Skocz do zawartości




Zdjęcie

Emilcin 1978 r. - prawda czy fikcja ?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
73 odpowiedzi w tym temacie

#61

Daniel.
  • Postów: 3252
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

sciema i juz dawno o tym wiadomo :)

 

http://pl.wikipedia....iego_.282013.29

Rozumiem, że chodzi Ci, że ten felieton to ściema? Bo chyba nie mówisz o Emilcinie, że to ściema opierając się na tych dyrdymałach tego Rdułtowskiego?


  • 0



#62 Gość_Veckas

Gość_Veckas
  • Tematów: 0

Napisano

cała ta historia z ufo została zmyślona


  • 0

#63

Dager
  • Postów: 3049
  • Tematów: 63
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Główne postacie emilcińskiego zdarzenia nie żyją, więc można sobie fantazjować do woli. Spróbuj Veckas własnymi słowami uzasadnić swą hipotezę, bez posługiwania się cytatami z Rdułtowskiego.


  • 0



#64 Gość_Veckas

Gość_Veckas
  • Tematów: 0

Napisano

Adaś Popiołek drugi świadek ktorym manipulowal Blania zyje, na początku mowil ze widział zielona postac i pojazd, 20 lat pozniej juz nic nie widzial, przyznal ze to wszystko sprawka ufologów. To Wawrzonek wszystko zmyslil jego fumfel, z resztą 7 lat później w 1985 roku  dopuścił się kolejnej mistyfikacji ufologicznej. Wysłał do redakcji „Kuriera Polskiego” sfałszowany przez siebie list. Podawał się w nim za mieszkankę Lublina, Elżbietę Obłońską, i informował o rzekomej śmierci Jana Wolskiego oraz pojawianiu się w Emilcinie jego ducha


Użytkownik Veckas edytował ten post 11.05.2015 - 17:06

  • 1

#65

Dager
  • Postów: 3049
  • Tematów: 63
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Młodsza siostra Adama Popiołka też żyje i równiez niczego nie pamięta, bo pamięć o takich szczegółach z odległych lat dzieciństwa zwykle zaciera czas. Witold Wawrzonek w kwestii tego, co mu do mikrofonu opowiedział Jan Wolski, był tylko obserwatorem relacji. Można mu zarzucać brak profesjonalizmu podczas przesłuchania Wolskiego, natomiast twierdzenie, że on to "wszystko zmyślił", jest nonsensem.

Zyje również świadek z Dąbrowy Kuśmieńskiej, który rozmwaiał z Janem Wolskim następnego dnia po zdarzeniu (11 maja), który zauważył, że Wolski był wyraźnie poruszony i obawiał się, że to co mu sie przydarzylo, mogło się źle dla niego skończyć.

Nie wiemy jeszcze jednego. Cotak naprawdę wiedzieli i myśleli (i myślą) inni mieszjańcy emilcińskiej społeczności i okolic. To jest wiedza, o której nie chcieli i nie chcą mówić obcym.


  • 1



#66 Gość_Veckas

Gość_Veckas
  • Tematów: 0

Napisano

Młodsza siostra Adama Popiołka też żyje i równiez niczego nie pamięta, bo pamięć o takich szczegółach z odległych lat dzieciństwa zwykle zaciera czas.

 

Nie rozumiem jak mozna widziec 'ufo' i z biegiem lat to zapomniec? ..,, to dla Ciebie szczegol? Ja Ci powiem tak, jedź do świadków, zrób rozeznanie, przeprowadz wywiady i wtedy głoś swoje kazanie, dla mnie nie jesteś wiarygodnym źrodlem informacji o tej sprawie, wiec nie ma sensu Cie sluchac.


  • 1

#67

Dager
  • Postów: 3049
  • Tematów: 63
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Dla mnie najbardziej wiarygodnym źródłem informacji o emilcińskim zdarzeniu był Jan Wolski, z którym miałem sposobność rozmawiać w 1985r. Drugim w kolejności jest Zbigniew Blania, którego opracowanie pt. "Zdarzenie w Emilcinie" wysoko sobie cenię.

 

W poście #62 dałeś przykład "głębokiej znajomości tematu", zatem czytanie tych "rewelacji" to strata czasu..


  • 1



#68 Gość_Veckas

Gość_Veckas
  • Tematów: 0

Napisano

Jesteś naiwną osobą, dobra ściema nie jest zła. Naukowiec opiera się na faktach i dowodach, historyjka starszego człowieka nie jest żadnym dowodem, w dodatku tam nic nie trzyma się kupy, z resztą jak można kogoś powaznie traktować skoro juz nie raz udowodniono im fałszerstwo, mówię o tych ufologach, to jest po prostu łatwa droga do rozgłosu i sławy, nie mając zadnych dowodów o UFO sami je wymyslili.


  • 0

#69

Nick
  • Postów: 1019
  • Tematów: 421
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Choć sprawa rzekomego lądowania UFO w podlubelskim Emilcinie wydawała się już całkowicie wyjaśniona, choćby pobieżna analiza faktów rodzi pewne wątpliwości.

 

[...] Sprawa wydawała się wyjaśniona [przez Bartosza Rdułtowskiego - przyp. Nick], aczkolwiek hipoteza o zahipnotyzowaniu Jana Wolskiego przez człowieka, który na co dzień zajmował się naprawą telewizorów, to było coś z pogranicza najbardziej szalonych teorii z potworem z Loch Ness na czele.

Kluczowym dowodem w sprawie miała być wizyta Witolda Wawrzonka w Emilcinie przed 10 maja 1978 roku i jego znajomość z synem Wolskiego, Józefem. Jeśli to byłaby prawda, praktycznie zamykałoby to sprawę. Tyle że owa relacja pochodzi jedynie w formie słownej od żony Wawrzonka, która nie interesując się tematem, nie mogła wiedzieć, czy mąż kilkadziesiąt lat temu był w Emilcinie w maju czy w kwietniu. Poza tym syn Wawrzonka zaprzecza tym doniesieniom.

 

W całej sprawie Rdułtowski nie zrozumiał kilku oczywistych rzeczy. Po co Witold Wawrzonek wezwał Zbigniewa Blanię-Bolnara, skoro mógł sam rozpracować ten przypadek i stać się sławny? Każdy kto tak pyta, nie rozumie chyba jak działały media 40 lat temu. Bez znajomości, dostępu do tuby, nie miałby szans w ogóle kogokolwiek zainteresować sprawą. Milicja obywatelska wezwana na miejsce akcji bodaj dzień po zdarzeniu wyśmiała wszystkich, wsiadła do dużego fiata i odjechała z emilcińskich błot. Dla Wawrzonka tak czy owak wezwanie Blani, a był to jego jedyny kontakt z wielkim światem, było jedyną szansą na zaistnienie i próbę zdziałania czegokolwiek. A że Łodzianin potem brutalnie przejął sprawę, nie jest rzeczą niezwyczajną i tajemniczą – tak się dzieje w setkach różnych sytuacji, gdy ludzie silniejsi zawłaszczają sobie różne dobra i korzyści.

 

Największą jednak dziurą w rozumowaniu Rdułtowskiego jest sugestia, że Witold Wawrzonek zahipnotyzował Jana Wolskiego. Po pierwsze, musiałby zahipnotyzować również innych mieszkańców Emilcina, widocznych choćby w pierwszym filmiku, do którego link zamieszczamy. Po drugie, hipnoza musiałaby się utrzymywać przez długie lata, a przecież nawet u tak prostego człowieka jak Wolski w pewnym momencie wystąpiłaby reakcja zamknięcia się. Tymczasem zarówno on, jak i sam Wawrzonek, a nawet Blania, co widać w zamieszczonych poniżej filmach, wiele lat potem nie zmieniali swojej wersji zdarzeń. Nie zmieniał jej również dwudziestokilkuletni już wówczas Adam Popiołek, drugi bezpośredni świadek rzekomego zdarzenia.

 

Bardzo ciekawy jest [...] link, gdyż jest to bodaj jedyny film ukazujący tak zwany „diabelski kamień”. Opowiada o nim sam Wolski. Historia tego obiektu jest w Emilcinie wciąż żywa. Artefakt znajduje się podobnież obecnie w podwarszawskich Oborach, zatopiony w stawie na terenie lokalnych zakładów (na zdjęciu). Wspomniany film jest jedynym faktycznym dowodem, że taki kamień istniał.

 

źródło:http://www.tunguska....ie-watpliwosci/

 


  • 1



#70

Gorti
  • Postów: 100
  • Tematów: 42
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Nick - te rzekome 'sceptyczne' wyjaśnienie incydentu z Emilcina jest bardziej nieprawdopodobne niż incydent sam w sobie. Czytałem kiedyś wywiad z osobą, która je zaproponowała i na dzień dobry można było przeczytać m.in. że jego zdaniem fenomen UFO rozpoczął się po II WŚ, a nigdy wcześniej nie było żadnych obserwacji. Na pewno wokół Emilcina narosło sporo dopowiedzień, jednak sam rdzeń historii oraz sposób w jaki opowiadał o niej pan Wolski sprawiają, że nie należy z góry skreślać tego jako możliwego bliskiego spotkania trzeciego stopnia.


  • 0

#71 Gość_Aplikator

Gość_Aplikator
  • Tematów: 0

Napisano

Poważnie wierzycie w tą opowieść?


  • 0

#72

Dager
  • Postów: 3049
  • Tematów: 63
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Bardzo ciekawie opracowana animacja Michała Kazimierczuka, ukazująca spotkanie Jana Wolskiego z czterema istotami - sedno incydentu emilcińskiego. Polecam.

 

 

Źródło:  http://emilcin.com/a...-emilcinie.html


  • 1



#73

Taper
  • Postów: 293
  • Tematów: 44
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Pan Bartosz Rdułtowski wyjaśnił zagadkę zagadką. No, to teraz mamy dwie :))
  • 0

#74

Color Coelestinus
  • Postów: 306
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Z dyskusji na forum podlinkowanej przez Dagera i z wypowiedzi Adama Wawrzonka (syna Witolda) wynika, że Bartosz Rdułtowski opierał się min. na wywiadzie przeprowadzonym z żoną Widolda Wwrzonka. problem w tym, że podobno wywiad ten nie był autoryzowany.

 

Był autoryzowany (Cyt. Rdułtowski blog):

 

W kwestii wiarygodności Pana Adama Wawrzonka uważam dokładnie to samo. Pan Adam miał w 1978 roku 5 lat (z tego co pamiętam, jest moim rówieśnikiem). Osobiście za znacznie bardziej wiarygodne uważam relacje jego Matki (wówczas dorosłej kobiety). Poza tym, były one składane nie z chęci odegrania się, jak ma to miejsce teraz z rewelacjami Pana Adama. Mało tego, Pani Helena po naszej rozmowie telefonicznej otrzymała ode mnie pocztą wywiad do autoryzacji. Miała więc czas spokojnie się z nim zapoznać i nanieść ewentualne poprawki. Wywiad autoryzowała. Jednym słowem ponownie potwierdziła to, co powiedziała mi przez telefon – że Witold Wawrzonek znał przed incydentem w Emilcinie syna Jana Wolskiego i jeździł do Emilcina na rowerze. Pan Adam już w trakcie naszych rozmów w pierwszej połowie 2013 roku wydał mi się wyjątkowo przeczulony na punkcie swojego ojca – Witolda Wawrzonka. W trakcie jednej z rozmów wręcz zabronił mi pisać w książce, że jego Ojciec został zahipnotyzowany przez Stefańskiego przy udziale Blani, bo, jak stwierdził, to był ogromny dyshonor dla jego Ojca. Pan Adam bardzo się zdenerwował, że ja o tym fakcie wiem.

 

A tutaj dokładny zapis rozmowy Rdułtowskiego z panią Wawrzonek nt. znajomości Wawrzonka z Wolskimi sprzed incydentu z Ufo (wraz z komentarzem usera Van, paranormalne.eu)

 

strona 573

Helena Wawrzonek: Pamiętam dobrze ten dzień. Pojechał do Emilcina na rowerze (...)

Rdułtowski: To był ten pierwszy raz, kiedy pojechał do Emilcina, gdy dowiedział się o tym zdarzeniu?

Helena Wawrzonek: Tak

 

Czyli to nie Wawrzonkowa sama z siebie zeznała, że pierwszy raz w zyciu pojechał do Emilcina, tylko Rdułtowski zadał pytanie, które można było zrozumieć dwojako: albo że to tego dnia pojechał pierwszy raz do Emilcina, albo że tego dnia pierwszy raz pojechał do Emilcina po tym zdarzeniu, choć w domyśle przed zdarzeniem też tam bywał. Nie wiadomo jak Wawrzonkowa zrozumiała pytanie wiec Rdułtowski dopytuje ją:

 

strona 574

Rdułtowski: On go znał wczesniej (w domysle Jana Wolskiego a nie jego syna)?

Helena Wawrzonek: Chyba tak. On Wolskiego bardzo lubił.

Rdułtowski: Ale czy Witek znał Wolskiego przed Emilcinem?

Helena Wawrzonek: Wydaje mi się że znał.

 

Pytania Rdułtowskiego dotyczyły Jana Wolskiego a nie jego syna. Czy pani Wawrzonek też je tak zrozumiała? Chyba tak, bo potem padają cytowane już przezemnie słowa:

 

strona 575:

Rdułtowski: On znał syna Wolskiego?

Helena Wawrzonek: Znał dobrze. Oni byli zaprzyjaźnieni ze sobą

Rdułtowski: Jeszcze przed Emilcinem?

Helena Wawrzonek: Tak. To był kolega Witka.

 

i dalej

Rdułtowski: Bo Witek raczej się nie przyznawał nikomu, że znał przezd Emilcinem syna Wolskiego.

Helena Wawrzonek: Tak. On na ten temat nic nikomu nie mówił. Nawet panu Blani.

Rdułtowski: Ale fakty sa takie, że się znali - tak?

Helena Wawrzonek: Tak było!

 

strona 576:

Rdułtowski: A często jeździł? Przed Emilcinem?

Helena Wawrzonek: Nie. Tak bardzo często nie jeździł. Ale jeździł.

 

Czyli zeznania nie są tak wieloznaczne jak podajesz. Wawrzonkowa mówi, że jej mąż chyba znał starego Wolskiego przezd Emilcinem a potem, że jego syna to na pewno znał wcześniej.

 

I jeszcze taka wypowiedź (K. Drozd - współtowarzysz Wawrzonka w spotkaniach z Wolskim, blog Rdułtowskiego)

 

"Po trzecie – co wynika ze stwierdzenia, że nikt podejrzany nie kontaktował się ani z Janem Wolskim, ani z jego rodziną? W jaki sposób można stwierdzić, że nikt się nie kontaktował? Zabudowania Wolskich położone są na skraju Emilcina i ktokolwiek ich odwiedzał nie musiał paradować przez całą wieś, żeby wszyscy mogli go obejrzeć. Podjechanie autobusem PKS lub tzw. „okazją” na skrzyżowanie drogi Chodel-Opole z Emilcinem nie stanowiło chyba problemu. Pozostawało przejście około 100 metrów, na przestrzeni których albo się kogoś z mieszkańców spotkało, albo nie. Jeżeli ktoś (dajmy na to, Wawrzonek) przyjeżdżał rowerem, sprawa była jeszcze prostsza. Pomiędzy drogą Chodel – Opole a mieszkaniem Wolskiego są jedynie dwa obejścia i śmiem sądzić, że wizyty w zabudowaniach Wolskich wcale nie musiały być dostrzeżone przez mieszkańców wsi. Jeśli Witek Wawrzonek przybywał na rowerze z drugiej strony wsi (od Poniatowej), to jego przejazd mógł być zauważony, ale niekoniecznie musiano widzieć, że zaglądał do Wolskich".

 


  • 1


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u