Skocz do zawartości




Czy Ziemi grozi nowa epoka lodowcowa?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 Gość_muhad

Gość_muhad.
  • Tematów: 0

Napisano

Czy Ziemi grozi nowa epoka lodowcowa? Ostatnie mrozy w Polsce mogą być przedsmakiem tego, co nas czeka.
Plakat z filmu "Pojutrze"

Myślicie, że będzie tak zawsze: kończy się zima, żegnacie się z ciepłymi ubraniami, przychodzi wiosna, potem lato. To jest normalne, tak było zawsze.... Otóż – niezupełnie! Od czasu do czasu Ziemia przeżywa okresy całkowitego zlodowacenia. Siarczyste mrozy i ziemia skuta lodową pokrywą – to obraz, który nam może towarzyszyć przez cały rok. Sytuację można sobie łatwo wyobrazić, kiedy do Polski naciągnęła właśnie fala mrozów znad Syberii. Tak dokładnie może wyglądać nasz świat, jeśli sprawdzą się prognozy dotyczące tego, do czego wcześniej czy później doprowadzi globalne ocieplenie klimatu. Choć to paradoks – finałem ocieplenia może być epoka lodowcowa. Klimatolodzy od dawna uprzedzają, że globalne ocieplenie prędzej czy później doprowadzi do katastrofalnych zmian klimatycznych na naszej planecie. Wyniki badań, które przeprowadzono na Antarktydzie, pokazują, że podobna katastrofa miała miejsce już wcześniej, dziesięć tysięcy lat temu. Wszystko wskazuje na to, że wydarzy się ponownie! Zlodowacenia i epoki między nimi przeplatają się wciąż w historii Ziemi. Czy teraz czeka nas wielki mróz?

Rosnąca zawartość tlenu w atmosferze mogła spowodować pierwsze (z trzech znanych) pełne zlodowacenie naszej planety. Cała Ziemia była wówczas pokryta lodem i nawet oceany były zamarznięte do głębokości prawie tysiąca metrów. Tak sądzi James F. Kasting, profesor geologii i meteorologii uniwersytetu w PennState. Dowody na to istnieją na wszystkich kontynentach. Dwa zlodowacenia występowały w okresie przed 750 i 600 milionami lat, a najstarsze z nich nawet około. 2,3 miliarda lat temu. Kasting widzi dwie przyczyny tych zlodowaceń "równikowych": odchylenie osi Ziemi było większe wówczas, niż obecnie (23,5 stopnia). Być może nawet przekraczało 54 stopnie. Z tego powodu bieguny otrzymywały większość energii słonecznej, a równik mniej. Prowadziło to do powolnego lodowacenia równika, a bieguny były wolne od lodu. Ale bardziej ciekawa jest inna prawdopodobna przyczyna: straty ciepła poprzez ulatnianie się gazów energetycznych. Zmniejszenie procentowej zawartości tych gazów w atmosferze doprowadziło do stopniowego przechodzenia lodów z biegunów do około 30 stopnia szerokości geograficznej. System ten kierował się własną dynamiką.

Dołączona grafika
"Wycieczka po okolicach Warszawy" za kilka lat...

Stopniowa utrata ciepła doprowadziła w okresie zaledwie 1000 lat do całkowitego zlodowacenia całej planety. O ile ostatnie dwa zlodowacenia były wywołane obniżeniem się poziomu CO2, to pierwsze z nich wywołane zostało przez metan. Jego zawartość w atmosferze obniżyła się znacznie i nastąpiło ochłodzenie planety. W okresie następnych 5-10 milionów lat działalność wulkanów doprowadziła do wzrostu zawartości CO2 w atmosferze i do stopienia lodów. W okresie domniemanych ostatnich dwóch pełnych zlodowaceń promieniowanie słoneczne było znacznie słabsze, niż dziś. Do stopienia lodów i ponownego ocieplenia planety była potrzebna więc około 300 razy większa ilość CO2 w atmosferze, niż współcześnie, sądzi amerykański uczony. Wielu naukowców odrzuca tę teorię, ponieważ nie ma biologicznych dowodów rozwoju różnych ziemskich form życia po okresie rzekomego pełnego zlodowacenia. A gdzieś te formy musiały przeżyć. Kasting twierdzi jednak, że biologiczne życie jest bardziej odporne, niż na ogół sądzimy i że te biologiczne formy życia, nasi biologiczni przodkowie, mogły przetrwać okres pełnego zlodowacenia w niszach podmorskich źródeł. Wskazuje też, że nasz ziemski klimat jest znacznie mniej stabilny, niż przypuszczamy.

Taka była historia naszej planety, ale co nas spotka w najbliższej przyszłości? Może nowa epoka lodowcowa w Europie? Naukowcy odkryli, że dokonują się właśnie pewne zmiany w przebiegu prądów morskich, wpływających na umiarkowany klimat Europy. Ciepły Prąd Północnoatlantycki może całkowicie osłabnąć i w ten sposób wyłączone zostanie ogrzewanie Europy. Prąd Północnoatlantycki jest częścią ogromnego mechanizmu transportowego, dzięki któremu ciepłe powierzchniowe wody z rejonu Zatoki Meksykańskiej przemieszczają się w rejon Europy Północnej, a z kolei zimne wody głębinowe przesyłane są na południe. Mechanizm ten napędzają dwie "pompy". Jedna znajduje się w rejonie Grenlandii, druga w rejonie Labradoru.

Dołączona grafika
Epoka lodowcowa może oznaczać koniec miast

Woda ulega tu ochłodzeniu opada na dno i wraca. Naukowcy zauważyli, że ruchy te zakłócane są przez wody Morza Arktycznego. Zmiany te są prawdopodobnie konsekwencją globalnego ocieplenia klimatu. Zwiększyła się ilość topniejącego lodu, opadów deszczu i zmianie uległy ruchy mas powietrza. Symulacja komputerowa wykonana przez zespół naukowców z Potsdam Institute for Climate Impact Research w Niemczech pracująca pod kierunkiem Stefana Rahmstorfa wykazuje, że globalne ocieplenie może doprowadzić do zatrzymania Prądu Północnoatlantyckiego. Efektem tego byłby spadek temperatur w Europie Północno-zachodniej o 5 stopni C. Dotychczas nic nie wskazywało na realizację takiego scenariusza. Jednakże ostatnio Bill Turrell, dyrektor w Ocean Climate Group w Aberdeen, odkrył kilka faktów potwierdzających teorię niemieckiego badacza. Dokonał on analizy 17000 pomiarów zasolenia wód morskich wykonanych w rejonie między Wyspami Szetlandzkimi a Wyspami Owczymi od roku 1893. W trakcie badań stwierdził, że zawartość soli w głębinowym prądzie płynącym na południe spadła w ostatnich 20 latach o 0,01 grama na kilogram wody. Turrel stwierdził: "Jest to największa zmiana, jaką widzieliśmy od stu lat. Jest ona zgodna z modelami zapowiadającymi zatrzymanie pompy i mechanizmów transportujących wody". Jeszcze w latach pięćdziesiątych zawartość soli w wodzie morskiej była tak stabilna, że uczeni mogli kalibrować przy jej pomocy przyrządy pomiarowe. Zmiana zasolenia wody w danym rejonie oznacza, że pojawiły się nowe masy wody z innych akwenów. Wyniki badań Turrell'a potwierdzone zostały przez Fisheries Laboratory z Wysp Owczych. Prowadzone tam obserwacje pozwalają przypuszczać, że wody głębinowe przemieszczające się kanałem na południowy zachód od wysp są coraz cieplejsze. Pracownik laboratorium Bogi Hansen odkrył, że strefa, w której woda osiąga temperaturę -0,5 stopnia C, przesunęła się w latach 1988 i 1997 o 60 metrów w głąb morza. Z kolei Svein Rsterhus z Uniwersytetu Bergen w Norwegii odkrył, że głęboki prąd blisko Arktyki odwrócił swój bieg. W 1982 i 83 prąd ten przemieszczał się na południe od Morza Grenlandzkiego w kierunku Morza Norweskiego. Jego prędkość wynosiła 10 centymetrów na sekundę. Obserwacje przeprowadzone w latach 1992 i 93 wykazały, że prąd ten przemieszcza się w przeciwnym kierunku z prędkością 1 centymetra na sekundę. Rsterhus twierdzi, że jest to oznaką dużego osłabienia pompy grenlandzkiej. Naukowcy twierdzą, że zmiany prądów morskich mogą być wynikiem efektu cieplarnianego, spowodowanego działalnością człowieka. Ale równie dobrze przyczyny mogą mieć charakter naturalny. Procesy te są jeszcze zbyt słabo poznane, aby jednoznacznie określić ich przyczynę. Jeżeli trendy te zostaną potwierdzone, globalne ocieplenie w Europie Północnej może paradoksalnie oznaczać spadek temperatur.

W Arktyce natomiast topnieje pokrywa lodowa. Międzynarodowy zespół naukowców stwierdził na podstawie symulacji komputerowych, że arktyczna pokrywa lodowa może się roztopić z powodu globalnego ocieplenia. Wykorzystując model komputerowy naukowcy stwierdzili, że prawdopodobieństwo, iż topnienie warstwy lodowej na biegunie północnym w ciągu ostatnich 19 lat wynika z przyczyn naturalnych, wynosi 2%.

Zespół naukowców z University of Maryland działający pod kierunkiem Konstantina Vinnikova stwierdził ponadto, że prawdopodobieństwo to w odniesieniu do ostatnich 46 lat, wynosi zaledwie 0,1%. Od kilku lat coraz więcej naukowców twierdzi, że wywołane przez człowieka czynniki, głównie emisje gazów, wpływają w bardzo dużym stopniu na ocieplenie klimatu. Ale nadal wielu naukowców uważa, że przyczyną ocieplenia są czynniki naturalne, niezależne od działania człowieka.
Wynikające z symulacji komputerowych modele odpowiadają zaobserwowanym przez satelitę ubytkom lodu arktycznego przy uwzględnieniu czynników wywołanych przez człowieka. Natomiast modele powstające przy uwzględnieniu wpływu czynników naturalnych nie przystają do rzeczywistości arktycznej z ostatnich 19 lat. Jest więc coraz bardziej prawdopodobne, że przyczyną topnienia lodów na biegunie północnym jest działalność człowieka.
Podczas zimy stulecia w 1979 zamarzł... Bałtyk! /Sopot`79/

Ocieplanie i oziębianie się klimatu nie jest czymś nadzwyczajnym w historii Polski. W poprzednim tysiącleciu był ciepły okres, kiedy Wikingowie osiedlali się na Grenlandii, prowadzili tam uprawy i hodowali bydło. W północnej Polsce sadzono winogrona, w Elblągu jest wzgórze "Winnica".
Później przyszedł okres chłodny, kiedy Bałtyk był zamarźnięty przez wiele miesięcy, a saniami można było dojechać do Szwecji po lodzie. Zapisy historyczne mówią nawet, że pośrodku zamarźniętego Bałtyku stały specjalne „zajazdy”, gdzie zmęczeni i zmarźnięci podróżni mogli się przespać i zjeść ciepły posiłek!

Wniosek z tego jest jeden: jednym z głównych powodów nadciągania nowej epoki lodowcowej może być to, co niepokoi nas od wielu lat: całkowita dewastacja środowiska naturalnego. Skoro taki tekst ukazuje się na stronach Fundacji NAUTILUS, to warto przypomnieć jedno z najbardziej prawdopodobnych zdarzeń związanych z Bliskim Spotkaniem III Stopnia. W 2003 roku w Szczecinku z obcymi spotkał się kierowca Lech Chaciński. Badaliśmy tę sprawę, ślady, postronni świadkowie – to wszystko sprawia, że ta historia jest nadzwyczajnie prawdopodobna. Obce istoty prosiły go o przekazanie ludziom przesłanie, które brzmiało w sposób następujący:

„Chrońcie ziemię, powietrzę i wodę
Bo grozi Wam zagłada lub katastrofa”

Lech Chaciński mówił nam potem, że godzinami myślał o tym zdaniu. Najbardziej zadziwiło go słowo „lub”, bo to oznacza, że albo przeżyjemy to co nas czeka, albo... zakończy się nasza radosna działalność na trzeciej planecie od słońca. Być może symbolem naszego końca będzie siarczysty mróz...
Tekst: Fundacja NAUTILUS
Źródło:
Nautilus, Science, "The Day After Tomorrow", internet
  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u