Skocz do zawartości




Zdjęcie

Śmierć Kliniczna


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
198 odpowiedzi w tym temacie

#1

Rockyyy.
  • Postów: 276
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Znakomity link, potrzeba wielu godzin aby przeczytać wszystkie historie. Polecam.

Relacje

Użytkownik Rockyyy edytował ten post 01.01.2008 - 16:50

  • 0

#2

lukasz9.
  • Postów: 305
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Jesl ktos wiecj chce sie dowiedziec o smierci klinicznej zachencam do przeczytania ksiązki minuta po smierci i filmu nakreconego na jej podstawie.
  • 0

#3

2007.
  • Postów: 256
  • Tematów: 21
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

> lukasz a mógłbyś przybliżyć coś więcej o tym filmie? Czy jest pod tym samym tytułem co książka?

Słyszałem też o - podobno - rosyjskim filmie: "Dzień w którym umarlem" czy jakoś tak dot. właśnie śmierci klinicznej.

Ciekawa jest też książka Marka Rymuszko Red. Nacz. Nieznanego Świata p.t. "Polskie życie po życiu" - jest tam kilkadziesiąt relacji z Polski dot. śmierci klinicznej.

Użytkownik 2007 edytował ten post 01.01.2008 - 17:49

  • 0

#4

metody11.
  • Postów: 317
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Przeczytałem to wszystko, co przetłumaczone i trochę niektórych w oryginale, i muszę powiedzieć, że przewija się kilka prawd. Jedna to, że wszystko jest jednością i druga, że spotka nas tam to, w co wierzymy. Ale jest jeszcze coś, że nie może być przypadkiem, że we wszystkich tych relacjach jest ukazany szkodliwy kłam zadawany przez religie.
  • 0

#5

darokrol.
  • Postów: 729
  • Tematów: 10
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

efekt śmierci klinicznej czyli tunel itd wytwarza nasz obumierający mózg, nie dostaje sygnałów z oczy i sam zaczyna tworzyć znane sobie kształty...
  • 0

#6

Aidil.

    Są ci co wstają z łózka, i ci co ewentualnie wstają z kolan.

  • Postów: 4311
  • Tematów: 80
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Derokrol - Efektem śmierci klinicznej nie jest tunel. O śmierci klinicznej mówimy wtedy, kiedy pacjent-osoba " wraca " do stanu przed. Mózg nic nie tworzy jest tylko przekaźnikiem. Podobnie jak ręka, sama z siebie się nie podnosi, lecz reaguje na .....

W trakcje oobe istnieje zjawisko tunelu.
W trakcie hipnozy również.

Osoby często praktykujące wyżej wymienione stany ^y^ ......
  • 0



#7

Picu.
  • Postów: 91
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Piekne relacje, i choć nie jestem specjalnie wierzący, to te teksty mnie poruszyły...
  • 0

#8

tomasz.czerka.
  • Postów: 87
  • Tematów: 46
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 44
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Doświadczenia tych, którzy przez kilka minut znajdowali się w stanie śmierci klinicznej są coraz częściej obiektem zainteresowania naukowców ( i słusznie). Chciałbym zapoznać Was z artykułem na temat próby udzielenia odpowiedzi przez holenderskiego uczonego. Tłumaczenie moje z włoskeigo :) .

TUNEL ŚWIATŁA

Tunel światła, uczucie pokoju, doświadczenia poza ciałem. Są to elementy historii opowiadanych przez ludzi, którzy znajdowali się kilka minut w stanie śmierci klinicznej na skutek wypadku i zatrzymania akcji serca, a następnie zostali przywróceni do życia.


Dla ludzi religijnych jest to dowód na istnienie życia po śmierci. Dla innych to żart biologii. Tymczasem holenderskie badania dowodzą, że to prawda: nawet jeśli mózg jest “wyłączony” te dziwne wizje nie są wymysłem. Jednak, aby wytłumaczyć to zjawisko nie trzeba fatygować raju.

Opowiadania są zawsze takie same: „Widzi się wielkie światło w tunelu. Odczuwa się ogromny pokój. Spotyka się zmarłych bliskich i rozmawia się z nimi. Potem wychodzi się ze swojego ciała, w formie lekkiej duszy. Widzi się wszystko z wysoka, niczym wycelowana w dół kamera, która powoli unosi się w górę”. Niczym zrobiony domowym sposobem film, z kamerą w ręce, by zapamiętać ten ostatni moment: na ulicy po wypadku, gdy lekarz usiłuje cię przywrócić do życia; na szpitalnym łóżku, w otoczeniu płaczących nad tobą bliskich; w chwili gdy lodowata woda w rzece, do której wpadłeś zamyka się nad twoją głową.

Są to wspomnienia kogoś, kto został uznany za martwego, ale powrócił do życia. Po wypadku, wylewie, zawale, nagłym szoku organizmu. Czy to dowód na istnienie życia po śmierci? A może sugestie i żarty działającego w stresie mózgu? To dobry materiał na dyskusję, nawet takiej przy kuflu piwa. Teraz także nauka angażuje się w tę sprawę, nie bez zaskoczenia. Gdyż, jak twierdzi poważny naukowiec holenderski: „te wizje są prawdziwe”.

Nauka nie interesuje się niebem czy piekłem.
-Nie szukaliśmy dowodów na istnienie życia po śmierci – tłumaczą holenderscy naukowcy z Hospital Rijnstate, którzy prowadzili badania. Ich działalność naukowa jest neutralna, być może do dziś uważana za nie do zaproponowania.

Różnica badań holenderskich polega przede wszystkim na liczbie osób, z którymi przeprowadzono wywiad, oraz na krótkim czasie jaki upłynął między doświadczeniem śmierci klinicznej i zapisie relacji osób, które jej doświadczyli. W sumie przebadano 344 ofiary zatrzymania akcji serca, które przywrócono do życia i hospitalizowano w 10 szpitalach w Holandii. Lekarze zebrali deklaracje od tych osób nie później niż tydzień po ich wyjściu ze stanu zwanego śmiercią kliniczną.
Śmiercią kliniczną w medycynie nazywa się stan pozbawienia świadomości związany z niewystarczającą ilością krwi w mózgu. Bez krwi zaś mózg gasi światło.

Jakie rezultaty osiągnięto? 18% pacjentów “wskrzeszonych” częściowo to, co działo się wokół nich, podczas gdy byli klinicznie martwi. Inna grupa, między 8% a 12% wspominała takie doświadczenia jak wielkie światło w tunelu, czy konwersacje ze zmarłymi bliskimi i przyjaciółmi. W każdym razie wielu z nich pamiętało ze szczegółami ich doświadczenia z okresu śmierci klinicznej. Trudno uważać – twierdzą naukowcy – że wszystko to sobie wymyślili.

Chociaż doświadczenie życia po śmierci pozostaje sprawą wiary czy dogmatów religijnych, nie brak spraw, które zaskakują naukowców. Jedna z wielu: działający mózg okazuje aktywność elektryczną, również podczas snu, czy w przypadku umierającego 100 latka, który wydaje ostatnie tchnienie. Po długotrwałym zatrzymaniu akcji serca, krew przestaje krążyć i mózg „gaśnie”. Nie można zarejestrować żadnej aktywności elektrycznej. Jak więc jest to możliwe, że w neuronach powstają obrazy, wspomnienia, czy ma się doświadczenia niczym we śnie?

Teolog powiedziałby: to dusza sprawia, że widzimy co się dzieje. Holenderscy naukowcy szukają innych odpowiedzi. Pim van Lommel, kierownik badań, uważa, że tajemnicy świadomości nie należy szukać wewnątrz komórek i cząstek. Przynajmniej nie tylko. Ewidentnie, nawet gdy brak aktywności elektrycznej w mózgu, twierdzi, osoba fizycznie nieświadoma jest w stanie uświadomić sobie, co dzieje się wokół niego.

Sprawia to wrażenie akrobatyki językowej, ale Lommel posługuje się przykładem:
-To tak, jak w przypadku programu telewizyjnego: nawt, gdy wyłączycie telewizor, który jest zwykłym przekaźnikiem, program wciąż tam jest, tylko, że nie możecie go oglądać. Kiedy wyłącza się mózg, świadomość wciąż tam jest, choć fizycznie jej nie doświadczacie”.
Susan Blackmore, psycholog angielski, usiłuje dać możliwe wytłumaczenie wszystkim wizjom (światła, tunelu, uczucia pokoju, zmarłych osób). Według niej, w chwilach szczególnie silnego stresu mózg produkuje wielkie ilości endorfiny, które służą ograniczeniu cierpienia. Ta swoista kąpiel endorfinowa mogłaby sprzyjać stanowi „snu euforycznego”.

A co z tunelem światła? Angielska psycholog ma odpowiedź i na to pytanie:
-Wyobraźcie sobie tysiące aktywnych komórek w centrum i coraz mniej aktywne w miarę jak oddalacie się od niego. Co przypomina taka sytuacja? Wielkie centralne światło, które staje się coraz bladsze na peryferiach. Właśnie stąd pochodzi wizja tunelu. W miarę jak zmniejsza się ilość tlenu, światło staje się coraz silniejsze, podobnie jak wrażenie zbliżania się do niego.

Oczywiście nie mogło zabraknąć “zbawionego naukowca”. Joyce Hawkes, biolog molekularny, zapadłą w śpiączkę po tym, jak okno spadło jej na głowę. Obecnie jest „doradcą duchowym”:
-Miałam wrażenie, że mój duch, moja dusza mnie opuściła i udała się ku innej rzeczywistości. Czułam wielką błogość, wielki spokój. Myślę, ze zrozumiałam, iż śmierć nie istnieje, że przechodzi się ze stanu fizycznego do stanu duchowego, i że w ogóle nie należy się bać.

Odkryli to również holenderscy badacze: ci wszyscy, którzy doświadczyli odrodzenia po pozornej śmierci, nie boją się już tego, co czeka ich po tamtej stronie. Twierdzą, że doświadczyli radykalnej przemiany: są bardziej kochający wobec bliźnich, bardziej mili i współczujący. Może warto było by zorganizować „krajową śpiączkę”, obowiązkową dla wszystkich, którzy osiągnęli dorosłość: kilka minut sztucznej nieświadomości pod kontrolą lekarza, wskrzeszenie i wielka chęć bycia dobrym dla wszystkich. Może to jest właśnie raj…

Alessandro Mognon

Źródło: www.altrogiornale.it
  • 0



#9

tonny-skc.
  • Postów: 2
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Czytając te relacje zauważyłem (zwłaszcza w 2-óch pierwszych), że są bardzo podobne do tego, czego ja doświadczam podczas medytacji. Nie będę tu podawał przykładów, bo zajęło by mi to stanowczo za dużo czasu i pochłonęło zbytnio energii(leniwy jestem :)) ale mam taką teorię, że podczas śmierci klinicznej z całego człowieka pozostaje włączona tylko świadomość, która, nie czując ciała i zmysłów jako takich, przechodzi od razu do stanu tak jakby podróżowania po, hmm nie wiem jak to określić, umyśle? Niektórzy z was pewnie medytowali, więc powinni wiedzieć o co mi chodzi. Podczas medytacji(przynajmniej ja, nie wiem jak inni) staram się wyłączyć zmysły i zagłębić się w otchłani mojego umysłu. W takiej głębi często pojawiają się różne wspomnienia(często zniekształcone), co może tłumaczyć opowiadania o różnych istotach spotkanych podczas ŚK. Słyszałem też o opiekunie, a bodajże pierwszy czy drugi opis podaje, że ktoś się połączył z tą istotą i mógł się z nią komunikować. Może to był ten opiekun(chodzi mi o opiekuna duchowego, który rzekomo ma oprowadzać nas po astralu/innych tego typu sprawach, nie pamiętam o co w tym chodzi, ale kumple coś wspominali)?
A co do tego tunelu, to coś kiedyś czytałem, nie pamiętam gdzie, że nasza źrenica podczas ŚK się mocno zwęża, a wpadające światło może symulować ten rzekomy tunel.


  • 0

#10

Heweliusz.
  • Postów: 186
  • Tematów: 14
Reputacja Bardzo zła
Reputacja

Napisano

Słyszałem też o opiekunie, a bodajże pierwszy czy drugi opis podaje, że ktoś się połączył z tą istotą i mógł się z nią komunikować. Może to był ten opiekun(chodzi mi o opiekuna duchowego, który rzekomo ma oprowadzać nas po astralu/innych tego typu sprawach, nie pamiętam o co w tym chodzi, ale kumple coś wspominali)?


Jezus mówił, że po jego śmierci na golgocie przyjdzie do was "Paraklet" czyli pocieszyciel :)
  • 0

#11

tomasz.czerka.
  • Postów: 87
  • Tematów: 46
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 44
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Oczywiście Kościół interpretuje owego Paraklita, czyli Pocieszyciela jako DuchaŚwiętego i z tego punktu widzenia osobiście uważam, że utozsamianie Go z osobami widzianymi w momencie poprzedzającym śmierć lub w okresie śmierci klinicznej jest błędne, szczególnie że jest niewidzialny - gołębica, czy języki ognia to zapożyczone z ówczesnej kultury symbole :) .
Poza tym należy wziąć pod uwagę często występujący fakt, że wspomniane osoby widzą zmarłych bliskich, co do których śmierci nie mieli wcześniej wiedzy - to wyklucza hipotezę, że ich umysł generuje w tym pełnym napięcia okresie wizje "anastezjologiczne", ponieważ wchodzą one w posiadanie wiedzy, jakiej nie mogli zdobyć w naturalny sposób.
I wreszcie: gdyby przyjąć, że mózg usiłuje złagodzić chwilę umierania, to logicznym wydaje się, że powinien podsuwać wizje ludzi najbliższych, ale żychych: dlaczego umierające dzieci widzą zmarłych krewnych, a nie np. żywych rodziców, która to wizja byłaby z pewnością bardziej kojąca?
Osobiście uważam, za Ianem Watsonem, że w tym pierwszym momencie dochodzi do "naturalnego" procesu przejściowego, polegającego na "oswojeniu" umierającego z sytuacją przejścia (dlatego przemieszcza się on w miejsca, które przypominają mu znane środowisko), ale jednocześnie proces ten posiada swego rodzaju aspekt "obiektywny", gdyż jak wspomniałem to, czego doświadcza człowiek nie można całkowicie wytłumaczyć wyobrażeniem wyprodukowanym przez umierający mózg.
  • 0



#12

Seroslav.
  • Postów: 213
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Przeżyłem coś podobnego. Nie akurat śmierć kliniczną (chodź kto to wie...), ale w każdym razie utratę przytomności i OOBE (out of body experience czyli doświadczenie bycia poza swoim ciałem). Według mnie ten kto przychodzi oprowadzać nas to inaczej anioł stróż, nasz Opiekun, można go różnie zwać, parakletem itp. Ja go nie widziałem, bo sytuacja była stosunkowo krótka i zdaje się, że jedynie straciłem przytomność, chodź tego pewien nie jestem. W każdym razie nie wierzę w te wszystkie zwężania się źrenic, zaniku światła z powodu jakiegoś takiego niedokrwienia od zewnątrz do wewnątrz ani nic podobnego. To próby zgadywanki naukowców. Tunelu nie widziałem, ale sądzę, że jest to po prostu droga do innego świata, świata duchowego. Przejście. A widzenie bliskich osób zmarłych jest po prostu spotkaniem ich w tamtym świecie. Oni czekają na swoich bliskich by do nich dołączyli, w absolutnej błogości, nie są niecierpliwi bynajmniej, opiekują się nami tutaj na Ziemii, dbają o nas, byśmy zbyt wcześnie nie skończyli swego żywota, ratują w sytuacjach ekstremalnych. Bliskich też nie widziałem. Cieszę się jedynie, że wróciłem z tej krótkiej podróży, która wiele mi dała, wiele zrozumienia i pewności co do niektórych zjawisk.

To efekt moich doświadczeń i przemyśleń o nich a także o teoriach innych osób.

Swoje doświadczenie dokładniej opisałem w tym temacie: http://www.paranorma...showtopic=17284

Ale to, że istnieje dusza nie jest takie istotne. Istotniejsze jest to, że by dostąpić bram raju/nieba/Nirwany/jak zwał tak zwał to trzeba na to zasłużyć i już każdemu z was polecam zastanowić się nad tym jak. Co powinieneś zrobić by Twoja dusza mogła spokojnie tam powędrować, bez żadnych długów emocjonalnych :) czego wam życzę :) .

Co daje mi bardzo do myślenia to to, że wszystkie te relacje śmierci klinicznej (NDE) prowadzą tylko i wyłącznie do jednego - pozytywnego zakończenia, nieba. Nie słyszałem nigdy by ktoś miał złe doświadczenia po śmierci klinicznej. To jest zastanawiające pod względem tego czy istnieje w ogóle piekło. Chodź słyszałem też ciekawą historię na ten temat, że zagubione dusze, które nie odnalazły drogi, są jak w piekle, ktoś to tak porównał.
  • 0

#13

ciemność.
  • Postów: 1936
  • Tematów: 21
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Seroslav, można wiedzieć coś więcej o okolicznościach tego wydarzenia? Może da się określić, co się stało. A co do śmierci klinicznej to polecam oczywiście "Życie po śmierci", Szumana (klasyka), a przede wszystkim "Życie po życiu", Moody`ego (też klasyka). :D Znajdziecie tam to, czego szukacie.
  • 0



#14

CrAxMaN.
  • Postów: 223
  • Tematów: 18
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

[...]Co daje mi bardzo do myślenia to to, że wszystkie te relacje śmierci klinicznej (NDE) prowadzą tylko i wyłącznie do jednego - pozytywnego zakończenia, nieba. Nie słyszałem nigdy by ktoś miał złe doświadczenia po śmierci klinicznej. To jest zastanawiające pod względem tego czy istnieje w ogóle piekło. Chodź słyszałem też ciekawą historię na ten temat, że zagubione dusze, które nie odnalazły drogi, są jak w piekle, ktoś to tak porównał.


Piekło jako takie nie istnieje. Piekłem można określić brak procesu rozwoju duszy. Po drugiej stronie ludzkie byty, organizują się w skupiskach. Podobne przyciąga podobne. Gdy ktoś jest zatwardziałym mega grzesznikiem trafi na pewno po tamtej stronie na poziom (świat) zbliżony do jego natury. Doskonale opisuje ten problem Bruce Moen w książce: "Podróż poza wszelkie wątpliwości", rozdz. 10 Piekło Maksa.
  • 0

#15

Bloody Star.
  • Postów: 20
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Mamy 2 problemy:
1. Śmierć definiuje się medycznie jako proces "nieodwracalny". Jeśli kogoś uznano za martwego, a on ożywa, oczywistym jest, że po prostu stwierdzenie śmierci było błędne, niezależnie od danych klinicznych na których zostało oparte.Tak więc ludzie ci w rzeczywistości wcale nie umarli.
2. Jeśli ci " martwi " w rzeczywistości cały czas żyli, opisywane przez nich wrażenia związane z reanimacją mogą być wyjaśnione potężnym wysiłkiem podświadomości, mającym na celu uporanie się z ekstremalnym kryzysem emocjonalnym.
  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 3

0 użytkowników, 3 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u