Skocz do zawartości




Ttegoroczna gala rozdania Złotych Szaraków odbędzie się w niedzielę 1. marca o godzinie 20:00. Zapraszamy!
Wymagany jest strój formalny, wieczorowy. W końcu użytkownik w krawacie jest mniej awanturujący się! :szczerb:

Zdjęcie

Religia vs Nauka


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
133 odpowiedzi w tym temacie

#76

The Doctor.

    Medicus

  • Postów: 974
  • Tematów: 89
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 10
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

I co z tego? Z reguły jeżeli ktoś coś piszę, ma na celu podzielenie się czymś ważnym lub uzmysłowienie drugiej osobie swoich racji. W twoim tekście, doszukałem się tylko odniesienia do tego, iż biblia jest najlepszą powieścią, jaka powstała na przełomie 3 tysięcy lat. Oczywiście, iż odbieranie jej w sposób dosłowny jest błędem... równie dobrze mogli byśmy wierzyć w Jedi, którzy chronią naszą galaktykę... Jednakże, sacrum jej mienia i sprawnie umiejscowione parafrazy nadające jej ogółem ten "święty" mistycyzm, wcale nie zmieniają podejścia do niej samej. Nie zmieniają w ogóle traktowania jej przez jednych jako życiową prawdę, a przez drugich jako powieść sentymentalną...

Przedstawiasz tylko rację, świadczące o pięknie jej treści i głębokich przemyśleniach, jakich nabierasz czytając ją. Nie wpływa to jednak w żadnym stopniu na jej prawdziwość, tudzież prawdziwość jej treści.

Nie zmienia to też faktu, iż multum kreacjonistów wciąż jest w nią wpatrzonych jak w obrazek...
Nie rozpisuję się dalej, bo i tak zaraz Bayakus wskoczy :P
  • 0



#77

Confident.
  • Postów: 240
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

uzmysłowienie drugiej osobie swoich racji.


Każdy ma swój rozum, nikomu nie muszę uzmysławiać swoich racji. Jeżeli ktoś jest nastawiony do religii że "To jest BE i koniec, wiem swoje" to nie mam zamiaru z takim człowiekiem nawet gadać.

W twoim tekście, doszukałem się tylko odniesienia do tego, iż biblia jest najlepszą powieścią, jaka powstała na przełomie 3 tysięcy lat.


Pamiętaj, że po słowach "Biblia jest tekstem LITERACKIM" też coś jest, uwierz mi na słowo!

równie dobrze mogli byśmy wierzyć w Jedi, którzy chronią naszą galaktykę...


Ty byś mógł, nie dziwie się :)


Nie zmieniają w ogóle traktowania jej przez jednych jako życiową prawdę, a przez drugich jako powieść sentymentalną...


Po prostu przestań traktować Biblie jako źródła w dziedzinie przyrodniczej, a dalej już jakoś pójdzie. Biblia mówi nam o prawdzie, o sensie i o tym że NIC nie jest przypadkowe. Żadnego myślącego człowieka zdanie: " no, bo tak jest, przypadek i już " nigdy nie zadowoli. To jest w istocie ucieczka od problemu. Co powiedzielibyśmy o naukowcu, który zacząłby twierdzić, że fakt, iż Ziemia kręci się wokół Słońca, a nie Słońce wokół Ziemi, to ot taki sobie przypadek, nie ma co się nad tym zastanawiać ? Puknęlibyśmy się w głowę, i kazalibyśmy mu się wziąć do pracy, by wyjaśnił nam ten " przypadek ", a nie uciekał od problemu. Tak samo jest ze wszystkim. Można zapytać np. jaki w ogóle sens ma cokolwiek, skoro ostatecznie do niczego nie prowadzi. Ja jestem bardzo mocno przeświadczony, że człowiek rozsądny nie może tak po prostu powiedzieć: " to wszystko nie ma sensu ", i spokojnie żyć sobie dalej. To jest niemożliwe. Jeżeli ktoś tak robi, oszukuje samego siebie. Nie po to mamy rozum, by zaraz po jego uzyskaniu stwierdzić " na cholerę mi ten rozum, sens i tak nie istnieje ". Skoro mamy rozum, to sens istnieje. Nie ma żadnego lepszego dowodu na istnienie sensu, niż fakt, że my właśnie o nim rozmawiamy.


Nie wpływa to jednak w żadnym stopniu na jej prawdziwość, tudzież prawdziwość jej treści.


A co wpływa na to, że jest nieprawdziwa? Pomijając ograniczenie ludzi, i nieumiejętność spojrzenia na coś czego nie widać?
  • 0

#78

The Doctor.

    Medicus

  • Postów: 974
  • Tematów: 89
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 10
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Po cóż doszukiwać się głębszego sensu w bytowaniu ogółu... tudzież zjawisk zachodzących do koła. Czy tak bardzo złakniony jesteś poczucia duszy, iż przypisujesz ją wszystkiemu przeplatając przez to jakikolwiek sens. Po co szukać, kwestionariusza dla sensu życia... skoro taki nie istnieje. Czyż sensem życia, nie jest przypadkiem stawianie sobie celów i dążenie do ich spełnienia?

Nie po to mamy rozum, by zaraz po jego uzyskaniu stwierdzić " na cholerę mi ten rozum, sens i tak nie istnieje ". Skoro mamy rozum, to sens istnieje. Nie ma żadnego lepszego dowodu na istnienie sensu, niż fakt, że my właśnie o nim rozmawiamy.

Jest to sens dla mnie, dla Ciebie i może dla Vaherema, który to właśnie czyta temat z tego co widzę... ale dla większości może być tylko bezsensowną wymianą zdań przez dwóch hipokrytów. Sens życia nabiera swoje znaczenia, poprzez pryzmat jednostki a nie ogółu... więc nie można mówić, że wszystko ma sens. Sens mam ja i moje życie, a reszta może się walić... Widzisz, to właśnie ten rozum warunkuję o nadaniu jakiemuś przedmiotowi, zjawisku bądź osobie sensu istnienia, lecz nadal będzie to sens tylko dla tego jednego rozumu, dla tej jednej jednostki... wszak jak powiedziałeś "Każdy ma swój rozum, nikomu nie muszę uzmysławiać swoich racji."... nic na siłę ;)

Traktuję biblię jako przestarzały tomik opowieści przy ognisku... więc nie mów mi, że sam doszukuję się w niej czegokolwiek.


Pamiętaj, że po słowach "Biblia jest tekstem LITERACKIM" też coś jest, uwierz mi na słowo!


Agh... czyżbyś aż tak chciał być fajny na siłę... nie umniejszałem swym tekstem tobie i nie chwytałem Cię za słówka, więc proszę zachowaj poziom i odwdzięcz się tym samym.

Ty byś mógł, nie dziwie się smile2.gif

Idea zostania Jedi jest o wiele bardziej kusząca, niż wylegiwanie się na chmurce u boku Papy...
  • 0



#79

Confident.
  • Postów: 240
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Agh... czyżbyś aż tak chciał być fajny na siłę... nie umniejszałem swym tekstem tobie i nie chwytałem Cię za słówka, więc proszę zachowaj poziom i odwdzięcz się tym samym.


Nie chce być fajny na siłe, po prostu ciągle przypisuje mi się że chce kogokolwiek "przekabacić na strone wierzących". Na początku się z tego śmiałem, ale z czasem jest to denerwujące. Poświęcam dużo czasu na dyskutowanie z ludźmi o różnych światopoglądach, i zauważyłem, że to wcale nie teiści, ale właśnie sceptycy mają największą tendencję do stawiania sprawy od początku na ostrzu noża. Zwłaszcza na tym forum, gdzie chce tylko porozmawiać.



Po cóż doszukiwać się głębszego sensu w bytowaniu ogółu... tudzież zjawisk zachodzących do koła. Czy tak bardzo złakniony jesteś poczucia duszy, iż przypisujesz ją wszystkiemu przeplatając przez to jakikolwiek sens.


Nie chodziło mi o doszukiwanie się duszy we "wszystkim", a raczej po tym co będzie po śmierci.



Czyż sensem życia, nie jest przypadkiem stawianie sobie celów i dążenie do ich spełnienia?


Może i to się liczy, ale właściwie dlaczego ? Kto powiedział, że właśnie to się liczy ? A jeżeli życie i tak definitywnie kończy się śmiercią, to jakie właściwie znaczenie ma to, jak ja się odnoszę do innych i czy żyję godnie ? Zadałeś sobie kiedyś takie pytanie ? Dlaczego miałbym się odnosić dobrze do innych ludzi, skoro oni umrą, ja umrę, i nic z tego, co oni zrobili dla mnie, a ja dla nich, nie pozostanie ? Często zarzuca się wierzącym, że nie przykładają wagi do życia doczesnego, bo myślą tylko o życiu wiecznym. A jest dokładnie odwrotnie. To właśnie wiara w życie wieczne sprawia, że WSZYSTKO, co robimy, odnosimy do wieczności, każdy nasz czyn i każde odniesienie do drugiego pozostaje na wieki ważne. Dla nie wierzących w zycie wieczne waga każdego czynu kończy się najpóźniej wraz ze śmiercią ( i nie ma też sensu mówić, że coś z tego " pozostanie w innych ", bo inni to są inni, a ja to jestem ja, i dla mnie nic z tego nie pozostanie, więc przejmowanie się tym, co ze mnie zostanie, kiedy mnie już nie będzie, jest tylko pozbawionym znaczenia sentymentalizmem ).



Sens mam ja i moje życie, a reszta może się walić...


O tym ciągle mówie. A raczej o tym, jaki sens ma twoje życie teraz, skoro po śmierci ten sens zniknie. "Sens" to postawienie sobie, a raczej racjonalne uświadomienie sobie że wiemy po co TU jesteśmy. Sensem w życiu dla ludzi w starożytności było przetrwać, dla ludzi w średniowieczu trzymać się swoich zasad a jeszcze niedawno dla polskiej szlachty żeby się napić piwa. Chodzi mi tutaj o sens ogółu, czyli naszego istnienia.


Traktuję biblię jako przestarzały tomik opowieści przy ognisku... więc nie mów mi, że sam doszukuję się w niej czegokolwiek.


Super fajnie, tylko pisz "Biblia" z dużej litery, jeśli nie sprawia Ci to jakiegoś większego bólu. :)


niż wylegiwanie się na chmurce u boku Papy...


No i widzisz, jesteśmy znowu w punkcie wyjścia. Ty uświadczasz mnie w przekonaniu że wiara to dla ciebie niezrozumiałe pojęcie, a ja nie chce po raz 765893 tłumaczyć czegoś, co wiedzą już dzieci w gimnazjum.
Trzymajmy jakiś poziom.
  • 0

#80

The Doctor.

    Medicus

  • Postów: 974
  • Tematów: 89
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 10
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Może i to się liczy, ale właściwie dlaczego ? Kto powiedział, że właśnie to się liczy ? A jeżeli życie i tak definitywnie kończy się śmiercią, to jakie właściwie znaczenie ma to, jak ja się odnoszę do innych i czy żyję godnie ? Zadałeś sobie kiedyś takie pytanie ? Dlaczego miałbym się odnosić dobrze do innych ludzi, skoro oni umrą, ja umrę, i nic z tego, co oni zrobili dla mnie, a ja dla nich, nie pozostanie ? Często zarzuca się wierzącym, że nie przykładają wagi do życia doczesnego, bo myślą tylko o życiu wiecznym. A jest dokładnie odwrotnie. To właśnie wiara w życie wieczne sprawia, że WSZYSTKO, co robimy, odnosimy do wieczności, każdy nasz czyn i każde odniesienie do drugiego pozostaje na wieki ważne. Dla nie wierzących w zycie wieczne waga każdego czynu kończy się najpóźniej wraz ze śmiercią ( i nie ma też sensu mówić, że coś z tego " pozostanie w innych ", bo inni to są inni, a ja to jestem ja, i dla mnie nic z tego nie pozostanie, więc przejmowanie się tym, co ze mnie zostanie, kiedy mnie już nie będzie, jest tylko pozbawionym znaczenia sentymentalizmem ).


Najłatwiej jest tutaj powiedzieć iż to obecny świat skłania nas do tego by skupić się wyłącznie na sobie i na tym co dotyczy tylko nas. Widzisz, odnosisz się do wieczności jako stadium życia lub bytowania po śmierci... dla mnie temat ten pozostaję ciągle na filozoficznym placu boju w mojej głowie, nie wiem czy istnieję cokolwiek po śmierci, nie wiem także czy po ustaniu funkcji życiowych, rzekoma ludzka dusza przetrwa, nie mogę także stwierdzić iż odrzucam istnienie duszy/wyższej jaźni czy jak to kto chce nazywać, bo byłbym obłudny biorąc pod uwagę własne doświadczenia z LD tudzież OOBE. Oczywistym jest, iż mając "duszę" filozofa wiele przyjemności sprawia mi poszukiwania odpowiedzi i rozważanie nad stadium życia pośmiertnego, ale w codziennym życiem nie jest to dla mnie jakimś znaczącym sensem. Od wczoraj me przemyślenia nasiliły się i kilkakrotnie wróciły do punktu wyjścia, co spowodowane było śmiercią kolejnej osoby, którą darzyłem sympatią i szacunkiem... Jednakże, to właśnie to doświadczenie po prawie całej nocy przemyśleń(popijam piątą kawę dzisiaj :P) pozwoliło mi stwierdzić, iż domniemanym sensem życia jest to co jest teraz. Popatrz na to z takiej perspektywy, wczoraj zastanawiałeś się co będziesz robił dzisiaj i jak ten dzień zagospodarujesz, dzisiaj nie ma na to czasu myślisz już o jutrze... Ja natomiast, staram się skupić na tym co jest tu i teraz. Na tym co robię dla siebie i dla osób na których mi zależy. Mówisz, iż oznaki mojej egzystencji są niczym jeżeli nie ma życia po śmierci, nie prawda... jest to głęboki egoizm. Żyję dla siebie i skupiam się na sobie, ale poprzez własne osiągnięcia zarysowuję także szkic ogółu. Skąd wiesz kiedy i gdzie kończy się coś dla osoby niewierzącej w swoje istnienie po śmierci, tu chodzi o to iż z jego życia, ludzie mu bliscy czy też jego potomstwo może wyciągnąć kolejne lekcje. Jest to proces, który ja dumnie nazywam mianem ewolucji społecznej, ukształtowanie jednej jednostki odgrywa kluczową rolę na życie innych, choć się tego będziemy wypierać. Gdyby ktoś kiedyś nie oparzył się ogniem, dzisiaj nie wiedzieli byśmy, że to boli. A mimo to nikt nie zna, pierwszego odkrywcy, jego istnienie już dawno popadło w niepamięć. Jednakże, sens jego życia... lub też raczej składniowy cel poboczny w jego życiu, przetrwał po dziś dzień. Przechodząc od bóstw egipskich po dzisiejsze chrześcijaństwo ;) Myślę, że rozumiesz.

Super fajnie, tylko pisz "Biblia" z dużej litery, jeśli nie sprawia Ci to jakiegoś większego bólu. smile2.gif

Nie ma sprawy, sorki jak uraziło Cię to jakoś ;)

No i widzisz, jesteśmy znowu w punkcie wyjścia. Ty uświadczasz mnie w przekonaniu że wiara to dla ciebie niezrozumiałe pojęcie, a ja nie chce po raz 765893 tłumaczyć czegoś, co wiedzą już dzieci w gimnazjum.

To akurat była ironia, sens religii jest dla mnie odmiennym starcie filozoficznym, który jest jednym z głównych moich upodobań. Wracając do dzieci w gimnazjum, widzisz nie za bardzo mogę się z tobą zgodzić. Gdyż odniosłem wrażenie iż dla moich rówieśników, sens religii leży w tym, kto głośniej drze mordę i obraża myślących inaczej, nie mając przy tym żadnej wiedzy o własnej religii lub co gorsza nie wiedząc nawet dlaczego samumu się w to wierzy.
Po za tym mianem dziecka, można nazwać też co trzeciego dorosłego, więc nie szufladkujmy ;)
  • 0



#81

Mr. Mojo Risin'.
  • Postów: 988
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@Judas
Tak. Sam Darwin mówił, że proces przeistoczenia się jednego gatunku w drugi (samo to określenie jest nonsensem w jego teorii, ponieważ każde żywa stworzenie jest poddawane ciągłej ewolucji, czyli żadne pokolenie nie może być stałe - nie jest gatunkiem) może trwać wiele milionów lat. Nie tłumaczy tylko paru "eksplozji" życia, głównie kambryjskiej, kiedy to na przestrzeni parunastu milionów lat powstała większość znanych nam grup świata życia... Przedtem setki milionów lat wegetowały sobie niezmienne jednokomórkowce rozmnażające się przez podział - proste, 100% kopie samych siebie, tak też ewolucja nie ma tutaj zbyt wiele do roboty. Nie tłumaczy też powstania organizmów wielokomórkowych (ktoś kiedyś mi powiedział, że jednokomórkowce "uznały", że w połączeniu mają "większe szanse" ;) ).
Zresztą, nie mam ani sił, ani czasu na pisanie i grzebanie w książkach, pozdrawiam wszystkich.
  • 0



#82

judas666.
  • Postów: 1468
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

To przedstaw nam swoją teorię bardziej prawdopodobną niż ewolucja, na której prawdziwość są setki milionów dowodów.
  • 0

#83

Caffeine//+.
  • Postów: 179
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

@Judas
Tak. Sam Darwin mówił, że proces przeistoczenia się jednego gatunku w drugi (samo to określenie jest nonsensem w jego teorii, ponieważ każde żywa stworzenie jest poddawane ciągłej ewolucji, czyli żadne pokolenie nie może być stałe - nie jest gatunkiem) może trwać wiele milionów lat. Nie tłumaczy tylko paru "eksplozji" życia, głównie kambryjskiej, kiedy to na przestrzeni parunastu milionów lat powstała większość znanych nam grup świata życia... Przedtem setki milionów lat wegetowały sobie niezmienne jednokomórkowce rozmnażające się przez podział - proste, 100% kopie samych siebie, tak też ewolucja nie ma tutaj zbyt wiele do roboty. Nie tłumaczy też powstania organizmów wielokomórkowych (ktoś kiedyś mi powiedział, że jednokomórkowce "uznały", że w połączeniu mają "większe szanse" ;) ).
Zresztą, nie mam ani sił, ani czasu na pisanie i grzebanie w książkach, pozdrawiam wszystkich.


Są też rasy. A gatunki muszą się różnić czymś więcej niż miejscem urodzenia, kolorem tego czy tamtego. Według ogólniej budowy jesteśmy tacy sami jak ludzie 2000 lat temu. ale za następne 2000 lub więcej lat pewne parametry zmienią się tak iż będzie trzeba wyznaczyć nowy gatunek, ale będzie musiała to być poważna zmiana np. zmniejszenie mózgu o połowę-proponowana nazwa dla tego gatunku brzmi: Homo religijnus-kretynus.

Ewolucja przebiega dowodem jest na to to iż uodparniamy się na choroby występujące w naszym miejscu zamieszkania. Dlatego przed wyjazdem w inne strefy klimatyczne proponowane są nam szczepienia. Uodparnianie polega na zmianach w układzie odpornościowym.

Według twojego toku myślenia ja gdy miałem 5 lat byłem innym gatunkiem a teraz jestem inny ponieważ jestem wyższy, mam ciemniejsze włosy itp? Ciekawy tok myślenia ale jutro już z tobą nei będę rozmawiał ponieważ będziesz innym gatunkiem? A dlaczego? Bo jeśli skończyłeś 25 lat to mózg Ci się zmniejsza z dnia na dzień a jeśli masz mniej niż 25 lat to zwieksza się.

Bo według Ciebie najbardziej prawdopodobny jest dziad w chmurach ,który stworzył wszystko? Albo jakiś inny byt, nibyt, plazma, ektoplazma lub inne spaghetti stworzyło ludzkość i różnorodność gatunków? A te odkopane kości to do cholery co to jest? Pewnie powiesz ,że modele z masy solnej robione przez dzieci w przedszkolach ?

A teraz komentarz do ostatniego zdanai twojej wypowiedzi(to te pogrubione.) To coś TY opisał w TYM zdaniu to najdebilniejsza część twojej wypowiedzi. Brak danych, mózgu, faktów, dowodów itp. chcesz usprawiedliwić swoim lenistwem? Z tej wypowiedzi jasno wynika iż! IŻ! Nie masz jak podważyć ewolucji :D

Dziedzi z gimanzjum to wiedzą jak założyć konto w tibii i wbić 10 level :P I nic ponad to xD
  • 0

#84

mariuszm.
  • Postów: 566
  • Tematów: 28
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Naukowcy twierdza ze swiat narodzil sie z w "wielkiego wybuchu" rolleyes1.gif wiec niech mi ktos powie skad oni moga to wiedziec, skad wziela sie energia aby ten wybuch powstal oraz jak powstalo zycie z wybuchu smile2.gif


Zainwestuj w jakąś porządną książkę, albo ucieknij się do googli, to nie boli... a nie przedstawiasz swoje świetne tezy bez pokrycia i wymagasz od innych by ci argumentowali. A pójdę Ci na rękę, żebyś tak wiele nie szukał...
Teoria Ewolucji

Teoria Ewolucji Darwina moje ulubione tongue1.gif . Juz pomijajac inne luki w tej teorii, niech mi ktos pokaze gatunek który wlasnie ewouluje smile2.gif

Wymagasz pokrycia argumentów dla teorii ewolucji, to przedstaw nam mistrzu argumenty kreacjonizmu. Abyś, się nie pluł wystąpię pierwszy z ewolucjonizmem. Jak każda teoria posiada wady jak i zalety, wytyka się jej często luki, jednakże mimo tego nadal to właśnie ona pozwala nam w miarę racjonalny sposób wytłumaczyć zjawiska zachodzące do koło nas, bez odnoszenia się do ponad naturalnego bytu wyższego. Jej ideą jest stopniowa przemiana i ewolucja gatunku, która rozpoczyna się poprzez mutację drobnych alleli, czyli genów, które odpowiadają za daną cechę. Mocniejsze allele w odpowiednim środowisku będą wypychać słabsze geny, które zmniejszają szansę przetrwania osobnika w danym terenie. Od małej grupki kilku osobników, poprzez stado, populacją i w końcu po cały gatunek, przeplata się ewolucja. Jeżeli już poruszamy termin ewolucji, warto było by podeprzeć go doborem naturalnym. Łańcuch pokarmowy i rozłożenie pozycji w przyrodzie warunkują o przeznaczeniu danego osobnika, za tym przykładem u drapieżnika w procesie ewolucji zaczną dominować geny(allele) przeważające, za bezwzględnością tudzież sprytem przy polowaniu, zaś u osobnika będącego "ofiarą" dominować będą allele przetrwalnikowe, które to wyostrzą u niego zmysłu, dzięki, którym będzie miał większą szansę na przeżycie. Od bakterii pod mikroskopem, po galaktyki w kosmosie wszystko podlega zmianą, zmianą na lepsze. Teoria ewolucji nie ustanawia się za jakąś super hiper niepodważalną, każdy poważny ewolucjonista powie Ci, że porzuci swój pogląd jeżeli tylko podasz mu jakiś gatunek, którego złożonej budowy ciała nie będzie dało się wytłumaczyć złożonością cech, następującą po sobie. Często za kontratak używa się latimerii, jednakże ta także podlega procesowi doboru naturalnego a co za tym idzie ewolucji. Kreacjoniście często zarzucają, iż nie wystąpiły u niej żadne zmiany w fizycznej budowie. Jednakże ryba ta podzieliła się na dwa podgatunki, mające dwa różne kolory skóry, które w zależności od środowiska w jakim żyję osobnik zdają swój test. Wszak nie ma gatunku idealnego odpornego na wszelkie drapieżniki i inne gatunki, bo zachwiało by to harmonię jaką rządzi się przyroda. Co do wielkiego wybuchu, teoria ta ciągle jest tylko hipotezą, przyjmuję się ją jako najsenswowniejszą.

A Twój kreacjonizm, to jedno i to samo obrzucanie błotem osoby myślące... Tłumacząc cokolwiek Bogiem daleko nie zajdziemy, bo poprzez regres sprowadzamy się do punktu wyjścia... a co najwyżej bardziej skomplikujemy sprawę...


Widzisz, taka mała dygresja. To tylko teoria, ma luki, a ty w nią wierzysz.

Każdy w coś będzie wierzył, pamiętaj o tym. Niczym nie różnisz się od ludzi wierzących poza obiektem. Sam to właśnie udowadniasz.

A teraz twoja nieomylna nauka:

1. Lata 90'te 2000'ne dwóch francuskich fizyków (rosyjskiego pochodzenia) znanych i cenionych w środowisku tworzy przełomową teorię. Aparat matematyczny nieziemskich lotów (parę osób na świecie operuje nim), teoria przełomowa, genialna, niesamowita.
Recenzje: najpierw powoli tak jak religia ociężale , z dystansem godnym inzynierów żelaza i stali. Ale nic koła w ruch, pierwsza recenzja, druga już jedzie, już para bucha recenzje na nobla grzmią im do ucha.
Nagle gwizd, nagle świst autorzy piszą że to był tylko bełkot matematyczny aby udowodnić chore mechanizmy w nauce. Przerażenie mądrych głów i w końcu wyklęcie owych z grona nauki.

2. Eksperyment klondike mający potwierdzić słusznośc teorii względności. Dane utajniono, w raporcie napisano że wszystko się zgadza a po paru latach afera.

Oto twoja nauka - ta z wyższej półki, ta którą można walnąć między oczy osoby wierzące, nie ta faradayowska, pasteur'owsa, pokorna, pełna zachwytu i pragnienia pomocy innym, pełna pobożności, skromnej wiary w Boga.
  • 0

#85

judas666.
  • Postów: 1468
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Teoria ewolucji ma luki i dowody. Bogowie, kreacjonizm i religie to jedna wielka luka.
  • 0

#86

Caffeine//+.
  • Postów: 179
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Dziedzi z gimanzjum to wiedzą jak założyć konto w tibii i wbić 10 level tongue1.gif I nic ponad to biggrin4.gif

Po pierwsze masz literówkę, bo piszę się dzieci... a po drugie poczułem się doceniony...


Po pierwsze zdanie zaczyna się z dużej litery. A po drugie czuje się urażony. Bóg to błąd a nauka to mechanizm prób i błędów wykluczający bogów tudzież inne bugi.
  • 0

#87

mariuszm.
  • Postów: 566
  • Tematów: 28
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

I co z tego? Z reguły jeżeli ktoś coś piszę, ma na celu podzielenie się czymś ważnym lub uzmysłowienie drugiej osobie swoich racji. W twoim tekście, doszukałem się tylko odniesienia do tego, iż biblia jest najlepszą powieścią, jaka powstała na przełomie 3 tysięcy lat. Oczywiście, iż odbieranie jej w sposób dosłowny jest błędem... równie dobrze mogli byśmy wierzyć w Jedi, którzy chronią naszą galaktykę... Jednakże, sacrum jej mienia i sprawnie umiejscowione parafrazy nadające jej ogółem ten "święty" mistycyzm, wcale nie zmieniają podejścia do niej samej. Nie zmieniają w ogóle traktowania jej przez jednych jako życiową prawdę, a przez drugich jako powieść sentymentalną...

Przedstawiasz tylko rację, świadczące o pięknie jej treści i głębokich przemyśleniach, jakich nabierasz czytając ją. Nie wpływa to jednak w żadnym stopniu na jej prawdziwość, tudzież prawdziwość jej treści.

Nie zmienia to też faktu, iż multum kreacjonistów wciąż jest w nią wpatrzonych jak w obrazek...
Nie rozpisuję się dalej, bo i tak zaraz Bayakus wskoczy :P



Pamiętaj o ważnej kwestii. Oceniaj po owocach (dowody 2- rzędu) a nie wg swoich sympatii czy antypatii. Wtedy będziesz uczciwy względem siebie.

Na marginesie; jaka inna księga pociągnęła tysiące do męczeńskiej śmierci za innych ?
Jaka inna księga ma tyle zasług w walce z niewolnictwem ?
Jaka inna księga popchneła tysiące do służby dla innych, chorych na straszne zaraźliwe choroby ?
  • 0

#88

The Doctor.

    Medicus

  • Postów: 974
  • Tematów: 89
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 10
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Mi się zdaje ,że niespełna 100 lat temu.


Źle Ci się zdaje, sto lat temu nie mogli nawet jeździć autobusami więc nie wiem czy to pełnia praw... ba! a teraz coś się zmieniło, godność na papierku i pogarda w oczach społeczeństwa... społeczeństwa, które to się przekrzykuję jakie to jest miłosierne by zbliżyć się do swego Boga...

Co do Biblii, mówiłem już, że jest to przestarzały zbiór opowieści przy ognisku... nie można doszukiwać się w nim zapisków historycznych, jest czymś w rodzaju poezji albo filozofii, każdy odczyta z niej to, co ma zamiar odczytać...
  • 0



#89

ogr.
  • Postów: 149
  • Tematów: 10
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Po za tym przepraszanie za zwierzątko tudzież podziękowania za to że ponownie nastała wiosna jakoś nie kojarzy mi się ze współczesną religią.

Oczywiście od tamtych czasów religia znacznie ewoluowała. Przepraszanie za zwierzaka wynikało z postrzegania człowieka jako siebie w otaczającym świecie - tj. całkowitej zależności od przyrody i lęku wobec sił natury. Matriarchat był na początku dziennym tak jak i kult płodności.
Kłopoty zaczynają się kiedy człowiek zaczyna rozumieć siły natury i sobie uświadamiać, ze może być niezależny od otaczającej go przyrody. Rozpoczyna się rozwój wiedzy, nauki - wszystkiemu zaczynają przewodzić mężczyźni i zaczyna sie bałagan.
W ST ujęte jest to jako skosztowanie zakazanego owocu wiedzy i początek panowania mężczyzn nad kobietą.
  • 0

#90

The Doctor.

    Medicus

  • Postów: 974
  • Tematów: 89
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 10
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jaki spam i odbieg od tematu -_- :D
Eru75 przybywaj ;)!!

edit by eru75
Także tak... Kilka postów poszło do śmieci w związku z brakiem związku. Kolejne pójdą również z tego co widzę po pobieżnym przeglądnięciu tematu. Niestety to muszę odłożyć na później, za co przepraszam.
I błagam o nie offtopowanie! Przypominam: "Religia vs Nauka" .

  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 3

0 użytkowników, 3 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u