Skocz do zawartości




Zdjęcie

Syntetyczny alkohol, który nie powoduje kaca może trafić do sklepów już za 5 lat


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
12 odpowiedzi w tym temacie

#1

Nick.
  • Postów: 1320
  • Tematów: 609
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

alkohol.jpg

Foto: domena publiczna

 

Kac może wkrótce stać się przeszłością. Alcarelle, bo taką nazwę nosi substytut alkoholu, jest dziełem profesora Davida Nutta z Imperial College London. Nie powoduje on suchości w ustach czy nudności zachowując przy tym te bardziej pożądane efekty jego spożywania. Do tego na drugi dzień nie ma po nim śladu. Nie można go też przedawkować.

 

Bezkacowy alkohol pobudza te rejony mózgu, które odpowiadają za dobry nastrój. Nie wpływa za to na obszary związane z huśtawką nastrojów czy uzależnieniem. Został też tak zaprojektowany, by łatwo dało się go usunąć z organizmu.

 

Historia Alcarelle zaczyna się w 1983 roku, kiedy to Nutt, jeszcze jako student, pracował nad uzyskaniem antidotum na działanie alkoholu. Był pierwszym, który udowodnił, że alkohol wpływa na mózg poprzez stymulowanie receptorów GABA, a tym samym spowalnia neurony. Receptory GABA pełniących ważną rolę w funkcjonowaniu układu nerwowego.

 

W badaniach na gryzoniach uczony podawał im alkohol oraz substancję chemiczną, która blokuje receptory GABA. W ten sposób był w stanie otrzeźwić pijane szczury. Jednak jak sam przyznał w rozmowie z „The Guardian”, opracowane przez niego antidotum było zbyt niebezpieczne dla ludzi. Jego przypadkowe lub celowe spożycie będąc trzeźwym powodowało napady padaczkowe. Jednak te badania uświadomiły Nutta, że stymulowanie receptorów GABA jest drogą do opracowanie alkoholu, który nie będzie powodował skutków ubocznych.

 

Nutt znany jest ze sowich dość kontrowersyjnych poglądów. Wpływem alkoholu na zdrowie człowieka zajmuje się niemal całą swoją karierę naukową. Jego publicznie wygłaszane poglądy, że alkohol jest groźniejszy dla społeczeństwa niż heroina czy kokaina wywołały burzę w Wielkiej Brytanii. W jego niektórych felietonach można było przeczytać, że spożycie ecstasy jest bezpieczniejsze od jazdy konnej. Pisał, że w przypadku narkotyku występuje jedno niepożądane działanie na każde 10 tys. przypadków. Jeśli chodzi o jazdę konną, jedno niepożądanie działanie występuje na każde 350 przypadków. Zresztą wielokrotnie wypowiadał się na temat wyolbrzymiania negatywnych efektów niektórych narkotyków za co został usunięty z Komisji Doradczej ds. Nadużywania Narkotyków działające przy brytyjski rządzie.

 

- Przemysł wie, że alkohol jest substancją toksyczną. Gdyby został odkryty dzisiaj, byłby nielegalny jako środek spożywczy. Bezpiecznym limitem alkoholu, jeśli stosujesz kryteria standardów żywnościowych, byłby jeden kieliszek wina rocznie – powiedział w wywiadzie dla „The Guardian”. Ale nie znaczy to, że sam jest przeciwnikiem alkoholu. Wraz ze swoją córką jest współwłaścicielem jednej z londyńskich winiarni.

 

- Przez większość mojego życia zawodowego leczyłem ludzi, dla których alkohol jest problemem. Wiele moich profesjonalnych badań tego dotyczy, ale sam nie jestem przeciwnikiem alkoholu, choć byłoby miło mieć alternatywę – przyznał Nutt.

 

Przez lata badań Nutt odkrył, że w różnych częściach mózgu występuje 15 podtypów receptorów GABA. Alkohol wiąże się ze wszystkimi, ale niektóre z nich wywołują stan rauszu, a inne odpowiadają za negatywne skutki spożywania alkoholu. Można opracować taki alkohol, który będzie rozróżniał receptory i działał tak, jak chce tego projektant. Można zmodyfikować sposób, w jaki cząsteczka wiąże się z receptorem, aby wywołać różne efekty, chociażby stworzyć drink biznesowy, który nie pozbawia zdolności logicznego myślenia nawet po kilku szklankach albo drink imprezowy na tzw. reset, po którym nie będzie kaca.

 

- Wiemy, gdzie w mózgu alkohol wywołuje „dobre” i „złe” efekty oraz jakie receptory w tym pośredniczą. To m.in. receptory GABA, kwasy glutaminowe i inne, takie jak serotonina i dopamina. Skutki alkoholu są skomplikowane, ale możemy kierować go na te części mózgu, które chcemy – wyjaśnił Nutt.

 

Nutt wraz z partnerem biznesowym Davidem Orrenem pozyskał od inwestorów 20 milionów funtów, by wprowadzić Alcarelle na rynek. Istnieje jednak kilka drobnych problemów z produktem w jego obecnej formie, które wymagają dopracowania. Chodzi m.in. o kwestie bezpieczeństwa. Do tej pory tylko Nutt i jego zespół testowali Alcarelle. Jego smak także pozostawia wiele do życzenia.

 

Zespół opracował jednak pięcioletni plan, który ma pozwolić pokonać problemy i wprowadzić Alcarelle po tym czasie na rynek. Przede wszystkim Nutt zamierza wprowadzić Alcarelle na rynek jako dodatek do żywności, czyli będą tu obowiązywać inne przepisy, co pozwoli ominąć długotrwałe i kosztowne badania kliniczne.

źródło


  • 6



#2

Wszystko.
  • Postów: 8959
  • Tematów: 70
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jeżeli dopiero on sam i ludzie z jego ekipy naukowej testowali ten nowy alkohol to trochę za mało żeby stwierdzić czy rzeczywiście nie powoduje on skutków ubocznych następnego dnia. Jemu zależy żeby wprowadzić swój produkt na rynek więc będzie go zachwalał. Potrzeba testów na większej licznie ochotników.



#3

Tiga.
  • Postów: 134
  • Tematów: 4
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Moim zdaniem chyba jednak przydałyby się badania kliniczne. Ale to trwa, to fakt. Jak wszystko pójdzie dobrze, to pierwsze trunki na półkach sklepowych już za 10 lat :D
  • 0

#4

Panjuzek.
  • Postów: 1886
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

up@

 Badania kliniczne dotyczą jedynie leków, a nie żywności czy też suplementów diety. A co do tego wynalazku to wcale się nie zdziwię jak trafi do wora z dopalaczami. W końcu to substancja psycho-aktywna. A tradycyjny alkohol jak był, tak i będzie sprzedawany na masową skalę. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. PIniĄdze :) Wiecie że gdyby nie akcyza, to butelka denaturatu była by troszkę droższa niż butelka spirytusu spożywczego? Powodem jest dodatkowy składnik sprawiający że spirytus barwi się na niebiesko, i zaczyna śmierdzieć.  Porównajcie sobie ceny detaliczne tych produktów i będziecie wiedzieć dlaczego żaden kraj zachodni nie zakaże sprzedaży alkoholu, i będzie walczyć z każdą substancją która mogła by ten alkohol zastąpić. Choć by to było zwykłe zielsko. Taka jest smutna prawda. 


  • 0



#5

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4911
  • Tematów: 646
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 22
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jestem smakoszem whisky, ale nie jest to łagodny alkohol i kaczor po przedawkowaniu jest sakramencki, a i przedawkować łatwo. Od dłuższego czasu testuję wpływ alkoholu na mój organizm i mam nawet pewne osiągnięcia.

Otóż, odkryłem wódkę o nazwie Reyka, którą produkuje się w Islandii. Nie będę więc czekał na inne wynalazki, skoro alkohol niekacowy już istnieje. Niestety, nie do kupienia w Polsce (przynajmniej oficjalnymi kanałami) i dość drogi. W UK kosztuje tyle, ile dość dobra whisky single malt.

Więcej, na oficjalnej stronie producenta Reyka.

 

Jak to jest robione...

 

                              

 

 

 

Skál! ludki


  • 0



#6

Wszystko.
  • Postów: 8959
  • Tematów: 70
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Skąd wiesz że ta wódka kaca nie powoduje? Wygląda na normalną gorzałe tylko wytwarzana jest bardziej nietypowo niż inne.



#7

Zaciekawiony.
  • Postów: 7506
  • Tematów: 76
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Pytanie tylko co to konkretnie będzie, bo agoniści receptora GABA to często silnie działające leki lub narkotyki. Przykładem jest GHB, który w małych dawkach wywołuje efekt podobny do alkoholu, a przy większych utratę przytomności. To jeden ze składników "pigułki gwałtu".


  • 1



#8

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4911
  • Tematów: 646
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 22
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Skąd wiesz że ta wódka kaca nie powoduje? 

Bo ją pijam. Innej wódy nie piję (jak nie muszę, a czasem w lokalu nie mam wyjścia, bo whisky mają podłą - blendowaną). Póki co, mogę ją dostać w UK bez większych problemów, ale tylko w trzech sieciach.


  • 0



#9

Panjuzek.
  • Postów: 1886
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jeżeli chodzi o kaca, to nie jest kwestia alkoholu, tylko tego co pijemy razem z nim.Whisky, to w zasadzie alkohol po terminie :)  Kombinują ze słodami, tworzą ideologię  ale gdybyś zwykły spirytus z ziemniaków wlał do dębowej beki, i potrzymał tam kilka lat to rezultat będzie podobny. Smak tego podłego trunku zależy od tego w jakiej beczce się psuł. :)

 Abstrahując od myszanej. Nawet spirytus ratyfikowany to nigdy nie jest 100% alkoholu.  Nie mówiąc o winach czy piwach. Ta Reyka wygląda na starannie destylowaną. proces trwa 6h, aparatura jest dość wysoka, to wszystko sprawia że wszelkie syfy zostają w kadzi. Podczas destylacji wszystko ma znaczenie. Podstawową zasadą jest jak najniższa temperatura zacieru, i jak najwyższy punkt, w którym opary alkoholu rozpoczynają swoją drogę w dół. Alkohol sam w sobie nie powoduje kaca (pity rozsądnie, a nie do odciny) problem stanowią dodatki. A propo dodatków. Pewnie niewielu z was zwróciło na to uwagę, ale wszystkie kolorowe wudy nie mają składu na etykietach. Niby produkt spożywczy, a składu nie ma. ciekawe dla czego?

 

   @Staniq popróbuj Absyntu. Robi robotę. fajnie zamiata, i w smaku genialny. Do tego cała ta procedura nalewania, itd polecam. W UK do dostania w dużych Tesko. 0,5 kosztuje ponad dwie dychy, ale warto. Czasem można dostać w promocji ze specjalną łyżeczką do roztapiania cukru


  • 1



#10

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4911
  • Tematów: 646
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 22
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Popełniłem kiedyś taki artykuł o WHISKY i to co pijemy, to oczywiście kwestia gustu, tak jak w tym, co jemy. Kombinacja ze słodami ma taki sam cel, jak tworzenie wódek z innych zbóż niż żyto, czy zaciery ziemniaczane lub owocowe. Cel jest zawsze ten sam - smak, który będzie odpowiadał pijącym.

W zasadzie, ja piję to, co mi odpowiada w smaku. Pijając whisky, tylko czasami sięgam po burbona, nie cierpię whisky blendowanej i tej, która jest rozlewana w Polsce. Ta ostatnia, to jest jakieś nieporozumienie. Pech chciał, że przywiozłem ze sobą butelczynę 12 letniej whisky. Plan był prosty, przyjeżdżam raz w roku, to się napiję z męskimi członkami rodziny, którzy jak ja lubią dobrze zleżałą whisky. Wypiliśmy tą, którą ja przywiozłem ze sobą i się okazało, że jest jeszcze jedna, kupiona przez kuzynostwo. Całości dopełniał fakt, że trunek był tej samej marki i wieku. Pierwsza butelka smakowała wybornie, więc z entuzjazmem zabraliśmy się do drugiej i .... 

Nasze rozczarowanie było wielkie, gdyż zawartość odbiegała od wzoru na tyle, że krzywiliśmy się przy każdym łyku. Nie była to jakaś podróba, tylko po prostu mieszanka markowej whisky i jakimś blendowanym... czymś.

Na terenie Zjednoczonego Królestwa można sprzedawać whisky tylko taką, która ma co najmniej 7 lat, ale na terenie innych krajów już nie, więc prawdopodobnie takie coś żeśmy pili w drugiej turze.

Co do Absyntu...  wolę tequilę. To właśnie kwestia gustu.


  • 1



#11

Panjuzek.
  • Postów: 1886
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Co do Absyntu...  wolę tequilę. To właśnie kwestia gustu.

 Pisałem o absyncie, ze względu na zawartość piołunu, Wprawdzie jest go niewiele, ale faza po absyncie jest trochę inna.  No i te 55% w zielonym i 80% w czarnym robi robotę :) A teqila? no cóż bimrucha której nie da się pić normalnie, bo pięty marszczy :). Wiem że kwestia gustu, ale absynt mimo swojej mocy jest smaczny sam w sobie. Nie trzeba go popijać ani zagryzać, choć pełnie smaku daje topiony cukier oczywiście :)

 

 

Może przybliżę troszkę ten trunek bo jest on mało znany.

 

 

Apsinthion jest trunkiem ziołowym. To niezwykła, owiana legendami, tajemna mieszanina alkoholowych wyciągów z anyżu, kopru włoskiego, melisy cytrynowej i wermutu.

Jego zieleń pochodzi z chlorofilu, barwnika znajdującego się w tkankach roślin. W zimnej wodzie pod wpływem procesów chemicznych uwalniane są oleje roślinne. Powstaje w ten sposób mętny roztwór o konsystencji mleka, podobny do ouzo, rakii czy chociażby pernoda. W związku z barwą i ze względu na jego działanie Apsinthion nazywano niekiedy Zieloną Wróżką. To oddziaływanie Apsinthion zawdzięcza przede wszystkim dwóm substancjom: są to alkohol i thujon.

Nazwa pochodzi z greckich słów "nie do picia"! Pitagoras zalecał picie wywaru podobnego do Absyntu, aby pomóc kobietom podczas porodu. Hipokrates zapisywal go na reumatyzm, anemie, bóle menstruacyjne. Namiętnie pijali go Picasso, Gauguin, Van Gogh, Baudelaire, Rimbaud, Wilde, Hemingway. W złotej epoce fin de siecle Apsinthion nieodłącznie kojarzył się z bohemą. Paul Verlaine zamiast "dzień dobry" mówił podobno "piję go z cukrem" - aż tak bardzo spożywanie Ansyntu było dla niego oczywistością. Oscar Wilde mówiąc o Absyncie, stwierdzał "ludzi nie powinno gorszyć to, że poeci są pijakami, tylko to, że nie wszyscy pijacy są poetami".

Przez lata sprzedaż i spożycie Absyntu były zakazane i groziły karą więzienia.

http://www.apsinthion.com.pl/

 

 A i o ile nie pomiesz się go z innymi alkocholami i papierochami, to kaca nie ma. Nawet po blackaucie. Testowałem :)


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 04.04.2019 - 20:29

  • 2



#12

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4911
  • Tematów: 646
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 22
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Dzisiejszy Absynt ma tylko trochę wspólnego z oryginałem. Dlaczego piszę "z oryginałem"? Już wyjaśniam.

 

Absynt, ten który jest dalej zakazany różnił się znacząco od tego, który można dzisiaj kupić. Dzisiejszy Absynt zawiera poniżej 10mg tujonu i śladowe ilości tujolu. 

W olejku eterycznym piołunu odkryto związki, które odpowiadają m.in. za halucynogenne właściwości trunku: tujon i tujol. Ich nadmiar może prowadzić do zatruć, zawrotów głowy, a w ciężkich przypadkach nawet porażenia układu nerwowego. Absynt trafił na "czarną listę". Pierwszym krajem, który zakazał sprzedaży tego alkoholu było Wolne Państwo Konga. W 1907 r. podobnie postąpiła ojczyzna "zielonej wróżki" - Szwajcaria, wprowadzając nawet odpowiednie zapisy do konstytucji. Do lat 20. zakaz obejmował większość krajów Europy oraz Stany Zjednoczone. Przez kilka dekad absynt można było wytwarzać tylko w małych destylarniach w Czechach, ale jego popularność drastycznie spadła. Z czasem okazało się, że trunek jednak nie zasługuje na tak złą sławę.

 

Naukowcy doszli bowiem do wniosku, że jego działanie, opisywane przez poetów czy pisarzy, było spowodowane bardziej problemami alkoholowymi artystów niż unikalnymi właściwościami "zielonej wróżki". Okazało się również, że stężenie tujonu w dawnym absyncie nie było znacząco wyższe niż w produktach dostępnych we współczesnych sklepach. Obecnie Unia Europejska dopuszcza sprzedaż absyntu, ale pod warunkiem nieprzekroczenia maksymalnego poziomu tujonu. Producenci trunku stosują dziś rozmaite technologie, ale jego bazą wciąż pozostaje piołun, anyż i koper włoski. Niekiedy w składzie alkoholu możemy znaleźć także hyzop, melisę lekarską, korzeń dzięgielu, liście tataraku, kolendrę czy jałowiec.

 

Piołun powoduje, że absynt jest bardzo gorzkim alkoholem. Jego spożywanie wymagało odpowiedniego rytuału. Według klasycznej francuskiej metody na szklance z 20-30 ml trunku należało położyć łyżeczkę z kostką cukru i polewać ją lodowatą wodą, aż się rozpuści i w postaci syropu ścieknie do wnętrza naczynia. Wtedy dolewano resztę wody - powinno być jej minimum trzy razy więcej niż absyntu.

 

Bardziej intrygujący jest rytuał ognia, który wbrew pozorom nie ma zbyt długiej tradycji, a zdaniem znawców jest głównie wymysłem współczesnych filmowców i pisarzy tworzących legendę absyntu. Nad szklanką lub kieliszkiem z trunkiem miano trzymać łyżeczkę, na której kładziono kostkę cukru. Powoli przelewano przez nią 50 ml absyntu, a później podpalano cukier i czekano, aż się stopi. Gdy płomień zaczynał gasnąć, wlewano przez cukier 50 ml zimnej wody i czekano, aż syrop ścieknie do kieliszka. Później dolewano resztę wody - ważne były proporcje, musiało być jej minimum trzy razy więcej niż alkoholu.

 

Źródło: wp.pl


  • 3



#13

Panjuzek.
  • Postów: 1886
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Bardziej intrygujący jest rytuał ognia, który wbrew pozorom nie ma zbyt długiej tradycji, a zdaniem znawców jest głównie wymysłem współczesnych filmowców i pisarzy tworzących legendę absyntu. Nad szklanką lub kieliszkiem z trunkiem miano trzymać łyżeczkę, na której kładziono kostkę cukru. Powoli przelewano przez nią 50 ml absyntu, a później podpalano cukier i czekano, aż się stopi. Gdy płomień zaczynał gasnąć, wlewano przez cukier 50 ml zimnej wody i czekano, aż syrop ścieknie do kieliszka. Później dolewano resztę wody - ważne były proporcje, musiało być jej minimum trzy razy więcej niż alkoholu.

 Mam taką specjalną łyżeczkę, była w promocji w Tesco , dołączona do flaszki absyntu , na imprezach robi robotę. Jest celebracja i "efekty specjalne" .

 Co do smaku. Współcześnie absynt jest gotowy do spożycia, a to za sprawą anyżu i innych. Lubię ten trunek, tylko szkoda że taki drogi :/

 

 Swoją drogą w angielskich sklepach jest dostępny głównie Polski Absynt. taka ciekawostka :)


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 04.04.2019 - 20:32

  • 0





Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u