Skocz do zawartości




Zdjęcie
* * * * * 1 głosy

Mustafa A. J.: Pamiętnik jasnowidza


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1

+......

    Wędrowiec

  • Postów: 710
  • Tematów: 125
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Akhara Jussuf Mustafa: Pamiętnik jasnowidza
Wyd. 2 Warszawa LSW 1984, 243 s.

Dołączona grafika
Autor ciekawie, niejednokrotnie z humorem opisuje epizody ze swego życia, od trudnego dzieciństwa w przedwojennej Polsce, poprzez II wojnę światową i pobyt w obozach zagłady, do Polski Ludowej. Nie wprowadzając nas w arkana sztuk tajemnych przedstawia świat międzywojnia ze swojego osobliwego, oryginalnego punktu widzenia.

Akhara Jussuf Mustafa,
czyli Życie we władzy Neptuna


Józef Marcinkowski, późniejszy wróż Akhara Jussuf Mustafa, urodził się w dniu Saturna, na pograniczu Wagi i Skorpiona. W ósmym domu jego horoskopu rządzi Neptun, zwany przez astrologów geniuszem okultystycznym. Wszystkie elementy urodzenia wróża dają numerologiczną 7, liczbę najwyższej rangi w Uniwersum. Liczba ta odegrała doniosłą rolę w całym jego dramatycznym życiu.
- Jeśli jakieś wydarzenie manifestowało się pod jej działaniem, wychodziłem cało, nawet z sytuacji beznadziejnej - pisze w swojej książce "Pamiętnik jasnowidza".
Z siedmiorga rodzeństwa przeżył tylko on jeden. Ojca zabił piorun z "jasnego nieba". Matka powtórnie wyszła za mąż. Ojczym był tak okrutny dla małego pasierba, że ten, mając 9 lat, publicznie przepowiedział mu, że się powiesi. Siedem lat później tak się rzeczywiście stało. Całe dzieciństwo Józka napiętnowane było głodem i chorobami. W sierpniu 1934 roku, jako nastolatek, za pieniądze zarobione w cukierni kupił sobie najlichsze, ale na miarę szyte ubranie i wyruszył za chlebem do Warszawy. Bieda poszła za nim.

Siódemka naprawdę jest szczęśliwa
W jego życiu ważną rolę odegrała pewna data: dzień 29 listopada. Dwa razy zadecydowała o jego losie. Po raz pierwszy w 1934 roku. Wówczas za namową przyjaciela, studenta ASP, zgodził się wziąć udział w balu andrzejkowym i wystąpić w charakterze wróża. Kolega malarz dopatrzył się w Józefie podobieństwa do Kara Mustafy, więc taki pseudonim został mu nadany na ów magiczny wieczór. Żaden z nich nie przypuszczał, że Akhara Mustafa zostanie z Józefem Marcinkowskim do końca życia i przyniesie mu sławę jednego z najznakomitszych polskich jasnowidzów.
W dniu występu Mustafa zasiadł pod palmą w sali balowej, przebrany w strój władców Wschodu. Nad nim zawieszono transparent: "Tu siedzi wielki mag i czarodziej Akhara Mustafa, potomek Kary Mustafy, którego Sobieski pobił pod Wiedniem, i za 50 groszy powie ci, co miałeś, co masz i co mieć będziesz, tylko pokaż swoją dłoń".
Przeszło godzinę Wielki Mag siedział bezczynnie, udając wielce zamyślonego i wzbudzając powszechną wesołość. Potem przyszła pierwsza klientka. Położyła na talerzyku 50 groszy i podała Józefowi dłoń. Chwilę siedzieli w milczeniu, aż w końcu Józef powiedział: "Kiedy miała pani 6 lat, zmarła pani matka". Nie wiedział, dlaczego padły te słowa i czy są one prawdziwe. Dziewczyna wyrwała rękę i uciekła. Otoczyła ją grupka koleżanek i kolegów. Po chwili do stolika wróża zaczęła ustawiać się kolejka. Odczytywał los z dłoni do białego rana, zewsząd słysząc słowa: "Naprawdę jasnowidz".
Dokładnie 10 lat później, 29 listopada 1944 r., będąc więźniem obozu zagłady, podczas pracy przy obrabiarce poczuł się bardzo źle. O godzinie 7 wieczorem odesłano go do obozowego szpitala, gdzie dzięki pomocy współwięźniów lekarzy dotrwał do wyzwolenia. Kiedy koledzy pytali go, jak długo będzie więźniem, odpowiadał:
"7 dni, 7 tygodni, 7 miesięcy". Wyzwolony został przez Anglików 15 kwietnia 1945 r., a to oznacza, że przebywał w niewoli 7 miesięcy i 18 dni, co daje w sumie również 7.

Kłamać, by dać szczęście
Mustafa był jasnowidzem, ale polskim jasnowidzem i los zbiorowy dotyczył go tak samo, jak każdego innego. Dane mu było przeżyć wszystko, co przeżywała większość Polaków jego pokolenia. Ze swojego szczególnego punktu widzenia obserwował zachowania ludzi, którzy w czasach zagrożenia odwiedzali go częściej niż dotychczas. Czasy wojenne zrodziły bohaterów, ale i zdrajców; bojowników, ale i kombinatorów. Był to ten szczególny okres, kiedy częstokroć czuł się zwolniony ze stosowania swojego kodeksu postępowania. Z całą świadomością kłamał, mnożąc sugestywnie słowa pociechy i otuchy. W ten sposób dał wielu ludziom siły do przeżycia piekła wojny.
Oszustwo, jakiego dopuścił się w końcu października 1943 r. napawało go szczególną dumą. Rozłożył wówczas karty młodej kobiecie, sierocie. Dziewczyna była na świecie kompletnie sama, czuła się nikomu niepotrzebna. Koleżanki biurowe namówiły ją, aby odwiedziła Mustafę i zasięgnęła porady.
Z kart wynikało, że w listopadzie nastąpi kres jej życia. Jak jej to powiedzieć?
- 11 listopada tego roku nastąpi w życiu pani wielki przełom. Od tego dnia rozpocznie pani nowe, piękne i bardzo szczęśliwe życie. Bez żadnych.... Tak, 11 listopada to najszczęśliwszy dzień w pani życiu - powiedział jasnowidz.
W południe 11 listopada koleżanki biurowe dowiedziały się, że panna Basia zginęła przed własnym domem, przeszyta kulami z automatu. Niemcy, goniąc jakiegoś mężczyznę, strzelali na oślep.

Jeśli nie jasnowidz, to kto?
Mustafa Marcinkowski powiedział: - Istnieją tylko dwa fakty niezaprzeczalne: narodziny i śmierć. Odległość w czasie od przyjścia na świat do momentu zgonu jest drogą do śmierci. U niektórych ludzi droga ta jest długa, u innych krótka. Może ona być szeroka, wąska, kręta lub ciernista. I wszystko, co może na tej drodze człowieka spotkać, człowiek przyniósł ze sobą na świat.
Józef Marcinkowski przyniósł ze sobą ogromny dar. Mimo to przez całe życie towarzyszyło mu pytanie "Kim jestem". Chwile wiary w swoje umiejętności przeplatały się z powątpiewaniem. Odżegnywał się od terminów "wróż", "jasnowidz", nie uważając się za żadnego z nich. Jednocześnie stwierdzał, że od czasu do czasu udawało mu się odczytać coś z układu kart lub linii na dłoni.
Lidia Roguska
http://www.gwiazdy.com.pl
  • 0



#2

aant.
  • Postów: 45
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Książka bardzo dobrze napisana. Polecam każdemu. Choć czytałem ją lata temu i to wypożyczoną z biblioteki, to utkwiło mi głównie to, iż autor popisał się w niej niewątpliwie wybitnym talentem gawędziarskim. Szkoda , że jest to chyba jedyna pozycja tego autora. Oczywiście zawartość merytoryczna też jest nietuzinkowa. Z perspektywy lat i po przeczytaniu wielu książek o podobnej tematyce, ja osobiście, nie żebym był jakimś ekspertem, ale ja osobiście uważam tę pozycję , jako należącą do najlepszych, właśnie ze względu na doskonałość narracji. Coś tak książka rangi "Mistrza i Małgorzaty" wśród książek ezoterycznych.
  • 0

#3

Vaherem.
  • Postów: 705
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

odpowiadał:
"7 dni, 7 tygodni, 7 miesięcy". Wyzwolony został przez Anglików 15 kwietnia 1945 r., a to oznacza, że przebywał w niewoli 7 miesięcy i 18 dni, co daje w sumie również 7.


Trochę mnie to rozwaliło. Trąci naciąganiem, autor mógł sobie darować szuaknie takich "smaczków" na siłę...
  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u