Skocz do zawartości




Zdjęcie

Fenomen UFO i hipotezy pozaziemskie z ezoterycznego punktu widzenia magii rytualnej


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1

tomasz.czerka.
  • Postów: 87
  • Tematów: 46
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 44
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Fenomen UFO i hipotezy pozaziemskie z ezoterycznego punktu widzenia magii rytualnej.

Osobiste doświadczenie związane z manifestacją UFO i kontaktami z istotami pozaziemskimi skłania mnie do uznania tych fenomenów za manifestację ludzkiej świadomości i ludzkiego umysłu, oraz umiejscowienia ich wśród sił ściśle związanych z naszym istnieniem i rozwojem, innymi słowy, z naszą tożsamością kosmiczną i wieczną. Nie biorąc w ogóle pod uwagę naukowych głupot zawziętych sceptyków, oraz debunkersów, chcę zauważyć, że obok hipotezy pozaziemskiej, którą starano się wyjaśnić zjawisko UFO, stworzono inne hipotezy mówiące o konspiracji i kontroli umysłów, które roztaczają wizję ludzkości ciemiężonej przez gabinety cieni i obcych – wampiry, oraz teorie szczelin w continuum czasoprzestrzennym, które umożliwiają przenikanie do naszego świata manifestacji pozaziemskich, które mogą przyjąć formę latających spodków, ludzi – ciem, chupacabras, czy Maryi Dziewicy.
Jest rzeczą pewną, że zjawiska UFO są złożone i nie można ich wytłumaczyć odwołując się wyłącznie do małych i aspołecznych wybryków natury pochodzących z odległej planety, na pokładzie ich nietrwałych pojazdów latających, posiadających sześć palców, szarą skórę, zamiłowanie do pogwałcania naszej prywatności i do naszego DNA. Zjawisko UFO oznacza, mniej emocjonalnie, zjawisko powietrzne o nieznanej naturze, czy to w formie plazmowego światła odbieranego przez nasze oczy i umysł mniej lub bardziej podlegający wszelkim formom rozszerzenia świadomości, czy też w formie eksperymentalnego, materialnego pojazdu latającego, który wykonuje niezrozumiałe manewry na niebie nad Strefą 51. Jedyną granicą dla opisu tych zjawisk jest granica naszej fantazji, która nigdy nie podważa realności danego zjawiska, a jedynie czyni je co najwyżej niezrozumiałym, labiryntem równie tajemniczym jak nasz umysł.
Ludziom, którzy, podobnie jak my, są badaczami świadomości, nietrudno połączyć zjawisko UFO i praktyk kontaktu z istotami pozaziemskimi, z magią, medytacją, psychodelika, oraz tymi wszystkimi praktykami, które mają na celu rozszerzenie świadomości i płaszczyzny percepcji rzeczywistości. Nie chcę przez to powiedzieć, że UFO to owoc halucynacji, a jedynie stwierdzić z przekonaniem, że zjawisko to jest dziełem rozszerzonej świadomości. Oznacza to, że świadkowie, którzy obserwowali UFO, mniej lub bardziej świadomie, osiągają w tym konkretnym momencie, z różnych powodów, stan szerszej świadomości, a co za tym idzie są bardziej otwarci na odbiór gam częstotliwości zwykle nie odbieranych przez człowieka, lub spychanych do podświadomości, gdzie nie są poddawane opracowaniu przez umysł świadomy. Podobne stany świadomości, osiągane w transie lub w sposób spontaniczny, łączą medium i chalennerów z energiami subtelnymi i różnymi bytami. To samo dotyczy czynności magicznych, podczas których magowie odprawiają rytuały, aby wezwać duchy i demony.

MAGIA RYTUALNA ALESTEIRA CROWLEYA

Klasycznym i kompletnym przykładem takich działań może być słynna “Amalantrah Working” (Operacja Amalantrah), która została przeprowadzona w 1918 roku przez legendarnego okultystę angielskiego Aleistera Crowleya. Jej owocem była seria wizji, jakie Crowley uzyskał w okresie od stycznia do marca tego samego roku, za pośrednictwem ówczesnej “Szkarłatnej Damy”, Roddie Minor. W swoim życiu Crowley miał pewną liczbę Szkarłatnych Dam, które były swego rodzaju kanałami dla pozaziemskich transmisji pochodzenia anielskiego i/lub demonicznego, wywoływanych przez jego czynności magiczne. Szkarłatna Dama odgrywała fundamentalną rolę w rytuałach magii seksualnej odprawianych przez Crowleya, który mieszał, z wielką swobodą, narkotyki i praktyki uważane za jego czasów za obsceniczne i zwierzęce, celem przywołania potężnych i tajemniczych “praeter – ludzkich” energii, z których okultysta tak żarliwie pragnął czerpać.
Oto kilka zdań z książki “Aleister Crowley i Bóg Ukryty”, autorstwa Kennetha Granta, jednego z najlepszych znawców Crowleya:
„Crowley był świadom istnienia możliwości otwarcia kosmicznych bram i wprowadzenia prądów pozaziemskich do życiowej fali ludzkiej... Według tradycji okultystycznej – której wyraz dał w sposób stanowczy w swoich dziełach Lovecraft – jakaś przeogromna, ponadludzka moc zbiera swe siły, aby napaść i zawładnąć tą planetą… Idea ta przypomina mroczne wzmianki Charlesa Forta na temat obecności na Ziemi tajnej organizacji, będącej w kontakcie z istotami kosmicznymi, które, być może, przygotowują się właśnie do przybycia na naszą planetę. Crowley rozprasza aurę zła, jaką Lovecraft i Fort naznaczyli tę ideę; sam preferuje jej interpretację thelematyczną: nie chodziłoby tu o atak na ludzką świadomość, lecz o proces polegający na ogarnięciu innych gwiazd i wchłonięciu ich energii przez system, który w ten sposób jest ubogacany i staje się rzeczywiście kosmiczny…”
Poprzez operację Almantrah – której rytuały wiązały się ze spożyciem haszyszu i meskaliny – Crowley wszedł w kontakt z międzywymiarową istotą zwaną LAM, niezwykle podobną do postaci “szaraka”, która stała się popularna w ostatnich dziesięcioleciach. Crowley nazwał tego rodzaju byty „istotami enochiańskimi”, prawdopodobnie dlatego, że dla wywołania tej istoty posłużono się “wezwaniem enochiańskim”, kabalistycznym systemem językowym stworzonym w XVII wieku przez maga, Dr Johna Dee. Za pomocą „wezwania enochiańskiego” Dr John Dee, oraz jego “badacz”, Edward Kelly, odbywali, sto lat wcześniej, dziwne spotkania z istotami, nazywanymi przez nich “małymi ludźmi”, które poruszały się wewnątrz „małej, płonącej chmury”. Pozytywny rezultat magiczny osiągnięty przez Crowleya w tej operacji pozwala przypuszczać, że otworzył on świadomie, za pomocą magii rytualnej, wejście, które umożliwiło istotom LAM, oraz innym bytom, dostęp do wymiaru ziemskiego.
Niektórzy są przekonani, że Crowley czerpał z tego samego, mrocznego i tajemniczego źródła podświadomości kolektywnej, z którego, przez ostatnie dziesiątki lat, bierze się masowy fenomen “abductions”, opisany i udokumentowany przez takich ekspertów w tej materii jak Budd Hopkins, John Mack czy David Jacobs. W tym miejscu należy podkreślić fakt, że większość uprowadzonych jest w stanie przypomnieć sobie i zrekonstruować szczegóły swoich doświadczeń z obcymi jedynie wówczas, gdy poddadzą się oni seansom regresji hipnotycznej. Warto zauważyć, że poprzez regresję hipnotyczną człowiek zostaje wprowadzony w odmienny stan świadomości, niewątpliwie rozszerzonej, nie różniący się od tego, który wywołuje haszysz i rytualny seks opisany w takich procesach magicznych jak Amalantrah Working, który to stan jest wykorzystywany do zainicjowania procesu otwarcia bramy wejściowej wspomnianym tajemniczym istotom. Według Kennetha Granta, tradycja ta została przekazana i ożywiona przez współczesnych adeptów Aleistera Crowleya, którzy idą jego drogą, praktykując magię rytualną, w celu aktywowania Nurtu 93, strumienia gwiezdnej woli, umożliwiającego przemieszczanie się tym “obcym istotom”.
W swoim dziele “Outside the Circles of Time” Grant pisze: “Niektórzy wierzą, że fenomen UFO stanowi część “cudu”, zaś rosnąca liczba dowodów zdaje się sugerować, że tajemnicze istoty obecne są od najdawniejszych czasów w ziemskiej atmosferze, oraz że coraz większa liczba osób rodzi się ze zdolnością postrzegania lub innego rodzaju percepcji ich obecności… Niegdysiejsze modlitwy o boską interwencję stały się dzisiaj inwokacjami do istot pozaziemskich i między-wymiarowych, w zależności od tego, czy do manifestacji dochodzi na poziomie ludzkiej świadomości, czy też poza nią; inwokacjami do istot pozornie rzeczywistych, chociaż często niewidzialnych. Loża Nowa Izyda posiada w swoich archiwach pieczęcie niektórych z tych istot. Pieczęcie te pochodzą z grymuaru nieznanego pochodzenia, kształtującego mroczną część kabały Besqul, którą magowie zlokalizowali w tunelu Quliefi. Grymuar ten opisuje Cztery Bramy pozaziemskiego wejścia do i ze znanego wszechświata.
Grant ma na myśli formę magii rytualnej praktykowanej przez takie grupy jak Gloden Dawn, oraz Ordo Templi Orientis (O.T.O.). Pieczęcie składają się z linii i diagramów, które przedstawiają podpisy istot dostępnych dla wyuczonego maga, który ma obycie z “wezwaniami enochiańskimi”, oraz innymi metodami wzywania “duchów”. Grymuar jest listą wspomnianych pieczęci, oraz podręcznikiem uczącym ich zastosowania. W 1946 roku znany uczeń Crowleya, Jack Parson, swego czasu szef kalifornijskiego oddziału O.T.O. i znany naukowiec, posłużył się wspomnianą tradycją kontaktów międzywymiarowych i, z pomocą “Fratera H”, przeprowadził na pustyni kalifornijskiej serię operacji magicznych zwanych “Babalon Workings”, które doprowadziły do kontaktu z istotami nie różniącymi się niczym od LAM Crowleya.
Sprawa staje się jeszcze bardziej niezwykła jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że pomocnik Parsona w tej operacji, przedstawiany jako Frater H, to w rzeczywistości L. Ron Hubbard, który później stał się założycielem i charyzmatycznym przywódcą Scjentologii. Wydaje się, że Hubbard odegrał rolę podobną do roli Edwarda Kellyego, wspomnianego już „badacza” wspomagającego Dr Johna Dee, którego gorącym wielbicielem był Crowley. Badacz jest swoistym odbiornikiem wychwytującym przekazy pozaziemskie; często posługuje się on kryształową kulą, w harmonii z rytuałami i ceremoniami celebrowanymi przez maga w celu wezwania istot pochodzących z innych wymiarów.
Mag i badacz pracują razem, ręka w rękę, wzywając istoty pozaziemskie, które są aniołami, demonami lub duszami zmarłych. Szkarłatna Dama Crowleya spełniała identyczną rolę; pierwsza żona Crowleya, Rose Kelly, otrzymała, w stanie magicznego transu, trzy rozdziały słynnej Księgi Prawa, dzieła, które leży u podstaw Thelemy, filozofii magiczno – religijnej Crowleya. Z magicznego punktu widzenia, brama umożliwiająca wejście do naszego wymiaru istotom pozaziemskim, otwarta przez Crowleya poprzez nawiązanie kontaktu z istotą LAM, mogła zostać wzmocniona i jeszcze bardziej otwarta przez operację Babilon Parsona i Hubbanda, wywołując niezwykły skok do przodu jeśli chodzi o otwarcie ludzkiej świadomości.
Kenneth Grant pisze: “Operacja (Babilon) miała swój początek... dokładnie tuż przed pierwszą falą niewyjaśnionych zjawisk powietrznych określonych jako Latające Spodki. Parson otworzył bramę i coś przez nią przyleciało”.
Niektórzy badacze wysuwają hipotezę, że detonacja dwóch bomb atomowych nad Japonią, pod koniec II wojny światowej, mogło w jakiś sposób przyczynić się do otwarcia bramy między wymiarami, lub, przynajmniej, przyciągnęło uwagę naszych galaktycznych sąsiadów.
Thelematyczna historia mówi, że w 1947 roku zakończono pierwszy etap Operacji Babilon, kiedy to nagle rozeszły się drogi Parsona i Hubbarda (wydaje się, że Hubbard uciekł z żoną Parsona i lwią częścią jego olbrzymiej fortuny). Tego samego roku rozpoczęła się współczesna era UFO, wraz z obserwacjami Kennetha Arnolda, dokonanymi nad Monte Rainer, w stanie Waszyngton; niedługo później doszło do słynnego upadku latającego spodka w Roswell, w Nowym Meksyku.
W 1947 roku zmarła Wielka Bestia, Aleister Crowley, zaś w następnym roku Alfred Hoffmann wynalazł LSD. Zagorzały zwolennik hipotezy, według której istnieje związek między tajemniczymi wydarzeniami, które fermentowały w podświadomości kolektywnej, w larach 1946 – 1948, badacz John Judge, udzielił wywiadu radiu KPFK w Los Angeles, 12 sierpnia 1989 roku, w programie pt. „ Unidentifited Fascist Observatories”, w którym oświadczył, że Kenneth Arnold i Jack Parson pilotowali wspólnie, aczkolwiek nie znaleziono żadnych dowodów na poparcie tego oświadczenia.

GWIEZDNY STRUMIEŃ SYRIUSZA

W kontekście opisanych wydarzeń pojawili się w tamtym okresie tacy “świadkowie kontaktu”, jak George Adamski, czy George Hunt Williamson, którzy opisywali posłańców kosmicznych poruszających się w latających spodkach czy cygaropodobne okręty kosmiczne, często pochodzące z planety Wenus, lub innych planet naszego Układu Słonecznego. W 1930 roku, zanim doszło do jego kontaktów z „Kosmicznymi Braćmi”, George Adamski prowadził klasztor o nazwie “Królewski Zakon Tybetu”, co umożliwiło mu produkowanie wina ofiarnego w okresie prohibicji. Gdy skończyła się prohibicja, również klasztor Adamskiego zatrzasnął swe wrota, on sam zaś otworzył kiosk z kanapkami w pobliżu Obserwatorium Monte Palomar. Adamski oświadczył wówczas, że pomógł astronomom w sfotografowaniu różnych UFO, jednak informacja ta nie został nigdy potwierdzona przez pracowników obserwatorium. Pierwsze spotkanie Adamskiego z Kosmicznymi Braćmi miało miejsce na pustyni Mojave, 20 listopada 1952 roku, kiedy to był on świadkiem, w towarzystwie George’a Hunta Williamsona, oraz kilku innych przyjaciół, pościgu odrzutowców wojskowych za cygaropodobnym pojazdem latającym.
Zanim tajemniczy pojazd znikł im z pola widzenia, wypuścił z siebie srebrzysty latający dysk, który wylądował w pobliżu Adamskiego i jego towarzyszy. Kiedy Adamski zbliżył się do dysku, został pozdrowiony przez człowieka o długich białych włosach, ubranego w jednoczęściowy skafander. Człowiek ów wytłumaczył telepatycznie Adamskiemu, że pochodzi z Wenus i jest zaniepokojony możliwością dotarcia do innych planet Układu Słonecznego promieniowania pochodzącego z wybuchu bomby atomowej. Powiedział również, że podobne obawy żywią inne istoty pochodzące z całej galaktyki, które odwiedzają Ziemię.
Adamski twierdzi, że został zabrany na pokład pozaziemskiego pojazdu latającego i odwiedził różne miejsca we wszechświecie, w tym ciemną stronę Księżyca. Podczas swojej kosmicznej przejażdżki, Adamski wykonał serię zdjęć, których autentyczność byłą często podważana.
We wspomnianym wywiadzie dla „ Unidentifited Fascist Observatories”, John Judhe utrzymuje, że Adamski był narzędziem CIA i podczas swojego turne z wykładami po całym świecie w latach ’50 i ’60 siał dezinformację z polecenia Agencji.
Kolega Adamskiego, George Hunt Williamson, autor licznych książek na temat UFO, szerzył ideę walki dobra ze złem; „dobrych”, pochodzących z Psiej Gwiazdy, Syriusza, ze „złymi” pochodzącymi z Oriona. Planeta Syriusz jest tematem pojawiającym się często w kontekście okultyzmu i fenomenu UFO. Srebrna Gwiazda, tajemniczy i starożytny zakon inicjacyjny reaktywowany przez Crowleya, był symbolem i wyrazem bezpośredniej woli Nu-Izydy (Syriusza) i, jak twierdzi Kenneth Grant, Crowley „identyfikował w sposób nie ulegający wątpliwości swojego Świętego Anioła Stróża z Sothisem (Syriuszem), lub Set – Izydą”.
W tym miejscu należy przypomnieć dzieło Roberta Temple’a pt. “Tajemnica Syriusza”, opublikowane w 1977 roku, które dokumentuje historię afrykańskiego plemienia Dogonów, oraz opisuje ich legendarne spotkania z Nommo, rasą istot o trzech oczach, wyposażoną w krabowe szczypce, pochodzącą z Syriusza. Według legend Dogonów, ci międzygalaktyczni wysłannicy przekazali ich plemieniu dane astronomiczne sięgające 3200 roku p.n.e., wśród nich informację, że Syriusz posiada gwiazdę towarzyszkę, niewidzialną gołym okiem. Legendy te antycypują okres badań za pomocą teleskopów, a ich rewelacje zostały w późniejszym czasie potwierdzone przez astronomów. Gwiazda towarzyszka, czyli Syriusz B, została po raz pierwszy sfotografowana dopiero w 1970r. Poza wiedzą o istnieniu Syriusza B, Dogonowie znali cztery księżyce Jowisza, pierścień wokół Saturna, oraz wiedzieli, że planety naszego systemu krążą wokół Słońca. W „Tajemnicy Syriusza” Temple dowodzi, że Nommo nawiązali po raz pierwszy kontakt z Sumeryjczykami, około 4500 lat p.n.e. W owym czasie, jego zdaniem, tajemnicze trójokie istoty wyposażone w szczypce, przybyły z odległych gwiazd w swoich potężnych statkach kosmicznych i przekazały ludzkości wiele niezwykłych informacji, oraz ujawniły tajemnice i wiedzę ezoteryczną, która została przekazana adeptom licznych tajnych stowarzyszeń w Egipcie, na Bliskim Wschodzie i w Grecji.
Temple twierdzi, że spotkania te stały się podwaliną dla wielu religii misteryjnych, które wydały takie osobowości jak Giordano Bruno, Dr John Dee i przyczyniły się do powstania całej tradycji, która stała się kamieniem węgielnym dla masonerii, oraz innych tajnych szkół wiedzy ezoterycznej, jak Templariusze, czy Różokrzyżowcy. Masoneria utrzymuje, że cywilizacja na Ziemi została pierwotnie ukształtowana przez Zainicjowanych pochodzących z systemu słonecznego Syriusza, porównywanych do egipskiej trójcy Izyda, Ozyrys i Horus. W tym kontekście Ozyrys jest prekursorem Chrystusa, bóstwa, które umiera i zmartwychwstaje, stanowiąc podstawę dla egipskiego kapłaństwa oddającego cześć bogu Słońcu.
Adepci religii misteryjnych zawsze mówili o sobie, w ten lub inny sposób, jako o oświeconych, tych, których oświeciła adoracja słonecznego boga i księżycowej bogini. W swoim dziele Temple zauważa, że cały kalendarz egipski związany był z ruchami Syriusza, zaś kalendarz roczny rozpoczynały „psie dni”, okres w którym Syriusz wschodził za Słońcem.
Philips Vandenburg pisze w swojej książce pt. „Przekleństwo Faraona”: „pewien archeolog, Duncan MacNaughton, odkrył w 1932 roku, że długi ciemny tunel Wielkiej Piramidy Cheopsa działa jak teleskop, pozwalając oglądać gwiazdy nawet w dzień. Według niego Wielka Piramida jest tak ustawiona, aby z Sali Królewskiej można było oglądać obszar południowego nieba, po którym w ciągu roku przemieszcza się Syriusz”.
Błyszcząca gwiazda Syriusz jest użyteczna w nawigacji, gdyż pozostaje w jednym miejscu na firmamencie niebieskim. Jest ona około 35 razy większa od Słońca i uważana jest w środowisku ezoterycznym za „kultycznego boga kosmosu”. Sławny symbol wszechwidzącego oka zawieszonego nad pozbawioną czuba piramidą, poza tym, że stanowi motyw wspólny dla tradycji masońskiej, to przede wszystkim jest symbolem Oka Syriusza. Nie jest żadną tajemnicą, że wielu z Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych Ameryki byli masonami; tłumaczy to obecność na banknocie dolarowym Oka Syriusza, symbolu oglądanego codziennie przez miliony osób na całej Ziemi; obrazu odbitego na zawsze w ludzkiej psychice.
W czasach bardziej nam współczesnych, cała armia teoretyków konspiracji przypisuje temu starożytnemu symbolowi znaczenie podstępne i mroczne. Oko w trójkącie jest dla nich symbolem strasznych Iluminatów, tajemniczych i potężnych postaci, które zajmują im tylko znane pozycje na szczycie Piramidy. Iluminaci łączą zakony braterskie i tajne stowarzyszenia, takie jak Kawalerzy Maltańscy, Masoneria i Różokrzyżowcy w sieć konspiracji, której celem jest ustanowienie nowego, światowego porządku, futurystycznego orwellowskiego koszmaru, społeczeństwa totalitarnego ukrytego pod płaszczykiem libertyńskiej demokracji, posługując się językiem i symboliką masońską dla programowania mas.
Aby jeszcze bardziej zagmatwać i tak już skomplikowaną sytuację, w XX wieku powstał nowy rodzaj kontaktów, podczas których oddawano cześć “Psiej Gwieździe”, dodając nowe elementy do legendy Oka zawieszone nad Piramidą.
Właśnie na początku XX wieku, pewien dżentelmen z Haiti, o nazwisku Lucien – Fraocois Jean – Maine powołał do istnienia zakon zwany „Kult Czarnego Węża”, który posługiwał się rytuałami O.T.O. Crowleya, łącząc je z praktykami voodoo. Wydaje się, że czynności magiczne prowadzone według tej metody w 1922 roku, doprowadziły do przywołania istoty zwanej LAM, tej samej, z którą Aleister Crowley nawiązał kontakt kilka lat wcześniej.
Cytowany wcześniej kontaktowiec Hunt Williamson przywołał, w latach 1950 – 1960, kilku rzekomych mieszkańców Syriusza, rozmawiając z mini w języku ‘enochiańskim” lub „anielskim”, którym posługiwali się wcześniej John Dee w XVIII w. oraz Aleister Crowley.
W swoich książkach i w trakcie licznych konferencji Williamson mówił również o obecności na Ziemi tajnej organizacji, która utrzymywała kontakt z Syriuszem przez tysiące lat; jej symbolem było oko Horusa, znane również jako wszechwidzące oko. W fascynującej pracy pt. „Magia, Seks, Zabójstwo i Nauka Symbolizmu”, jego autor, James Shelby Downard opisuje „kult adoracji Syriusza” który rozpowszechnił się nawet wśród ludzi piastujących wysokie stanowiska w CIA.
W tym prowokacyjnym dziele Shelby przedstawia relację z celebracji jednego ze spotkań rytualnych, które miały miejsce w Obserwatorium Palomar, w świetle Syriusza, zogniskowanym za pomocą teleskopu, aby uczestnicy rytuału tonęli w świetle majestatycznej Psiej Gwiazdy.

PSYCHOTRONIKA

W kontekście fali zainteresowania Syriuszem, zapoczątkowanej w 1970 roku przez Roberta Temple’a, cztery lata później pisarz książek fantastyczno-naukowych, Philip K. Dick przeżył swego rodzaju „doświadczenie mistyczne”, które zapoczątkowała seria „kontaktów”, określonych przez niego jako „transmisje psychotroniczne”. Rozpoczęły się one 20 marca 1974 roku od potężnych fal mentalnych, które zalały go z ogromną ilością audio wizualnych impulsów mózgowych, opisanych przez Dicka jako gwałtowne i nieprzyjemne „martwe przesłania”. Przez kolejne tygodnie męczyły go nocne manifestacje w jego sypialni, które opisuje jako „aktywność fioletowego fosforu, trwająca nieustannie przez osiem godzin”. Manifestacje te były źródłem impulsów mentalnych, które zalały Dicka obrazami grafiki nowoczesnej i abstrakcyjnej, rosyjską muzyką rozbrzmiewającą w jego głowie, imionami i słowami wypowiadanymi w języku rosyjskim. Pisarz doszedł do wniosku, że stał się celem transmisji nadawanych przez rosyjskich agentów zajmujących się kontrolą umysłu.
Początkowo Dick negatywnie odbierał fale informacji zalewające jego umysł, jednak z czasem zauważył w sile, która nawiązywała z nim kontakt, zupełnie odmienne elementy. W liście do Iry Einhom, z dnia 10 lutego 1978 roku, Dick opisał szczegółowo swoje doświadczenie z agresją psychotroniczną i oświadczył, że, w pewnym momencie, przekazy “zdawały mu się być wrażliwe”. Dick wytłumaczył, że wyraźnie wyczuwał jakąś obcą formę życia, znającą się w wyższej warstwie ziemskiej atmosfery, która została “przyciągnięta i wzmocniona przez mikrofalowe, psychotroniczne transmisje nadawane przez Rosjan”. To właśnie dzięki nim obca forma życia weszła w kontakt z pisarzem. Forma ta zachowywała się jak „stacja”, terminal jakiejś międzyplanetarnej sieci komunikacyjnej, która „zawierała i przekazywała wielkie ilości informacji”.
Według Dicka, w ciągu kolejnych miesięcy, kontakt z obcym, którego nazwał Zebrą, ogromnie poprawił jego stan umysłowy i fizyczny. Poza tym obcy dostarczył mu kompleksowe i precyzyjne informacje na temat swój i syna pisarza, który, według Zebry, od dzieciństwa cierpiał na nie wykrytą przez lekarzy wadę, która należało natychmiast usunąć chirurgicznie. Żona Dicka bez zwłoki udała się z dzieckiem do lekarza, domagając się kontroli odnośnie wady wskazanej przez Zebrę. Zdumiony lekarz potwierdził, że dziecko rzeczywiście cierpiało na to właśnie poważne schorzenie. Następnego dnia przeprowadzono operację i dziecko uratowano. Żona Dicka, Tessa, oraz inni świadkowie opisanych wydarzeń potwierdzili od tego czasu informacje Zebry odnośnie stanu zdrowia jej, oraz synka, Christophera. Dick był pewien co do całkowicie pozytywnego nastawienia Zebry, oraz zauważył jego wielką pogardę dla Sowietów i dla ich doświadczeń psychotronicznych. Zebra poinformował Dicka, że Ziemia umiera, oraz, że bezmyślne używanie gazowego paliwa rakietowego „prowadziło do zniszczenia warstwy atmosfery, w której Zebra… przebywał”.
Dopiero wiele lat po swoim mistycznym doświadczeniu z Zebrą, Philip K. Dick napisał powieść bazującą na tych wydarzeniach, nadając jej tytuł VALIS. W powieści Zebra nosi imię VALIS (Vast Active Living Intelligence System), jest tworem pochodzącym z systemu gwiezdnego Syriusza, zaś jego operatorzy przedstawieni są jako trójoczne istoty wyposażone w szczypce. Dick już wcześniej pisał o Syriuszu w swoich opowiadaniach, jednak to właśnie dzięki powieści VALIS Psia Gwiazda stała się bardzo popularna, do czego przyczyniły się również opisy innych przypadków wchodzące w skład literatury kontaktu.

MK-ULTRA

Należy powiedzieć, że gwiazda Syriusz pojawia się nie tylko w związku z badaniami okultystycznymi, czy fenomenologią kontaktów z UFO, lecz również w powiązaniu z kilkoma doświadczeniami kontroli mentalnej, które stanowią część nieszczęsnego projektu CIA znanego pod kryptonimem MK-ULTRA.
W projekcie tym, wyjętym z pod kontroli Senatu, którego początek sięga prawdopodobnie 1953 roku, brali udział agenci wytrenowani na „psychicznych szpiegów”, testujący na niczego nie świadomych osobach wpływ promieniowania, szoku elektrycznego, fal mikrofalowych, oraz implantów elektrycznych.
Ostatecznym celem MK-ULTRA było stworzenie zaprogramowanych zabójców. W tym celu CIA testowała szeroki zakres narkotyków, starając się odkryć mieszankę idealną do kontroli umysłu. Narkotykiem, który najbardziej interesował psychiatrów z CIA było LSD; w 1953 roku Agencja usiłowała zakupić w Laboratoriach Sandor, w Szwajcarii ilość kwasu lizergowego zaspokajającą całe planetarne zapotrzebowanie na ten specyfik. Faktem jest, że przez wiele lat CIA była podstawowym dostawcą LSD, mniej lub bardziej legalnym.
W ostatnich dziesięcioleciach, wśród badaczy, rozpowszechniły się różnorodne informacje odnośnie techniki kontroli mentalnej, między innymi dzięki uprzejmemu Finlandczykowi o nazwisku Martin Koski i jego rewelacjach zawartych w książeczce pt. „Moje życie zależy od was”. Koski rozpowszechnił swój przejmujący opis świata podległego kontroli mentalnej, zamieszczając w swoim dziele dokumenty świadczące o zmianach pracy mózgu, jakie wywołano u niego, oraz wielu innych osób. Do rzekomych sprawców owych godnych potępienia eksperymentów kontroli mentalnej należeli członie takich agencji wywiadowczych jak Rogal Canadian Mounted Police (RCMP), CIA, oraz Finlandzka Agencja Wywiadowcza.
W świadectwach Koskiego dotyczących kontroli mentalnej pojawia się Syriusz. Autor twierdzi, iż został porwany, a „lekarze”, którzy przeprowadzali na nim doświadczenia mówili mu, że są „obcymi, pochodzącymi z Syriusza”. Koski twierdzi ponadto, że istoty te wszczepiły w jego pamięć ekran, aby ukryć swoją tożsamość i swoje intencje. Na bazie tego i jemu podobnych świadectw znalazła posłuch teoria, wysunięta na początku lat ’90 przez grupę badaczy, według której porwania przez obcych są jedynie przykrywką dla programu kontroli mentalnej realizowanego w ramach projektu MK-ULTRA, kłamstwem tajnych pracowników CIA.
W kolejnej edycji „Operation Mind Control” Waltera Bowarta, ofiara kontroli mentalnej opowiada o wydarzeniu, które miało miejsce prawdopodobnie na początku kat ’70. Ze wspomnień odzyskanych dzięki regresji hipnotycznej wynika, że ofiara został poddana fałszywemu porwaniu przez obcych. Miało to służyć stworzeniu ekranu, który pozwoliłby na ukrycie prawdziwej natury badań prowadzonych nad ofiarą. Twierdziła ona, że widziała dziecko przebrane w mały kostium obcego, przypominający istoty pozaziemskie z filmów Spielberga.
Hipoteza ta nie stanowi bynajmniej wyczerpującej odpowiedzi na pytanie o naturę fenomenu UFO, nie znaczy również, że inteligentne, obce formy życia nie odwiedziły nigdy Ziemi. Poza tym jest poruszające, jak wieki wpływ wywarło zjawisko uprowadzeń przez Obcych na ludzką świadomość, oraz w jak zmieniło ono wierzenia i strukturę psychiczną miliony mieszkańców naszej planety, tworząc nowy paradygmat, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu był nie do pomyślenia.
Walter Bowart w swoim dziele pt. “Operation Mind Control” twierdzi, że pod koniec lat ’70, jeden z członków Kongesu Amerykańskiego, Carlie Rose, odbył spotkanie z kanadyjskim wynalazcą, który zaprojektował i skonstruował hełm stymulujący stany świadomości i rzeczywistości sensorycznej. Rose wziął udział w eksperymencie, który polegał na odtworzeniu porwania przez obcych z niezwykle realistycznego i dramatycznego scenariusza. Chełm produkował w płatach skroniowych pola magnetyczne o niskiej częstotliwości, oraz zmienne stany świadomości.
To możliwe, że wynalazcą hełmu był dr Michael Persinger, neuropsychiatra i wykładowca neurologii, którego prace, z czasem, skoncentrowały się na skutkach oddziaływania pola elektromagnetycznego na organizmy biologiczne, oraz ludzkie zachowanie. Dr Presinger wynalazł również „magiczny hełm”, którym zainteresowała się ówczesna prasa amerykańska. Niektórzy badacze wiążą Presnigera z operacjami agencji wywiadowczych zaangażowanych w projekt MK-ULTRA.
Dr Presinger uważał, że zjawisko UFO powstaje na skutek działania zjawisk elektromagnetycznych, które wydostają się ze skorupy ziemskiej poddanej ruchom tektonicznym. Jego hełm posiadał cechy charakterystyczne podobne do urządzenia zwanego TLE (Temporal Lobe Epilepsy) uważanego przez wielu za aparat używany przez psychicznych agresorów do atakowania transmisjami psychotronicznymi, jak te, które opisuje w swojej powieści VALIS Philip K. Dick. Jednym z częstszych zjawisk przypisywanych TLE jest wizja boskości, tworzenie form bezpośredniego kontaktu z bogiem lub bogami wszelkiej formy i natury.


COMMUNION

Whitley Strieber, autor bestsellera pt. “Common”, usiłując wytłumaczyć swoje doświadczenie porwania, zbadał możliwość, że stał się ofiarą TLE. Badania które przeprowadził, aby stwierdzić fakt zaistnienia wpływu psychotronicznego przyniosły efekt negatywny, jednak w jego doświadczeniu i osobistym sposobie podejścia do problemu w znacznej mierze odegrał rolę element magiczny. Po wstępnej regresji hipnotycznej, która po raz pierwszy uświadomiła mu obecność „gości”, Stieber zaczął praktykować pewną formę medytacji, by uświadomić sobie ich wygląd, a następnie szczegółowo ich opisać. Już podczas pierwszej próby przywołania wyglądu gości zdołał on dokonać, bez najmniejszego wysiłku, wizualizacji, w polu widzenia swego umysłu, obcego w postaci szaraka. Mniej lub bardziej świadomy tego, że udało mu się dokonać całkowitego przywołania magicznego, Strieber wielokrotnie powtórzył swój eksperyment, świadomie przywołując byty znajdujące się poza zasłoną naszej percepcji. Zanim doświadczył wizyt gości, Stieber był członkiem Fundacji Gurdijeffa, organizacji dążącej do samodoskonalenia swych członków za pomocą praktyki pewnych technik medytacyjnych i poszerzania świadomości, opracowanych przez rosyjskiego mistyka G.I. Gurdijeffa. Stieber wyjaśnił, że techniki jakich się nauczył w trakcie szkolenia, szczególnie zaś pewna forma śpiewu o podwójnej toniczności, umożliwiły mu zachowanie świadomości podczas niektórych doświadczeń z gośćmi, które w innym przypadku przeżyłby nieświadomie.
W tamtym czasie Strieber nie wiedział jednak, że sam Gurdijeff utrzymywał kontakt z istotami z Syriusza, właśnie dzięki śpiewowi o podwójnym tonie, który można określić jako “Pieśń Enochiańska”.
W „Communion” Strieber utrzymuje, że stan umysłu wywołany przez spotkania z gośćmi przypomina stan wywołany przez zażycie bardzo silnej trucizny, narkotyku o nazwie tetradotoksyna, która w niewielkich ilościach wywołuje znieczulenie zewnętrzne, zaś w nieco większych może wywołać doświadczenie „wyjścia z ciała”. Jeszcze większe ilości tego narkotyku mogą wywołać pozorną śmierć. Według Striebera tetradotoksyna jest podstawową substancją, wchodzącą w skład “trucizny zombie” wytwarzanej na Haiti. Nie pisze on jednak o tym, że tetradotoksyna była również jednym z wielu substancji psychoaktywnych, jakimi posługiwała się CIA w swoim projekcie MK-ULTRA.
W swoje książce Stieber twierdzi również, że być może szaraki nie posługiwały się w komunikacji z nim telepatią, lecz jakąś bardziej techniczną formą przekazu, na przykład falami o bardzo niskich częstotliwościach, które przenikały do jego mózgu. Dodaje on, że nasza planeta produkuje wielką ilość pól magnetycznych, od 1 do 30 herców, które wchodzą w relację z naszym umysłem i naszą energią. Być może istnieją warunki naturalne dla zaistnienia odpowiedzi ze strony naszego mózgu, jako doświadczenie psychologiczne naszego gatunku na powierzchni tej makrokosmicznej istoty. Istnieje relacja z naszą planetą, której jeszcze do końca nie zrozumieliśmy i być może starożytni bogowie, żywioły i współcześni goście są jedynie elementem jeszcze większej tajemnicy.


PRZYSZŁOŚĆ

Zajmując się fenomenem UFO i hipotezami istnienia życia pozaziemskiego z ezoterycznego punktu widzenia magii rytualnej, być może przedstawiłem obraz mroczny, niepokojący, pozbawiony odpowiedzi, które mogłyby uspokoić nasz atawistyczny lęk wobec nieznanej nam rzeczywistości. Wskazałem na okultystyczne relacje między odległymi światami, często znajdującymi się w pozornym konflikcie, na światy z różnych powodów ukryte przed ludźmi nie znającymi swego losu, którego nie są panami.
To czyny ludzi znajdujących się na marginesie napisały historię złotymi lub krwawymi zgłoskami. Czyny, które często pozostają nieznane, ukryte w meandrach tego świata, które są notatkami na marginesie historii człowieka i cywilizacji. Są to czyny odważne i tchórzliwe, jak bohaterscy i przeklęci są ludzie i ich najgłębsze sny. Historie otwarcia bram między wymiarami przez epickie działania magiczne Dr Johna Dee oraz Aleistera Crowleya zostały nam przekazane jako sny wizjonerów i zboczeńców. Historia pozbywa się bohaterów, przeklinając ich swoim tchórzostwem. Inni uczynili z perwersji sztukę logiki i być może to właśnie oni piszą historię.
Hipotezą, którą ja stawiam, jest rzeczywista moc Czynów wolnych od wszelkiej oceny moralnej i ograniczeń ideologicznych. Należy wyzwolić siłę która umożliwiła wkroczenie w sferę ludzkiej świadomości nowego kosmicznego paradygmatu, w obrębie którego ludzka rasa może odnaleźć swoją funkcję symbiotyczną wobec innych ras we wszechświecie. Ludzkie próby, często niezdarne i śmieszne, w celu zawładnięcia tą mocą, zrodziły bezgłowe potwory, żywiące się koszmarami, które same wyśniły. Nie jest to historia, która wiedzie nas ku przyszłości i nie będzie to historia, którą ludzkość przyszłości będzie wspominać, jako swoje początki.
Fala gwiezdna Syriusza, która z impetem przelewa się przez Bramę Czasu, zdaje się być sprawczynią naszej Mutacji. Niezwykłe przyśpieszenie ewolucyjne w XX wieku, które zawiera w sobie dwie wojny światowe i straszliwe konwulsje ludzkiego gatunku, zdaje się być kierowane przez niepokonane kosmiczne moce, regulowane przez prawo Siły.
Siła ta prowadzi do Mutacji i Ewolucji, która jest zasługą rąk pojedynczego człowieka, a jednak go przerasta, będąc Wolą samego wszechświata. Jeżeli należy do czegoś wzywać, to przede wszystkim do otwarcia umysłu na to, co nieznane, zdolności poddania dyskusji samego siebie i struktur rządzących naszym własnym światem.
Poza tym istnieje doświadczenie, bezpośrednie poznanie rzeczy, które otwiera nowe bramy mądrości.
Poza tym istnieje bezpośrednie doświadczenie wszechświata, który niemal na pewno jest naszą przyszłością.
„Moja obserwacja wszechświata przekonuje mnie, że istnieją byty posiadające inteligencję i moc, o jakości większej niż cokolwiek, co możemy nazwać ludzkim; że nie są oni zbudowani koniecznie na bazie znanych struktur mózgowych i nerwowych, oraz, że jedyną możliwością ludzkości do wspólnego rozwoju, jest nawiązanie indywidualnego kontaktu z takimi istotami. A. Crowley, 1944.

Carlo Barbera

ww.altrogiornale.com
  • 10



#2

Muhomorniczy.
  • Postów: 77
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Kiepska
Reputacja

Napisano

To jest kłamstwo z tymi Dogonami. Znali tylko gwiazdki na niebie. Ciekawy wątek z Dickiem. ale pewnie tyle w tym prawdy co w wiedzy astronomicznej Dogonów.

 

 A źródło tłumaczenia nie jest z Nautilusa?


Użytkownik Muhomorniczy edytował ten post 11.06.2019 - 16:30

  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u