Wracaliśmy z miasta (mieszkam na przedmieściu) polną drogą,czasami sa tam jakies male krzaczki.
Bylismy w polowie drogi,akurat bawilem sie aparatem i nagle z krzakow wybieglo to coś

z przerażenia nacisnąłem przycisk w aparacie robiac to zdjecia,niby zwykly pies,ale na psa chyba za duze,wilk? nie wystepuje w okolicach Lodzi. Przeraza mnie jeszcze jedno,dzwiek wydawany przez to cos. Byl taki,jaki wydaje...slon. nagralem pozniej filmik,ale nie bylo juz nic slychac,zwierze juz nie ryczalo. nawet nas nie gonilo,byc moze bronilo mlodych? to zdarzenie mialo miejsce w te wakacje,ale dopiero teraz zdecydowalem sie tu napisac o tym. po paru dniach poszedlem w to miejsce (wczesniej sie balem) ale nic nie bylo oprocz wygniecionej trawy. Nie opisywalbym calej sytuacji,gdyby nie ryk tego psa/wilka. Moze widzieliscie cos podobnego?









