Skocz do zawartości




Zdjęcie

Dzikie dzieci


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
17 odpowiedzi w tym temacie

#16

Lordofdragonss.
  • Postów: 169
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ja porusz ęjednak  temat od innej strony. Większość tych przypadków pokazuje, że zwierzę i człowiek są w stanie się dogadać, ale to właśnie dzieci i ich szybkouczenie są tu kluczem. Wielu rodziców twierdzi, że wpływ zwierząt na dzieci ma dobroczynny wpływ.

W wielu książkach o plejadianach jest też wspomniany wątek byśmy nauczyli się sluchać i odpowiadać zwierzetom by wzmocnić tą mistyczną więź. Indianie pytali się duchów stworzeń by poznać prawdę o otaczajacym nas świecie...
Czy gdyby dziecko bylo pod opieką człowieka i zwierzęcia stało by się...tłumaczem?


  • 0

#17

Mirage.
  • Postów: 12
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Lordofdragonss, ciekawą teorię dałeś. Może i by było tłumaczem. Gdybyśmy się tego nauczyli, moglibyśmy rozmawiać ze zwierzętami ;p Ja mam po przeczytaniu tego tematu mieszane uczucia. Z jednej strony dziwię się, że takie coś jest, z drugiej myślę, że jest to możliwe, ale potem w to nie wierzę. Mój mózg jest rozwalony, chyba się nie nadaję do zjawisk paranormalnych xD

 

Ciekawy jestem, co inni sądzą na ten temat, bo niektórzy może to racjonalnie wytłumaczą.


  • 0

#18

Krzys19911.
  • Postów: 345
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Dzikie dzieci są kolejnym dowodem na to, jak dużo nas łączy ze zwierzętami. Załamują mnie ci wszyscy ignoranci, którzy twierdzą, że nie jesteśmy zwierzętami, albo że ewolucja nie miała miejsca. A wystarczy po prostu otworzyć oczy.

Podobnie jak inny użytkownik, również uważam, że nie powinno się zabierać dziecka ze środowiska, w jakim się wychował. To jest jego świat, on czuje się zwierzęciem, który go wychował i u ludzi będzie się czuł jak w niewoli. Czytając o takich dzieciach nie czuję smutku, czy poczucia, że dzieje się z nimi coś złego. Wręcz przeciwnie, cieszę się, że biologia wykształciła coś takiego jak adopcja młodych przez inne gatunki. Cieszę się, że te dzieci nie umarły gdzieś w krzakach, porzucone zapewne przez swoich rodziców, tylko zostały przygarnięte i otoczone opieką. To jest piękne, nie straszne.

 

 

Ciekawy jestem, co inni sądzą na ten temat, bo niektórzy może to racjonalnie wytłumaczą.

 

Ja nie widzę w tym nic dziwnego i nie wiem co tu tłumaczyć. Zjawisko to pokazuje, że wszystkie ssaki należą do tej samej rodziny i są kierowane przez te same instynkty. Ludzie te instynkty w sobie tłumią, ale wystarczą odpowiednie warunki, by z powrotem je w sobie obudzić.

 

Czy gdyby dziecko bylo pod opieką człowieka i zwierzęcia stało by się...tłumaczem?

 

Nie sądzę, by było to możliwe, z powodu, który podałem wyżej: ludzie starają się tłumić instynkty, a zwierzęta nimi żyją. To od razu rodzi konflikt. Bo jak miałoby to funkcjonować? Dziecko spędzałoby parę dni w dziczy, a później parę dni w domu? Nie wyobrażam sobie jak miałoby to zadziałać.

 

 

PS. Moim zdaniem ten temat jest w złym dziale, bo to jest wyjaśnione i jasne zjawisko. Bardziej pasowałby do działu biologia, bo to kwestia ściśle związana z ewolucją.


Użytkownik Krzys19911 edytował ten post 18.05.2014 - 18:59

  • 1


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u