Skocz do zawartości




Zdjęcie

Medytacja - wasze doświadczenia


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
147 odpowiedzi w tym temacie

#121

żaba.
  • Postów: 1070
  • Tematów: 32
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

no wybuch raczej by obudził :-D ale fakt faktem właśnie ludzie medytujący są odcięci od tego co ich otacza na zewnątrz (inaczej nie wejdziesz w głeboki trans, stan delta). i nie znudzi sie to. trudno opisać to w słowach co ci ludzie przeżywają (ci któzy faktycznie są w głebokiej medytacji) nie zrozumiesz raczej póki niedoświadczysz tego - ta pustka i stan delta jest kluczem, aby przeżywać podróże typu oobe. ogólnie trzeba zrozumieć po co to jest i zadać sobie pytanie po co chcesz medytować ? no bo tego raczej nie robi się dla frajdy, czy zabawy
  • 0

#122

Ladd.
  • Postów: 1115
  • Tematów: 49
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

no ale w jaki sposób wprowadzić mózg w stan delta nieodcinając się od otoczenia ? ludzie którzy są w głebokiej medytacji są odcięci od zewnętrznego świata i wędrują gdzieś tam po korytarzach swojej świadomości

Tzn. z tymi stanami jest tak że tak na dobrą sprawę nigdy nie ma takiego momentu w którym cały mózg działa w stanie tylko np. delta, chodzi jedynie o przewagę fal w mózgu. Mózg jako całość nigdy nie pracuje na jednej częstotliwości.
Jednak jeśli już o tym mówimy to stan medytacyjny że tak powiem jest już w stanie alfa, theta, jak i delta. Jednak powtarzam że mózg całościowo nie może emitować jednego typu fal choćby z powodu uwarunkowań niektórych części mózgu.
Podobno są tez różne stany medytacyjne, poziomy choć ja znam tylko jeden.

Też właśnie myślałem, że medytacja to odcięcie się od tego co nas otacza i uczucie takiej pustki w głowie. Tak chyba najłatwiej byłoby opisać ten stan, ale po wypowiedzi Ladd znowu nie ma pewności.

No to lepiej położyć się spać też odcinasz się od rzeczywistości ;].
W medytacji chodzi o uświadomienie, a nie o uśpienie. Określenie „pustki” jest jedynie drogowskazem tak naprawdę nie można tego stanu przełożyć na coś określonego, określone słowo, dla mnie np. jest to bardziej poczucie przestrzeni, błogości, jedności z tym co się odbywa, ale nie przykładaj wagi do tych opisów on są nieistotne.
Nie każ mi opisywać koloru czerwonego bo nie dam rady.

Ludzie w głębokiej medytacji właściwie gdzie są umysłem? Tzn. nie słyszą tego co dzieje się na zewnątrz i są tak daleko, że nawet wybuch by ich nie zbudził?

Słyszysz wszystko na raz to co chcesz usłyszeć tak działa zdrowe ucho, to ty filtrujesz to co słyszysz, widzisz, czujesz jeśli to rozpoznasz możesz i słyszeć wszystko zarazem.

ale to trochę mało... jakby oprócz tego spokoju i "pustki" doświadczali np. LD, medytacja wielogodzinna miałaby sens, a tak to się znudzi..

No to próbuj LD.

no wybuch raczej by obudził :-D ale fakt faktem właśnie ludzie medytujący są odcięci od tego co ich otacza na zewnątrz

Widzę że jest to już fakt, ja bym powiedział że stereotyp.

Użytkownik Ladd edytował ten post 17.05.2012 - 17:41

  • 0

#123

żaba.
  • Postów: 1070
  • Tematów: 32
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

wszystko się odbywa w Twojej głowie, więc jak możesz nie być wyłączony ? ... podczas stanu GŁĘBOKIEJ medytacji mózg działa dużo wolniej i jest to stan delta
Dołączona grafika

btw. słyszysz ludzi dookoła, dźwięk zegarka itd jak medytujesz ? jak Robert Monroe medytował, to mówił że mogły by po nim skakać jego dzieci i nie zakłóciły by jego medytacji - jak to możliwe nie będąc wyłączonym na bodźce z zewnątrz ?

nie wiem... sprzeczne informacje dostaje od różnych ludzi i z różnych źródeł
  • 0

#124

Ladd.
  • Postów: 1115
  • Tematów: 49
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

btw. słyszysz ludzi dookoła, dźwięk zegarka itd jak medytujesz ?

Tak.

jak Robert Monroe medytował, to mówił że mogły by po nim skakać jego dzieci i nie zakłóciły by jego medytacji - jak to możliwe nie będąc wyłączonym na bodźce z zewnątrz ?

Mam odpowiadać za kogoś?
Ja z pewnością bym poczuł jakby w stanie medytacji ktoś po mnie skakał, niekoniecznie odebrał bym to jako ból czy dyskomfort, ale na pewno bym czuł.
Może praktyka medytacji umożliwiła mu zrozumienie czym jest ból fizyczny do tego stopnia że nie musiał go w ogóle odczuwać, myślę że da się to zrobić.
  • 0

#125

andar.
  • Postów: 561
  • Tematów: 70
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

Dlaczego próbę opisania medytacji porównuje się do kolorów? Wiadomo, że niewidomym nie wytłumaczy się, w ogóle jakimkolwiek ludziom ciężko, ale skoro LD można opisać... tak wiem, powtarzam się, ale coś w trakcie medytacji musicie czuć co może nie bezpośrednio, ale także sprawia, że chcecie wracać do medytacji. Mało kto by chciał uczyć się np. LD dla paru sekund trwania snu, prędzej czy później sfrustrowałoby go to.

Pojawiały się na tym forum opisy paraliżu sennego, uczucia spadania na łóżko, słyszanych dźwięków przed snem, widzenia postaci, ale medytacji nie chcecie opisać... ściema jak dla mnie, próbowałem wiele razy i to takie siedzenie z rękoma na kolanach :/ nawet jak staram się obserwować myśli, zaraz skupiam się na czymś innym, niekiedy po paru minutach dociera do mnie, że prowadzę wewnętrzny dialog.

Zresztą z mojej strony to rzeczywiście lekka przesada w kółko o tym samym, jednak ciągle trudno mi uwierzyć w pozytywne skutki medytacji (nie licząc chwilowego spokoju ducha, sam tego zaznałem). Szczerze to wolałbym doświadczyć uczucia jakbym np. kłaniał się komuś (mimo że siedzę prosto) albo unosił się w fotelu (mimo że siedzę prosto #2).
  • 0

#126

Ill.

    Nawigator

  • Postów: 1656
  • Tematów: 40
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@andar

Pojawiały się na tym forum opisy paraliżu sennego, uczucia spadania na łóżko, słyszanych dźwięków przed snem, widzenia postaci, ale medytacji nie chcecie opisać...

Potrafisz wytłumaczyć czym jest kolor czerwony nie stosując porównań?
Łatwo jest powiedzieć, że coś jest np. czerwone jak róża, ale co jeśli ktoś nie wie jak róża wygląda?
Jak wytłumaczyć czym jest skok ze spadochronem, komuś kto tego nie zrobił?
Umiesz wytłumaczyć dziecku, co to znaczy być zakochanym?

Łapiesz?

ściema jak dla mnie, próbowałem wiele razy i to takie siedzenie z rękoma na kolanach :/ nawet jak staram się obserwować myśli, zaraz skupiam się na czymś innym, niekiedy po paru minutach dociera do mnie, że prowadzę wewnętrzny dialog.

Nikt jeszcze nie został Bogiem, po kursie weekendowym.

Ćwicz i otwórz się na niespodzianki, bo pojawią się gdy nie będziesz się ich spodziewał ;)

Zresztą z mojej strony to rzeczywiście lekka przesada w kółko o tym samym, jednak ciągle trudno mi uwierzyć w pozytywne skutki medytacji (nie licząc chwilowego spokoju ducha, sam tego zaznałem). Szczerze to wolałbym doświadczyć uczucia jakbym np. kłaniał się komuś (mimo że siedzę prosto) albo unosił się w fotelu (mimo że siedzę prosto #2).

Przed użyciem trzeba było się zapoznać z instrukcją obsługi :P Ja bym na przykład chciał, żeby moja drukarka umiała jodłować i przywlekła czasem jakiegoś kota na obiad. Bo kto doceni drukarkę za to że drukuje?
  • 0

#127

Hologram.
  • Postów: 735
  • Tematów: 31
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Bardzo zła
Reputacja

Napisano

gdybym mógł dostać choć szczyptę DMT...
  • 0

#128

Gmork.
  • Postów: 306
  • Tematów: 5
Reputacja Kiepska
Reputacja

Napisano

medytacji nie chcecie opisać... ściema jak dla mnie, próbowałem wiele razy i to takie siedzenie z rękoma na kolanach nawet jak staram się obserwować myśli, zaraz skupiam się na czymś innym, niekiedy po paru minutach dociera do mnie, że prowadzę wewnętrzny dialog.


Własnie sam opisałeś jak u ciebie na razie wygląda medytacja.

trudno mi uwierzyć w pozytywne skutki medytacji


Przestań wierzyć, oczekiwać. A ty i tak w kółko wracasz do celu, oczekiwać i skutków medytacji. Przestań. Zajmij sie LD,OOBE itp. Tam możesz oczekiwać co chcesz. Tutaj pracujesz po to by obserwować umysł, a nie słuchać że twój umysł pyta co ci da to, co ci da tamto, że twój umysł NIE ROZUM-ie !.
  • 1

#129

andar.
  • Postów: 561
  • Tematów: 70
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

Chyba nigdy tego nie zrozumiem :(
niby nie myślę już o korzyściach płynących z medytacji, po prostu oczekuję wszystkiego albo nic. Myślę, że medytacja to tak jakby wyłączenie się. Uczucie jakbyście...nie wiem jakich słów tu użyć. Coś takiego jakby..pusty, ogromny hol. I echo. Nic więcej. Myślę, że właśnie tak to odczuwacie. A tak poza tym to właśnie idę ..medytować" parę minut. Na chwilę obecną chciałbym potrafić się bardziej skoncentrować czytając książki, przekonać się bardziej do czytania i prawie w ogóle nic nie odczuwać. Nie wiem czy tak się da, ale normalnie jak ktoś krzyknie to inny pewnie podskoczy, ja chciałbym umieć nie reagować na to. Za dużo jednak negatywnych emocji we mnie siedziało, przez to tylko traciłem.Dlatego chcę się pozbyć tych myśli/emocji.

@edit

Mam jeszcze jedno pytanie, raczej nie bede już ich zadawał, bo to i tak bez sensu. Parę miesięcy tłumaczeń, a ja dalej nic z medytacji nie rozumiem :D moje pytanie jest nastepujące, czy może być tak, że ktoś medytuje od długiego czasu i nawet nie zorientował się, że robi to źle? że nic z tego nie ma, bo właśnie źle wykonuje to?

Użytkownik andar edytował ten post 19.05.2012 - 14:25

  • 0

#130

PTR.
  • Postów: 958
  • Tematów: 135
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

andar: może ten film Ci coś wyjaśni:


  • 2



#131

Gmork.
  • Postów: 306
  • Tematów: 5
Reputacja Kiepska
Reputacja

Napisano

Nie lubię wersji buddyzmu gdzie widać ogromne przywiązanie do "wielbienia" buddy. On tego nie chciał. Wolę odłam buddystów którzy podążają drogą zrozumienia i nauczania buddy. Ta pierwsza wersja która zalała świat jest jak dzisiejszy katolicyzm, gdzie naprawdę ma się wrażenie że modli się do krzyża i do kościoła, do księży, do przedmiotów, gdzie krzyż musi być w domu itp, tak i w tej pierwszej wersji wszędzie jest posąg buddy, on tego nie chciał.
  • 1

#132

PTR.
  • Postów: 958
  • Tematów: 135
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Budda szukał przyjaciół a nie wyznawców. Pozostawił nauki prowadzące ludzi aby osiągnąć to co on. Posąg jest głównie po to aby uspokoić umysł i skoncentrować na jednym obiekcie. Na początku wydaje się to "trochę egzotyczne" jednak właśnie nabierając wiedzy rozumiemy czym jest ta cała symbolika.
  • 0



#133

andar.
  • Postów: 561
  • Tematów: 70
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

Czy stan po spowiedzi (takiej szczerej spowiedzi, gdy głos drży) można nazwać chociaż po części medytacją? Wtedy człowiek stara się obserwować to co myśli, robi, rzadziej się głosem unosi.

Użytkownik andar edytował ten post 27.09.2012 - 17:58

  • 0

#134

Gmork.
  • Postów: 306
  • Tematów: 5
Reputacja Kiepska
Reputacja

Napisano

"W zamyśle Buddy Buddyzm nie był i nie miał być religią, ale praktyką pomocną w wyzwoleniu się od Cierpienia. Gdy Budda doznał Oświecenia, postanowił pomóc innym ludziom w jego osiągnięciu, nauczając zasad medytacji, dyscypliny umysłowej i psychicznej i norm moralnych. Uczył przez 45 lat i w tym czasie nadzorował utworzenie setek zaleceń i reguł, których zadaniem było ułatwienie uczniom drogi do Oświecenia, a nie regulacja kultu. Budda kategorycznie zakazywał oddawania Mu czci i tworzenia Jego wizerunków."


Posążek jest wizerunkiem buddy, on tego nie chciał. A teraz dominująca forma buddyzmu wmawia że wszystko jest ok, tylko "my" nie rozumiemy, i oni nam muszą wytłumaczyć... kolejny rodzaj retoryki jak dla mnie.

Tak powiem : Nie używasz super maszyn do obierania ziemniaków. Nie robisz posągów buddy żeby pomóc w koncentracji

"Po drugie, oryginalne nauki Buddy są moim zdaniem o wiele bardziej zwarte, czytelne i zgodne ze współczesnym światem niż „objawienia" innych wielkich religii.
Budda wymagał od swych uczniów by „nie przyjmowali żadnych nauk na bazie wiary, lub dlatego że uczą ich mędrcy, lub dlatego że są w Pismach, lub dlatego że przemawiają do [..] uprzedzeń, lub dlatego że wierzy w nie większość", ale by „przyjmowali nauki dopiero po ich wypróbowaniu i tylko jeśli powiększają mądrość i współczucie [..]", i żeby "kwestionowali Jego nauki w ten sam sposób". Wszystkim, którzy szukają celu życia i sensu wszystkiego co nas otacza, polecam te słowa Nauczyciela, by pomogły im znaleźć to czego szukają."


Jeszcze w komentarzach było :

A ja polecam autorowi tekstu poczytanie troszkę więcej o buddyzmie i pracy nad umysłem zanim zacznie wypisywać tak skrajne poglądy. :-)Jedna lektura to troszkę mało tak jak patrzenie na buddyzm przez buddyzm klasztorny czy amerykański. Żeby być sceptycznym trzeba najpierw nazbierać troszkę informacji.


Tak zwane: Ach głuptasku ty nic nie rozumiesz. Czyli nie masz racji, bo ja tak mówie ;]
Później w komentarzu, próbuje udowodnić że każdy szczegół się liczy itp, jak dla mnie standard manipulacyjny.

I jeszcze dodam tutaj uroczy komentarz w moich odczuciach :roll:

JAKUB POLEWSKI - Buddyzm
Mam nawet wrazenie że "krytyczny" idzie tu w parze z "niedoinformowany", żeby nie powiedzieć "kłamliwy".
pozdrawiam życząc obiektywnych sądów

Cóż za erudycja, merytoryczność argumentowania! W tym co napisał autor nie ma nic kłamliwego, to był króciutki ale zgodny z faktami artykulik. Co w nim kłamliwego. Fascynujące jak trudno się doszukać wśród takich zarzutów jakichś uzasadnień. Nie można być obiektywnym w realu, gdyby ktoś miał jeszcze oprócz powyższego człowieka problemy z tym, co więcej, subiektywizm jest odwrotnie proporcjonalny do sceptycyzmu o ile wogóle zachodzi ścisła interakcja między tymi pojęciami.

Rzyczę tobie, żebyś też pojął, że "obiektywne sądy" to oksymoron.

Inny koleś pisze o "niezwykłej złożoności systemu religii buddyjskiej" za co dziękuję mu, gdyż śmiech powoduje zmniejszenie prawdopodobieństwa niektórych typów nowotworów :)

Wszak buddyzm ( nauki buddy ) sprowadzają się do jednego neurotycznego i utopijnego celu jakim jest ucieczka od cierpienia za życia. No szkoda, że pan książę nie wiedział o własnościach układu nerwowego.
To skutek właśnie innego faktu o buddyźmie czyli pierdolenia całych tabunów "znawców", "oświeconych mistrzów", "guru", "fanek buddyzmu" i innych "ja wiem lepiej".
Buddyzm sprowadza się do jednego spostrzeżenia - życie jest po to aby się z niego cieszyć a nie zadawać pytania w nerwicowym lęku o to "co będzie jak zdechnę" ?
Jak się ma akceptacja ŻYCIA i cieszenie się bezwarunkowe z niego do dogmatu ucieczki od elementu życia jakim są bodźce ze świata realnego ?! Czyż ból nie jest afirmacją życia ? To absurd z jakim się zmagają "fani buddyzmu" i państwo pod tytułem "radzę ci się douczyć".

Czy akceptacja siebie jako składowej Wszechświata to religia ? Czy bezwarunkowe przyjmowanie samego życia, jego przejawów, doznań ( w tym cierpienia ) ma coś wspólnego z dogmatyzmem, hierarchią, instytucjonalizmem i innymi przejawami tendencji psychonerwicowych polityków ?! Przecież to właśnie jest warunkiem religijnowści - wiara w dogmaty tych co wiedzą lepiej, zatem co ma buddyzm do religii ? Buddyzm do książek o buddyźmie ? Buddyzm do miłości ? Buddyzm do "ja wiem lepiej - doucz się" ?

Gówno ma.

Źródło

Użytkownik Gmork edytował ten post 27.09.2012 - 18:22

  • 0

#135

PTR.
  • Postów: 958
  • Tematów: 135
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Dlatego lepiej zajmować się praktyką a nie ocenianiem innych. :) każdy ma swoje spojrzenie na rzeczywistość zniekształcone przez swoje własne koncepcje i nawyki. Jeśli tylko pozbędziemy się subiektywności, jeśli uda nam się być coraz bardziej świadomymi tego, co się z nami dzieje, wtedy zamiast dostrzegać wady innych, uspokoimy własny umysł. Staniemy się bardziej wyciszeni i spokojniejsi. Każdą sytuację będziemy przeżywać nie poprzez pryzmat wad innych osób, lecz jako poszukiwanie pozytywnego rozwiązania sytuacji. Zamiast oceniać, pomyślimy: „Jak mogę mu pomóc znaleźć rozwiązanie pozytywne w skutkach zarówno dla niego jak i dla mnie?”. Stopniowo zmiękniemy od wewnątrz – z szorstkości ego wyłoni się łagodność współczucia. Tego właśnie uczy buddyzm. Sprawia że stajemy się lepszymi ludźmi dla siebie i wszystkich innych.
  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u