Skocz do zawartości




Zdjęcie

D. D. Home


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1

Pit.

    pies Darwina

  • Postów: 1034
  • Tematów: 28
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Daniel Dunglas Home
Dołączona grafika
Daniel Dunglas Home urodził się w 1833 roku w Edynburgu w Szkocji. Wychowywany był przez ciotkę. Gdy miał zaledwie dziewięć lat, wraz z nią przyjechał do Ameryki. Był dzieckiem neurotycznym i chorowitym. O jego matce mówiono, że miała szósty zmysł. Daniel wcześnie poszedł w ślady matki. Gdy miał 13 lat, ujrzał zjawę bliskiego przyjaciela. "Duch" zakreślił trzy koła w powietrzu, wówczas Daniel powiedział ciotce i wujowi, że oznacza to, iż chłopiec ten od trzech dni nie żyje. Krewni wyśmiali go, jednak wkrótce nadeszła wiadomość, że chłopiec zmarł trzy dni przed "widzeniem" Daniela. W cztery lata później zmarła matka Daniela i wtedy także widział on jej zjawę. Odtąd utrzymywał, że jest w stałym kontakcie z duchami zmarłych.
Mary Cook i jej mąż opiekowali się niewątpliwie dziwnym dzieckiem. Można sobie wyobrazić ich zaniepokojenie, gdy duchy, z którymi rozmawiał młody Daniel, zaczęły stukać i kołatać po całym domu (wizytówka poltergeista - ducha hałaśliwego). Wierząc, że chłopiec ściągnął do ich domu samego diabła, Cookowie wyrzucili Daniela na ulicę.Wszystko to działo się wtedy, gdy w Ameryce panowało szaleństwo spirytualizmu. Powszechnie przyjmuje się, że rozpoczęło się ono w 1848 roku w Nowej Anglii. Trzy siostry ogłosiły tam, iż utrzymują kontakt z duchami zmarłych. Tę lokalną sensację rozdmuchano tak, iż nabrała rangi narodowej obsesji. Wkrótce tysiące, a nawet setki tysięcy ludzi w całej Ameryce uczęszczały na seanse, na których domniemane media wywoływały całą gamę dziwnych efektów mających przekonać obecnych, że rzeczywiście były one w kontakcie z innym światem, światem pozaziemskim, zamieszkiwanym przez duchy zmarłych. W tym środowisku Home, szybko rozwijając swoje zdolności mediumiczne, nie musiał długo szukać możnych protektorów. Wkrótce organizował seanse, podczas których duchy zmarłych regularnie przesyłały wiadomości żywym.

Nie było w tym wszystkim nic, co by go wyróżniało spośród około 15000 innych mediów działających wówczas w Stanach Zjednoczonych. Szybko jednak okazało się, że skala i różnorodność efektów fizycznych, które zdarzały się podczas seansów Home'a, sprawiały, że był klasą dla siebie. Lewitacja przedmiotów, lewitacja samego Home'a i innych obecnych na seansie ludzi, stukania, uściski niewidzialnych rąk, które wyraźnie czuli obecni na seansie... Wszystko to potwierdzali liczni świadkowie. Właśnie te efekty stanowią przedmiot naszych zainteresowań. Jeśli naprawdę się wydarzyły i występowały w taki sposób, jak to opisano, stanowią istotny dowód na istnienie PK.

Co tak naprawdę robił Home i w jakich warunkach? Zastanawiający jest fakt, że w czasie długiej i zadziwiającej kariery, trwającej kilka dziesięcioleci, między innymi podczas seansów na dworze Napoleona III i cara Aleksandra II, Home'a nigdy nie przyłapano na oszustwie ani nawet nie stawiano mu żadnych poważnych, uzasadnionych zarzutów. A przecież z pewnością miał także wrogów, którzy tylko marzyli o tym, aby go skompromitować. Zadziwiające, że Home wolał, aby seanse odbywały się przy pełnym oświetleniu, i sam prosił badaczy, by wykazywali sceptycyzm. Za swoje seanse nie żądał zapłaty i często bywał na skraju ubóstwa, choć z łatwością mógłby zdobyć fortunę. Według wszystkich doniesień Home był zupełnie niepodobny do większości tak zwanych "psychicznych mediów".

Stukania były częstym zjawiskiem na seansach Home'a. Wprowadzał się w lekki trans, a w tym czasie osoby przebywające w pokoju, w którym odbywał się seans, słyszały stuki i kołatania. Dwa szczególne przypadki dowodzą, jak dramatyczne bywały tego typu przejawy, oraz wykluczają możliwość manipulacji i oszustwa.
W styczniu 1863 roku w rozświetlonej komnacie na dworze Napoleona III Home spowodował lewitację obrusa z oddalonego o kilka metrów stołu.Wówczas jeden z jego wrogów, sceptyczny książę Metternich, postanowił znienacka wejść pod stół, by osobiście przekonać się, jakiego sprzętu lub podstępu użył Home, by wywołać taki efekt. Oszołomionego księcia przywitał grad łomotów dochodzących z wnętrza stołu.
Podczas jednego z seansów Home'a w Anglii, w obecności sześciu świadków, wybitny fizyk, sir William Crookes, zaobserwował "bardzo silne wibracje krzeseł, stołu i podłogi, a wreszcie samych ścian i okien".Takie zdarzenia oczywiście bardzo trudno wytłumaczyć. Aby je sztucznie wywołać, potrzebny byłby specjalny sprzęt, wspólnicy lub jedno i drugie naraz. O problemach z oszustwami będziemy mówili dalej, tymczasem odnotujmy tylko, że skala efektów na seansie, w którym uczestniczył Crookes (i inni świadkowie), była imponująca.

Lewitacja - to kolejne zjawisko regularnie występujące podczas seansów Home'a. Lord Adare, były korespondent zagraniczny londyńskiej gazety "Daily Telegraph", sporządzał wzorcowe raporty z seansów Home'a. Spisywał je bezpośrednio po seansach. Udokumentował co najmniej szesnaście lewitacji stołów, z których kilka było zbyt ciężkich, aby mógł je podnieść jeden człowiek (nawet gdyby to był osiłek, a nie chudy, mizerny Home). Home wywoływał także lewitację innych ludzi, a czasem sam lewitował.Crookes wyliczył, że w różnym czasie łącznie około stu osób widziało lewitującego Home'a. Często świadkowie dosłownie wisieli u jego nogawek! Crookes sam był świadkiem, jak Home spowodował lewitację krzesła wraz z siedzącą na nim kobietą.

Crookes, będąc naukowcem, rozpoczął obserwacje Home'a, koncentrując się zwłaszcza na zjawisku lewitacji. Home lubił muzykę i jednym z jego ulubionych zjawisk była lewitacja akordeonu, który okrążał pokój w rytm walca, grając znaną melodię "Home Sweet Home". Crookes kupił akordeon i zamknął go w zapieczętowanej metalowej klatce, aby Home nie mógł go dotknąć. Mimo to instrument lewitował i latał dookoła wewnątrz klatki, grając przyjemne melodyjki.

Najbardziej widowiskowe efekty wywoływane przez Home'a pochodzą z końcowej fazy jego kariery. Często spotykał się z niechęcią: Napoleon III opłacił magików i kuglarzy, którzy mieli go zdemaskować i ośmieszyć (co im się zresztą nie udało); został wydalony z Rzymu, ponieważ uznano go za czarnoksiężnika, w parlamencie brytyjskim dyskutowano o poddaniu go leczeniu. Na szczęście mamy dwa obszerne raporty o jego działalności w późniejszym okresie życia, sporządzone przez współczesnych mu ludzi na tyle życzliwych, aby uważnie go obserwować i starannie zapisywać swoje spostrzeżenia i wyniki doświadczeń. Zarówno sir William Crookes, jak i lord Adare zarejestrowali, obok przykładów lewitacji, kilka przypadków dwu innych zjawisk: wydłużenia ciała i dotykania ognia.
Wydłużanie ciała to niezwykle zjawisko, którego świadkami było kilka osób. Czasem Home, przytrzymywany przez obecnych, rozciągał swoje ciało, wydłużając się nawet o sześć cali.Zwykle prosił wtedy świadków, by starali się bacznie obserwować, czy nie ma w tym jakiegoś oszustwa.Kiedyś powiedział do Crookesa: "Williamie, proszę, byś postępował tak, jakbym był znanym kuglarzem, jakbym chciał cię oszukać wykorzystując wszelkie znane mi sztuczki... Nie przejmuj się mną. Nie poczuję się dotknięty". Mimo to Home, otoczony trzymającymi go i dotykającymi jego ciała ludźmi nastawionymi na wykrycie oszustwa, był nadal w stanie wydłużać swoje ciało. Jeden ze świadków opisuje, jak czuł rozsuwające się pod jego dłonią żebra Home'a. Jest nawet kilka doniesień o tym, iż Home wydłużał ciała innych ludzi.

Dotykanie ognia - na jednym z seansów Crookes widział, jak Home wyjął z ognia "rozpaloną do czerwoności bryłkę wielkości pomarańczy". Trzymał żarzący się węgiel w swojej prawej dłoni, "przykrył go lewą dłonią, prawie całkiem go zakrywając... po czym dmuchał, aż węgiel rozżarzył się nieomal do białości, następnie zwrócił moją [Crookesa] uwagę na wykwitające z węgla płomyczki, które lizały jego palce..." Również Adare był świadkiem tego zdarzenia. Zarówno Crookes, jak i Adare mieli przyjemność (jeżeli tak to można nazwać) obserwować, jak Home położył się przy otwartym ogniu i włożył głowę między palące się głownie!
To ostatnie zdarzenie jest wręcz niesamowite. Nie daje się porównać z chodzeniem po rozżarzonych węglach, gdzie stopy tylko przez chwilę mają bezpośredni kontakt z gorącym węglem. Podobno taki krótki kontakt może być powtarzany w ograniczonym czasie (przejścia po węglach) bez doznania poparzeń. Zabawne, że podczas prowadzonego niedawno doświadczenia z chodzeniem po rozżarzonych węglach jedynymi osobami, którym nie udało się tego dokonać, było dwóch sceptyków. To oni wylądowali w szpitalu z poparzonymi stopami. Crookes zbadał zjawisko dotykania ognia najlepiej, jak potrafił, wyszukując i badając innych ludzi, którzy utrzymywali, że posiadają podobne zdolności. Stwierdził, że pewien Murzyn, z którym przeprowadzał doświadczenie, mógł przez bardzo krótki czas trzymać rozżarzone do czerwoności żelazo, ale później "dom przez kilka godzin pachniał przypalonym Murzynem". Nie było natomiast nigdy zapachu spalenizny, gdy ognia dotykał Home, i nikt inny nie wytrzymywał tej próby tak długo jak on. Crookes zbadał też ręce Home'a po tych wyczynach i stwierdził, że "są miękkie i delikatne jak ręce kobiety". Czasami Home używał do trzymania węgła chusteczki pożyczonej od jednego z obecnych. Na chusteczkach tych nie było nigdy żadnych śladów.Crookes wykonał nawet analizę chemiczną jednej z chusteczek i nie stwierdził niczego niezwykłego. Wyjaśnienie fenomenu Home'a - przede wszystkim należy się zastanowić, czy relacje świadków są wiarygodne. Pod tym względem zapisków Crookesa i Adare'a nie można przecenić, zostały bowiem wykonane natychmiast po opisywanych wydarzeniach. Możliwość drobnych nieścisłości w postrzeganiu i zapamiętywaniu nie wyjaśnia zjawiska lewitowania w jasno oświetlonym pokoju czy też widoku człowieka leżącego z głową w ognisku.
Czy to możliwe, aby opisywane zjawiska były spowodowane zbiorową halucynacją? Czyżby Home był wyjątkowo uzdolnionym hipnotyzerem? Jeden z ówczesnych reporterów znanego naukowego czasopisma "Nature" sugerował, że Home może być albo hipnotyzerem, albo wilkołakiem. Fakt, że ta ostatnia sugestia ukazała się na stronach "Nature", wskazuje na krańcowe zdesperowanie przeciwników Home'a!
Przyjęcie teorii hipnozy i halucynacji napotyka wiele trudności. Sęk w tym, że niewiele osób jest aż tak podatnych na hipnozę, by ulegać halucynacji, gdy im się coś zasugeruje. Wielu ludzi, a nie tylko kilka osób, było świadkami wywołanej przez Home'a lewitacji, dotykania ognia itp. Home preferował warunki wybitnie nie sprzyjające halucynacjom. Pracował w jasno oświetlonych pomieszczeniach, lubił jaskrawe światło. Crookes przeprowadził także badania, które wykazały, że Home może wpływać na wagę przedmiotów, co zostało sprawdzone przez pomiar. Instrumenty pomiarowe nie miewają wszak halucynacji.

Oczywiście nie sposób ufać wszystkim świadkom Home'a. W czasach, w których żył, gdy było wielu zwolenników osobliwych praktyk spirytystycznych, łatwowierność była powszechna. Jednak trudno zlekceważyć relacje Adare'a, Crookesa, Metternicha oraz innych ludzi nastawionych sceptycznie do Home'a (na przykład grupy holenderskich racjonalistów, która odbyła z nim seans w Amsterdamie w 1858 roku).
Nawet ci, którzy starali się pomniejszać osiągnięcia Home'a, nie są w stanie wyjaśnić większości zdarzeń z życia tego dziwnego człowieka. W końcu sprawę można sprowadzić do dwóch możliwości: albo Home był oszustem, albo w jego obecności działała jakaś nieznana siła. Czy Home był oszustem - niektóre ze zjawisk wywoływanych przez Home'a sprawiały wrażenie kuglarskich sztuczek. Czasami przeprowadzał seanse po ciemku lub prosił o przygaszenie świateł przed lewitacją czy innym niesamowitym zjawiskiem. Bywało, iż powodował lewitację szklanek, które odlatywały z jednego miejsca i materializowały się w innym. Nie ma jednak sensu podążanie drogą licznych krytyków, aby wykazać, że niektóre z prostszych zjawisk można wywołać za pomocą sztuczek i trików. Zamiast tego zajmijmy się najbardziej spektakularnymi zjawiskami wywołanymi przez tego człowieka.
Seanse Home'a często odbywały się w miejscach publicznych lub w nieznanych mu domach zainteresowanych osób. Home często w ostatniej chwili dowiadywał się, gdzie odbędzie się seans. Przed, podczas i po seansie Adare, Crookes i inni starannie sprawdzali, czy nie zostało przez niego użyte jakieś urządzenie. Jeśli brać po uwagę lewitację ciężkich stołów czy ludzi, wydaje się mało prawdopodobne użycie do oszustwa małego aparaciku, który można by przemycić w kieszeni marynarki!
Prawdopodobieństwo zaangażowania wspólników jest tym bardziej wykluczone. Ludzie ci musieliby być opłacani i to sowicie. Home natomiast nie pobierał opłat za seanse i często był bez grosza. Zdarzyło się nawet, że zatrudnił się jako lektor, aby mieć co jeść. Potrzebowałby wielu wspólników, a gazety oferowały znaczne nagrody każdemu, kto byłby skłonny ujawnić jego sztuczki na łamach prasy. Nikt nigdy się nie zgłosił.


Dotykanie ognia wydaje się zjawiskiem, którego nie sposób sfingować. Ogień był prawdziwy - świadkowie czuli ciepło ognia, który płonął w rękach Home'a.Warto opowiedzieć o jeszcze jednym epizodzie z niezwykłego życia Home'a, rzuca on bowiem światło na mentalność niektórych Jego krytyków. W 1855 roku Home przeprowadził seans w domu poetów Roberta i Elizabeth Browningów. Podczas gdy wspólnie siedzieli przy stole, wianek z powojnika, który zrobiły dzieci Browningów, zaczął lewitować i osiadł na głowie Elizabeth. Robert wstał, by obserwować lot wianka.
Na swoje nieszczęście Home zażartował, że Robert przesunął się, swoje aby wianek spoczął na jego głowie. Robert był już wówczas zazdrosny o talent poetycki swojej żony. Po tym seansie Elizabeth stała się zagorzałą zwolenniczką Home'a. Natomiast wspomnienia Roberta o wydarzeniach tego dnia z czasem w sposób znamienny ewoluują. Bezpośrednio po zdarzeniu pisał o Homie do przyjaciół i nie wspomniał ani słowem, że podejrzewa go o oszustwo. Dopiero później wmówił sobie, że Home to oszust i że udało mu się przyłapać go na oszustwie. Powód tej zmiany wydaje się oczywisty.

Robert Browning dał upust swojej złości, publikując w 1894 roku "Mr.Sludge the Medium" (Mr Sludge - medium). Jest to długi, złośliwy poemat o oszukańczym i chełpliwym medium. Aluzja do Home'a była oczywista i jasna dla wszystkich (oprócz samego Home'a). W niektórych kręgach zaczęto rozpowszechniać opinię, jakoby Browning zdemaskował Home'a jako oszusta. Nie potwierdzają tego listy Browninga z tamtego okresu ani jego oświadczenia składane pionierowi badań parapsychologicznych F.W.H. Myersowi. Nieco później G.K. Chesterton określił Mr. Sludge jako "rzeczywistość przemieszaną z urojeniami pewnego umysłu". Oto jak rodzą się niesamowite historie. Ich autorami bywają nie tylko osoby łatwowierne.

Chyba największą tragedią Home'a było to, że, z wyjątkiem Crookesa, współcześni naukowcy nie byli skłonni poddawać go badaniom. Crookes, nie narzucając żadnych warunków, wielokrotnie zapraszał wybitnych naukowców do zbadania zdolności Home'a, ci jednak nie chcieli skorzystać z tej możliwości. Należy o tym pamiętać, gdy rozważamy sceptyczne opinie o Homie. Wielu współczesnych mu sceptycznych naukowców najwyraźniej nie miało odwagi sprawdzić słuszności swoich poglądów.
  • 0



#2

Eury.

    Researcher

  • Postów: 3467
  • Tematów: 975
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 108
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Artykul dlugi ale ciekawy :) no.. moj komentarz bedzie pierwszy. Ciekawa postac z tego Daniela i pierwszy raz o nim slysze. Jednak niektorzy rodza sie z prawdziwym darem... Po tym co przeczytalem uwazam, ze faktycznie posiadal on zdolnosci nadprzyrodzone, mial kontakt z duchami itp. Dzieki za przyblizenie :)
  • 0



#3

Ivellios.

    ÓSMY ZMYSŁ

  • Postów: 1625
  • Tematów: 401
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 109
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ciekawe że ja przetłumaczyłem podobny tekst :P
http://www.portal.pa.../artykul602.php
Rzeczywiście ciekawy gość.
  • 0





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u