Skocz do zawartości




Szanowni Państwo, proszę pamiętać o ciszy wyborczej obowiązującej w okresie od północy w piątek 19 października do godz. 21:00 w niedzielę 21 października. 


Zdjęcie

Ci dwaj agenci mogli realnie zagrozić Armii Krajowej. Jak ich powstrzymano?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1

Nick
  • Postów: 1065
  • Tematów: 450
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Pieniądze na ulubione rozrywki – alkohol i hazard – zdobywali dzięki szantażowi, rabunkom i morderstwom. Ich współpraca z NKWD na wschodzie doprowadziła do aresztowania szeregu wysokich oficerów AK. Do stolicy ruszyli już jako agenci gestapo. Co udało im się zdziałać?

 

Działalność przestępczego tandemu dwóch Edwardów: Goli i Metzgera rozpoczęła się i osiągnęła największy rozmach we Lwowie.  Szajka, tyle operująca później w Krakowie i w Warszawie, okazała się wyjątkowo niebezpieczna, bo łączyła bandytyzm z polityką i mogła bardzo realnie zaszkodzić całej Armii Krajowej.

 

Oficjalnie obaj mężczyźni byli oficerami kontrwywiadu Obszaru Lwowskiego, podległymi bezpośrednio majorowi Emilowi Macielińskiemu „Kornelowi”, nieformalnie zaś współpracowali najpierw z NKWD, później z Gestapo. Nigdy tego nie udowodniono, ale to ich właśnie podejrzewano o wydanie w ręce NKWD gen. Karaszewicza-Tokarzewskiego, a także gen. Leopolda Okulickiego.

 

okulicki-340x340.jpg

Jedną z ofiar agentów był najprawdopodobniej przechwycony

w 1941 roku przez NKWD Leopold Okulicki.

 

Lwowskie początki

 

Życiorysy Goli i Metzgera splatały się od wczesnej młodości. Jako nastolatkowie obaj ukończyli Korpus Kadetów we Lwowie, obaj również kontynuowali początkowo karierę wojskową w marynarce, przy czym Metzger – absolwent Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie – w stopniu podporucznika został wcielony do Morskiej Eskadry Obserwacyjnej. I o ile jego kariera toczyła się dość spokojnym trybem, Gola wykazywał się iście awanturniczym temperamentem.

 

Tokarzewski_Michal_LOC_matpc_12499-600x4

fot.domena publiczna Golę i Metzgera podejrzewano między innymi o wydanie

w ręce NKWD generała Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego.

 

W 1928 roku został zwolniony dyscyplinarnie z marynarki za wszczęcie sprzeczki w jednym z duńskich portów. Z oficerskiej szkoły inżynieryjnej wyleciał za znieważenie oficera, a z Urzędu Skarbowego w Drohobyczu – gdzie w końcu się zatrudnił – „za złe zachowanie poza służbą”.

 

Obaj ponownie spotkali się we Lwowie, gdzie rzuciły ich losy po klęsce kampanii wrześniowej. Od tego momentu byli nierozłączni, w czym niewątpliwie pomagały im dwie wspólne pasje – alkohol i hazard, a także wspólny problem – permanentny brak pieniędzy na ich realizację.

 

Agenturalna aktywność Goli i Metzgera, którą wkrótce z powodzeniem połączyli z działalnością gangsterską, rozpoczęła się w więzieniu NKWD, do którego trafili jako członkowie ZWZ. Nie wiemy, co wydarzyło się za kratami, ale zarówno koledzy osadzonych z konspiracji lwowskiej, jak i współcześni historycy nie wierzą raczej w rozpowszechnianą wówczas wersję o ich brawurowej ucieczce i zgodnie przychylają się do opinii, że obaj zostali po prostu zwolnieni po podpisaniu zgody na współpracę z Rosjanami.

 

Bandycki układ

 

Metzger – widocznie bardziej wiarygodny  – funkcjonował jeszcze w strukturach konspiracji, Gola jednak został odstawiony na boczny tor. I w tym właśnie momencie zaczęła się szpiegowsko-przestępcza rozgrywka. Działający w organizacji Metzger dostarczał informacji o potencjalnych ofiarach, po czym wspólnie z Golą szantażował podejrzanych, grożąc im dekonspiracją. Jak raportował później Stefan Ryś „Józef”:

 

Wobec braku środków do życia i utraty zaufania rozpoczął [Gola – przyp. aut.] działalność bandycką. Zajmował się napadami, morderstwami, szantażami, a także współpracował z NKWD do czasu wkroczenia wojsk niemieckich do Lwowa. Wydanie bolszewikom ppłk. L. Okulickiego „Mrówki” i innych osób nastąpiło całkowicie dzięki „Kulasowi” (Edwardowi Goli) i „Ketlingowi” (Edwardowi Metzgerowi).

 

Swoją siedzibę „Kulas” miał w mieszkaniu Zosi Winiarskiej, gdzie spotykał się razem z tzw. piątką decydującą. Nie należał do niej „Ketling”, który wykorzystując swoje stanowisko oficera wywiadu w organizacji „Kornela”, „nadawał roboty” „Kulasowi” i dzielił się z nim informacjami uzyskanymi z organizacji „Kornela”, za co partycypował w zyskach. Po jakimś czasie „Ketling” przeszedł całkowicie na służbę „Kulasa” i brał bezpośredni udział w napadach bandyckich szajki.

 

800px-Lwow_Lviv_1941-600x405.jpg

Gola i Metzger rozpoczęli swoją działalność w ogarniętym wojną Lwowie.

 

Kilka nowych szczegółów dodaje do tego obrazu Leonard Zbyszyński „Garbus”:

 

Podczas pobytu we Lwowie „Kulik” dowiedział się, że „Kulas” i jego ludzie zajmowali się tam rabunkami i pracowali na rzecz NKWD (…). „Kulas” wydał w ręce NKWD ks. Wrzoska, mjr. Z. Dobrowolskiego, jakiegoś pułkownika z ZWZ, 4 oficerów przysłanych z ZWZ z Warszawy. Nadto miał on zabić jakiegoś plutonowego i utopić jego ciało w studni.

 

Warto wyjaśnić, że „Kulas” to jeden z licznych pseudonimów Goli (używał również takich jak: „Andrzej Azurewicz”, „Antoni Rudy”, „Andrzej”), Metzger zaś występuje w źródłach jako „Ketling”, „Hasling”, „Edzio”, „EII”. Cały ten, z pewnością wywołany świadomie, chaos nazewniczy wprowadził sporo zamieszania, gdy duet przeniósł się ze Lwowa do Warszawy.

 

Jeszcze zaś podczas pobytu we Lwowie, oprócz szpiegostwa i wyłudzania pieniędzy szantażem, Gola i Metzger trudnili się pospolitym bandytyzmem – napadami, rabunkami i morderstwami. Nie znamy liczby ich ofiar, a informacje o tej działalności można czerpać jedynie z zeznań świadków. Choćby Leonarda Zbyszyńskiego „Lalka”, współpracującego z Golą, który już w Warszawie zapisał w raporcie:

 

Nadmieniam, że »Andrzej« w przypływie dobrego humoru opowiadał nam o swoich wyczynach we Lwowie, jak mordowali szpiegów i z jaką satysfakcją wrzucali ich do wody, oprócz tego opowiadał o działalności niejakiego »Rudego«, jego napadach na mieszkania prywatne Żydów, grabieżach i morderstwach.

 

%D0%A4%D0%B5%D0%BB%D1%8C%D0%B4%D1%8A%D0%

Gola i Metzger współpracowali z NKWD, wydając w ręce Sowietów wielu polskich oficerów.

 

Urokiem tej opowieści jest fakt, że „Andrzej” i „Rudy” to oczywiście pseudonimy jednej osoby – Goli. Niezależnie jednak od tego wina grupy „Kulasa”–„Ketlinga” musiała być dla współczesnych najzupełniej oczywista, a dowody na tyle mocne, że nieco później Bernard Zakrzewski „Oskar” – szef kontrwywiadu Oddziału II Komendy Głównej ZWZ – określał ją bardzo dosadnie:

 

W 1940 r. i w pierwszych miesiącach 1941 r. we Lwowie, należąc do polskich organizacji konspiracyjnych, pod płaszczykiem pracy niepodległościowej, prowadzili bandycką działalność polegającą na rabowaniu pieniędzy i mordowaniu ludzi.

 

Nagła zmiana frontu

 

Zakończenie pierwszego rozdziału działalności grupy nastąpiło gwałtownie, wraz z zajęciem Lwowa przez Niemców. Mieczysław Dobrzański „Leon” wspominał, że zarówno Gola, jak i Metzger planowali uciec z cofającymi się Rosjanami do Moskwy, do czego jednak nie doszło z powodu… tchórzostwa.

 

Mec Ger [Metzger – przyp. aut.] to tchórzliwa jednostka – pozbawiona jakichkolwiek skrupułów moralnych i etycznych. Z chwilą wybuchu wojny niemiecko-bolszewickiej na rozkaz Goli wraz z innymi uciekać miał w przebraniu wojskowym sowieckim do Moskwy.

 

M%C3%A9morial_uniforme_sovi%C3%A9tique_W

fot.Urban/CC BY-SA 3.0 Po zajęciu Lwowa przez Niemców agenci planowali ucieczkę do Moskwy w sowieckich mundurach.

 

Ale na miejscu przemundurowania się – na cytadeli  – Mec Gera w ostatniej chwili opuszcza odwaga i chowa się do ustępu. Wyprawa Goli do Moskwy nie udaje się. Mec Ger z terenu lwowskiego nawiewa do Warszawy, gdzie obecnie przebywa ze swoją żoną, podejrzaną o współpracę z Gestapo. Jest też Gola i odżywa między nimi stara przyjaźń.

 

Nie wiadomo, skąd „Leon” znał takie szczegóły jak informacja o schowaniu się „Ketlinga” do ustępu. Warto jednak dodać, że miał generalnie fatalne zdanie o Metzgerze, nazywał go wprost „niską kreaturą, człowiekiem zupełnie bez charakteru”, można więc takie akurat detale uznać za czystą złośliwość. Dobrzański zapomniał też dodać, że do Warszawy obaj gangsterzy udali się przez Kraków, co jest o tyle istotne, że tam właśnie rozpoczęła się ich współpraca z Gestapo.

 

Nie znamy szczegółów dotyczących jej podjęcia – czy zgłosili się sami, czy też zostali aresztowani i zmuszeni do kolaboracji jako współpracownicy NKWD – nie wiemy też, czy współpraca z Niemcami oznaczała dla Goli i Metzgera koniec współpracy z Rosjanami. Wiadomo jedynie, że Niemcy zaangażowali ich do tworzenia tzw. legionu antybolszewickiego i z taką właśnie misją wysłali do Warszawy.

 

W stolicy, dokąd ich lwowska reputacja jeszcze nie dotarła, Gola i Metzger natychmiast włączyli się w działalność konspiracyjną Wydziału Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu Oddziału II KG ZWZ. Tu nie pozwalali sobie na takie ekscesy jak w rodzinnym mieście, co nie znaczy, że zaprzestali szpiegowsko-bandyckiej działalności. Stali się jednak ostrożniejsi.

 

By zapewnić sobie pieniądze na hulaszcze życie, pożyczali od współpracowników większe kwoty, których nie oddawali, a upominających się o zwrot zastraszali denuncjacją. Jak na warunki konspiracji były to kwoty niemałe – łącznie około 13 000 zł. Stworzyli także trzy komitety zrzeszające zamożną arystokrację i mające rzekomo finansować działalność podziemia – tą drogą uzyskali ponad 25 000 zł oraz różne drobiazgi, które sprzedawali później na znanym warszawskim bazarze – Kercelaku.

 

Śledztwo przeciwko Goli i Metzgerowi toczyło się w tajemnicy już od pewnego czasu. Informatorzy ze Lwowa przynieśli do Warszawy wieści o ich współpracy z NKWD i bandyckich wybrykach, z Warszawy wysłano do Lwowa ludzi celem zweryfikowania tych faktów.
Część zdobytych przez siebie drobiazgów agenci sprzedawali na warszawskim targowisku - Kercelaku.

 

Ob%C5%82awa_niemiecka_na_Kercelaku_1942-

fot.domena publiczna Część zdobytych przez siebie drobiazgów agenci sprzedawali na warszawskim targowisku – Kercelaku.

 

A nie było to łatwe, ponieważ lwowski przełożony obu podejrzanych, major „Kornel”, sam był podejrzewany o współpracę z NKWD. Po dwóch miesiącach badania oraz rozpatrywania sprawy, 20 listopada 1941 roku, Stefan Rowecki „Grot” zatwierdził wyroki śmierci. Trzy. Także na „Kornela”.

 

Wyrok i egzekucja

 

Nie wiadomo, kiedy dokładnie je wykonano, ale musiało to nastąpić w okolicy 17 grudnia 1941 roku.  Sama likwidacja należała do najbardziej brawurowych akcji słynnego oddziału 993/W, a konkretnie dwóch jego członków: „Twardego” i „Naprawy”.

 

Kontrwywiad ustalił mianowicie, że w ramach swojej działalności „Kulas” z „Ketlingiem” usiłują spieniężyć otrzymany od kogoś obraz. „Twardy” i „Naprawa” zostali wystawieni jako rzeczoznawca i nabywca, w takiej też roli spotkali się z lwowskimi gangsterami w barze „Mars” przy Nowym Świecie. Po krótkiej i – co istotne – zakrapianej wódką rozmowie obaj z Golą udali się do jego mieszkania przy ul. Szarej 13, gdzie wykonali egzekucję.

 

Następnie „Twardy” wrócił do „Marsa”, gdzie oznajmił Metzgerowi, iż obraz jest autentyczny i pozostaje ustalić cenę. W tym celu mężczyźni udali się w kierunku jednej z licznych restauracji przy ul. Marszałkowskiej, gdzie mieli ich oczekiwać Gola z „Naprawą”.

 

Stefan_Rowecki_-_1930s-600x515.jpg

fot.domena publiczna Wyroki śmierci na Golę i Metzgera zatwierdził Stefan Rowecki „Grot”.

 

Gola był z oczywistych powodów nieobecny, „Naprawa” zaś oczekiwał ich gdzieś na skrzyżowaniu ul. Kruczej i Wspólnej, a gdy tylko się pojawili, błyskawicznie wystrzelił do Metzgera. Ale choć był to strzał z bliskiej odległości, Metzger nie zginął od razu. Co gorsze, po chwili zmaterializował się w pobliżu, zwabiony hukiem, patrol niemieckiej żandarmerii, który skierował się w stronę likwidatorów.

 

Ci jednak wykazali się wyjątkowym hartem – wzięli między siebie słaniającego się Metzgera i udając tercet pijaków, szli dalej w stronę policjantów. Zatrzymani przez patrol bełkotali podobno tak wiarygodnie i tak wiarygodnie zalatywało od nich wódką, że puszczono ich bez większych problemów.

 

Ciało Metzgera pozostawili w pierwszej z brzegu bramie. Nikt nie wie, co się z nim stało..

 

Powyższy tekst stanowi fragment książki Wojciecha Lady

pt. Bandyci z Armii Krajowej,

która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

źródło


  • 4





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u