Skocz do zawartości




Zdjęcie

Kiedy duch zawita pod twoją strzechę: FAQ


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1

może tak może nie.
  • Postów: 504
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Zapewne nie jedyny dostrzegam prozaiczność problemów jakimi katują nas nowo przybyli użytkownicy w nieosławionym dziale forum "Nasze Historie". Ten dość prosty w rozszyfrowania szablon nie obejmuje jedynie pytań, także i serwowane tam odpowiedzi nie windują jakoś specjalnie poziomu tego miejsca. Wszystkim nam zapomniało się chyba, iż na głupie pytania można udzielić i mądrych odpowiedzi, a przynajmniej spróbować podać jakieś sensowne rozwiązanie wiecznie powtarzających się tych samych przypadków. Pobieżnie przewertowałem parę "duchowych" tematów pozwolę sobie zatem zacząć, jednocześnie zapraszam do uzupełnienia, jeśli nie odpowiedzi to pytań, a myślę że wspólnymi siłami uda nam się wyskrobać z tego coś rozsądnego.

......................................................................


Dlaczego tak usilnie poszukuje się racjonalnych wytłumaczeń, z góry zakładając nie istnienie duchów?

Nieistnienie duchów jest wypadową założenia, że rzeczywistość która nas otacza składa się jedynie z materii i energii, pogląd taki nazywamy materializmem. Na forum, także wśród jego najwyższych gremiów, taki filozoficzny materializm utożsamia się w pogonią za finansowym dobrobytem, konfrontując go, z właściwym dla człowieka refleksyjnego, rozwojem duchowym. Myli się w ten sposób potocznie rozumiany materializm z materializmem metafizycznym, którego najogólniejsze zasady zarysowałem powyżej. Z powodu tego ze nauki, niezależnie czy to fizyka, biologia, psychiatra czy socjologia, prawie w całości są materialistyczne, obowiązującą w niej wytyczną, jest zasada tzw naturalizmu metodologicznego. Jak sama nazwa wskazuje, naturalizm oznacza powoływanie się jedyniena naturalne możliwości rozwiązania danych problemów, a co oczywiste, duch jest tu czynnikiem niewątpliwie nadnaturalnym. Przymus naturalizmu w nauce nie jest wynikiem ignorancjo naukowców, zamkniętych na alternatywne sposoby tłumaczenia tego co obserwują - tylko takie podejście umożliwia ocenę dokonań naukowców, powoływanie się na czary i tym podobne impulsy uniemożliwiłoby jakąkolwiek weryfikacje tego co proponują naukowcy, sprawdzanie tego co jest, a co nie jest prawdą.

Co z ogromem materiałów w postaci zdjęć i filmów, dowodzących istnienia duchów.

Nierzadko tragiczne doświadczenia poprzednich wieków na szczęście nauczyła nas, iż ludzkie opowieści o tym co widzieli to wciąż za mało aby nazwać je niezbitymi dowodami. James Randi w jednym z wywiadów na temat duchów, trafnie zawarł ogół tego zastrzeżenia: "anegdoty to nie to samo co dowody". Pomimo tego co mówią zwolennicy UFO opowieści naocznych świadków czy zdjęcia nie są dowodem istnienia czegoś, uznanego z racjonalnej strony za niemożliwe. Jeśli ktoś twierdzi że zaburzenia pola elektromagnetycznego są dowodem ingerencji sfer nadprzyrodzonych, musi nie tylko w przekonujący sposób odrzucić inne sceptyczne wytłumaczenia, ale również dowieść, że istnienie takich niewytłumaczalnych zaburzeń jakkolwiek potwierdza istnienie duchów. Dowodem na istnienie duchów byłby fakt niemożliwy do wyjaśnienia naturalnymi metodami, zdjęcie czy film samo w sobie czymś takim nie jest, zatem próby wykazania niemożliwość zarejestrowania czegoś co została zarejestrowane zawiera w sobie wewnętrzną sprzeczność. Dopóki nie zostanie przedstawione zdjęcia którego autor nie udowodni, że nie mogło powstać inaczej niż poprzez faktyczne sfotografowanie ducha, słowo "dowód" nie może być zarezerwowane dla takich wyjaśnień. Jak na razie, to co oglądamy na zdjęciach rzekomo przedstawiających ducha, jest abo najzwyklejszą fotografią nieprzedstawiającą nic niezwykłego, albo najzwyklejszym... oszustwem. Szarlataneria w fotografowaniu duchów jest tak stara jak fotografia. W XIX wieku każdy za kilka dolarów nabyć mógł autentyczne zdjęcie ducha. Począwszy od ludzi w prześcieradłach, bo bardziej wyrafinowane, podwójne naświetlenie kliszy, oszukiwano i wciąż oszukuje się ludźmi podobnymi, banalnymi technikami. Poniżej załączam przykładowe zdjęcie jakie krążyły w obiegowej opinii jako "dowód". Jest to najprawdopodobniej dzieło Williama Mumlera, jednego z pierwszych fotografów spirytystycznych, ewentualnie żyjącego pół wieku po nim, najsłynniejszego oszusta tej dziedziny, Williama Hopea.

Dołączona grafika


Istnienie i nieistnienie duchów jest równie prawdopodobne, w końcu nie można udowodnić zarówno ich istnienia jak i nieistnienia

Zarzut ten można wysunąć nie tyle pod adresem duchów, co do każdej dziedziny wiedzy ezoterycznej omawianej na tym forum. Postulat taki nazywamy dowodem negatywnym, bo w przeciwieństwie do standardowego dowodzenia, usiłuje wskazać nie na istnienie, a na nieistnienie. Argument ten wynika z braku wiedzy na temat procesu weryfikacji - dowiedzenie że coś nie istnieje sensu largo ("w ogóle") jest w wypadku duchów niemożliwe, za sprawą umyślnego niedopatrzenia ze strony parapsychologów. To na optującym za wprowadzeniem nowego elementu ciąży jarzmo jego udowodnienia, ewentualnie powinien wskazać metodę którą można dowieść niesłuszności takiej hipotezy. Zwolennicy zasadności wiary w duchy nie spełniają ani jednego z tych warunków. Nie tylko nie potrafią dowieść istnienia duchów, nie potrafią także przedstawić metody która raz na zawsze obaliłaby ich ewentualną możliwość. Jeśli zastanawialiście się kiedyś czemu nauka tak rzadko podejmuje tematykę paranormalną, między innymi jest to jeden z tych powodów - istnienie większość tych zjawisk jest tak sformowane, że jakikolwiek dialog na tym polu jest po prostu bezzasadny. Nauka z łatwością obala duchopodobne historie, nie obala ich ostatecznie tylko dlatego, że nie są one poprawnie zorganizowane, tzn, wymuszają na nauce obalenie nieskończonej ilości przypadków, co jest fizycznie niemożliwe. Zostawiam pod osobisty osąd czy jest to uczciwe i czy tak zachowuje się podmiot pewny swoich racji.

Czy wywoływanie duchów może być niebezpieczne?

Tak, ale niekoniecznie z powodów o których trąbią katolickie i pozakatolickie portale. Jeśli się nie mylę (a jeśli się mylę z pokorą się z tego wycofuję) sam Eurycide przestrzegał przed konsekwencjami takich działań. Duchy mają po takich seansach na tyle zasmakować w naszej obecności, że nieśpieszno im aby opuścić nasze towarzystwo. Istnieją jednak i bardziej racjonalne powody odstąpienia od takich zabaw. Po pierwsze, paczka siedzących przy świecach, pragnących mocnych wrażeń osób jest tzw. grupą autoselektywną, ostatnią jaka nadawałaby się do takiego eksperymentu. Kiedy standardem badań jest ślepa i podwójnie ślepa próba, w tym wypadku uczestnicy seansu są zarazem osobami najbardziej zainteresowanymi pozytywnym wynikiem takiego "eksperymentu". Zatem po pierwsze 1) oczekiwania takiego spirytystycznego zgromadzenia są na tyle skonkretyzowane, iż duch może się w nim pojawić niezależnie czy rzeczywiście tam będzie. Po drugie 2) i to ten mniej zabawny skutek uboczny - taki zajście to klasyczny przypadek występowania samospełniającego się proroctwa - znanego psychologom zjawiska, "na dobre ubzdurania sobie" rzeczywistego wymiaru całego zajścia i podświadomego dążenia do jego realizacji. Może się to skończyć poczuciem chłodu i skrzypiącą podłogą, przy przemożnym poczuciu czyjej obecności kiedy położymy się już spać - nie z powodu jej faktycznego istnienia - ale dlatego, że w nią uwierzyliśmy.

Czy to że w moim mieszkam popełniono wcześniej jakąś zbrodnie, może być przyczyną nadnaturalnych zjawisk?

Na wieść o paranormalnych zjawiskach w danym domu, wielu "sceptyków" zadaje te pytanie jako pierwsze: "dowiedz się czy w twoim mieszkaniu nie doszło w przeszłości do morderstwa". Z dumą przepełniającą swoją genialną dociekliwość, wielu węszy w tym pytaniu klucz do rozwiązania problemu. Takie rozumowanie jest nie tylko bezsensowne z racji tego że nie jest żadnym wyjaśnieniem, co dodatkowo szkodliwe - podsycając u młodego człowieka strach. A nóż rzeczywiście doszło w tym miejscu do jakiegoś dramatu, samobójczej śmierci czy zabójstwa, dla co drugiego domu wynaleźć może taką historie - co oznacza taki fakt dla dziecka wierzącego w duchy? To iż sugerowanie takiego rozwoju wydarzeń jest manipulacją ze strony "wyjaśniającego" możemy udowodnić na przykładzie. W latach 30-tych znany sceptyk i badacz zjawisk paranormalnych Harry Price wynajął mieszkanie, rozgłaszając wymyślone przez siebie, niestworzone historie, jakie to niesamowite wydarzenia zachodzą w owym domu. Kilkudziesięciu ochotników wprowadzono do domu, aby sprawdzili czy sugerowane przez Price niesamowitości rzeczywiście mają miejsce. Jak można się domyśleć, znaczna większość osób naprawdę zarejestrowała manifestacje duchów wskazywane przez eksperymentatora, mimo że były one całkowicie wymyślone przez niego samego. Doświadczenie te pokazuje jak łatwo stworzyć ducha przez samą sugestie jego obecności, doszukiwanie się niechlubnej przeszłości danego miejsca, nie wyjaśnia zjawisk paranormalnych, ale je stwarza.

Jeśli to nie duchy, co może być przyczyną różnego rodzaju odgłosów?

To co trzeba przede wszystkim podkreślić biorąc na kanwę wyjaśnienie szeptów, cieni i odczuć, jest specyficzne dla człowieka rejestrowanie bodźców które do niego dochodzą. Człowiek nie funkcjonuje na zasadzie kamery, to co widzi nie jest ani rzeczywiste, ani obiektywne, ani jednorodne dla wszystkich. Nie wiele z nas uświadamia sobie że to co widzi jest kombinacją tego co dociera do naszych oczów z doświadczenia jakie posiadamy. W zamazanej poświacie humunculusa, jedna osoba może dostrzec swoją ciotkę, inna zmarłego brata, jeszcze inna zwykły cień lub w ogóle nie dostrzec niczego. Im mniej dociera informacji do naszych oczów, im jest ciemniej lub niewyraźnie, tym mocniej nasza wyobraźnia dorabia sobie kształt jaki ostatecznie zobaczymy. Przysłowie, "strach jest złym doradcą" nie znaczy ni mnie ni więcej, jak zachwianą zdolność odróżnienia rzeczywistości od wyobraźni, chwilowe upośledzenie racjonalnego myślenia, w momencie odczuwanego niepokoju. Kontekst strachu, zawodnej percepcji i wcześniejszej wiary w zjawiska paranormalne - stworzyć może duchy absolutnie ze wszystkiego. Na forum zdarzają się również pytania, czy ewentualne dostrzeganie takich niecodziennych, niedających się wytłumaczyć zjawisk może oznaczać chorobę psychiczną. Samo widywanie, słyszenie czy odczuwanie obecności ducha, jest czymś zasadniczo niegroźnym, wytłumaczalnym z łatwością bez wskazywania na jakieś konkretne jednostki chorobowe. Sprawa komplikuje się, jeśli taka osoba wchodzi w osoby kontakt z własnym urojeniem, czyli już nie tylko słyszy ducha ale porozumiewa się z nim, słyszy go, mówi do niego, a ten odpowiada. Dopiero takie zażyłości z duchami znamionują osoby dotknięte schizofrenią, to jednak ekstremalnie rzadkie przypadki, wydaje mi się że w całej historii podforum o duchach, nie zdarzyła się jeszcze taka osoba.

Czy może być przypadkiem, że wszystkie dziwy jakich doświadczyliśmy wydarzyły się akurat po śmierci bliskich nam osób?

Po części nie jest to przypadek, nie ma to jednak przyczyny paranormalnej. Zjawy kryzysowe, a więc takie które nachodzą nas przy naszym szczególnym rozemocjonowaniu, pojawiają się tak często, ponieważ stan w którym się wtedy znajdujemy jest jednocześnie najodpowiedniejszym do zaistnienia wszelkiego rodzaju nadinterpretacji. Śmierć członka rodziny, delikatnie mówiąc, jest o tyle niekomfortową, że stajemy przed niebagatelnym zadaniem przekonania siebie samego, iż śmierci jak i nasze życia ma sens. Nie łatwo pogodzić się z utratą kogoś bliskiego, szczególnie kiedy ewolucja obdarowała nas szeregiem mechanizmów które podtrzymują nas przed całkowitym załamaniem się. Najtrywialniejsza, zwykła codzienna rzecz, w obliczu śmierci staje się przemożnym znakiem, sygnałem wysyłanym nam z zaświatów. Taki mechanizm pocieszycielki, poszukiwania wszechobecnych znaczeń, pozwala jakkolwiek przełknąć dramat śmierci bliskiej nam osoby, spalona żarówka nie jest jednak zjawiskiem paranormalnym. Koincydencja zdarzeń przypadkowych, czyli łączenie zwalonej przez wiatr książki z odejściem dziadka może być znacząca dla kogoś kto tego pragnie, nie ma jednak żadnych podstaw aby łączyć śmierć z przeciągiem 30 km dalej. Nie ma żadnego ciągu przyczynowo-skutkowego który bezpośrednio łączyłby takie wydarzenia, powiązanie te nie istnieje poza naszym umysłem. W takich przypadkach jest jeszcze jeden problem o którym warto wspomnieć - problem moralny. Czy można wytrącać kogoś z przekonania, że jego zmarły tato przyszedł się z nim pożegnać? Z oczywistych powodów taki człowiek łatwo nie przełknie gorzkiej pigułki racjonalnego wyjaśnienia. Dopóki nie czujemy się na siłach sensownego pocieszenia kogoś rzeczywistością taką jaką jest, stoimy przed tym etycznym problemem tłumaczenia genezy wiary w duchy.
  • 0

#2

cisz.

    Realizm Magiczny

  • Postów: 832
  • Tematów: 33
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

No i cóż ja mogę napisać? Sceptyk sceptykiem pozostanie na wieki. Niesceptycy nawet nie przebrną przez ten tekst. Bynajmniej bez pokory. Ciśnie mi się chęć zdefiniowania owej grupy niesceptyków. Niestety grupa, której doświadczam pochodzi tylko z tego forum, więc jest reprezentatywna tylko w pewnym stopniu.
Jeszcze jedna kwestia metodologiczna. Jak to jest? By wykluczyć teorię, a więc uznać ją za nieprawdziwą, wystarczy obalić jeden z przypadków. Tutaj piszesz, iż

wymuszają na nauce obalenie nieskończonej ilości przypadków, co jest fizycznie niemożliwe.

- a więc spór i gdybania nigdy naukowo nie zostaną rozstrzygnięte.

Co do tekstu...mógłbyś drogi kolego popracować nad jego warstwą gramatyczną/deklinacyjną. Momentami to także (w pierwszej części) nieprzystępny bełkot. Ale cóż, naukowcy tak mają ;) Akademicka paplanina kusi i osacza, gdyż trzeba określić/podkreślić swoją przynależność. To pewnie też kwestia przyzwyczajenia. Nic w tym złego.
No i cieszę się ogromnie, że chociaż jeden naukowiec zdecydował się (wbrew ogólnej tendencji, którą sam opisuje) zająć się tą demońską tematyką choćby od warstwy teoretycznej.
Bardzo mi się to podoba.

p.s. Jestem wredziuchem i nie mogę się opanować, więc mała szpileczka na koniec. To zdarzenie, to zjawisko. Nie - te zdarzenie, te zjawisko.
  • 0



#3

może tak może nie.
  • Postów: 504
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Nie wiem czy odpowiadam na zadane pytanie, ale spróbuję. To czy pojedyncza obserwacja niezgodna z wytycznymi jakiejś teorii na dobre ją falsyfikują i to czemu nauka nie może ostatecznie obalić wiary w duchy, nie ma z sobą wiele wspólnego. Na pierwsze pytanie, mogę odpowiedzieć nie - to że jakieś zjawisko nie do końca zachowuje sie tak jak przewiduje to teoria względności czy teoria ewolucji (rozumiem że o takim znaczeniu słowa teora rozmawiamy) nie odsyła ją automatycznie w niepamięć, istnieje pewien margines który na to pozwala. Z duchami jest inaczej, te teorie nie tyle czasami szwankują co nigdy jeszcze nie funkcjonowały. Zbadano setki przypadków i każdy z nich nie wykraczał poza wyjaśnienie naturalne. Możemy dokonać miliona obaleń przy zerowym potwierdzeniu i w dalszym ciągu "eksperci" od duchów będą twierdzić że bez wątpienia istnieją. Zabójcze dla duchów "sceptyczne wibracje", "duch straszy tu codziennie, ale akurat dziś...", "był tu, był tu przed chwilą, ale akurat kiedy wchodziliście..." itp "argumenty" są oczywiście śmieszne, choć jak widać wielu ludziom to wystarcza. Poważny eksperyment to 100 koszy w których udowodnić mamy istnienie piłeczek, nie może być jednak tak, że ktoś mi mówi że kosze w których mam szukać znikają kiedy ustawiam się do nich przodem i pojawiają się kiedy się od nich odwracam. Nawet jeśli obsadzimy każdy dom na Ziemi jednym naukowcem i wykażemy że o 12 w nocy nie przychodzą żadne zjawy, czy obalimy w ten sposób duchy? Mogły wynieść się na tą noc do lasu... Jeśli parapsychologom nie wystarczą, we wskazanych przez nich nawiedzonych domach, znajdywanie na strychach człapiące koty, niech powiedzą jaki eksperyment zadowoli ich raz na zawsze, a którego wyników nie będą ostatecznie kwestionować.

Wiem że kiedy Cisz coś czytasz należy zawczasu wypolerować wszystkie końcówki, ale ja naprawdę na koniec czytam to co napisze :) Mogę zwalić na tą okropnie małą czcionkę w trakcie pisania, której prawie nie widzę, dlatego w edycje bawię się wchodząc już w opublikowany tekst. Tylko ile razy można klikać na edytuj aby poprawić jeden wyraz w nie najkrótszym tekście. Zresztą nigdy nie omieszkasz przypomnieć mi że nie jestem mistrzem języka polskiego :) Innych też tak się czepiasz, nie widziałem :) Chyba że jestem największym analfabetą tego forum, obiecuje że sam zgłoszę się po nagrodę jak będzie coś w stylu złotej maliny w odmianie dla niepiśmiennych :) Kiedyś w regulaminie forum była chyba taka definicja sceptyka, że to ktoś kto widzi u innych tylko językowe błędy, pamiętasz, królu sceptyków? :)
  • 0

#4

cisz.

    Realizm Magiczny

  • Postów: 832
  • Tematów: 33
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Mój Drogi, mi po prostu zależy na Twoich postach, które jako już wiele razy powtarzałam są treściwe, finezyjne i są prawdziwą ucztą dla oka. Dlatego dzięki ich oszlifowaniu, które jest im niezbędne błyszczą (właściwie mogą błyszczeć) jak najszlachetniejszy klejnot. Więc nie czepiam się wszystkich, a tylko tych, których wypowiedzi mają potencjał. Mam nadzieję, że między wierszami wyczytasz komplement ;]

p.s. A co mnie tam definicje obchodzą. Szczególnie definicje bytów tak upierdliwych jak sceptycy ;)
Tak, ja trochę zboczona jestem i niestety jak się nie mam do czego doczepić, to się doczepię do końcówki. Rozgryzłeś mnie bleh
  • 0



#5

mithrandir.

    Pan Satyros

  • Postów: 531
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Temat podpinam. Swoją drogą gratuluję dobrego artykułu.
  • 0



#6

stef.
  • Postów: 10
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Linki do Wikipedii nie działają.
Przy pierwszej odpowiedzi "jedyniena" - brak spacji.
I przy odpowiedzi o zbrodniach w tekście przewinęło się "nóż" zamiast "nuż".

A tak poza tym dobra robota. :)

P.S. Jak czcionka ci za mała, to w większości przeglądarek możesz ją powiększyć za pomocą ctrl+"+" lub ruchem rolki w myszce.
  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u