Skocz do zawartości




Zdjęcie

Znikający autostopowicze - prawda czy legenda?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie

#1

Freyja
  • Postów: 164
  • Tematów: 12
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 6
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Autor: Troy Taylor
Żródło: http://www.prairieghosts.com

W amerykańskiej historii wiele razy pojawiają się opowieści o dziwnych postaciach, które zostały zabrane z drogi i zniknęły bez śladu z wnętrza samochodów, powozów czy nawet z końskiego grzbietu! Czy te historie po tylko „miejskie legendy” bez ziarna prawdy czy może jest w tym większa tajemnica niż wydaje się na pierwszy rzut oka?

W zimną i deszczową noc młody mężczyzna był w drodze na lokalną potańcówkę, zaoferował podwiezienie atrakcyjnej dziewczynie, która zgodziła się iść z nim na tańce. Wszyscy uważali ją za uroczą i mężczyzna zaproponował jej odwiezienie do domu ponieważ noc była bardzo ciemna. Zgodziła się, a jako że na zewnątrz było zimno, on dał jej swój płaszcz do okrycia.
Zapytał ją o adres, ona podała mu go i po niedługim czasie wjechali na podjazd przed domem, w którym mieszkała dziewczyna. Kierowca odwrócił się, aby powiedzieć jej, że dojechali. Ku jego zdziwieniu dziewczyna zniknęła! Siedzenie pasażera było puste, mimo że drzwi były zamknięte – ona po prostu rozpłynęła się w powietrzu.
Nie wiedząc co począć, mężczyzna podszedł do drzwi domu i zapukał. Otworzyła starsza kobieta, której wyjaśnił co się stało. Wydawało się, że wie dokładnie o czym on mówi. Młoda dziewczyną, którą zabrał na tańce była jej córką – z tym, ze ona zginęła 10 lat wcześniej w wypadku samochodowym.
Przerażony mężczyzna nie uwierzył jej, chociaż imię dziewczyny, którą zabrał na tańce i córki kobiety było takie samo. Aby go przekonać kobieta powiedziała mu gdzie może znaleźć grób dziewczyny na miejscowym cmentarzu. Mężczyzna szybko pojechał tam i zgodnie ze wskazówkami odszukał nagrobek z imieniem dziewczyny. Na brzegu kamienia nagrobnego luźno zawieszony był płaszcz, który dziewczyna pożyczyła od niego aby ogrzać się w zimną noc.


Historie takie jak ta bez wątpienia znamy od lat, najlepszym dodatkiem do nawiedzonej autostrady jest zjawa autostopowicza. Opowieści o tych pojawiających się pasażerach (zwykle młodych kobietach) są często powiązane z mostami, niebezpiecznymi wzgórzami i cmentarzami. Historie o „znikających autostopowiczach” były opowiadane już w XIX wieku kiedy mężczyźni opowiadali o duchu kobiety pojawiającym się na grzbiecie ich koni. Zawsze znikały po dojechaniu do celu i często okazywały się zmarłymi córkami miejscowych farmerów. Niewiele zmieniło się w tych historiach w dzisiejszych czasach, poza preferowanym środkiem lokomocji.

Kiedy przeprowadziłem się do Alton w Illinois w roku 1998 (ulokowane tuż obok rzeki Mississippi), nie byłem zaskoczony dowiadując się, że istnieją tam legendy o co najmniej dwóch lokalnych znikających autostopowiczach.
Dwie znikające kobiety są również zauważane w okolicy cmentarza. Pierwsza, jak w klasycznej opowieści o znikającym autostopowiczu, podobno straszy na cmentarzu Green Mount, na południu Belleville. Mówi się, że najpewniej zabierzesz ducha na przejażdżkę jeśli objedziesz cmentarz dookoła trzy razy w deszczową noc z otwartymi drzwiami. Historia opowiada, że podczas trzeciego okrążenia młoda kobieta, wychodząc z deszczu, pojawi się na siedzeniu pasażera. Kiedy trzecie okrążenie dobiegnie końca, dziewczyna zniknie, ale plama wody na siedzeniu pozostanie!
Jest też historia o postaci widzianej na drodze do cmentarza w Lebanon, Illinois. Historia opowiada o młodym mężczyźnie jadącym obok cmentarza w nocy i zauważającym młodą dziewczynę na drodze przed nim. Naciska na hamulce i stara się zatrzymać zanim ją uderzy, ale nie może. Słyszy okropne uderzenie kiedy dziewczyna wpada na przód samochodu i przetacza się po nim. Udaje mu się zatrzymać samochód, wyskakuje, żeby zobaczyć co z dziewczyną, ale nie może jej znaleźć. Zaniepokojony przeszukuje otoczenie drogi i pobocze, ale dziewczyny nigdzie nie ma. Legenda dalej opowiada jak jedzie na posterunek policji i zgłasza wypadek. Opowiada policjantowi co się stało i prosi o pomoc w odnalezieniu dziewczyny. Oficer potrząsa głową i uśmiecha się smutno, po czym wyjaśnia mężczyźnie, że ta dziewczyna została zabita przez samochód pięć, może dziesięć lat temu. Czasami jest widywana w mgliste lub deszczowe noce. Ciągle w szoku mężczyzna opuszcza posterunek i wychodzi na zewnątrz. W drodze do samochodu zauważa coś dziwnego – na przednim zderzaku odbity ślad bardzo małej dłoni!

Jak większość czytelników na pewno zauważyła, takie historie są zwykle opisywane jako miejskie legendy. To opowieści które były wielokrotnie opowiadane i przekazywane przez lata, prawie zawsze rozpoczynając się od słów „znajomy znajomego” i nie mają w sobie ani ziarna prawdy… a może mają?

Historie o znikających autostopowiczach często są powiązane z autostradami i drogami Ameryki. Ale czy wszystkie te historie, jak wielu z nas chciałoby wierzyć, to tylko lokalny folklor? Czy zostały po prostu wymyślone i rozprzestrzeniły się w ciągu wielu lat? Być może tak, a może nie.
Nie ma wątpliwości co do tego, że część historii o duchach nie jest prawdziwa. Często opowieści opowiadane przez ludzi, którzy wierzą w ich prawdziwość, stają się legendami i częścią folkloru. Jednak nie mogę przestać się zastanawiać skąd wzięło się wiele z tych historii. Czy którekolwiek z nich mogą mieć swoje źródło w prawdziwych wydarzeniach? Gdyby przypadek taki jak powyższy naprawdę się zdarzył i był opowiadany i przekazywany wiele razy, tak długo, że straciłby wiele elementów prawdy? Kiedy historia się rozprzestrzeniała, została zaadaptowana przez ludzi i stawała się częścią lokalnej tradycji. Od dawna wierzy się, że ludzie szukają wyjaśnień dla zjawisk, których nie potrafią zrozumieć. Tak się działo kiedy tworzono mitologie. Kto wie czy w ludowych opowieściach, które wywołują dreszcze nie ma małej cząstki prawdy?

Proszę was więc o otwarcie umysłu i zaglądanie w serce każdej legendy, zdarcie warstwy fikcji aby zobaczyć czy zostało cokolwiek wewnątrz. Jak możecie sobie wyobrazić, w większości historii nie zostanie wiele. Te historie zwykle przydarzyły się „bardzo dawno temu w nieznanym miejscu i nieznanym ludziom”. Czy może w nich być coś prawdziwego?
Prawdopodobnie nie, ale nie wszystkie z tych historii są takie same. Niektóre z nich są wypełnione nie tylko detalami, ale także nazwiskami, datami i miejscami. Co zrobimy z tymi historiami?

Na przykład, na autostradzie nr 48 w Południowej Karolinie, znikający autostopowicz był widziany przez podróżującą parę, która twierdzi, że zauważyli młodą dziewczynę z walizką, idącą wzdłuż drogi. Zatrzymali się i zaoferowali jej podwiezienie, a ona odpowiedziała, że idzie do swojej chorej matki w Columbii i dała tamtejszy adres. Zniknęła na przedmieściach. Para, którą ją podwoziła pojechała pod podany adres i opisała dziewczynę mężczyźnie tam mieszkającemu. Powiedział, że to była jego siostra i że została zabita kiedy szła do matki, przez kierowcę, który uciekł z miejsca wypadku. To samo przydarzyło się kilku niezależnym świadkom w ciągu trzech lat w latach ’50.
Czy wszyscy ci ludzie mogli być (jak chcą wierzyć sceptycy) pijani, głupi lub szaleni? Jak wyjaśnić niezależne relacje świadków niepowiązanych ze sobą? I co z przypadkami znikających autostopowiczów, którzy pozostawiają po sobie fizyczny ślad? Nie mam na myśli pożyczonych szalików czy płaszczy jak w miejskich legendach, ale prawdziwy dowód na to, że istnieją – jaki zostawił na bramach cmentarza duch znany jako Zmartwychwstała Mary?

Jeśli jest morał w tym artykule – jest właśnie taki. Bądź ostrożny w niedowierzaniu historiom, które brzmią zbyt dobrze, aby być prawdziwymi. Może być w nich więcej niż się wydaje!


Zmartwychwstała Mary


Chicago to miasto wypełnione duchami, od nawiedzonych domów po cmentarze. Ale spośród wszystkich historii jedna zdecydowanie się wyróżnia. Sądzę, że Zmartwychwstała Mary to najsłynniejszy duch Chicago. To również moja ulubiona historia o duchach. Posiada w sobie wszystkie elementy od fantastycznej postaci młodej kobiety do naocznych świadków. Wiele w tej historii przemawia do mnie i nigdy nie mam dość słuchania o Mary, jej ukazywaniu się i tajemniczych korzeniach.

Chociaż w Chicago historie o znikających autostopowiczach sięgają czasów koni i powozów, historia Mary rozpoczyna się w latach ’30. Mniej więcej w tym czasie kierowcy jeżdżący wzdłuż Archer Avenue zaczęli zgłaszać przypadki dziwnych zdarzeń z młodą kobietą w białej sukience. Zawsze wydaje się być prawdziwa, do momentu kiedy nagle znika. Relacje o tej dziewczynie po raz pierwszy pojawiają się w połowie lat ’30 od opowieści pewnego kierowcy, który mijał Resurrection Cementary i twierdzi, że młoda kobieta próbowała wskoczyć na jadący pojazd.
Niedługo potem, kobieta stała się bardziej tajemnicza. Dziwne zdarzenia zaczęły mieć miejsce coraz dalej od cmentarza i bliżej do O Henry Ballroom, które jest teraz znane jako Willowbrook. Widywano ją przy drodze, a czasami nawet w budynku. Wiele razy młodzi mężczyźni spotykali dziewczynę w sali balowej, tańczyli z nią i po balu odwozili do domu. Zawsze podawała adres w północnej części Archer Avenue. Kiedy samochód mijał bramy Resurrection Cementary, młoda kobieta zawsze znikała.

Bardzo częste stały się relacje kierowców, który widzieli dziewczynę idącą wzdłuż drogi. Proponowali jej podwiezienie, a potem zauważali jej zniknięcie z samochodu. Opisywali oni dziewczynę w najmniejszych szczegółach i każda relacja dokładnie zgadzała się z innymi. Dziewczyna miała blond włosy, niebieskie oczy i nosiła białą suknię wyjściową. Niektórzy dodawali, że miała na sobie cienki szal, buty do tańca i malutką torebeczkę.
Niektórzy mieli nawet bardziej przerażające doświadczenia. Zamiast zniknięcia dziewczyny z samochodu, relacjonowali przejechanie jej na drodze. Twierdzili oni, że dziewczyna w białej sukience nagle pojawiła się przed ich samochodem w okolicy cmentarza i opisywali huk kiedy uderzyła w maskę. Kiedy zatrzymywali się by jej pomóc, nigdzie jej nie było. Niektórzy opowiadali, że samochód przejechał przez dziewczynę, a ona odwróciła się i zniknęła w bramie cmentarza.
Przerażeni i wstrząśnięci kierowcy zaczęli się regularni pojawiać na posterunku policji w pobliskim Justice. Opowiadali dziwne i straszne historie, w które czasami wierzono, a czasami nie. Niemniej jednak stworzyli legendę o znikającej dziewczynie, która później została nazwana Zmartwychwstałą Mary.

Ale kim jest ta młoda dziewczyna, albo kim była za życia?
Wielu badaczy zgadza się, że najbardziej pasująca jest historia młodej dziewczyny, która została zabita w wypadku podczas zatrzymywania autostopu na Archer Avenue we wczesnych latach ’30. Najprawdopodobniej spędziła wieczór tańcząc z ukochanym w O Henry Ballroom. W pewnym momencie musiało między nimi dojść do kłótni i Mary (jako ją nazwano) wyszła z budynku. Mimo, że była to zimna zimowa noc, wolała raczej wyjść niż spędzić kolejną minutę ze swoim chłopakiem. Opuściła salę balową i zaczęła iść wzdłuż Archer Avenue. Nie odeszła daleko zanim została potrącona i zabita przez przejeżdżający samochód. Kierowca uciekł i pozostawił Mary umierającą.
Jej rodzice pochowali ją na Resurrection Cementary, w białej sukience i butach do tańca. Od tego czasu jej duch był często widywany przy Archer Avenue, być może starając się wrócić do grobu po nocy spędzonej wśród żywych.

Przez lata wiele razy widywano ducha, którego nazwano Zmartwychwstała Mary. Tuziny młodych mężczyzn opowiadała o podwożeniu tej samej dziewczyny, albo o spotkaniu jej w sali balowej i późniejszym jej zniknięciu z samochodu.
Największa część relacji pochodzi z miesięcy zimowych, jak jedna z opowieści przekazanych przez taksówkarza. Podwiózł dziewczynę idącą wzdłuż Archer Avenue w nocy w 1941. Na zewnątrz było bardzo zimno, jednak ona nie miała płaszcza. Wskoczyła do taksówki i powiedziała mu, że potrzebuje jechać do domu bardzo szybko. Pokierowała go wzdłuż Archer Avenue i po kilku minutach kiedy odwrócił się do tyłu zobaczył, że dziewczyna zniknęła. Zdał sobie sprawę, że w momencie zniknięcia mijali bramę cmentarza.

Takich historii było wiele, jednak prawdopodobnie najdziwniejsza miała miejsce w nocy 10 sierpnia 1976r. To zdarzanie pozostaje niewyjaśnione mimo upływu czasu ponieważ tym razem Mary nie tylko pojawiła się jako duch. Tej nocy pozostawiła po sobie dowód!
Kierowca mijał cmentarz około 22:30 kiedy zauważył dziewczynę stojącą po drugiej stronie bramy. Kiedy ją zobaczył miała na sobie białą sukienkę i szarpała za żelazne pręty w bramie cmentarza. Zainteresowało go to na tyle, że postanowił się zatrzymać po drodze na posterunku policji i zgłosić, że ktoś został zamknięty na cmentarzu. Oficer przyjął zgłoszenie, jednak kiedy przyjechał na miejsce nie było tam nikogo. Cmentarz był ciemny i opuszczony, nie było tam śladu dziewczyny.
Ale jego inspekcja bramy, gdzie widziano stojącą dziewczynę ujawniła coś niezwykłego. To odkrycie przeszyło go do szpiku kości! Zauważył, że dwa pręty w bramie zostały odciągnięte od siebie i wygięte w ostre kąty. Żeby było jeszcze gorzej, miejsca na pomalowanych na zielono prętach, w których były odciągnięte były pokryte rdzą. W tych miejscach były odbite ślady dłoni, jakby wytopione w metalu pod wpływem ogromnej temperatury.

Ślady małych dłoni, narobiły dużo hałasu i ściągnęły ciekawskich z całej okolicy. Aby odpędzić tłumy władze cmentarza, chciały usunąć ślady, ale to sprawiło, że wyglądały jeszcze gorzej. Ostatecznie wycięto pręty i zamontowano ogrodzenie druciane do czasu kiedy brama będzie naprostowana lub zastąpiona. Zaprzeczano ponadnaturalnej przyczynie tego co stało się z bramą. Twierdzono, że ciężarówka uderzyła w bramę podczas prac na cmentarzu a robotnicy próbowali naprawić pręty rozgrzewając je. Ślad na metalu to odbicie ręki pracownika, który próbował przygiąć pręty z powrotem do siebie. O ile wytłumaczenie było całkiem przekonującego, nie wyjaśniało dlaczego ślady małych palców były wyraźnie widoczne na metalu.
Pręty zostały zastąpione aby zniechęcić gapiów, ale zabranie ich odniosło odwrotny skutek i szybko ludzie zaczęli pytać czy cmentarz ma coś do ukrycia. Wydarzenia zaniepokoiły lokalne władze i nakazano przywrócić pręty na miejsce. Kiedy wróciły do bramy zostały wyprostowane i odmalowane na zielono tak żeby zardzewiała powierzchnia pasowała do reszty ogrodzenia. Niestety zardzewiałe części odmawiały pokrycia i miejsca gdzie odciśnięto dłonie pozostawały widocznie aż do niedawna kiedy na dobre usunięto pręty.

W latach ’70 i ’80 widzenia Mary osiągnęły swoje apogeum. Ludzie z różnych sfer, od taksówkarzy do ministrów opowiadali jak podwozili dziewczynę. Było to w czasie kiedy na Resurrection Cementary przeprowadzano liczne renowacje i być może to nie dawało jej spokoju.
W latach ’90 relacje o Mary przycichły, aczkolwiek nigdy zupełnie nie ustały. Trwają do dziś, i choć wiele opowieści jest trudnych do uwierzenia w dzisiejszych czasach, historia o Mary tak głęboko przeniknęła w kulturę, że praktycznie każdy kto interesuje się duchami słyszał o niej.
Kim jest więc Mary i czy istnieje? Wiele osób pozostaje wobec niej sceptycznymi, ale to nie ma znaczenia. Ludzie wciąż widują Mary chodzącą wzdłuż Archer Avenue nocami. Kierowcy wciąż zatrzymują się aby zaoferować podwiezienie osobie nieodpowiednio ubranej w czasie zimy, kiedy wydarzenia są najczęstsze. Ciekawscy wciąż przychodzą zobaczyć bramę, w której niegdyś były wykręcone i spalone pręty, niektórzy nawet kręcą się po cmentarzu w nadziei na natknięcie się na miejsce gdzie ciało Mary zostało złożone do grobu.

Kim ona jest? Nikt nie wie, ale to nie powstrzymało tworzenia historii, opowieści, a nawet piosenek o niej. Pozostaje tajemnicą i legendą, która wciąż trwa, nie zamierzając zniknąć, tak jak robi to Mary kiedy zbliża się do bram cmentarza.
Widzisz, nasze osobiste wierzenia i zwątpienia nie mają znaczenia. Mary żyje mimo wszystko. Wątpię, abyśmy kiedykolwiek dowiedzieli się kim ona naprawdę była, albo dlaczego nawiedza ten konkretny kawałek drogi. I szczerze mówią, nie sądzę, abym tak naprawdę chciał się dowiedzieć kim ona była. Myślę, że wolę aby Mary pozostała taka jaka jest – tajemniczy, romantyczny duch Wietrznego Miasta.

Użytkownik Polly Jean edytował ten post 03.11.2010 - 15:31

  • 2



#2

noxili
  • Postów: 2526
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Sama opowieść jest duuuzo starsza. W nieco innych wariantach występuje w średniowieczu.Z podobnym tematem spotkałem sie czytajac zbiór legend i baśni lapońskich. Tam zjawa zatrzymywałą jadacego do karczmy, potem potrafiła przetańczyć cała noc w gospodzie i dopiero potem kazała dowieść się do domu i znikała przy cmentarzu... Podobne opowiadanie napisał chyba E.A Poe.Najczęściej chyba pojawiał is ten motyw literaturze epoki romantyzmu.
  • 0



#3 Gość_c✪nvers

Gość_c✪nvers
  • Tematów: 0

Napisano

No to chyba mamy najstarsze urban legend ^^
  • 0

#4

noxili
  • Postów: 2526
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

No to chyba mamy najstarsze urban legend ^^

Wbrew pozorom znaczna część urban legends jest przetworzonymi bardzo starymi mitami(albo autentycznymi zdarzeniami) .Np popularna w czasach PRL legenda o czarnej wołdze Samochód miał krążyć po drogach po zmroku. Ktokolwiek nią kierował, porywał dzieci i spuszczał im krew jako lekarstwo dla bogatych Niemców umierających na białaczkę. W niektórych wariantach ofiary były pozbawiane organów do przeszczepu, przede wszystkim nerek . Legenda ta jest zmutowaną wersją legendy o żydach ( wcześniej czarownicach ) porywających dzieci by spuszczać z nich krew w celach obrzędowych. Ta legenda ma dobrze udokumentowane powyzej 1000 lat trwania.
  • 1





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u