Skocz do zawartości




Zdjęcie

"Gdzie się podziało globalne ocieplenie?"


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
164 odpowiedzi w tym temacie

#1

crc.
  • Postów: 712
  • Tematów: 34
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Oto co dziś piszą na stronie portalu TVN24 na temat globalnego ocieplenia, zapraszam do lektury



Podobno grozi nam gwałtowne ocieplenie klimatu. Podobno, bo patrząc za okno na jedną z najsroższych zim od lat, trudno dać temu wiarę. - Łudzimy się, że jesteśmy tak potężni, że możemy wpływać na klimat planety. To jest fałsz - mówi w wywiadzie dla tvn24.pl specjalista od spraw klimatycznych prof. Zbigniew Jaworowski, który w cieplarnianą apokalipsę nie wierzy.Gdy grudniowy szczyt klimatyczny w Kopenhadze zakończył się fiaskiem, rzecznicy ocieplenia ostrzegali, że droga do samozagłady jest bliska. Tysiące zielonych i ekologów w przerwach między starciami z policją ostrzegało, że nie decydując się na konkretne zapisy obniżające emisję CO2 do atmosfery, sami sobie zakładamy pętlę na szyję.

Rozdzielono nawet role. Złe charaktery grali Amerykani i Chińczycy z lekką pomocą niewyraźnej Unii Europejskiej, a na drugim biegunie dobrych odgrywali poszkodowani - jak zwykle nie z własnej winy - delegaci z Afryki. Ferment trwał jeszcze kilkanaście dni po Kopenhadze.

Kiedy jednak ciężka, niespotykana od lat, zima skuła północną półkulę, rzecznicy globalnego ocieplenia zamilkli. Gdy Brytyjczycy i Amerykanie odkopywali się spod zasp, a Chińczykom śnieg odcinał od reszty świata całe połacie kraju, o efekcie cieplarnianym można było usłyszeć ewentualnie w Australii. Nawet głośni do tej pory przedstawiciele Afryki, jakby w przypływie empatii zamilkli i nie przypominali swoim walczącym z zimą kolegom, że przecież jest coraz cieplej.

Do głosu zaczęli dochodzić za to ludzie, którym nie tylko w globalne ocieplenie nie bardzo chce się wierzyć, ale którzy wręcz twierdzą coś innego - nadchodzi globalne oziębienie i tylko ocieplanie klimatu przez człowieka może zatrzymać katastrofę. Jednym z rzeczników takiej wersji jest prof. Zbigniew Jaworowski, lekarz, radiolog, specjalista od promieniowania i zmian klimatycznych, które swoje wnioski publikuje w renomowanych pismach specjalistycznych na całym świecie. Ostatnio jego artykuł ukazał się w "21st Century Science&Technology".


Zima mrozi nie tylko w Polsce. Niespotykane od dawna zimno dotknęło Francję, Niemcy a nawet południe Europy. Co z tym globalnym ociepleniem?

Od dłuższego czasu wmawia się nam, że ocieplenie globalne jest stworzone przez człowieka. Globalne ocieplenie było, ale nie miało nic wspólnego z naszą działalnością. Pod koniec XX wieku Słońce weszło w fazę największej swojej aktywności od 1100 lat. To wpłynęło na podniesienie temperatur na Ziemi w latach 1970-1998. Działalność człowieka, poprzez emisję dwutlenku węgla, miała na to znikomy wpływ. CO2 zostało uznane za skażenie. Nagle stało się wrogiem. Ale ten wróg nie ma nic wspólnego z klimatem.
Dwutlenek węgla jest gazem śladowym. Tylko 0,03 procent CO2 znajduje się w powietrzu. Ale jednocześnie, to jest gaz życia, bo każdy atom w naszym ciele, w każdej trawce i mrówce pochodzi z CO2 zawartego w atmosferze. Wykrył to profesor UJ Emil Godlewski w 1873 roku, o czym nie piszą polskie podręczniki.

Co ma wpływ na efekt cieplarniany?

Największy wpływ ma woda. Ona jest odpowiedzialna w 95 procentach, a niektórzy mówią nawet, że w 99 procentach.

W jaki sposób?

Para wodna i skroplona woda, która znajduje się w chmurach wyłapuje promieniowanie podczerwone. Ono niesie energię cieplną i jest emitowane przez powierzchnię Ziemi w stronę kosmosu. Po drodze znajduje się woda i dwutlenek węgla. Te dwie substancje, a także kilka innych, zatrzymują promieniowanie podczerwone ogrzewając Ziemię. Jest to taki rodzaj pierzynki. Gdyby nie było efektu cieplarnianego, to Ziemia prawdopodobnie miałaby średnio – 18 stopni Celsjusza, a teraz mamy średnio około +12 stopni.

To dlaczego dwutlenek węgla stał się czarnym charakterem?

Bardzo dobre pytanie, tylko na nie musiałbym pięć godzin odpowiadać.

To poproszę wersję skróconą.

Klimat jest rządzony przede wszystkim przez to, co się dzieje ze Słońcem i z jego aktywnością. To, co się dzieje na Ziemi, tylko w drobnym ułamku wpływa na zmianę naszego klimatu.

Czyli cywilizacja nie ma tutaj nic do rzeczy?

To jest nasze zadufane zarozumialstwo. Łudzimy się, że jesteśmy tak potężni, że możemy wpływać na klimat planety. To jest fałsz.

Wszystkie Kopenhagi (szczyt, który odbył się pod koniec 2009 roku-red.), wszystkie postanowienia Brukseli i tryliony dolarów, które chcemy na to poświęcić, nie mają żadnego znaczenia dla polepszenia klimatu! Chodzi o pieniądze. Ktoś na tym zarobi, na przykład producenci wiatraków i innych form zielonego przemysłu. Nie ma żadnego Jesteśmy za słabi, by móc wpłynąć na klimat.

Wycinanie lasów tropikalnych, gwałtowana industrializacja nie mają wpływu na klimat?

Żadnego. Jesteśmy za słabi, by móc wpłynąć na klimat. Proszę porównać Ziemię do Słońca. Jesteśmy główką szpilki na tle talerza o średnicy metra. My robaczki chodzące po tej szpilce mamy wpływać na klimat? Poważne instytucje naukowe - na przykład pewien zespół z Nowosybirska - kilka lat temu opublikowały prace, w której udowodniły, że na to, co dzieje się na Ziemi, miliony razy większe znaczenie ma to, co dzieje się poza nią.

Na przykład od 1978 roku obserwujemy z pomocą satelitów Ziemię i wiemy, co się dzieje z biomasą roślinną. Okazuje się, że one nie zmalała, tylko wzrosła o 6 procent. A 48 procent tego wzrostu wystąpiło w lasach Amazonii. Tych lasach, które są tak straszliwie niszczone przez człowieka.

To raczej niedobra wiadomość dla obrońców Puszczy Amazońskiej…

Przestańmy się nimi entuzjazmować. Oni stworzyli religię, która jest ideologią mizantropiczną i antyludzką. To, co robimy, nie jest wrogie przyrodzie i całej biosferze. My jesteśmy jej obrońcami. Gdyby nie było intelektu na świecie, to szansa przetrwania biosfery, przez następne eony czasu byłaby mała. Gdyby teraz zdarzył się wielki kataklizm, taki jakich wiele już niszczyło niegdyś nasz świat, to przy pomocy naszej cywilizacji, naszego przemysłu, naszych źródeł energii jesteśmy w stanie obronić i siebie, i biosferę.

Czyli nie tylko nie trujemy ale…

Jesteśmy gospodarzami i obrońcami Ziemi! To co zrobiliśmy w XX wieku, to było odkażenie ludzkości od pandemii skażenia ołowiem. Przyszedł okropny przemysł i uwolnił nas od skażenia. W taki sposób, że poziom ołowiu w kościach współczesnych mieszkańców Śląska, Krakowa czy Paryża jest sto razy mniejszy niż był w średniowieczu.

Pierwiastkowi ołowiu nikt nie zarzuca istnienia efektu cieplarnianego…

Efekt cieplarniany jest teraz modny. W kółko się nam wmawia, że skaziliśmy świat. Nie tylko dwutlenkiem węgla, ale też ciężkimi metalami, substancjami organicznymi, rzekomo strasznie trującymi. Jesteśmy cały czas pompowani informacją, że całe środowisko skażamy, skażamy i skażamy… Tylko dlaczego żyjemy teraz dwukrotnie dłużej niż w r. 1900, a biomasa wzrasta?

Mówił Pan o wielkich pieniądzach, które są rzekomo związane z zafałszowywaniem rzeczywistości. Ale Pan, opowiadając się przeciwko teorii globalnego ocieplenia, idzie na rękę wielkiemu przemysłowi, wydobywcom surowców naturalnych.

Trafił pan w słupek. Jestem przeciwko używaniu paliw kopalnych. To barbarzyńskie niszczenie ograniczonych zapasów. Węgiel, ropa, gaz nam się skończą. I co dalej? Zabraknie surowców do chemii i medycyny. Nie możemy używać lasów do ogrzewania, ale mamy energetykę jądrową. Ale zieloni jej nie chcą. Oni chcą by z siedmiu miliardów ludzi zrobiło się pół miliarda. Mówił tak na przykład Jacques Cousteau (słynny francuski badacz i podróżnik – red.).

Czy to nowa wersja maltuzjanizmu?

Nie nowa. Neomaltuzjanizm jest niesłychanie rozpowszechniony i siedzi w ONZ. Tamtejsi oficjele mówią, że powinno nas być najwyżej miliard. I ludzie są tak zastraszeni, ogłupieni - że dali sobie wmówić, iż sami są winni wszystkiemu, co się dzieje, że jak twierdzi prześwietny Klub Rzymski „Ziemia ma raka, tym rakiem jest człowiek”. A w tej chwili jest najlepsza epoka w całej historii. Nie tylko dla nas samych, ale i dla biosfery. Zwiększyliśmy produkcję żywności na świecie. Nie tylko dla nas samych, ale dla wszystkiego. Czy pan zna inny gatunek, który dokarmia zwierzęta?

Wróćmy do ONZ i Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu. Bo jeśli nie globalne ocieplenie to może globalne oziębienie? Mówi tak nawet jeden z autorów raportu tego zespołu, raportu ostrzegającego przed ociepleniem. Prof. Mojib Latif uważa, że wchodzimy w okres oziębienia, który jest jednak zaledwie „pauzą” w procesie ocieplenia.

Skąd on wie, że to jest tylko pauza? Modele klimatyczne nie są w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Nie są w stanie opisać aktualnej sytuacji. Mamy oziębienie i ono nie jest jednoroczne. Zaczęło po 1998 roku.

Tyle, że ta „pauza” ma trwać 30 lat…

A czy on mówi, że mieliśmy krótką fazę oziębienia w latach 1950-1975? Rzekomo była stworzona przez człowieka, ale za te fazy nie my jesteśmy odpowiedzialni tylko natura. Oziębienie, tak samo jak ocieplenie nie ma nic wspólnego z tym, co się dzieje na Ziemi, ale z tym co się dzieje na Słońcu.

Zawsze tak było. Klimat zmieniał się bezustannie. Wielokrotnie był ciepły. Kilka stopni cieplejszy niż teraz. Wiemy to bardzo dokładnie. Tysiąc lat temu, wtedy kiedy powstawała Polska, to misjonarze, którzy przyjeżdżali do nas z Belgii i Francji, przywozili ze sobą wysokie gatunki winogron i tutaj hodowali - produkowali sobie wino mszalne. I tak było do roku1350, kiedy zaczęło się ochłodzenie, które my nazywamy małą epoką lodową. I trwało aż do roku do 1880 roku. W tym czasie aktywność słońca wchodziła w kilka okresów minimalnych. Jeden z nich nazywa się minimum Maundera. W XVII wieku było najgorzej. Co roku zamarzały wszystkie rzeki w Europie. Zamarzał Bałtyk. Stawiane na nim były karczmy, bo ludzie z Gdańska do Szwecji jeździli saniami przez Bałtyk.

Teraz też zamarznie?

Ja nie chcę bawić się w proroka. Mówię o tym, co było. Cała Europa była w śniegach, lodach… Było zimno jak diabli. Ale przedtem – około 1000 roku było o około 3 stopnie cieplej niż obecnie. Wtedy Wikingowie popłynęli na Grenlandię i tam, gdzie dzisiaj są lodowce, mieli swoje osady. To mówią kronikarze. Jeden z nich, który tam z nimi był, podaje, że siano i zbierano na Grenlandii wysokie gatunki pszenicy. Mieli sady owocowe i hodowali jabłka. W tej chwili co tam rośnie? Jedynie na skraju małe krzaczki polarnej wierzby. I to jest wszystko.

Ta kolonia znikła, kiedy zrobiło się tak zimno, że ocean był zamarznięty aż do samej Islandii i nikt nie mógł na Grenlandię dopłynąć. Tak się stało, bo klimat w kółko się zmienia. Bez ingerencji człowieka.

Czyli nie mamy się czego bać?

Powinniśmy się bać własnej głupoty, tego, że łatwo ulegamy ideologiom. Tym, które mówią, że jesteśmy złem tej planety. Odwrotnie – jesteśmy jej nadzieją i przyszłością.

Rozmawiał Maciej Tomaszewski /mat

http://www.tvn24.pl/...,wiadomosc.html



Cieszy mnie, że poruszyli tak istotny i kontrowersyjny temat, a co wy myślicie na temat artykułu?Podoba mi się podejście profesora, bez owijania w bawełne, konkretnie i na temat.

Użytkownik crc edytował ten post 19.01.2010 - 16:23

  • 17

#2 Gość_Muhad

Gość_Muhad.
  • Tematów: 0

Napisano

Globalne ocieplenie jest, tylko spory są na temat kto w nie ingeruje lub co jest przyczyną.
  • 0

#3

martius.
  • Postów: 545
  • Tematów: 14
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Gościu ma pełno racji, trochę się z nim nie zgadzam o lasach Amazońskich, ale tak, to same pozytywy, czemu ekolodzy boją się atomowych elektrowni ? Mam własną odpowiedź : Bo są (oczywiście nie wszyscy) niedouczeni i nie rozumieją podstawowych zasad działalności najnowocześniejszych elektrowni z zachodu. Dla nich każda taka elektrownia to Czarnobyl :(

Użytkownik martius edytował ten post 19.01.2010 - 12:49

  • 0

#4 Gość_Muhad

Gość_Muhad.
  • Tematów: 0

Napisano

Ale ekolodzy odnośnie takich elektrowni mają rację, bo są one groźne dla ludzi. Mój ojciec mieszkał w rejonie skażenia po eksplozji w Czernobylu. Niewykluczone, że dlatego zmarł na raka w wieku 43 lat. Radioaktywne związki zatruwają wodę, roślinność i zabijają nas samych, więc nie mów, że nie ma się czego bać.

Użytkownik Muhad edytował ten post 19.01.2010 - 12:52

  • 0

#5

Marok.
  • Postów: 129
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Zima mrozi nie tylko w Polsce. Niespotykane od dawna zimno dotknęło Francję, Niemcy a nawet południe Europy. Co z tym globalnym ociepleniem?


Za tak srogą zimę w Polsce i całej Europie odpowiedzialna jest tzw. Oscylacja Północnoatlantycka. Mamy do czynienia z negatywną (ujemną) fazą tego zjawiska, która charakteryzuje się słabym wyżem nad Azorami i słabym niżem Islandzkim. W ten sposób zablokowana jest strefowa cyrkulacja mas powietrza a otwarta południkowa powodująca, że napływa zimne powietrze z północy lub ciepłe i wilgotne z południa.
Wszyscy mamy w pamięci ostanie intensywne opady śniegu i deszczu z początku tego roku spowodowane przez tzw. Niż Genueński który dotarł do nas z południa. Obecnie zima się utrwala poprzez napływ zimnych mas powietrza z północy.

Należy przy tym zaznaczyć, ze negatywna faza Oscylacji Północnoatlantyckiej jest prawdopodobnie najsilniejsza od kilkudziesięciu lat.

Reasumując, nie czeka nas na pewno mini epoka lodowcowa a globalne ocieplenie też się nagle nie zgubiło.
  • 2

#6

martius.
  • Postów: 545
  • Tematów: 14
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Ale ekolodzy odnośnie takich elektrowni mają rację, bo są one groźne dla ludzi. Mój ojciec mieszkał w rejonie skażenia po eksplozji w Czernobylu. Niewykluczone, że dlatego zmarł na raka w wieku 43 lat. Radioaktywne związki zatruwają wodę, roślinność i zabijają nas samych, więc nie mów, że nie ma się czego bać.


Tu masz rację, ja mówiłem o elektrowniach "zachodnich". Czasami sprzęt moze byc idealny, ale obsługa musi być jeszcze wykwalifikowana i mająca cały czas rękę na pulsie.
  • 0

#7

Lynx.
  • Postów: 2210
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Znowu ten Jaworowski. Jeszcze parę lat temu potrafił wytykać faktycznie niedociągnięcia teorii antropogenicznego ocieplenia, ale teraz stać go tylko na rzucanie naiwnych haseł nie mających wiele wspólnego z rzeczywistością. Mógłby w końcu dać sobie spokój, nie daltego, że ośmiesza sam siebie, ale dlatego, że swoim zachowaniem ośmiesza samą naukę.

Podobno grozi nam gwałtowne ocieplenie klimatu.

Nie grozi, tylko ma miejsce od ponad trzydziestu lat, czego wyraźnie dowodzą liczne pomiary, nie tylko naziemne, ale także satelitarne.


specjalista od spraw klimatycznych prof. Zbigniew Jaworowski

Samozwańczy specjalista, bowiem w rzeczywistości jest emerytowanym lekarzem, profesorem radiologii.

Kiedy jednak ciężka, niespotykana od lat, zima skuła północną półkulę, rzecznicy globalnego ocieplenia zamilkli.

Nie tylko nie zamilkli, ale nawet podają dowody na to, że trwający miesiąc jest jak na razie cieplejszy niż w ubiegłym roku.

Od dłuższego czasu wmawia się nam, że ocieplenie globalne jest stworzone przez człowieka.

Nie wmawia się, tylko podaje się do wiadomości rezultaty badań naukowych, które właśnie na taki stan rzeczy wskazują.

CO2 zostało uznane za skażenie. Nagle stało się wrogiem. Ale ten wróg nie ma nic wspólnego z klimatem.

Takiem stwierdzeniu zaprzecza nie tylko znany wykres temperatury i stężenia CO2 w ostatnich 400 tys. lat, ale także wyniki badań obejmujących krótsze okresy.

Co ma wpływ na efekt cieplarniany?
Największy wpływ ma woda.

Z tym nie sposób się nie zgodzić, ale trzeba mieć na uwadze, że pojęcie efektu cieplarnianego nie jest równoznaczne z pojęciem globalnego ocieplenia.

Klimat jest rządzony przede wszystkim przez to, co się dzieje ze Słońcem i z jego aktywnością.

Tak było mniej więcej do lat 70. ubiegłego wieku. Od tamtego czasu krzywa temperatury klimatu znacząco odbiega od krzywej sktywności słonecznej.

Na przykład od 1978 roku obserwujemy z pomocą satelitów Ziemię i wiemy, co się dzieje z biomasą roślinną. Okazuje się, że one nie zmalała, tylko wzrosła o 6 procent. A 48 procent tego wzrostu wystąpiło w lasach Amazonii. Tych lasach, które są tak straszliwie niszczone przez człowieka.

A o tym, że ów wzrost biomasy wynika z zastępowania kipiących bioróżnorodnością naturalnych lasów tropikalnych monogatunkowymi uprawami roślin przemysłowych, to już pan profesor nie raczy wspomnieć. A może nie zdaje sobie z tego sprawy?

To, co robimy, nie jest wrogie przyrodzie i całej biosferze. My jesteśmy jej obrońcami. Gdyby nie było intelektu na świecie, to szansa przetrwania biosfery, przez następne eony czasu byłaby mała.

Aż dziwne, że ta biosfera przetrwała miliardy lat bez pomocy ludzkiego intelektu. Złośliwie można by powiedzieć, że poglądy prezentowane przez Jaworowskiego niebezpiecznie zbliżają się do radykalnego kreacjonizmu.

Nie możemy używać lasów do ogrzewania, ale mamy energetykę jądrową. Ale zieloni jej nie chcą. Oni chcą by z siedmiu miliardów ludzi zrobiło się pół miliarda.

Akurat w tej kwestii całkowicie się z Jaworowskim zgadzam. Tzw. zielona energia nie jest w stanie pokryć pełnego zapotrzebowania naszej cywilizacji. Bez energii jądrowej tak naprawdę skażemy siebie na zastój w rozwoju.
  • 1



#8

Don Corleone.

    Dispositif

  • Postów: 1116
  • Tematów: 68
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Widzisz, mój drogi, nie wszystko jest tak oczywiste, na jakie wygląda. Za badaniami na rzecz ocieplenia idą gigantyczne pieniądze i tysiące posad. Niektóre gminy angielskie mają już specjalistów ws. zmian klimatycznych i ratowania wiewiórek. To nie jest zdrowe - to jest chore. Niczym faszyzm próbuje nam się narzucić dogmat pseudonaukowy, który z wiedzą empiryczną ma mało wspólnego, to lewacka propaganda. Jeśli nie satysfakcjonuje Cię Jaworowski, to polecam wysłuchać argumentów prof. Tima Balla, prof. Nira Shaviva, Lorda Nigela Lawsona, prof. Iana Clarka, prof. Paula Reitera, prof. Johna Christy, prof. Philipa Stotta, prof. Richarda Lindzena, Patricka Moore'a, dr Roy'a Spencera, prof. Patricka Michaelsa, Nigela Caldera. Starczy? Czy może też zaczniemy ich dyskredytować, bo jak nie ma merytorycznych argumentów, to najlepiej oponenta zgnoić.

Użytkownik Don Corleone edytował ten post 19.01.2010 - 20:14

  • 5



#9

mamma.
  • Postów: 214
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Podoba mi się podejście profesora, bez owijania w bawełne, konkretnie i na temat.

Mnie też się podoba podejście profesora - szkoda tylko, że zapomniał dodać, że tegoroczny styczeń jest (jak dotąd) jednym z najcieplejszych w ostatnich latach, ustępując tylko rekordowym latom 1998 i 2007. Globalne znaczy ogólnoświatowe, a nie "w okolicach Suwałk".

Widzisz, mój drogi, nie wszystko jest tak oczywiste, na jakie wygląda. Za badaniami na rzecz ocieplenia idą gigantyczne pieniądze i tysiące posad.

A jakie pieniądze stoją za spółkami naftowymi? W pierwszej setce spółek o największych dochodach publikowanej w Forbesie trudno znaleźć producentów wiatraków, za to w pierwszej dziesiątce jest zazwyczaj 5-6 spółek naftowych i energetycznych. A te gigantyczne pieniądze, o których tak lubi mówić Jaworowski idą na badania klimatu w ogóle - do tego worka wrzuca on np. fundusze NASA przeznaczone na produkcję i obsługę satelitów meteorologicznych i badawczych, które w drobnym tylko zakresie badają zjawiska klimatyczne i które tak czy inaczej zostałyby wysłane na orbitę.

Niektóre gminy angielskie mają już specjalistów ws. zmian klimatycznych i ratowania wiewiórek.

A co ocieplenie ma wspólnego z wiewiórkami? Jeżeli Anglicy "ratują" wiewiórki to robia to co najwyżej w ramach konwencji o bioróżnorodności i zapewne nie ratują wiewiórek w ogóle, tylko wiewiórki europejskie, które są od kilku dziesięcioleci wypierane przez wiewiórki amerykańskie.

Niczym faszyzm próbuje nam się narzucić dogmat pseudonaukowy, który z wiedzą empiryczną ma mało wspólnego, to lewacka propaganda.

A jakie jest kryterium naukowości i pseudonaukowości w tym przypadku? Naukowiec to ten, którego poglądy podzielam, a pseudonaukowiec to ten, którego poglądy mi się nie podobają?

Jeśli nie satysfakcjonuje Cię Jaworowski, to polecam wysłuchać argumentów prof. Tima Balla, prof. Nira Shaviva, Lorda Nigela Lawsona, prof. Iana Clarka, prof. Paula Reitera, prof. Johna Christy, prof. Philipa Stotta, prof. Richarda Lindzena, Patricka Moore'a, dr Roy'a Spencera, prof. Patricka Michaelsa, Nigela Caldera. Starczy?


A dlaczego dyskredytujesz tych naukowców - o, przepraszam - 'pseudonaukowców', którzy twierdzą, że globalne ocieplenie postępuje i jest w istotnej mierze spowodowane spalaniem węglowodorów kopalnych? A można ich tu wyliczyć setki. A gdybyśmy się mieli przekonywać za pomocą ilości nazwisk i tytułów profesorskich, to zapewniam Cię, że ogromna większość byłaby po ich stronie.

Programy, których celem jest zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych nie mają na celu ochrony wiewiórek, ani wodorostów, bo na to żaden polityk nie przeznaczyłby sumy większej, niż jego kieszonkowe. Mają na celu uniknięcie ogromnych wydatków w momencie gdyby poziom morza zechciał podnieść się o 2 lub 3 metry. Nikt od tego nie zginie, ale mieszkańcy Gdańska, Londynu, Sztokholmu, Hamburga i tysięcy innych miast będą musieli znaleźć sobie nowe miejsce do życia. Oczywiście zieloni są źli jak cholera i ciągle protestują, a ich pomysły są strasznie kosztowne. Protestowali przeciwko czteroetylkowi ołowiu w benzynie i musimy teraz płacić za katalizatory w samochodach. A co dostaliśmy w zamian? W sumie nic - tylko tyle, że parę, czy parenaście tysięcy dzieci nie ma ołowicy. Protestowali przeciwko spalaniu zasiarczonego węgla i kazali nam wydawać duże pieniądze na badania skutków tej praktyki, a później trzeba było budować (i eksploatować) kosztowne urządzenia odsiarczające. No i po co to było? Przecież zysk z tych inwestycji jest żaden - bo jaka to różnica, że straty w leśnictwie i przemyśle drzewnym znacznie się zmniejszyły, cóż stąd, że nie trzeba co dziesięć lat restaurować zabytków i lakierować samochodów i dachów, bo kamienie i powłoki malarskie nie są rozpuszczane przez lejący się z nieba roztwór kwasu siarkowego. To są przecież mało ważne detale, czyż nie? Wiadomo, że ci podstępni ochroniarze chcą wyciągnąć od nas ostatni grosz, podczas gdy spółki naftowe, węglowe i gazowe, etc. są dobroczyńcami ludzkości, i ze swojego dołożą, abyśmy byli szczęśliwi. A zarobkiem po prostu się brzydzą. Tak samo jak brzydzą się wpływami na politykę i nigdy nie korumpowali rządów, a żadna wojna nie została rozpoczęta po to, aby mogli dostać koncesje na eksploatację nowych złóż. Co do tego jesteśmy wszyscy zgodni, bo jest to oczywista oczywistość.

Użytkownik mamma edytował ten post 19.01.2010 - 21:33

  • 3

#10 Gość_radoslaw

Gość_radoslaw.
  • Tematów: 0

Napisano

Właściwie to wszystko odwracanie uwagi i dzielenie na części większego obrazu.

A obraz jest taki że mamy ocieplenie układu słonecznego którym lecimy przez wszechświat - przyczyną nie są wiewiórki ale większa gęstość obłoku plazmy w który wkraczamy.

Dmitriew opublikował już w 1997r swoją pracę traktującą na ten temat:

link
link2

pozdrawiam
  • 4

#11

Yaw.
  • Postów: 774
  • Tematów: 61
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Pijesz do tego: http://www.paranorma...showtopic=21902 ?

(tak jak i chyba w tym temacie: http://www.paranorma...=0 ).
  • 0



#12

Lynx.
  • Postów: 2210
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Niczym faszyzm próbuje nam się narzucić dogmat pseudonaukowy, który z wiedzą empiryczną ma mało wspólnego, to lewacka propaganda.

Pomiary temperatury i stężenia CO2 na stacjach rozmieszczonych na całym świecie to właśnie wiedza empiryczna, a nie żaden dogmat, mości Corleone. I jasno z tej wiedzy wynika, że zarówno średnia temperatura globalna, jak i poziom CO2, w ostatnich dekadach wzrastały w bardzo szybkim tempie.
Resztę wypowiedzi z ust wyjął mi już mamma, więc nie będę się produkował ;-)
  • 1



#13 Gość_radoslaw

Gość_radoslaw.
  • Tematów: 0

Napisano

Pijesz do tego: http://www.paranorma...showtopic=21902 ?

(tak jak i chyba w tym temacie: http://www.paranorma...=0 ).


Jak najbardziej.

Obłok plazmy w który wlatujemy jest gęstrzym obszarem wszechświata (może dlatego gdzieniegdzie da się słyszeć głosy o przejściu do innej gęstości).

Gęstrzy obszar + częsciowy zanik helisfery = więcej promieniowania kosmicznego docierającego na Ziemię.

Promieniowania o którym mamy nie za duże pojęcie i niekoniecznie nasza nauka posiada przyrządy żeby je zmierzyć - mogą co najwyżej powiedzieć raz na jakiś czas że znajdują nowe cząstki w atmosferze, nie powiedzą przecież "ludzie jesteśmy naświetlani dziwnymi promieniami które mogą wywierać na nas wpływ podobny z doświadczenia Gariajewa".

A doświadczenie Gariajewa polegało na tym że embrion żaby został zamieniony w salamandrę dzięki naświetleniu światłem lasera...

pozdrawiam
  • 3

#14

Paweł.
  • Postów: 1000
  • Tematów: 22
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Walka z globalnym ociepleniem to nic innego jak kolejna religia wymyślona tylko po to, by wyciągnąć jak najwięcej kasy za pomocą przeróżnych podatków klimatycznych, węglowych, itp. nie tylko od ludzi, ale całych państw. Co do samego ocieplenia możliwe, że takie istnieje jednak wmawianie, że główny powód to CO2 wyprodukowany przez ludzi to kłamstwo. Para wodna stanowi 95% wszystkich gazów cieplarnianych. Wartość dla dwutlenku węgla to ok. 3,62%, z czego jedynie 0,117% pochodzi z działalności ludzkiej. Czy jeżeli zmniejszymy swój udział o połowę do 0,0585% to Ziemia odczuje jakąś znaczącą różnicę? Raczej nie. Największy wpływ na Ziemię ma Słońce i to ono jest odpowiedzialne za zmiany temperatur.
  • 2



#15

Don Corleone.

    Dispositif

  • Postów: 1116
  • Tematów: 68
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Nie wierzę! Matko jedyna. Lynx, mamma, zaraz napiszę coś bardzo niemiłego, trzymajcie mnie. Jak słucham tego gadania, to mnie skręca. To jest po prostu jakieś pieprzenie idiotyzmy Gazety Wyborczej (np. to - zemdliło mnie). Powiedzmy sobie jedno - ta próba wywołania kaca moralnego na ludziach wiąże się i, to ściśle, z polityką. Jest zapotrzebowanie - jest i teoria. Takie są prawa współczesnej nauki. Na badania są potrzebne fundusze, a za funduszami stoją albo korporacje, albo rządy, proste. A pierwsze takie zapotrzebowanie pojawiło się za rządów Thatcher. Od tamtej pory zręczna socjotechnika wypracowała swoje największe dzieło schyłku XX/XXI wieku. Niczym mydlany bąbel, rozdmuchano jakąś śmieszną koncepcję jakiegoś Szweda i BBC (program The Weather Machine, jakby kto chciał widzieć). Nikt jakoś nie wraca uwagi na nieścisłości; "Tak globalne ocieplenie może i zaczęło się na długo przed pierwszym lotem braci Wright i przejażdżką pana Forda, ale co tam. Przecież Al Gore musi mówić prawdę." Wiecie co jest też dobrym sposobem wywoływania niepotrzebnej histerii i dramatyzmu? Ano skalowanie wykresów. Wystarczy zamiast co setki jednostek walnąć co dziesiątki i już mamy spektakularny wykresik.
Kogo fascynuje stabilność i nuda? "Tak, temperatury rosną, potem maleją, ale w efekcie i tak wszystko się wyrównuje." Jaki zdrowy na umyśle redaktor naczelny wydrukowałby coś takiego? Wolą na przykład coś w tym stylu: "Temperatura wzrośnie o 5 stopni Celsjusza, Holendrzy wyginą, zaleje Malediwy, El Nino uderzy w Sybir. Wszyscy zginiemy!" Inna sprawa: 150 Gt CO2 produkują bakterie 6 Gt człowiek, ale kto z Greenpeacu zajmuje się jakimiś danymi.

Do listy brudnych zbrodniarzy żyjących z kasy przemysłu kopalnianego dopisze jeszcze prof, Syuna-Ichi Akasofu, prof. Fredericka Singera, prof. Carla Wunscha, prof. Eigila Friis-Christensena i Komitet Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk, rzecz jasna.

A tak szanowni naukowcy (ci dobrzy, światli i nie w błędzie) bawią się w przerwach od swoich poważnych badań:

Dołączona grafika


Użytkownik Don Corleone edytował ten post 20.01.2010 - 16:09

  • 3




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u