<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2" ?>
<rss version="2.0">
<channel>
	<title>Okiem Don Corleone</title>
	<link>http://www.paranormalne.pl/blog/5-okiem-don-corleone/</link>
	<description>Okiem Don Corleone Syndication</description>
	<pubDate>Sat, 20 Feb 2016 12:56:16 +0000</pubDate>
	<webMaster>admin@paranormalne.pl (Paranormalne.pl)</webMaster>
	<generator>IP.Blog</generator>
	<ttl>60</ttl>
	<item>
		<title>Historia pewnej porażki</title>
		<link>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-427-historia-pewnej-porazki/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[W ostatni wtorek (17.06) uda&#322;em si&#281; na wst&#281;pne testy do o&#347;rodka kontroli ruchu lotniczego Eurocontrol pod Maastricht. Pobudka o sz&#243;stej nie sprzyja maksymalizacji koncentracji, jak i zreszt&#261; upchni&#281;cie de facto dw&#243;ch etap&#243;w rekrutacji tego samego dnia. Podobnych atrakcji nie u&#347;wiadczy&#322;oby si&#281; jeszcze rok albo dwa temu, a wynikaj&#261; zapewne z ci&#281;&#263; bud&#380;etowych (rozdzielenie rekrutacji to dwukrotny zwrot koszt&#243;w podr&#243;&#380;y i pobytu dla jej uczestnik&#243;w). Absolutnie nie usprawiedliwia to wydarze&#324;, kt&#243;rych opisem was poni&#380;ej uracz&#281;, nawet w najmniejszym stopniu. Wszystko to zas&#322;uguj&#281; sobie jedynie. Ad rem.<br />
&#160;<br />
Maastricht Upper Area Control Centre (MUAC) to o&#347;rodek kontroli ruchu lotniczego spod szyldu brukselskiej Eurocontrol, kt&#243;ry zajmuje si&#281; ruchem przelotowym nad spor&#261; cz&#281;&#347;ci&#261; Europy. Miejsce-legenda, europejska Mekka ATC. Je&#347;li chcesz zosta&#263; kontrolerem w Europie, raczej nie masz ciekawszych alternatyw. Ostatnimi czasy MUAC nie prowadzi&#322; &#380;adnych nowych rekrutacji, a to z powodu overstaffingu (ok. trzydziestu kontroler&#243;w maj&#261; w naddatku). Plotka g&#322;osi&#322;a, &#380;e sytuacja ta utrzyma si&#281; do 2016-2017, tote&#380; ze zdziwieniem przyj&#261;&#322;em styczniowy komunikat o otwarciu naboru. Z&#322;o&#380;y&#322;em papiery, poszed&#322;em do optyka, kupi&#322;em okulary, czeka&#322;em. Doczeka&#322;em si&#281; w maju zaproszenia na FEAST (First European Air Traffic Controller Selection Test).<br />
&#160;<br />
We wtorek, kr&#243;tko po &#243;smej rano, stawi&#322;em si&#281; przed bram&#261; tej zacnej instytucji. MUAC mie&#347;ci si&#281; kilkaset metr&#243;w od lotniska Maastricht-Aachen - ciekawy lotniczy zak&#261;tek. Stra&#380;nik wr&#281;czy&#322; mi pi&#281;kny identyfikator Visitor z numerem 1 (zawsze i wsz&#281;dzie pojawiam si&#281; za wcze&#347;nie, tak ju&#380; mam). Nast&#281;pnie spacer przez parking (g&#322;&#243;wnie Audi, signum pensji) do budynku tortur. Kolejny stra&#380;nik, kolejny kawa&#322;ek plastiku, tym razem do otwierania r&#243;&#380;nych obrotowych bramek rozsianych po w&#322;o&#347;ciach. Do dziewi&#261;tej, godziny zero, przesiedzia&#322;em w kantynie z innymi nieszcz&#281;&#347;nikami. Trafi&#322;a si&#281; jaka&#347; Polka, reszt&#281; stanowili Niemcy i Anglik - og&#243;&#322;em nie wi&#281;cej ni&#380; dwadzie&#347;cia os&#243;b. Odsiadk&#281; zako&#324;czy&#322;o pojawienie si&#281; osoby odpowiedzialnej za rekrutacj&#281;, kt&#243;ra zabra&#322;a nas do sali komputerowej gdzie przeprowadzano FEAST. Jeszcze kr&#243;tkie intro: co tu robimy, co nas czeka, i jak wi&#281;kszo&#347;&#263; z nas sko&#324;czy w jakim&#347; dennym zawodzie niezwi&#261;zanym z ATC (perspektywa bardzo realna); a po nim do biegu, gotowi, start!<br />
&#160;<br />
Sam FEAST to szereg r&#243;&#380;nych okropnych zada&#324;, kt&#243;re po planowych trzech godzinach robi&#261; kisiel z m&#243;zgu. Najpierw wyznaczanie kierunk&#243;w, potem s&#322;uchanie i czytanie po angielsku, wreszcie wi&#281;cej kierunk&#243;w i tras, refleks, sk&#322;adanie siatek, segregowanie element&#243;w wedle r&#243;&#380;nych regu&#322; (kszta&#322;t, kolor, zakres liczbowy itp.). Tak wygl&#261;da cz&#281;&#347;&#263; pierwsza. Po jej sko&#324;czeniu (w moim przypadku ok. godziny dwunastej), mieli&#347;my godzinn&#261; przerw&#281; na lunch. Zabra&#322;em kilka pami&#261;tek, m.in. broszurk&#281; nt. operacyjnego u&#380;ycia mode-S transpondera - ciekawe rzeczy. O trzynastej przyszed&#322; wyrok; wybrane osoby (chyba sze&#347;&#263; z tych dwudziestu) zosta&#322;y zaproszone na drug&#261; cz&#281;&#347;&#263; FEAST-a - DART (Dynamic ATC Radar Test).<br />
&#160;<br />
Kompletnie nie spodziewa&#322;em si&#281; tego zaproszenia, bo moje odczucia po porannej sesji oscylowa&#322;y gdzie&#347; mi&#281;dzy 'katastrofa' i 'kataklizm'. Mocno zdziwiony, pomaszerowa&#322;em z innymi do tej samej sali tortur. DART to trzy wst&#281;pne, nieoceniane &#263;wiczenia, po kt&#243;rych nast&#281;puj&#261; trzy decyduj&#261;ce. Test poch&#322;ania ok. dwie godziny. Przed oczami mamy okr&#261;g&#322;y radar, a naszym zadaniem jest prowadzenie szeregu samolot&#243;w przez kolejne punkty nawigacyjne. Trik polega na tym, &#380;e kursy - w przeciwie&#324;stwie do reala - musimy wydawa&#263; na oko (radar ma obw&#243;dk&#281; podzielon&#261;, je&#347;li dobrze pami&#281;tam, co trzydzie&#347;ci stopni). Scenariusz czwarty to cztery samoloty i cztery punkty; pi&#261;ty wygl&#261;da podobnie ale dochodzi ruch w tle, od kt&#243;rego musimy separowa&#263; kontrolowane samoloty; a sz&#243;sty to pi&#261;ty wzbogacony o nagranie - s&#322;uchamy szeregu liter przeplatanych przez cyfry, i dodajemy w g&#322;owie ostatnie dwie us&#322;yszane cyfry, wpisuj&#261;c wynik w odpowiednie pole. Wszystko to jednocze&#347;nie wektoruj&#261;c i separuj&#261;c samoloty.<br />
&#160;<br />
W zdziwieniu le&#380;y te&#380; pewnie przyczyna mojej DART-owej pora&#380;ki: apetyt ro&#347;nie w miar&#281; jedzenia, a dobry wynik przy spodziewanej kl&#281;sce niebezpiecznie &#322;echta ego. Tak po&#322;echtany i przekonany o w&#322;asnej perfekcji, nie wykaza&#322;em si&#281; wymagan&#261; koncentracj&#261;. O ile 4. i 5. scenariusz poszed&#322; do&#347;&#263; g&#322;adko, w sz&#243;stym doprowadzi&#322;em do dw&#243;ch konflikt&#243;w. Przy moich 700 godzinach na radarze Vatsim, jest to wstyd i ha&#324;ba. Ca&#322;a ta przygoda zmusza do pos&#281;pnych przemy&#347;le&#324;. Je&#347;li nie to, to co? Nie mam poj&#281;cia co dalej robi&#263; z &#380;yciem, ale wiem jedno - po odczekaniu wymaganych dw&#243;ch lat, kiedy mia&#322; b&#281;d&#281; jedyn&#261; i ostatni&#261; szans&#281; na ponowne spotkanie z FEAST-em, jeszcze zobacz&#261; mnie przed t&#261; cholern&#261; bram&#261;!]]></description>
		<pubDate>Mon, 23 Jun 2014 15:10:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-427-historia-pewnej-porazki/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Rozpadam się</title>
		<link>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-402-rozpadam-sie/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[D&#322;ugo czeka&#322;em na w&#322;&#261;czenie blog&#243;w na VRP, a kiedy chwila ta wreszcie nasta&#322;a, nie mam zbyt du&#380;o do powiedzenia. Albo mam, ale nie potrafi&#281; - trudno stwierdzi&#263;. Przypomina to spotkanie z dawnym przyjacielem. Mi&#281;dzy wami uros&#322;a taka bariera czasu i prze&#380;y&#263;, &#380;e jakakolwiek rozmowa pozbawiona jest punktu zaczepnego. Bo o czym tu rozmawia&#263; po kilku latach roz&#322;&#261;ki? Od czego zacz&#261;&#263;, a na czym sko&#324;czy&#263;? Czy na miejscu jest tyrada o wszelkich zawi&#322;o&#347;ciach &#380;yciorysu; o szkole, pracy, mi&#322;o&#347;ciach, podr&#243;&#380;ach? To chyba nie dla mnie, ja tego nie potrafi&#281;. Unikam tego wysi&#322;ku, wol&#281; &#380;y&#263; czasem minionym, gdzie wszystko ma swoje miejsce i znaczenie. Jednak jestem tutaj, przewrotnie. &#160;<br />
&#160;<br />
Kiedy&#347; us&#322;ysza&#322;em, &#380;e badania psychologiczne wskazywa&#322;y na wi&#281;ksz&#261; przyjemno&#347;&#263; jak&#261; czerpiemy z czekania, ni&#380; z samego nastania. (Je&#347;li ostatnie zdanie ma jaki&#347; logiczny sens.) Chodzi&#322;o o to, &#380;e wyczekiwanie jest przyjemniejsze: siedzimy jak na szpilkach, zerkamy co chwil&#281; na zegarek, i daje nam to prosty cel aby przetrzyma&#263; kolejny dzie&#324;. Trudno si&#281; z tym nie zgodzi&#263;. Owszem, czerpi&#281; przyjemno&#347;&#263; z antycypacji. Niedawno otrzyma&#322;em przesy&#322;k&#281;, na kt&#243;r&#261; czeka&#322;em sze&#347;&#263; tygodni. Nie mam teraz na co czeka&#263;, a z jej zawarto&#347;ci te&#380; nie bardzo potrafi&#281; zrobi&#263; u&#380;ytek. Siedz&#281; na krze&#347;le do&#347;&#263; brutalnie obchodz&#261;cym si&#281; z moim ty&#322;kiem, rozgl&#261;dam si&#281; po pokoju, i zmuszam do napisania kolejnych linijek. Mo&#380;e to i dobrze, czasami potrzeba nam kopniaka do przodu. Jako &#380;e nie wymy&#347;li&#322;em lepszego tematu, wpis ten b&#281;dzie ma&#322;&#261; aktualizacj&#261; sytuacyjn&#261; z mojego &#380;ycia.<br />
&#160;<br />
Poszed&#322;em wczoraj do holenderskiego okulisty (a mo&#380;e optyka, nie wiem), pierwszy raz, zmuszony wymaganymi badaniami do rekrutacji na kontrolera ruchu lotniczego w Eurocontrol ko&#322;o Maastricht. Usiad&#322;em w fotelu, otoczony szeregiem maszyn i instrument&#243;w. Czeka&#322;em na wyrok. Zbie&#380;no&#347;&#263;, tonometria, balans mi&#281;&#347;niowy, Ishihara, refrakcja, korekcja, biomikroskopia, wreszcie literki. Ach te literki! Nigdy si&#281; nie lubili&#347;my. Wyrok zapad&#322;: "Szanowny Panie, zalecam okulary". Przyznaj&#281;, po ich za&#322;o&#380;eniu dozna&#322;em tego, co w lingua franca naszych czas&#243;w zw&#261; "wow factor". Ta ostro&#347;&#263;, na brod&#281; Merlina! Spodziewa&#322;em si&#281;, &#380;e lata nauki (ekhm, no i..., ten, komputer) kosztuj&#261;, ale co innego podejrzewa&#263;, a zupe&#322;nie co innego spojrze&#263; prawdzie w oczy ("pun intended"). Cz&#322;owiek, w kwiecie wieku jeszcze!, zdaje sobie spraw&#281;, &#380;e straci&#322; co&#347; na zawsze. Czy odt&#261;d jestem na r&#243;wni pochy&#322;ej? Mo&#380;e jestem niezdrowym perfekcjonist&#261; oczekuj&#261;cym niemo&#380;liwego, ale my&#347;l, &#380;e m&#243;j wzrok si&#281; pogorszy&#322;, nie daje mi spokoju. Jak&#380;e to, ju&#380; nie jestem w stu procentach sprawny? I gdyby to by&#322; tylko wzrok... W prawym uchu mam spor&#261; utrat&#281; s&#322;yszenia wysokich d&#378;wi&#281;k&#243;w wskutek przebytej w 2012 infekcji (p&#281;k&#322;a mi b&#322;ona b&#281;benkowa, po jej zro&#347;ni&#281;ciu s&#322;uch dot&#261;d nie wr&#243;ci&#322;). A z&#281;by, o panie! Od pi&#261;tek w&#322;&#261;cznie wsz&#281;dzie plomby, na g&#243;rze i na dole. Przynajmniej kana&#322;owego nigdy nie mia&#322;em, to by dopiero by&#322;a depresja. Skonfrontowany z my&#347;lami o w&#322;asnej &#347;miertelno&#347;ci, od trzech tygodni chodz&#281; na si&#322;owni&#281;. Mog&#281; by&#263; &#347;lepy, g&#322;uchy i szczerbaty, ale zmieni&#281; to, na co mam jakikolwiek wp&#322;yw. &#160; &#160; &#160;]]></description>
		<pubDate>Sat, 22 Feb 2014 19:28:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-402-rozpadam-sie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Aktualizacja</title>
		<link>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-273-aktualizacja/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[W dużej mierze ostatnie miesiące do udanych nie należą. Spieszę z opisem. <br /><br />Ostatni wpis zakończyłem na lutym. Szkolenie na pozycji operacyjnej zbliżania radarowego w polskiej dywizji Vatsimu zaczęło się i nawet skończyło. Niestety bez sukcesów. Cała sprawa przeciągnęła się na niewyobrażalny i całkowicie nieprzyzwoity termin przeszło czterech miesięcy! Głównie poślizg ten spowodowany był napiętym grafikiem mojego mentora. Maj rozpoczął się egzaminem praktycznym na pozycji Warszawa Zbliżanie w któryś poniedziałek wieczorową porą. Dałem ciała - zaniżona separacja. Dwa tygodnie później powtórka z rozrywki. Ponownie wynik negatywny - tutaj ciała nie dałem, bezpieczeństwo i separacja były zachowane przez cały czas trwania egzaminu; o oblaniu zadecydował rzekomy mój okropny styl i jakieś tajemnicze roztargnienie. Niesmak do dziś. W wyniku całej sytuacji zapadły pewne decyzje, padło kilka cierpkich epitetów - temat na inną rozmowę.<br />Ostatecznie od lutego jestem bez ratingu i na lodzie.<br /><br />Równolegle z moim nieszczęsnym szkoleniem, szkoliłem ja (na wieżę). Niestety kandydat również poległ. Przykład idzie z góry. Jako OJTI się póki co nie sprawdziłem.<br /><br />Cała powyższa sytuacja pchnęła mnie do rozmyślań i wydumałem, że warto wyrobić "visitinga" w Nowym Jorku. Zabawa polega na tym, że sieć Vatsim podzielona jest na dywizje, regiony itd. Każdy kontroler przypisany jest do danego miejsca, na przykład do Polski, co ma konsekwencje w lokalnym wyszkoleniu i takie tam mało interesujące zagadnienia. Biurokratyzacja sieci jest na poziomie co najmniej małego państwa. Ja z moim stopniem na polskie wieże nieproceduralne nie mogę kontrolować nigdzie indziej na globie. Stąd też idea tzw. visiting controller. Pogrzebałem, wygooglowałem - padł wybór na <a href='http://www.nyartcc.org/' class='bbc_url' title='Zewnętrzny odnośnik' rel='nofollow external'>NY ARTCC</a>. USA od cywilizowanej Europy różnią się diametralnie: specyficzna klasyfikacja przestrzeni powietrznej, inna frazeologia, inne procedury (odmienne między lotniskami nawet!), inny program do kontrolowania (VRC zamiast EuroScope). Wszystko to wymaga przyswojenia sporej dawki materiałów i nowej wiedzy. Niestety dopiero zacząłem zgłębianie tajników dyrektyw i przepisów FAA, więc sporo męki przede mną. Cel jest za to wzniosły - pierwszy Polak z visitingiem w Nowym Jorku (a może i w całych Stanach).<br /><br />A tak poza tym, instalacja XP wariuje po zmianie procesora, płyty głównej i karty graficznej. Potrafi wywalić dwa różne BSOD-y z rzędu podczas uruchamiania. Kaplica.<br /><br /><span rel='lightbox'><img class='bbc_img' src='http://img803.imageshack.us/img803/1241/jfkiasdex.jpg' alt='Dołączona grafika'  /></span><br /><p class='bbc_center'>Widok na lotnisko JFK. W rogu widok z systemu ASDEX.</p>]]></description>
		<pubDate>Sat, 11 Jun 2011 19:24:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-273-aktualizacja/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Status szkolenia - aktualizacja</title>
		<link>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-235-status-szkolenia-aktualizacja/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[Nie wiem na czym dokładnie skończyłem ostatni wpis. <br /><br />W każdym razie, zacząłem szkolenie na kontrolera zbliżania radarowego w polskiej dywizji. Zbliżanie (Approach) jest pozycją odpowiedzialną za ruch w TMA lotniska (rejon kontrolowany lotniska), który rozciąga się około 40 mil morskich wokół niego w poziomie i około 24 tysięcy stóp w pionie. Kontroler zbliżania odpowiada za sprowadzenie statków zniżających na pas (za pomocą opublikowanych procedur dolotowych i wektorowania radarowego) i odlatujących na ich trasę przelotu. Całość stanowiska prezentuje się mniej więcej tak (niestety bez widocznego ruchu):<br /><br /><span rel='lightbox'><img class='bbc_img' src='http://img217.imageshack.us/img217/7577/beznazwyfc.jpg' alt='Dołączona grafika'  /></span><br />Myśląc co tu z życia ugrać, uknułem nowy plan działania. Pierwotnie zamierzałem zdobywać ATPL (Airline transport pilot license) szybko i prawdopodobnie boleśnie, z racji kosztów takiej ścieżki (około 150 tysięcy PLN należy liczyć od zera do ATPL-a). Dlatego buszując po internecie i branżowym forum doszedłem do wniosku, że zostanę kontrolerem ruchu lotniczego. Wprawdzie brzmi abstrakcyjnie, ale jest to do wykonania małym nakładem finansowym. <br /><br />W naszym pięknym kraju droga do kontrolowania wiedzie przez mroczne korytarze Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. PAŻP organizuje parę razy w roku nabory otwarte dla kandydatów, którzy zgłoszą drogą mailową swoje aplikacje. Następnie w niewyjaśnionych okolicznościach przyrody z aplikacji tych wybiera się najbardziej odpowiadające potencjalnemu pracodawcy i organizuje się konkurs, którego pierwszym etapem są testy dla kandydatów w mieście, na które aktualnie prowadzony jest nabór i które aplikant wybrał z dostępnych (ostatnio była to Warszawa, Kraków, bodajże Gdańsk itd.). Test składa się z części językowej i części sprawdzającej predyspozycje (zagadki logiczne itp.). Szczęśliwcy, którzy napiszą owy test uzyskawszy zadowalający wynik (a chętnych na każdym naborze jest kilka setek z całego kraju), zostają zaproszeni na indywidualną rozmowę przed Wysoką Komisją i na badania lekarskie, jeśli na rozmowie nie palnęli jakiejś głupoty. <br /><br /><span class='bbc_underline'>Uwaga: zaznaczam, że poniższe elementy naboru są tak nowe i mroczne, że nie jestem pewny ich przebiegu ani kolejności!</span><br /><br />Następnym etapem jest tajemniczy i zagadkowy test FEAST (The First European Air Traffic Controller Selection Test), który pisać można dwa razy w życiu i nie więcej. Prawdopodobnie wielcy szczęśliwcy, którzy ujdą na teście z życiem, dostają w łapkę umowę o pracę na czas określony. Następuje szkolenie, które obecnie odbywa się głównie w Warszawie, trwa kilka miesięcy i kończy się egzaminem na kontrolera-praktykanta. Właściwą licencję zdobywa się w równie tajemniczych i niewyjaśnionych okolicznościach wiele miesięcy później.<br /><br />Mniej więcej tak (zapewne mniej) wygląda droga od zera do kontrolera. Jeżeli jesteś bystrą fryzjerką przed trzydziestką, która lubuje się w sudoku - próbuj dziewczyno szczęścia.<br /><br />PS: Jedynymi poważnymi wymogami formalnymi dla kandydatów są matura i pełnoletność.]]></description>
		<pubDate>Thu, 24 Feb 2011 09:25:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-235-status-szkolenia-aktualizacja/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>A takie tam</title>
		<link>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-227-a-takie-tam/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[Pora coś skrobnąć. Czasu brak, życie otępia, wena się ulotniła. <br /><br />Postaram się być bardziej "reader-friendly" i w nawiasach zamieszczam rozwinięcia skrótowców (reszta w Google). <br /><br />W międzyczasie (czyli od ostatniego wpisu) przeszkoliłem się i zdałem (za drugim podejściem) egzamin na STU2 (STU = Student). Daje to uprawnienia kontrolowania wież radarowych (hmm, niech będzie, że "radarowych") w polskim vatsimowym FIR-ze (Flight Information Region). Wieża w lotnictwie zajmuje się ruchem w CTR (Control Zone) wokół lotniska i ruchem na pasach (lądowania/starty). Mam wreszcie skromną władzę, a rzecz ową lubię. W sieci panuje następujący <em class='bbc'>status quo</em>: pilotem może być każdy po zalogowaniu się do sieci, nie trzeba niczego więcej; aby jednak zostać kontrolerem - trzeba zdać egzamin teoretyczny, przejść szkolenie na żywym ruchu i w warunkach iście bojowych zdać egzamin praktyczny. Jak zatem widzicie - kontrolerka to rzecz elitarna (no, powiedzmy <img src='http://www.paranormalne.pl/public/style_emoticons/default/tongue1.gif' class='bbc_emoticon' alt=':P' />). Co za tym idzie - szanowana.<br />Anegdotka: wczoraj zalogował się na krakowskiej płycie nowicjusz. Wysłał plan lotu i stoi cicho. Akurat obsadzałem EPKK_TWR (Krakow Tower) i kątem oka się przyglądam. W planie lotu wysyłanym przez pilota jest sekcja na różniaste dopiski (Remarks), w której to reklamuje on swoją linię; informuje, że jest z Indii; skarży się na żonę; życzy wesołych świąt; deklaruje, że wydrukował komplecik map oraz wstawia inne absurdalne i bezużyteczne bzdety. Nowicjusz ma obowiązek wpisania w remarks magicznego słowa "newbie" (wydźwięk jest mniej więcej taki: "Uwaga, jestem nowy i mogę zrobić coś głupiego. Uważajcie ludzie.") i taki wpis znajdował się w planie wczorajszego biedaka. Po kilkunastu minutach bezczynnego stania zdołał wydusić drżącym głosem kilka nieskładnych słów. Prawda, że rozczulające? <img src='http://www.paranormalne.pl/public/style_emoticons/default/smile2.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' /> Tu się objawia poszanowanie kontrolera. <img src='http://www.paranormalne.pl/public/style_emoticons/default/biggrin5.gif' class='bbc_emoticon' alt=':))' /> <br /><br />Biorę aktualnie udział w zlocie typu "dookoła świata". Bodajże dwa tygodnie temu wystartowaliśmy w pokaźnym gronie z Warszawy na Kerkirę (Grecja), następnie Ben Gurion (Izrael), Karaczi, Dubaj, Oman, New Delhi, Katmandu i Lukla, Wietnam, Kai Tak (Hong Kong), Pudong (Chiny) - i tam jestem obecnie. Wlokę się z tyłu. Prowadzący, na co dzień dj Zetki, zaleciał już przez Japonię i Kamczatkę do Anchorage. Mi niestety TP zafundowała dwa dni bez internetu i mam spore opóźnienie. Dupki jedne.<br /><br />Stay tuned.<br /><br />EDIT: Sprostowanie; dowiedziałem się, że KM dj-em RZ już nie jest.]]></description>
		<pubDate>Fri, 24 Dec 2010 20:31:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-227-a-takie-tam/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>EPWA_GND</title>
		<link>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-216-epwa-gnd/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[Ostatnio pisałem, że jestem w trakcie szkolenia. Nieaktualne - mam swój stopień! <img src='http://www.paranormalne.pl/public/style_emoticons/default/biggrin3.gif' class='bbc_emoticon' alt=':D' /> Egzamin z guru polskiej dywizji odbył się w zeszły czwartek. Spieprzyłem parę rzeczy (m.in. zapominałem o podawaniu ciśnienia przy zgodach na wypychania/uruchamiania) i ogólnie byłem psychicznie przygotowany na gadkę "Jeszcze nie teraz, posiedź kilka godzin więcej", ale ostatecznie po pytaniu "Jak to widzisz?" zyskałem w odpowiedzi link do forum (jest taki zwyczaj, że każdy awans zostaje ogłoszony osobnym wątkiem w stylu "Jan Kowalski - STU"). Na VATSIM jest tak, że piloci aby zostać dopuszczonymi do latania nic nie muszą robić, kontrolerzy co innego - trzeba przejść szkolenie, zdać egzamin teoretyczny i praktyczny. Jest to swoją drogą temat odwiecznych waśni. Od mojej aplikacji w kwietniu b.r. do otrzymania uprawnień w sobotę przed 24:00 minęło już sporo czasu, także widzicie. Ale nadrabiam. <img src='http://www.paranormalne.pl/public/style_emoticons/default/smile2.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' /><br /><br /><br /><p class='bbc_center'><span rel='lightbox'><img class='bbc_img' src='http://img840.imageshack.us/img840/9750/statsvatsimnetsearchidp.jpg' alt='Dołączona grafika'  /></span></p><p class='bbc_center'><em class='bbc'>Skromny dorobek jak ATCo.</em></p><br /><br /><p class='bbc_center'><span rel='lightbox'><img class='bbc_img' src='http://img535.imageshack.us/img535/1249/scope.gif' alt='Dołączona grafika'  /></span></p>]]></description>
		<pubDate>Tue, 19 Oct 2010 15:09:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-216-epwa-gnd/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Palikot i jak to Windows posłuszństwa odmówił</title>
		<link>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-215-palikot-i-jak-to-windows-poslusznstwa-odmowil/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[Oko mnie ostatnio rozbolało, więc i aktywność blogerska spadła. Chodzą słuchy, że Palikot Janusz partię swoją zakłada. I dobrze. Chodzą też słuchy, jakoby Palikot Janusz niegodzien był miana polityka. Z tym się zgodzić nie przystoi. Aktywność Palikota, jakkolwiek barwna i ekspresji pełna, ma się nijak w skali szkodliwości społecznej z działalnością Jarosława Kaczyńskiego. Prezes Kaczyński jest jak czad, jak zakrzepica, jak ninja - cichy zabójca. Powoli, ale ze skutecznością podziwu godną, psuje obraz Polski w świecie. Palikot ma w większości podnoszonych kwestii rację. Można debatować i polemizować z formą, ale to dzięki niej jego postulaty zyskały taki, a nie inny, szeroki wydźwięk. Można być szlachetnym posłem czy senatorem (seksizm niezamierzony), ale bez wyrazistości się nim pozostanie - tylko, a może aż. Żeby była jasność - popieram.<br /><br />Zacząłem z początkiem września szkolenie kontrolerskie na pozycji Ground/Ziemia na warszawskim Okęciu. Inna bajka w stosunku do pilotażu. Dwie godziny przed radarkiem dają dużo więcej frajdy niż dwie godziny lotu. Lot trzeba zaplanować, zrobić briefing, rozłożyć się ze sprzętem, i tak to się ciągnie w nieskończoność. Kontrola to co innego - odpalam program i już. W każdym razie, przydzielono mi instruktora/mentora, który pilnuje, żebym nie narozrabiał zanadto. Mieliśmy dwie sesje po dwie godziny (20-22 naszego czasu), dzisiaj miała być kolejna i... klops. XPek odmówił posłuszeństwa. Szlag to, badziewie, podmiot diabelski, giń w czeluściach piekielnych okropna maszyno! Miałem z tym komputerem problemy już z tydzień temu, z Vistą. Powrót do starszych sterowników karty graficznej pomógł. No a teraz to. Włączam komputer, czekam na połączenie, włączam skrzynkę - <em class='bbc'>You've got mail!</em> Nie, żarty na bok. Włączam komputer, strzałeczką wybieram XP, obserwuję paseczek postępu na <em class='bbc'>boot screen</em>, witam się z oknem <em class='bbc'>Zapraszamy</em> i dalej jest już coraz gorzej. Avast raportuje błąd dwóch powłok (skaner poczty i skaner web), na ikonkę sieci czekam z pięć minut i ogólnie komputer jest <em class='bbc'>unresponsive</em>. Niczym jakiś newbie-pilot. Mogę bez problemu włączyć <em class='bbc'>Mój komputer</em>, ale <em class='bbc'>Menedżer zadań</em> przerasta możliwości tej maszyny. Pomyśleć, że jeszcze w południe wszystko było sprawne. Pot mnie zimny oblewa na myśl o formacie. <br /><br />Bądźcie w pogotowiu, informacje na bieżąco zapewnione.<br /><br />UPDATE: Ha! Potwór jeden, poskromiony. Dokończenie zatrzymanej w połowie defragmentacji i jedna nocka spokoju chyba przywróciły go do porządku.]]></description>
		<pubDate>Sat, 02 Oct 2010 19:05:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-215-palikot-i-jak-to-windows-poslusznstwa-odmowil/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak to FDX204 do Toronto się zgłaszał</title>
		<link>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-203-jak-to-fdx204-do-toronto-sie-zglaszal/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[Dostałem ostatnio maila od szefa szkolenia polskiego vACC odnośnie mojej chętki na uprawnienia kontrolerskie. Prawdę powiedziawszy miałem nadzieję, że mój mail wysłany gdzieś w marcu zapodział się w meandrach serwerów Google'a, no ale tak się widocznie nie stało. Powiedziało się "a", to trzeba powiedzieć i "b". <br /><br />Ja jestem człowiekiem nieśmiałym, a taki kontroler dużo się do ludzi odzywa. Walczyłem ze sobą z rok, żeby przemóc się i wypowiedzieć te kilka słów na częstotliwości (do tej pory korzystałem z komunikacji tekstowej). Stało się tydzień temu... O tak, cóż za pamiętna chwila triumfu. Leciałem akurat z Paryża do Austin w ramach jakiegoś tam eventu i trafiłem akurat na zalogowanego kontrolera nad Kanadą. No i przyszła prywatna wiadomość, żebym się skontaktował. Ja w lekkim oszołomieniu nastawiam cyferki na radiu i nasłuchuję magicznego sygnału wejścia na kanał. Nadszedł on szybko. Nie zostało już nic, prócz wciśnięcia przycisku nadawania. Sięgam do tego Taba, wciskam i mówię: <em class='bbc'>"Toronto Center, FedEx two zero four, with you at flight level three siz zero, inbound ULAMO"</em>. O matko, co to będzie! Nasłuchuję odpowiedzi. <em class='bbc'>"FedEx two zero four, Toronto Center, squawk zero five one three"</em>. Uff... No to mnie słychać. <br />Dalej poszło gładko. Jeszcze krótkie uprzejmości, potem pożegnanie i tak zakończyło się władztwo Toronto Center nad FedEksem 204. Fajnie było.<br /><br />Nie miałem przez ostatni miesiąc styczności z internetem (nie licząc krótkiego epizodu) i niestety nie miałem przyjemności komentować na bieżąco wypowiedzi - za przeproszeniem - polityków Prawa i Sprawiedliwości. Korzystając zatem z okazji, mam jedną myśl przewodnią, którą przekażę teraz - za przeproszeniem - politykom Prawa i Sprawiedliwości: Walcie się.]]></description>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 10:18:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-203-jak-to-fdx204-do-toronto-sie-zglaszal/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Krótki komentarz postdebatowy</title>
		<link>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-190-krotki-komentarz-postdebatowy/</link>
		<category></category>
		<description>Zakończyła się przed momentem prezydencka debata w Telewizji Polskiej. Myślę, że z lekką przewagą wskazać należy Komorowskiego jako zwycięzcę. Platformie udało się pokazać, szczególnie w końcówce, że Komorowski z pewnością nie jest kandydatem bezbarwnym, bez własnej wizji prezydentury; pokazał pazur i dowiódł, że nie tylko rosół z rodziną w niedzielę, ale realna, mocna kadencja jest w jego zasięgu. Wyciągnąwszy ten papier na końcu sprawił, że Kaczyński delikatnie stracił kontrolę nad sytuacją i opanowaniem, ale to już niestety widoczne było przy napisach końcowych. Na pewno kokieteria odeszła z pierwszego planu. To zrozumiałe, bo do drugiej tury coraz bliżej, emocje coraz większe, presja coraz bardziej odczuwalna i takich starć - zauważalnie ostrych, choć z precyzją wyreżyserowanych - będzie więcej. Kaczyński nie pokazał niczego nowego. Kiełbacha wyborcza, ot co. Prawdą jest, że wysłał polskich żołnierzy za klepnięcie po plecach, bo nie widzę szczególnego polepszenia stosunków na linii RP-USA, ani większego zysku dla naszego kraju. Prestiż, jakkolwiek ważny, nie jest satysfakcjonujący na dłuższą metę. Wyczekuję następnej debaty.</description>
		<pubDate>Sun, 27 Jun 2010 19:09:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-190-krotki-komentarz-postdebatowy/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>O sondażach i ATRze</title>
		<link>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-189-o-sondazach-i-atrze/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[ATR-ek ustabilizowany na wysokości i prędkości, więc mam chwilę czasu na przyjemności <img src='http://www.paranormalne.pl/public/style_emoticons/default/smile2.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' />. Dawno nie zaglądałem na bloga i trzeba nadrobić zaległości. <br /><br />Kampania w toku, druga tura przed nami. Mój kandydat odpadł, a z sondażowych wyników (o zgrozo!) miał gorszy wynik nawet od Leppera. Jestem całkowicie przeciw durnym sondażom! Mącą w głowach rządzącym, bo presja, żeby wynik utrzymywać w bezpiecznych granicach; mącą w głowach wyborcom, bo po co głosować na jakiegoś marudera z końca sondażowej stawki, skoro i tak nie ma szans na przyzwoity wynik. Oto zło MillwardBrowna. Co do samych kandydatów - wybór chyba oczywisty. Między młotem a kowadłem się wyborcy znaleźli, ale znając ogólny stan polskiego zainteresowania polityką, pewnie nawet nie są tego świadomi. Rodzi się w takiej sytuacji niebezpieczeństwo wciśnięcia bubla, albo czegoś gorszego, a tu droga otwarta do fanatyzmu (<em class='bbc'>vide</em> Korwin-Mikke).<br /><br />Mam ostatnio drobne kłopoty ze sprzętem. Tydzień temu walczyłem z routerem o dostęp do jednej jedynej strony, teraz za to, po defragmentacji, dysk (prawdopodobnie dysk) zaczął wydawać z siebie dziwne odgłosy. O dziwo pomaga małe pierdyknięcie w obudowę (z pięści), ale obawiam się, że to coraz mniej skuteczna metoda, a ponadto prowizoryczna. Coś czuję, że będę musiał wyciągnąć ten złom z szafki i rozłożyć, czyniąc tym samym mały rekonesans wewnętrzny. Niepokojące.<br /><br />Od poniedziałku mam szalony maraton latania dla FedEksu. Chcę przed wyjazdem na (zasłużony skądinąd) wypoczynek awansować na pierwszego oficera (albo lepiej). Dlatego dzień w dzień przynajmniej raz latam tym paskudnym, absolutnie drętwym i niejakim badziewiem, jakim jest ATR 72-500. Tak okropnie nudna maszyna, że już stanie na jednej nodze w zatłoczonym autobusie jest ciekawsze i bardziej porywające (również dosłownie). Jako FO mam drogę otwartą do latania - przepraszam, muszę znów walnąć komputer, momencik - MD-11, szczególnie na nowych trasach (kierunki azjatyckie, Kanada, Alaska, Stany). Na tym bąku małym od dwóch miesięcy latam tylko z Paryża do Nicei i z powrotem (!). W dziesięć dni muszę wykonać trzynaście lotów (jeden to dwie godzinki wyjęte z życia; w środę leciałem trzy razy). Na dzień dzisiejszy zostało pięć. Do środy muszę to skończyć, a jestem półżywy. Zaniedbałem przez to trochę LOT.<br /><br />Nauczyłem się też reklamy IKEA (<em class='bbc'>Na brzeżku wersalki ostrożnie przysiadłszy...</em>), to tak z nudów.]]></description>
		<pubDate>Sun, 27 Jun 2010 09:47:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.paranormalne.pl/blog/5/entry-189-o-sondazach-i-atrze/</guid>
	</item>
</channel>
</rss>