Ciepło wprost z kopalni”, Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa, Biuletyn Górniczy 11-12/2002, http://www.giph.com....ieplo.html#pocz
6. „Węgiel to nasze narodowe bogactwo – Konieczna zmiana polityki wobec górnictwa”, Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa, Biuletyn Górniczy 7-8/2003, http://www.giph.com....actwo.html#pocz
7. Oświadczenie złożone przez senatora Zbigniewa Kruszewskiego, http://www.senat.gov...k5/dok/sten/osw ... s/4301/htm Odpowiedź na oświadczenie http://www.gov.pl/do...szews/4301o.htm
8. Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej, Wydział Ekonomiczno-Handlowy w Johannesburgu, http://www.brhjhb.or.../opracowania/RP ... hemia.html http://www.brhjhb.or.../Opracowania/RP ... etyka.html
9. „New type of fuel”, Science and Technology – Made in Russia, http://www.vor.ru/sc...einrus_eng.html
10. “Oil from Coal – Free! The Karrick LTC Process”, http://www.rexresear...ck/karric~1.htm
11. Lewis C. Karrick ~ US Patents: Low Temperature Carbonization of Coal (LTC) http://www.rexresear...ck2/kltcusp.htm
12. “Wywiad z Zygmuntem Wilkiem”. Kurier Związkowy 22/1998, http://www.kurier.wz...kz/kz22/8.shtml
13. „Hopes renewed for coal-to-oil”, Alaska Oil & Gas Reporter, http://www.oilandgas...rter.com/storie ... 0114.shtml
14. Ultra Clean Fuels, http://www.ultraclea...ls.com/main.htm

źródło
  • 1



#4

ICM600.
  • Postów: 184
  • Tematów: 25
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

mylo na prezydenta!! Albo przynajmniej ministra gospodarki. Oczywiście plusik.

Już w gimnazjum uczniowie wiedzą, że Polska to potencjalny gigant węglowy. I tylko krew zalewa, jak czyta się o marnowaniu naszych zasobów naturalnych w imię jakiejś durnej globalizacyjnej, proekologicznej, prozachodniej polit-poprawnej ideologii...

Wracając na moment do demokracji bezpośredniej - wprowadzenie takiego systemu w Polsce niewiele da, jeśli nie zmieni się podejście mediów mainstreamowych do spraw wszelkiej maści. 4/5 obywateli czerpie swoje poglądy z telepatrzydła i dalej będzie przekonana, że wykopując węgiel i przerabiając go na to i tamto, zatruje planetę CO2, co spowoduje "więcej powodzi, ale także i susze. Wielkie huragany, tornada, choroby, polio, gruźlicę, wirus Zachodniego Nilu, ptasią grypę, SARS, topienie się niedźwiedzi polarnych, komary, gąsienice, komunizm, niewolnictwo, globalne ocieplenie, globalne ocieplenie..."

Użytkownik ICM600 edytował ten post 06.01.2011 - 17:36

  • 1

#5

Wszystko.
  • Postów: 9325
  • Tematów: 72
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Już w gimnazjum uczniowie wiedzą, że Polska to potencjalny gigant węglowy. I tylko krew zalewa, jak czyta się o marnowaniu naszych zasobów naturalnych w imię jakiejś durnej globalizacyjnej, proekologicznej, prozachodniej polit-poprawnej ideologii...


O jakim marnowaniu piszesz? Polska energetyka jest oparta na węglu w ponad 90 %, ale tego węgla zaczyna pomału brakować. Już od kilku lat zamyka się kopalnie bo brakuje węgla pod ziemię. Ale to co da się wydobyć to się wydobywa, chyba że się to nie opłaci. Węgiel już przestaje być tak wartościowy jak kiedyś, bo niemal cała Europa przechodzi na źródła odnawialne. We Francji już jest kilkadziesiąt elektrownia atomowych, czyli 70% energii mają z atomowych elektrowni. Logiczne jest że mają nasz węgiel za mało atrakcyjny. Do tego dochodzi jeszcze energia z spalania śmieci, biogazu, elektrowni wodnych itp. My musimy robić to samo żeby nie zostać w tyle.

Śmiesznie to wygląda jak widać że ktoś nie bardzo zna się na temacie i do tego pisze że ludzie czerpią wiedzę głównie z telewizji.



#6

ICM600.
  • Postów: 184
  • Tematów: 25
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

IGCC (ang. integrated gasification combined cycle) - technologia bloku gazowo-parowego ze zintegrowanym zgazowaniem paliwa lub też kompleks zgazowania pozostałości rafineryjnych - jest to technologia umożliwiająca budowanie elektrowni, o znacznie większej sprawności - 45-55 %, w porównaniu do konwencjonalnych elektrowni węglowych, dla których sprawność wynosi 25-35 %. Dodatkowo, elektrownie IGCC są o wiele bardziej ekologiczne - zużycie wody ok. połowy w porównaniu do konwencjonalnych technologii, emisja NOX, dwutlenku siarki i dwutlenku węgla spełnia wszelkie normy EU, a stosunek związania węgla sięga nawet 99,7 %

Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja, Australia, Niemcy oraz Polska dysponują największymi na świecie zasobami węgla kamiennego wysokiej jakości. Przy obecnym zużyciu wystarczą one na co najmniej 250 lat.

źródło


Wystarczy? czy może jeszcze czegoś nie wiesz, panie wszystko wiedzący?

niemal cała Europa przechodzi na źródła odnawialne. We Francji już jest kilkadziesiąt elektrownia atomowych, czyli 70% energii mają z atomowych elektrowni.


A od kiedy uran jest zasobem odnawialnym!?

Póki mamy możliwości, korzystajmy z tego co matka natura nam dała i nie oglądajmy się na zachód, bo niewiele dobrego to przynosi.

Użytkownik ICM600 edytował ten post 06.01.2011 - 18:07

  • 0

#7

mylo.

    Altair

  • Postów: 4504
  • Tematów: 82
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Co do zachodu. Nie jesteśmy w stanie zamienić naszej energetyki z węglowej na jakąkolwiek inną bez kosztów które zadłużą nas po prawnuki. Francja budowała te elektrownie przez dziesięciolecia.

To typ myślenia a'la złote myśli Buzka - naszego świetlistego przewodniczącego parlamentu UE. Trzeba emitować mniej CO2, nawet jeśli globalne ocieplenie to mit to i tak przyniesie nam to korzyści.

Trzeba budować elektronie atomowe, wiatrowe i wodne - nie ze względów ekonomicznych ale bo tak.

Czy Arabowie przejmują się że ropa powoduje globalne ocieplenie? Nie, dlatego mogą kąpać się w pieniądzach. My mimo posiadania dużych ilości kopalin, chcemy zrezygnować z ich używania i przenieść się technologie które uzależnią nas od zagranicy. Wzbogacony uran kupujemy od Rosji (mamy jeden działający reaktor w Polsce). Technologie elektrowni wiatrowych i słonecznych kupujemy z zachodu. Czy my wszystko musimy mieć od obcych? Nie możemy spalać tego naszego węgla i próbować żyć dostatniej - bez ciągłego drenażu środków spowodowanych kupnem paliw energetycznych?

Biogaz, spalanie śmieci, elektrownie wiatrowe i słoneczne. To są sposoby pozyskiwania energii, albo bardzo drogie, albo nieefektywne, niestałe, niepewne, posiadające znikomy wpływ na bezpieczeństwo energetyczne. Zachód na to stać, nas nie stać. Nie stosujmy zasady zastaw się, a postaw się. Wprowadzajmy te sposoby gdy my będziemy na to gotowi i będziemy posiadali odpowiednie środki.
  • 1



#8

Ill.

    Nawigator

  • Postów: 1654
  • Tematów: 40
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Śmiesznie to wygląda jak widać że ktoś nie bardzo zna się na temacie i do tego pisze że ludzie czerpią wiedzę głównie z telewizji.


Ano śmiesznie.
Żeby móc wykorzystać energię odnawialną muszą być ku temu warunki, a w Polsce za bardzo ich nie ma.
Rzeki mamy trochę małe, żeby postawić elektrownie wodne (jakby się bardzo uprzeć, to te kilkanaście procent mocy można by w ten sposób wytwarzać za kilkadziesiąt lat). Można się bawić w "wentylatory", ale w Polskich warunkach to lekkie nieporozumienie, nie tylko o warunki wiatrowe chodzi z resztą. Spalania śmieci, biogazu, biomasy itp. chyba nikt w Polsce nie traktuje poważnie.
Do wyboru jest albo energetyka jądrowa albo węglowa, cudów w postaci energii odnawialnej na razie na tym polu nie będzie.


Poza tym, kto powiedział, że w Polsce kończy się węgiel? Mamy jeszcze całkiem spore złoża.

Użytkownik Ill edytował ten post 06.01.2011 - 20:36

  • 1

#9

Wszystko.
  • Postów: 9325
  • Tematów: 72
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Rzeki mamy trochę małe, żeby postawić elektrownie wodne (jakby się bardzo uprzeć, to te kilkanaście procent mocy można by w ten sposób wytwarzać za kilkadziesiąt lat)


tak? To dlaczego jeszcze paredziesiąt lat temu w Polsce było kilkadziesiąt? Tu masz listę tych co zostały http://pl.wikipedia...._wodne_w_Polsce

Spalania śmieci, biogazu, biomasy itp. chyba nikt w Polsce nie traktuje poważnie.


Mówienie że nikt nie traktuje poważnie to przesada. W Polsce jest wiele spalarni śmieci, jedna jest w Warszawie, a druga ma powstać w Rudzie Śląskiej. Mamy sporo spalarni odpadów medycznych. Biogazownie też już powstają, jedna za drugą.
Zgazowanie węgla to metoda stara jak świat.

Ludzie nie piszcie o czymś jak się na tym nie znacie.



#10

Ill.

    Nawigator

  • Postów: 1654
  • Tematów: 40
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

tak? To dlaczego jeszcze paredziesiąt lat temu w Polsce było kilkadziesiąt? Tu masz listę tych co zostały


Wiem, że mamy w Polsce rózne małe elektrownie wodne, ale zdecydowana większość ma moc najwyżej kilka MVA, co jest mocą nieistotną. Porównaj sobie jaką moc mają te elektrownie, a jaką ma np. elektrownia Bełchatów. Takie małe elektrownie nie mają żadnego znaczenia z punktu widzenia bezpieczeństwa systemu elektroenergetycznego...

Mówienie że nikt nie traktuje poważnie to przesada. W Polsce jest wiele spalarni śmieci, jedna jest w Warszawie, a druga ma powstać w Rudzie Śląskiej. Mamy sporo spalarni odpadów medycznych. Biogazownie też już powstają, jedna za drugą.
Zgazowanie węgla to metoda stara jak świat.


Racja buduje się je, ale ich znaczenie dla systemu elektroenergetycznego jest prawie żadne. Mogą mieć znaczenie lokalnie, bo taka spalarnia może np. zapewnić ogrzewanie jakiejś tam części miasta i usuwać śmieci, ale na tym się kończy.
Poza tym, pisząc, że nikt tego nie traktuje poważnie miałem na myśli wytwarzanie energii elektrycznej.

Ludzie nie piszcie o czymś jak się na tym nie znacie.


No właśnie.

Użytkownik Ill edytował ten post 06.01.2011 - 21:50

  • 1

#11 Gość_Niedoskonały

Gość_Niedoskonały.
  • Tematów: 0

Napisano

Wiem, że mamy w Polsce rózne małe elektrownie wodne, ale zdecydowana większość ma moc najwyżej kilka MVA, co jest mocą nieistotną. Porównaj sobie jaką moc mają te elektrownie, a jaką ma np. elektrownia Bełchatów. Takie małe elektrownie nie mają żadnego znaczenia z punktu widzenia bezpieczeństwa systemu elektroenergetycznego...[/font][/color]

Są takie elektrownie wodne, których nie zastąpią żadne inne; to są takie kondensatory energii, tzw. elektrownie szczytowo-pompowe. Polega to na tym, że przy nadmiarze energii woda jest pompowana do zbiornika powyżej, zaś w sytuacji braku energii jest wykorzystywana do napędzania turbin, które dają energię. Niby nic, a jednak 5% energii zapewniają... nawet w sytuacjach kryzysowych.
  • 0

#12

Ill.

    Nawigator

  • Postów: 1654
  • Tematów: 40
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@Niedoskonały
Elektrownie szczytowo-pompowe działają raczej jak regulator, niż jako źródło energii, bo w ich przypadku bilans produkowanej mocy jest ujemny tzn. więcej energii one zużywają na wtłaczanie wody do zbiornika, niż później do produkcji energii. Nadmiar produkowanej w systemie mocy trzeba gdzieś zużyć i m. in. one do tego służą i przydają się gdy dodatkowa moc jest potrzebna.
Wynika to z tego, że elektrownie konwencjonalne są dość "sztywne" i lepiej (i łatwiej) jest wyprowadzić z nich moc np. do do pomp tłoczących wodę, niż sterować mocą przez nie wytwarzaną.

Użytkownik Ill edytował ten post 07.01.2011 - 00:46

  • 0

#13

mylo.

    Altair

  • Postów: 4504
  • Tematów: 82
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Polecam film Gasland

Trailer



Dłuższy trailer:




Chcemy się tak truć za bogactwo korporacji? To nie my będziemy czerpać zyski z gazu łupkowego. Chcemy truć naszą wodę? Chcemy żeby nasze krany mogły ogrzewać mieszkania przez wysoką zawartość gazu w rurociągach?
  • -1



#14

rolpiek.
  • Postów: 574
  • Tematów: 3
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Chcemy się tak truć za bogactwo korporacji? To nie my będziemy czerpać zyski z gazu łupkowego. Chcemy truć naszą wodę? Chcemy żeby nasze krany mogły ogrzewać mieszkania przez wysoką zawartość gazu w rurociągach?


oczywiście że nie chcemy truć wody itd.
ale czy wolimy być uzależnieni od coraz droższego gazu i kaprysów/nacisków Rosji ?
inne źródła energii poza gazem, węglem i ropą nie odgrywają w Polsce dużego znaczenia a tylko węgiel mamy u nas (ale też się skończy)

z drugiej strony biorąc pod uwagę fakt że "zrobiono" by nas jak zwykle i nic albo niewiele byśmy z tego mieli jako społeczeństwo to może lepiej nie ruszać tych złóż aż u władzy będą jacyś patrioci ?

chociaż to taka ogromna kasa że te koncerny "przekonają" większość żeby eksploatować to teraz dopóki mogą się do tego dorwać :(
  • 0

#15

antietam.
  • Postów: 320
  • Tematów: 114
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 34
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Cocktail za gazowe eldorado


Po całej serii niepowodzeń historycznych wygląda że Polska stanie się nareszcie w czymś prawdziwym mocarstwem! Zanosi się bowiem na to że do zawsze tu obecnej masy głupków dojdzie teraz jeszcze masa gazu (g)łupkowego. Polska potęgą gazową - to brzmi dumnie. Polska gazowym eldorado, Arabią Saudyjską Europy - to brzmi jeszcze dumniej.

Czym by tu oblać ten sukces? Najodpowiedniejszy do tego jest cocktail Halliburton:

1,2 Benzisothiazolin-2-one / 1,2-benzisothiazolin-3-one
1,2,4 trimethylbenzene
1,4-Dioxane
1-eicosene
1-hexadecene
1-octadecene
1-tetradecene
2,2 Dibromo-3-nitrilopropionamide, a biocide
2,2'-azobis-{2-(imidazlin-2-yl)propane}-dihydrochloride
2,2-Dobromomalonamide
2-Acrylamido-2-methylpropane sulphonic acid sodium salt polymer
2-acryloyloxyethyl(benzyl)dimethylammonium chloride
2-Bromo-2-nitro-1,3-propanediol
2-Butoxy ethanol
2-Dibromo-3-Nitriloprionamide (2-Monobromo-3-nitriilopropionamide)
2-Ethyl Hexanol
2-Propanol / Isopropyl Alcohol / Isopropanol / Propan-2-ol
2-Propen-1-aminium, N,N-dimethyl-N-2-propenyl-chloride, homopolymer
2-propenoic acid, homopolymer, ammonium salt
2-Propenoic acid, polymer with 2 p-propenamide, sodium salt / Copolymer of acrylamide and sodium acrylate
2-Propenoic acid, polymer with sodium phosphinate (1:1)
2-propenoic acid, telomer with sodium hydrogen sulfite
2-Propyn-1-ol / Propargyl alcohol
3,5,7-Triaza-1-azoniatricyclo[3.3.1.13,7]decane, 1-(3-chloro-2-propenyl)-chloride,
3-methyl-1-butyn-3-ol
4-Nonylphenol Polyethylene Glycol Ether Branched / Nonylphenol ethoxylated / Oxyalkylated Phenol
Acetic acid
Acetic acid, hydroxy-, reaction products with triethanolamine
Acetic Anhydride
Acetone
Acrylamide

Że składniki trudno dostępne? Tylko czasowo! Jeśli jesteś na obszarze gdzie poszukiwania gazu (g)łupkowego w Polsce już się rozpoczęły (mapka) jest szansa że wkrótce woda w twoim kranie będzie miała wszystkie te składniki w komplecie. Plus zdrową dawkę innych, na razie jeszcze utajnionych przez Wielkiego Brata. Jest to bowiem cocktail chemikaliów wstrzykiwanych do ziemi jako nieodłączna część frackingu (hydraulic fracturing) - podstawowej metody pozyskiwania gazu (g)łupkowego od głupków.

Że składniki są rakotwórcze? No, nie myślałesz chyba że potęgą gazową staniemy się za darmo. Że przyjedzie tu dobry wujek Halliburton, wpuści do ziemi rurkę z kurkiem na końcu a my odkręcimy jedynie kurek i zaczniemy sprzedawać gaz. Gaz łupkowy (shale gas), o którym mowa i o którym do niedawna nic nie słyszano a którego obecnie mamy podobno w nadmiarze, nie jest żadnym cudem. W rzeczywistości był tu w ziemi od milionów lat. Siedział sobie jedynie cicho zamknięty w porach skalnych a nie w postaci podziemnych baloników do których wystarczy jedynie dowiercić się rurką z kurkiem a gas sam popłynie.

Tak łatwo to było może za Ignacego Łukasiewicza ale nie teraz. Gaz (g)łupkowy trzeba, aby to tak ująć, wyciskać ze skały której nikt by normalnie nie podejrzewał o to że zawiera jakiś gaz. To wyciskanie jest właśnie sednem frackingu. Bez niego i bez wyciskania nie ma gazu (g)łupkowego. A bez tego nie będzie eldorado i Arabii Saudyjskiej Europy.

Rzecz jest całkiem zmyślna i technicznie możliwa dopiero od stosunkowo niedawna. Najpierw wiercona jest w głąb ziemi dziura która w pewnym momencie zakręca i idzie dalej poziomo. Sprytne, nie? Potem tłoczy się w nią pod olbrzymim ciśnieniem wodę z piaskiem oraz właśnie z powyższym cocktailem chemikaliów (recepta akurat dla stanu Nowy Jork, regionalne wariacje dopuszczalne). To skałę na końcu otworu literalnie rozsadza. Popękana skała uwalnia wtedy zawarty w niej gaz który razem z silnie toksyczną już teraz wodą, zanieczyszczoną produktami ropopochodnymi oraz częścią użytych chemikaliów, pompuje się na powierzchnię.

A co z resztą użytych chemikaliów? Ta w ten czy inny sposób pozostaje w ziemi i przedostając się z czasem do wód gruntowych zanieczyszcza je na dużym obszarze. Ale przecież coś za coś. Nie ma cocktailu bez właściwych ingredientów, nie ma gazowego eldorado za darmo. I to właśnie dzięki niemu będziesz mógł otworzyć wkrótce kran, nalać sobie szklankę tego co dawniej było wodą i wznieść toast za nową potęgę gazową Europy.

No i naturalnie najważniejsze - pokazać środkowy palec wykorzystującemu nas Gazpromowi. Nie będziemy dłużej musieli importować drogiego ruskiego gazu! Za to zaczniemy importować ruską wodę pitną gdy ta w naszych kranach zmieni się wkrótce w cocktail Halliburton.

Zanim jednak wzniesiesz cocktail za powodzenie gazowego eldorado nad Wisłą weź się obudź, obywatelu drugiej Arabii Saudyjskiej, i obejrzyj to:





Na niebezpieczeństwa frackingu zwracaliśmy uwagę w 2GR już wcześniej (Gaz łupkowy czyli fracking luck , W poszukiwaniu gazu głupkowego), a w szczególności na nieuchronne zanieczyszczenie olbrzymich ilości koniecznej dla procesu a całkiem deficytowej w Polsce wody i na brak regulacji gwarantujących jakość wody pitnej. Amerykanie "dobrodziejstwa" niekontrolowanego frackingu odkryli już dawno. Nie dziw że wycofywane ze stanów, najbardziej przestarzałe i najbardziej ekologicznie uciążliwe warianty tej technologii szukają teraz frajerów w Europie.

Nawet Francuzi niedawno to zrozumieli. Wobec narastającego w ostatnich miesiącach sprzeciwu organizacji ekologicznych premier Francois Fillon cofnął w środę (13.04.2011) udzielone już licencje na eksploatację złóż gazu łupkowego. Francja wydaje się być bliska wydania zakazu poszukiwania i wydobywania gazu z łupków bitumicznych. 10 maja parlament ma rozpatrzeć propozycje w tej sprawie.

Jedynie Hotentoci nad Wisłą nadal nie posiadają się ze szczęścia jakie ich spotkało w postaci paru amerykańskich świecidełek. Zamiast wody pitnej regulują dopalacze. Niepomni że zamiast drugiej Arabii Saudyjskiej mogą prędzej dostać drugą Fukushimę, i to nawet bez atomu.

Źródło

Użytkownik antietam edytował ten post 20.04.2011 - 23:18

  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u