Skocz do zawartości




Zdjęcie

Codex Alimentarius


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
69 odpowiedzi w tym temacie

#61

Trajan.
  • Postów: 358
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

@Hunter

No, Codex Alimentarius, a dokładnie jego pierwsza dyrektywa za niespełna miesiąc wchodzi w życie, a już wycofują sporo ziół i tym podobne z aptek zielarskich.

Jest to bardzo zaskakująca informacja, ale skoro tak twierdzisz, to czy mógłbym prosić o wskazanie mi podstawy prawnej - przepisu, który stanowi że jakaś część Kodeksu Żywnościowego ma wejść w życie w Polsce od początku roku 2010?

Bo cały czas odnoszę wrażenie, że chodzi jednak o § 6 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 9 października 2007 r. w sprawie składu oraz oznakowania suplementów diety, który stanowi iż od 1 stycznia 2010 w skład suplementów diety mogą wchodzić jedynie określone w tym dawno już obowiązującym rozporządzeniu substancje. Przy czym rozporządzenie to stanowi implementację dyrektywy, ale nie dyrektywy Kodeksu Żywnościowego, a dyrektywy 2002/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady (1), która to dyrektywa weszła w życie już w 2002 roku.
Polska skorzystała z możliwości przedłużenia do 31 grudnia 2009 okresu w jakim w skład suplementów diety mogą wchodzić substancje niewymienione w dyrektywie.

Codex Alimentarius a sklepy zielarsko medyczne.

http://www.youtube.c...player_embedded

Hmm... Obejrzałem ten filmik i nie rozumiem co on ma wspólnego z Kodeksem Żywnościowym?
Filmik traktuje o problemie ograniczenia asortymentu sklepów zielarsko - medycznych na mocy rozporządzenia Ministra Zdrowia (2). Ale rozporządzenie to stanowi autorski pomysł naszych władz, nie służy wdrożeniu nawet prawa unijnego, to nasze Ministerstwo Zdrowia wpadło na ten pomysł, dlatego nie rozumiem dlaczego opisałeś ów filmik jako odnoszący się do relacji pomiędzy CA a sklepami zielarsko - medycznymi?

Treść rozporządzenia wydaje się być inspirowana lobbingiem firm farmaceutycznych albo aptekarzy chcących przy współudziale władz Polski, metodami administracyjnymi ukrócić sobie konkurencję, ale co ma z tym wspólnego Codex Alimentarius?

------------------------------------
(1) - Dyrektywa 2002/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 10 czerwca 2002 r. w sprawie zbliżenia ustawodawstw Państw Członkowskich odnoszących się do suplementów żywnościowych
http://eur-lex.europ...20060421:PL:PDF
(2) - Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 6 października 2009 r. w sprawie wykazu produktów leczniczych, które mogą być dopuszczone do obrotu w placówkach obrotu pozaaptecznego oraz punktach aptecznych
http://www.abc.com.p...u/2009/1335.htm

Użytkownik Trajan edytował ten post 06.12.2009 - 23:51

  • 1

#62

hunter22.
  • Postów: 167
  • Tematów: 15
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

He heh, dobre ludzie, ma to aż dużo wspólnego z Codexem, wejdź na stronę www.stopcodex.pl tam pisze.

Ale sprawa i tak jest już przesądzona, Codex wchodzi w życie, pod pisując petycje, możemy sprawić, że nie zniknie całkiem medycyna naturalna.
Negatywne efekty wejścia Codexu odczujecie już na wiosnę, gdy nie będzie już ziół, by oczyścić organizmy, a wiecie że raz na miesiąc lub raz na pół roku, człowiek musi przeprowadzić oczyszczenie organizmu, a szczególnie jelit, nie będzie już ziół, więc czym przeprowadzicie oczyszczenie jelit, chyba tylko zastaje lewatywa, bo inne środki na to osłabiają lub usuwają kwasy w jelitach, a cała reszta zostaje.
No tyle każdy zrobi jak będzie chciał, bo przecież po to macie wolną wole, by samemu decydować, no i rozum, hmm...
  • -3

#63

Trajan.
  • Postów: 358
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

@Hunter22

He heh, dobre ludzie, ma to aż dużo wspólnego z Codexem, wejdź na stronę www.stopcodex.pl tam pisze.

Wszedłem na stronę www.stopcodex.pl i niestety nie odnalazłem tam odpowiedzi na moje pytania.
Bynajmniej nie zostało tam wyjaśnione co ma wspólnego Kodeks Żywnościowy z polskim rozporządzeniem Min. Zdrowia dot. asortymentu sklepów zielarsko - medycznych. Jest tam nieco informacji o samej sytuacji, jest też filmik jaki nam przedstawłeś , ale nie ma ani słowa o tym co ta kwestia ma wspólnego z CA. Dlatego proszę Cię o wyjaśnienie mi, co kwestia sklepów zielarsko - medycznych ma wspólnego z Kodeksem Żywnościowym?

Ogólnie rzecz biorąc na tej stronie jest bardzo dużo ogólników i opinii alarmistycznych, pojawia się tam również informacja o obowiązywaniu CA od początku 2010 roku, ale jej autorzy także nie podają podstawy prawnej tych twierdzeń. Jeżeli się tak kategorycznie twierdzi, że będą nas wiązać jakieś złowrogie regulacje to chyba należy podeprzeć te twierdzenia wskazaniem owych przepisów, czyż nie? Jeżeli istnieją obawy co do wspomnianych regulacji polskich i unijnych - to martwmy się pomysłami polskiego i wspólnotowego prawodawcy. A tutaj widzę zwalanie na wszystkie faktyczne, czy rzekome nieprawidłowości w szeroko pojętym temacie produkcji żywności na pozbawiony mocy prawnej Kodeks Żywnościowy, niezależnie od tego czy ma to coś wspólnego z faktami czy nie.

Na stronie są też pewne sprzeczności – pojawia się informacja że CA ma wejść w życie z początkiem 2010 roku a jak się głębiej pogrzebie w niektórych materiałach to okazuje się, że niektórzy z cytowanych na stronie autorów używają pojęcia Codex Alimentarius mając jak twierdzą na myśli regulacje unijne, które... już od dawna obowiązują.

Pojawia się nawet kuriozalne wręcz w swoim wydźwięku stwierdzenie, że niektóre postanowienia CA są wzorowane na restrykcyjnej dyrektywach i rozporządzeniach unijnych, które już obowiązują od dawna... No to jest jakaś kompletna paranoja – twierdzi się, że to pozbawiony mocy prawnej CA jest dla nas zagrożeniem i że lada moment wejdzie w życie, a nie te wiążące nas już od pewnego czasu akty prawa europejskiego mające być wzorcem dla postanowień Kodeksu.

Wydaje się, że „poszukiwacze prawdy” nie mogą się zdecydować co właściwie nam zagraża: CA, prawo krajowe, czy prawo europejskie, bo chyba identyfikują z CA wszystkie te źródła prawa.

Na stronie można również też odnaleźć treści podważające intencje jej twórców, jak np. ciągle używanie wobec suplementów diety przymiotnika „naturalne”, a o ile mi wiadomo są to preparaty przynajmniej w zdecydowanej większości syntetyczne. Używanie w stosunku do nich słowa „naturalne” jest więc co najmniej nadużyciem. Podobnie mam poważne wątpliwości co do intencji osób twierdzących, że nasza dieta musi być tymi syntetykami suplementowana. Z tego co wiem suplementacja diety za pomocą takich preparatów jest zalecana wtedy, gdy nie ma innej możliwości dostarczania odpowiednich substancji do organizmu, tzn. gdy nie da się uzupełniać diety o odpowiednią nieprzetworzoną żywność, owoce, warzywa itp.

Użytkownik Trajan edytował ten post 09.12.2009 - 16:39

  • 2

#64

Bliss.
  • Postów: 213
  • Tematów: 35
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

No dobra ...

postanowiłam wykazać dobrą wolę i posłuchałam linku od Huntera ...

p. Choroszy przez jakieś 35 minut audycji (tyle przetrwałam) zdążyła przez jakieś 10 minut na początku reklamować różne audycje własne. Potem nawołuje do sprzeciwu a następnie ..... tadam! reklamuje jakieś spotkanie Polonii gdzie będzie mozna zakupić jakiś złoty środek ...
średnio rozgarnięty szympans a tym bardziej homo sapiens sapiens rozumie, że to ma na celu nagonienie klienteli jakiemuś panu wymienionemu z nazwiska lub nazwa firmy (nie pomnę w tej chwili)

wiecie co? uważam że ta Pani to piąta kolumna, jej audycje nie powinny być rozpowszechniane przez przeciwników CA bo tylko robią sobie ,,kuku" i to duże.

Jeśli poziom innych nawołujących jest podobny to wolę już nie zaglądać do licznych stron tu podanych bo mi szkoda czasu ...
  • 1



#65

Xellos.
  • Postów: 1090
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

He heh, dobre ludzie, ma to aż dużo wspólnego z Codexem, wejdź na stronę www.stopcodex.pl tam pisze.

Ale sprawa i tak jest już przesądzona, Codex wchodzi w życie, pod pisując petycje, możemy sprawić, że nie zniknie całkiem medycyna naturalna.
Negatywne efekty wejścia Codexu odczujecie już na wiosnę, gdy nie będzie już ziół, by oczyścić organizmy, a wiecie że raz na miesiąc lub raz na pół roku, człowiek musi przeprowadzić oczyszczenie organizmu, a szczególnie jelit, nie będzie już ziół, więc czym przeprowadzicie oczyszczenie jelit, chyba tylko zastaje lewatywa, bo inne środki na to osłabiają lub usuwają kwasy w jelitach, a cała reszta zostaje.
No tyle każdy zrobi jak będzie chciał, bo przecież po to macie wolną wole, by samemu decydować, no i rozum, hmm...


Zdecydowanie lobbujesz teraz za jakimiś ziółkami :)

Człowiek nic nie musi.

Wystarczy, że je zgodnie z tym jak został stworzony. Matka Ziemia mu daje to co potrzebuje. Wsuwaj tyle warzyw i owoców ile dasz radę a zapewniam Cię, że przeczyszczenie gwarantowane :) Najlepiej z własnego ogródka.

Co do przeczyszczeń, przez 3 dni pij tylko wodę mineralną. Przeczyści jak nic. Toksyny out. A najszybsze oczyszczenie jest z rana po przebudzeniu wodę pić.
  • 1

#66

hunter22.
  • Postów: 167
  • Tematów: 15
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

He, ja piję od ponad roku, wodę nie gazowaną oczyszczana kryształem górskim, no i racja bo w wodzie którą kupuję jest chlor i fluor, po piciu wody tej, a piłem ja bez oczyszczenia, czułem że nie umie się skupić, zapamiętać, czegokolwiek, więc poszłem za słowami Enkiego, w sprawie kryształu górskiego, a że czytałem o tym krysztale w innych źródłach, więc kupiłem i działa, czuję się lepiej, mam silniejsze kości, oraz lepiej się koncentruję, skupiam.

Widzę ze macie kłopot w odróżnieniu kłamstwa od prawdy, no trudno, ja w tym nie pomogę, wyczuwając w za pomocą empatii, naprawdę jesteście daleko od rozwoju duchowego, no trudno, przyjdzie czas, że będziecie potrzebowali mocniej lub słabiej, ziół a ich nie będzie i co wtedy, zostały suplementy, a one są i będą, ale na pewno droższe wtedy będą.

A tak poza tym jestem wegetarianinem, nie jem mięsa, ani tej chemii w tylu produktach, jestem szybszy, zwinniejszy, a co jeszcze oczywiście silniejszy, ale to też zawdzięczam medytacji.

No tyle, koniec przekazu.
  • 0

#67

hunter22.
  • Postów: 167
  • Tematów: 15
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

STOP GMO!!! Jak zagłosuje Wiejska ?




Nie znalazłem tematu o GMO, ale to i tak powiązane z Codexem.
  • 0

#68

hunter22.
  • Postów: 167
  • Tematów: 15
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

No więc kochani, została tylko już niecała doba, do wejścia w życie pierwszej dyrektywy Codexu Alimentarius.

Link do artykułu na stronie www.stopcodex.pl pod tytułem: Suplementy zniakają - czy jeszcze ktoś niedowierza??

http://www.stopcodex...ierza/#more-284
  • 0

#69

Trajan.
  • Postów: 358
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

@Hunter

Widzę ze macie kłopot w odróżnieniu kłamstwa od prawdy, no trudno, ja w tym nie pomogę, wyczuwając w za pomocą empatii, naprawdę jesteście daleko od rozwoju duchowego

Jak mam to rozumieć? Mam porzucić wiedzę i dostępne informacje na ten temat i zawierzyć tak jak Ty ludziom twierdzącym, że za uprawę przydomowego ogródka będzie grozić więzienie? To na tym polega rozwój duchowy jakiego dostąpiłeś?

Hunterze, elementy układanki się sypią. Już okazało się, że zakaz upraw warzyw przez obywateli oznacza zakaz dodawania zbyt dużych ilości syntetycznych witamin do suplementów przez producentów. Zakaz informowania o naturalnym leczeniu okazał się skierowanym do producentów i dystrybutorów zakazem podawania fałszywych informacji w reklamach i zakazem wmawiania konsumentom cudownych, a nie udowodnionych właściwości danych preparatów (o zgrozo, czyli reklama będzie musiała być w miarę rzetelna, to straszne!). Zakaz sprzedaży suplementów diety okazał się być zakazem wmawiania konsumentom, że leki są suplementami diety i można je łykać jak się chce. Nakaz napromieniowywania żywności okazał się być... brakiem całkowitego zakazu napromieniowywania (sic!). Osoby alarmujące o złowrogim Kodeksie Żywnościowym już same nie wiedza czy protestują przeciwko ustaleniom Komisji tego kodeksu, prawu unijnemu, prawu polskiemu, a można wręcz odnieść wrażenie że to dla nich jedno i to samo.

Hunterze, padłeś ofiarą manipulacji i teraz z uporem godnym lepszej sprawy brniesz w ten ślepy zaułek ze szkoda dla siebie. Po co Ci to?

Link do artykułu na stronie www.stopcodex.pl pod tytułem: Suplementy zniakają - czy jeszcze ktoś niedowierza??

Hmm, tekst do jakiego prowadzi zamieszczony przez Ciebie link pochodzi z portalu rynekzdrowia.pl i zawiera w sobie argumenty uzasadniające obowiązujące od początku roku ograniczenia dot. suplementów diety. Zastanawiam się wręcz czy redaktorzy stopcodex.pl czytali ten tekst przed zamieszczeniem go na swoim portalu, bo jego wymowa jest radykalnie sprzeczna ze stawianymi przez nich tezami.

Spójrzmy na fragment tego tekstu.

(…) Witamina A+E, kiedyś lek przepisywany przez okulistów, dziś jest sprzedawana jako dodatek do diety.
Producenci suplementów przekonują, że różnica między tymi środkami a lekami jest oczywista: suplementy zazwyczaj mają mniejszą dawkę substancji czynnej niż lek. A jeśli dawka jest taka sama, decydują zalecenia producenta. Stanisław Piechula, szef Okręgowej Rady Aptekarskiej na Śląsku przekonuje z kolei, że pacjenci nie widzą żadnej różnicy między suplementem a lekiem. (…)
Niektóre suplementy mogą np. powodować silne uczulenia. Na leku, nawet dostępnym bez recepty, jest ostrzeżenie dla pacjentów, że „każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża życiu lub zdrowiu”. Na suplemencie diety – nie.

W tym świetle podkreślmy raz jeszcze, że suplementy diety maja być środkami służącymi... do, no właśnie, suplementacji diety. Czyli nie mają niczego leczyć, a uzupełniać dietę osób, które mają trudności w jej naturalnym zbilansowaniu ale w celu dostarczenia do organizmu normalnej ilości potrzebnych substancji, a nie w celu leczenia czegokolwiek.

Obecnie są powszechnie traktowane jako leki przez wszystkich, zarówno producentów jak i pacjentów. Z tej sytuacji wynikają liczne nadużycia ze strony producentów i brak odpowiedniej informacji dla konsumentów takich środków. Sytuacja jest paradoksalna, wszyscy wiedzą, że owe suplementy to często leki ukryte pod inną nazwą, a skoro są to leki to maja takie jak leki skutki uboczne, przeciwwskazania itp. ale jak prawodawca chce sprawę wyprostować i określić co jest czym i dlaczego, to jest określany jako złowrogi sługus koncernów farmaceutycznych.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Odnalazłem na ten temat tekst z portalu racjonalista.pl, do tego portalu jak i samego tekstu można mieć sporo zastrzeżeń, ale zawiera kilka ciekawych wywodów, dlatego te interesujące fragmenty pozwolę sobie zamieścić poniżej:


Codex Alimentarius - alternatywizmu bojaźń i drżenie
Źródło

"(…) Witaminy i minerały także można przedawkować, poza tym nadmiar jednych składników utrudnia wchłanianie innych. Związki witaminowe i mineralne z żywności są dużo lepiej tolerowane przez organizm niż syntetyczne zawarte w suplementach diety, które tak zachwalają naturaliści.
Pokażmy to na przykładzie witaminy K (Phytonadione). W organizmie zapewnia ona krzepliwość krwi, powoduje zatrzymanie krwawienia, zmniejsza nadmierne krwawienia miesiączkowe, hamuje rozwój raka piersi czy jajnika. Jej nadmiar powoduje m.in. rozpad krwinek czerwonych i niedokrwistość. Stosowana była także w kosmetologii, gdyż pozytywnie wpływa na cerę i rozjaśnia cienie pod oczami. Dziś kobiety bezskutecznie poszukują kosmetyków z witaminą K. Zostały wycofane. Najpierw zakazano ich w 2006 r. we Francji. Była to decyzja inspektoratu sanitarnego AFFSAP podjęta w związku odnotowaniem poważnych reakcji alergicznych związanych z Phytonadione, z których część zakończyła się hospitalizacją. Poszła za tym dyrektywa Komisji UE z 4.2.2009 zakazująca stosowania witaminy K w kosmetykach na terenie Unii . Z półek europejskich, w tym i polskich, sklepów szybko zniknęły kosmetyki zawierające witaminę, która odtąd jest stosowana pod nadzorem lekarza. Nikt przy tym nie zakazuje oczywiście przydomowej hodowli pietruszki, która zjedzona na surowo zawiera olbrzymie ilości witaminy K, znacznie przekraczające wszelkie dziennie zalecenia. Tymczasem w supelementach diety witamina K występuje a jedyną adnotacją wobec tego składnika jest: „Brak rekomendacji Unii Europejskiej".
Nie jest też tak, że obecnie tworzy się jakiś czarny PR wobec witamin, gdyż wprowadzanie regulacji ich zastosowania związane jest z tym, że niektóre ich ilości są już czymś więcej niż tylko uzupełnieniem diety i stają się terapią witaminową, której stosowanie nie zawsze jest bezpieczne bez nadzoru lekarza. Już jednak od wieków wiedziano, że pewne „naturalne" rzeczy też mogą być niebezpieczne dla zdrowia. (…)

Ograniczenie niektórych dużych dawek witamin i minerałów w suplementach diety nie spowoduje, jak twierdzą naturaliści, ubezskutecznienia ich preparatów, ale zagwarantuje, że ich faktyczną rolą będzie suplementacja mająca na celu zbilansowanie normalnej diety a nie reklamowanie cudownych (leczniczych) właściwości produktu zakwalifikowanego jako spożywczy. Chodzi więc o wyraźne rozdzielenie tego co ma leczyć różne zaburzenia, od tego, co po prostu uzupełnia nasz dzienny pokarm (jeśli źle jemy).

Aby unaocznić poziom absurdu, manipulacji i zwykłych kłamstw do jakich posuwają się „naturaliści" weźmy argument prezentowany na głównej stronie www.naturalnenielegalne.pl — jak zapanuje Codex Alimentarius, to drastycznie obniżona zostanie maksymalna dozwolona dawka witamin i minerałów i, co gorsza, zakazane zostaną — sic! — przydomowe uprawy warzyw, owoców i ziół. Redaktor TOK FM rozmawiający z bojowym twórcą tejże strony unaocznił to przykładem z marchewką: jak nie powstrzymamy złych korporacji dybiących na nasze zdrowie i pieniądze, to wkrótce marchew kupić można będzie jedynie na receptę (sic!). Kazimierz Orzechowski wyjaśnił redaktorowi i słuchaczom, że biedna marchew zawiera 3 razy więcej beta-karotenu niż zezwala złowrogi oenzetowski Codex, którym Iluminaci zawiążą nam stalową obręcz na szyi już w 2010 roku.
Jak przebić się do zdrowego rozsądku przez te wskaźnikowe brednie „naturalistów"?
Beta-karoten jest jednym z istotniejszych związków chemicznych marchwi. Spożywany zasadniczo pełni rolę prowitaminy A (w wyniku reakcji w organizmie zamienia się w witaminę A). Synteza witaminy A zachodzi wedle potrzeb organizmu, czyli nie pojawia się zagrożenie przedawkowania witaminy A. Niezamieniony na witaminę A beta-karoten pełni szereg innych pożytecznych dla organizmu funkcji. Jest antyutleniaczem, czyli chroni nas przed wolnymi rodnikami, które przyspieszają starzenie; chroni także układ immunologiczny i zdolności poznawcze przy długotrwałej suplementacji. Poprawia wzrok. Kobiety pasjonujące się kosmetologią zachwycają się beta-karotenem jako świetnym wspomagaczem ładnego i bezpieczniejszego opalania czy jego działaniem przeciwko trądzikowi.
Czyż nie jest więc racjonalnym wnioskiem, że nie należy ograniczać beta-karotenu, jak wywodzą aktywiści „naturalistyczni"? Czyż reżim Kodeksu Żywieniowego dla suplementów na poziomie mniejszym niż jedna marchewka nie jest przejawem współczesnego faszyzmu farmaceutów? Otóż nie.
Przyjaciółka niedawno opowiadała nam jakim była kiedyś pomarańczowym szkrabem, bo za bardzo uwielbiała marchewkę. To karotenodermia zwana też karotenemią. Żółto-pomarańczowe przebarwienia skóry związane z przedawkowaniem beta-karotenu nie są chorobą i przechodzą po pewnym czasie same. Ale jedynie dzieci mogą nie traktować tego, jako dermatologicznego efektu niepożądanego. Czasami jest to konieczny efekt uboczny terapii betakarotenowych wiążących się z dużymi dawkami beta-karotenu (np. przy terapiach chroniących organizm przed światłoczułością). W normalnym funkcjonowaniu mało kto pochłania tygodniami wielkie ilości marchwi. Znacznie łatwiej łyka się „naturalne" tabletki z suplementami. Jeśli mam traktować te suplementy jako uzupełnienie pożywienia, a nie jako terapię, to beta-karoten musi być ograniczany.
Oczywiście całkowicie bezpodstawne są obawy jakoby te ograniczenia spowodowały zakazy hodowli warzyw na działkach bez zezwolenia, gdyż raz, że normy te inkorporowane są przez państwa dobrowolnie, a dwa, że dotyczą jedynie suplementów żywnościowych diety. Należy zdawać sobie sprawę, że marchewkowy beta-karoten może występować jako suplementacja diety, ale może być również środkiem stosowanym w różnych terapiach leczniczych (np. przy mukowiscydozie ). Nie można przystać na żądania branży „naturalistów", których radosne wezwania do niekrępowania niewinnych witamin, są w istocie próbami wykraczania poza zwykłą suplementację diety ku „medycynie naturalnej".
Wracając jeszcze do prześladowania marchewki przez farmaceutów, czyli do wysokich dawek beta-karotenu. Jakiś czas temu chciano zbadać wpływ terapii betakarotenowej w prewencji raka płuc (przez długi czas uważano bowiem, że jest środkiem zapobiegawczym rakowi płuc). Odkryto natomiast, że beta-karoten w dużych dawkach (ok. 30 mg dziennie) nie tylko nie miał pozytywnego wpływu prewencyjnego, ale zwiększał ryzyko zachorowania w grupach mężczyzn dużego ryzyka (palacze, pracujący z azbestem). Pierwsze badanie — The Beta-Carotene and Retinol Efficacy Trial (CARET) — porównywało efekty beta-karotenu i witaminy A w stosunku do placebo na grupie ponad 18 tys. mężczyzn i kobiet w wieku 45-74 lat, którzy byli palaczami, byłymi palaczami lub narażonymi na kontakt z azbestem. Grupa betakarotenowa miała o 28% wyższą zapadalność na raka płuc w stosunku do grupy z placebo. Kolejne badanie — The Alpha-Tocopherol, Beta-Carotene Cancer Prevention (ATBC) Study przeprowadzone w latach 1985-1993 przez U.S. National Cancer Institute (NCI) na grupie ponad 29 tys. palących mężczyzn — wykazało, że wśród mężczyzn zażywających duże dawki beta-karotenu o 18% zwiększała się zapadalność na raka płuc. [ 3 ]
Oczywiście obraz ten niewiele ma wspólnego z postulatem sprzedawania marchewek na receptę, pokazuje natomiast, że suplementacyjne dawkowanie beta-karotenu powinno być regulowane w oparciu o rozstrzygnięcia fachowych ciał międzynarodowych i krajowych działających na podstawie badań naukowych a nie wedle życzeń współczesnych szamanów.

Cudowne leczące suplementy


Czasami przy tej batalii o suplementy diety szarlatani przyznają, że nie chodzi tutaj o żadną dietę, ale po prostu o wolność leczenia, o wolność pisania o cudownych właściwościach leczniczych dodatków dietetycznych. Już przekręt z homeopatią, która dostała taryfę ulgową w prawie farmaceutycznym i została zwolniona z konieczności udowadniania swej skuteczności — wystarczy. Nie, to za dużo. Teraz walczą o to, aby jako żywność nadal móc sprzedawać cudowne mikstury.
Na jeden z takich sklepików „cudownej" suplementacji trafiłem przez Gabinet Terapii Naturalnych specjalizujący się w leczeniu poprzez wkładanie zapalonych świec do uszu (nazwa magiczna: konchowanie uszu). Pani refleksolog specjalizuje się także w aplikowaniu suplementów, które są traktowane po prostu jako alternatywistyczne lekarstwa. Wchodzimy do ichniejszego sklepiku z suplementami : w pasku z lewej mamy wybór chorób i po wskazaniu właściwej poleca się nam odpowiednie „suplementy" na owe choroby . Przykładowo wbijamy autyzm. Bach, wyrzuca nam Noni — cudowny taitański soczek, w wersji za 350 zł i dla ubogich — 175 zł. Naturalnie opis głosi, że to suplement diety. Wbijamy Alzheimer. Bach, znów Noni, a dla wyjątkowo ubogich — witaminka E za jedyne 55 zł. Parkinson — znów Noni plus witaminki dla ubogich. Stwardnienie rozsiane? Naturalnie naturalny Noni. Dodatkowo jakaś zabawka „lecząca" zestawem dorodnych promieni. Cena tylko na email. Moją uwagę przykuwa schorzenie z bardzo swojskim opisem: dzwonienie w uszach. Oczywiście łatwo zgadnąć, czym leczymy.
Miejmy nadzieję, że tego rodzaju rzeczy nie będą już możliwe jak zwyciężą Iluminaci i ich Codex Alimentarius. Jako realista wiem jednak, że to mało prawdopodobne, podobnie jak wyeliminowanie homeopatii Kodeksem. Niechby on choć troszkę to ograniczył, a już będzie postęp. Trzeba być wyjątkowo naiwnym, aby dać sobie wcisnąć, że w naszym konsumenckim interesie leży sprzedawanie środków z aspiracjami do leczenia jako spożywczych suplementów.
Dramatyczne apele o wolność leczenia ingerują w moje prawa. Nadzór nad leczeniem się powinien być w gestii nauki medycznej, co najmniej dopóty dopóki jakakolwiek złotówka idzie z pieniędzy publicznych na leczenie, czyli także z naszych prywatnych pieniędzy. Przykładowo, nie jest przejawem faszyzmu postulat, aby zakazać osiemnastolatkom uczęszczania na solarium, gdyż nieodpowiedzialnie narażają one nas na to, że będziemy musieli je za jakiś czas leczyć z czerniaka skóry. Oczywiście prywata finansowa jest tylko niższą pobudką regulacji leczenia zgodnie z „reżimem" naukowym: nasza odpowiedzialność społeczna nakazuje nam eliminować z rynku takie praktyki, które mogą być potencjalnie szkodliwe dla dowolnego konsumenta.
(…)
Tym, co jest zapewne jednym z ważniejszych obaw alternatywistów jest umocnienie zakazu błędnych opisów zdrowotnych i wprowadzenie mocniejszego reżimu naukowego w tychże opisach. Dziś art. 46 ustawy z 25.8.2006 o bezpieczeństwie żywności i żywienia stanowi: Oznakowanie środka spożywczego nie może przypisywać środkowi spożywczemu właściwości zapobiegania chorobom lub ich leczenia albo odwoływać się do takich właściwości , zaś art. 119: Suplementy diety niespełniające wymagań w zakresie oznakowania, wprowadzone do obrotu przed dniem wejścia w życie ustawy, mogą znajdować się w obrocie do wyczerpania zapasów, lecz nie dłużej niż przez dwanaście miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy . Przepisy te nie zostały efektywnie wdrożone w życie. Obecnie wchodzi w życie ważne w tym zakresie rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1924/2006 w sprawie oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych dotyczących żywności . Opisy nie mogą czarować niezrozumiałymi sformułowaniami — muszą być zrozumiałe dla średnio rozgarniętego konsumenta. Najważniejsze jest to, że oświadczenia zdrowotne w opisach żywności a tym samym i alternatywistycznych suplementach diety mogą się pojawiać "jedynie po dokonaniu oceny naukowej spełniającej najwyższe możliwe standardy". Generalne założenia tego rozporządzenia wprowadzają dla reklamowania właściwości zdrowotnych środków spożywczych (suplementów diety) dwa podstawowe wymagania: zrozumiałe dla konsumenta i potwierdzone ogólnie uznanymi badaniami naukowymi. Nie dziwi więc, że alternatywiści piszą w swoich materiałach, że na ich suplementach diety nie będzie można wprowadzać jakichkolwiek właściwości zdrowotnych „tradycyjnych". Potrzebne będą dowody skuteczności. Nie ma miejsca na „homeopatyzm" w suplementach diety. I to tak rozsierdziło alternatywistów. A nie rzekome napromieniowania, modyfikacje genetyczne, zanieczyszczenia pestycydami na czele z DDT, zakazy przydomowych upraw czy inne spiski Iluminatów.To jest clue ich problemu: naraz ktoś może zacząć od nich żądać dowodów naukowych dla cudownych soczków z jąder ślimaka opychanych jako suplementy diety.
Oczywiście od zapisania czegoś w ustawie do realizacji tego, nie zawsze droga prosta i łatwa. Niemniej pojawiła się nowa nadzieja na drobne ograniczenie szarlatanerii. W interesie konsumenta.
(...)"
  • 1

#70

Trajan.
  • Postów: 358
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Kurcze, post wysłał mi się dwa razy :/ Jeśli da się ten post skasować, to byłbym zobowiązany.

Użytkownik Trajan edytował ten post 10.01.2010 - 14:07

  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u