Skocz do zawartości




Zdjęcie

Dziwne zaginięcie Brandona Swansona.

Zaginięcie Tajemnica

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
11 odpowiedzi w tym temacie

#1

Xotteva

    D.I.A.N.A. - Dziwne Indywiduum Aspołeczne Na Antydepresantach :(

  • Postów: 223
  • Tematów: 22
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

*
Popularny

 Brandon Swanson (19) był młodym, rodzinnym chłopakiem, pochodzącym z miasta Marshall (Minnesota), gdzie też pewnej nocy przepadł bez śladu. Zaginął 14 maja 2008r. w dość dziwnych okolicznościach. Tego wieczora pojechał do kolegi lub na imprezę (zależnie od źródła) do miejscowości Canby. Wracając, po północy, miał wypadek, ponoć z powodu bardzo błotnistej i śliskiej drogi, mianowicie jego samochód wpadł do rowu. Samemu Brandonowi nic się nie stało, poza tym, że nie mógł już wrócić do domu samochodem. Około 30 min. po północy zadzwonił do rodziców informując o zajściu i dokładnie opisując okolicę w której się znajduje. Był pewien, że zna tą okolicę i wie gdzie jest (10 minut od domu). Ojciec z matką wsiedli do swojego samochodu i pojechali go szukać. Dotarli na wskazane przez niego miejsce, będąc z nim cały czas na telefonie, jednak syna niezastali. Zaczęli migać światłami od samochodu, żeby ułatwić Brandonowi dostrzeżenie ich. Ten jednak żadnych świateł nie zobaczył, ale sam też zaczął migać światłami od swojego samochodu, jednak oni też nic nie widzieli. Po jakimś czasie się rozłączyli, a gdy chłopak znów zadzwonił, stwierdził, że jednak pójdzie do przyjaciela w pobliskiej miejscowości Lynd. Sam powiedział przez telefon, że widzi w oddali światła tego miasteczka. Po tym ojciec odwiózł matkę do domu, a sam pojechał szukać syna wzdłuż drogi, na której miał się znajdować. Po sześciu próbach, Brandon w końcu odbiera telefon od ojca i pozostają na telefonie ok 47 min. Ojciec jeździ w tę i nazad, próbując go znaleźć, jednak jest to bezskuteczne. Syn dokładnie opisuje okolicę, jednak rodzic przyjeżdża na miejsce i stwierdza, że syna tam niema. O drugiej w nocy chłopak nagle krzyczy "O, :censored: " i się rozłącza. Ojciec dalej szuka, próbuje do niego dzwonić jednak ten już nie odbiera.

 

O ok. 6:40 rano, rodzice próbują zgłosić zaginięcie na policję, jako, że Brandon nie dotarł do Lynd i ślad po nim zaginął. Policja początkowo zbywa temat, jednak w końcu ruszają poszukiwania. Pierwsza dziwna rzecz, to to, że samochód chłopaka został znaleziony w rowie 25 mil od miejsca gdzie Brandon uparcie twierdził, że miał wypadek, na drodze między Canby, a Marshall. Nawet ojciec uważał, że miejsce znalezienia samochodu nie pasuje do tego co syn opisywał mu przez telefon. Sam telefon Brandona był włączony przez następne dni, ale nie było odzewu. Przy samochodzie nie znaleziono żadnych śladów. Policjanci przyprowadzili psy tropiące, które doprowadziły w pobliże rzeki, tak jakby Brandon nagle zboczył z drogi i poszedł w las. Założono, że chłopak potknął się i utonął, jednak nie było żadnych śladów mogących sugerować, że ktoś obsunął się do koryta, poza tym psy doprowadziły w pobliże, a nie do samej rzeki. Sama rzeka jak i wyznaczone 100 mil kwadratowych, były intensywnie przeszukiwane przez 30 dni, przez dużą grupę policjantów i wolontariuszy, jednak nie odnaleziono najmniejszego śladu po chłopaku. Do dziś istnieje grupa, do której można się przyłączyć, która dalej się zbiera co jakiś czas i przeszukuje teren mając nadzieję na znalezienie choćby najmniejszego śladu. Rodzice pogodzili się z tym, że syn prawdopodobnie nie żyje. Opowiadają, że co roku w rocznicę zaginięcia, zostawiają światełko na ganku, dla uczczenia jego pamięci.

 

Do dziś nic nie stwierdzono, nic nie znaleziono, a teorie się mnożą. Od tych paranormalnych jak porwanie przez UFO, czy przejście do innego wymiaru, po te bardziej racjonalne jak atak dzikich zwierząt, czy nieszczęśliwy wypadek. Dalej to nie wyjaśnia, dlaczego nie było go w opisywanym miejscu, czy czemu nagle ruszył w las, a jego szczątki do dziś pozostają nieodnalezione. Inne teorie zakładają czynnik ludzki, od tego, że ktoś go potrącił i bojąc się konsekwencji, zabrał ciało, dalej idąc, że ktoś go zamordował lub uprowadził, po teorię jakoby ojciec stał za jego zaginięciem. Jakby nie było, los Brandona do dziś pozostaje nieznany. Nie wiadomo, czy chłopak żyje, czy nie, co go tknęło, żeby nagle pójść w las, czemu samochód znaleziono w innym miejscu niż opisywał? Z każdym rokiem szanse na rozwiązanie tej zagadki maleją, a my możemy tylko mieć nadzieję, że pewnego dnia dowiemy się, co spotkało Brandona Swansona.

 

Źródło podam jedno, a w nim znajdziecie linki do innych źródeł:

Załączone grafiki

  • Brandon-Swanson.jpg
  • dump_1.gif
  • UlIEGdb.jpg

Użytkownik Xotteva edytował ten post 29.12.2017 - 22:59

  • 6

#2

Kubala95
  • Postów: 155
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Ciekawa historia, ale tu parę rzeczy nie trzyma się kupy - chłopak powiedział przez telefon, że stoi gdzieś przy drodze między Canby i Marshall. W pewnym momencie stwierdza, że uda się do przyjaciela w Lynd, ale wystarczy znać matematykę na poziomie dawnego gimnazjum, żeby zauważyć, że niezależnie gdzie by nie stał, to odległość do Marshall, gdzie mieszkał byłaby zawsze mniejsza niż to tego Lynd. Dlaczego zatem od razu nie postanowił udać się do swojego miasta na piechotę, tylko szukać jakiegoś kolegi na prowincji ?

Mój pomysł jest taki - jak wiemy, samochód naprawdę znaleziono w rowie, tylko gdzie indziej niż zaginiony twierdził - może ktoś się przyczynił do wypadku. Winny mógł zastać chłopaka martwego lub na takiego wyglądajego, więc pozbył się ciała wrzucając je do rzeki, ale dodatkowo zatrzymał jego telefon. Znalazł w kontaktach numer do rodzica i podał się za jego syna (może nawet go znał i wiedział jaki głos ma udawać ?), następnie celowo wprowadzając rodziców w błąd, żeby przekonać wszystkich do historii o nieszczęśliwym wypadku bez udziału osób trzecich i tajemniczym zaginięciu kierowcy.

Może nie było też wypadku samochodowego, ale chłopakowi stało się coś na imprezie i koledzy sami umieścili to auto w rowie, żeby uniknąć odpowiedzialności, a dalej tak jak pisałem wyżej.


Użytkownik Kubala95 edytował ten post 30.12.2017 - 03:31

  • 1

#3

tomekk1410
  • Postów: 14
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ja widzę to tak, na imprezie było pite, co z resztą zeznawali jego koledzy. Brandon wybrał się przez polne drogi żeby nie złapała go policja, jadąc stracił całkowicie orientacje - jak to po alkoholu wpadł do rowu zadzwonił do rodziców i podając miejsce w którym go nie było (alkohol). Mówił że widzi światła miasteczka Lynd w rzeczywistości widział światła miasteczka Taunton, zaczął iść w jego kierunku ale po drodze do Taunton jest rzeczka i wpadł na świetny pomysł aby przez nią przejść no i się utopił.


  • 1

#4

Xotteva

    D.I.A.N.A. - Dziwne Indywiduum Aspołeczne Na Antydepresantach :(

  • Postów: 223
  • Tematów: 22
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

chłopak powiedział przez telefon, że stoi gdzieś przy drodze między Canby i Marshall.

 

Nope, powiedział, że miał wypadek na drodze między Lynd a Marshall. Zapomniałem o tym napisać. Swoją drogą, skoro jechał z Canby do Marshall, to co on jechał taką okrężną drogą, że wylądował koło Lynd, w sensie, że uważał, że tam się znalazł.

 

po drodze do Taunton jest rzeczka i wpadł na świetny pomysł aby przez nią przejść no i się utopił.

 

Psy doprowadziły w pobliże Yellow Medicine River, a ta jest bardziej oddalona (to też powinienem napisać :/ ). Dziwne, że szczątków do dzisiaj nie znaleziono, biorąc pod uwagę, że ta rzeka w różnych miejscach płynie przy terenach zabudowanych, chociaż jak ciało płynęło nocą to mogło gdzieś zawędrować niezauważone. Nie wiem jak te tereny wtedy wyglądały, ale jeśli i tam i tam były to zalesione bezdroża, to mogły wyglądać bardzo podobnie i mogło to ułatwić pomylenie miejsca. Nie znam się na pijaństwie, ale ojciec Brandona nie wspominał by syn przez telefon brzmiał na mocno podchmielonego, a o ile lekki stan upojenia mógł ułatwić wypadek na śliskiej drodze, to raczej nie był aż tak pijany, by nieświadomie pójść gdzieś w las, kompletnie zbaczając z drogi i w środku nocy pchać się między drzewa. Właśnie jest to dość dziwne.


  • 0

#5

noxili
  • Postów: 2514
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Samo zagubienie w czasie jazdy noca po imprezie(albo i nawet bez) nie jest niczym niezwykłym.Parę lat temu miałem nietypowe wezwanie. Facet wracał z znanej w mojej okolicy karczmy(kręgle, góralskie jadło , piwko itp). Nawet był trzeźwy (rozmawiałem z nim bo akurat musiałem wypełnić cała papierologię z akcji). W każdym razie facet nocą w zimie jechał trasą którą jeździł już dziesiątki razy. Z rozpędu z machnął o jeden zakręt w lewo za dużo. Gadał przez tel , jego dziewczyna w szpitalu zaczęła rodzić, w nerwach wydawało mu się że jest o jedna wioskę dalej niż naprawdę . Przejechał kilkaset metrów za zakręt , wciąż wydawało mu się, że jest  o ok 2 km wcześniej, nagle pojawił się  kolejny tym razem b. ostry zakręt  i facet wpadł w panikę, na oblodzonym asfalcie elegancko zesilznął się do rowu a potem już było gorzej. Za rowem było bagienko, wóz zaczął mu powoli  tonąć,W komorę silnika dostało sie błoto. Facet w panice wyskoczył nie rozpoznał okolicy , wyciągnął tel. a tu dalszy zonk. telefon pokazuje zero baterii. Wokól widać tylko trzcinowisko, wieje jak diabli zimny, zimowy wiatr,  zero świateł domów, zero innych pojazdów , domów - klimat jak z Kinga. Facet  wpadł na pomysł i zamiast kombinować z  pomocą drogową.zadzwonił na 998.Nasz dyspozytor odebrał -facet zaczął tłumaczyć co się stało i gdzie jest i w połowie zdania zgasła mu komórka. Zdążył wytłumaczyć skąd jechał i że jest w okolicy zjazdu do Wójcina .(w rzeczywistości minął dawno ten zjazd) i był dwie wioski dalej przy zjeździe na Niemczę.

łDyspozytor nie mógł namierzyć  triangulacją sygnału z komórki(akurat PSP wtedy jakoś dostało taka możliwość.)  bo komórka zdechła. Wysłał nas ,bo moja jednostka była najbliżej. Mieliśmy szukać go na trasie (operator wiedział że niema takiego miejsca w rzekomym miejscu zdarzenia). W razie co mieliśmy wezwać wsparcie. Jedziemy, a tu  za bagniskiem widzimy światełko którego nie powinno być. Facet do końca był przekonany, że coś tu nie gra.Nawet w żarcie padł tekst o porwaniu o przez UFO :).

 

Vc8R4c3.jpg

 

 

Teren tam mało zróznicowany . W nocy, w nerwach czy na haju albo podwójnym gazie  można łatwo zabłądzić.

 

4LBeeSK.jpg


  • 5



#6

noxili
  • Postów: 2514
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

O drugiej w nocy chłopak nagle krzyczy "O, :censored: " i się rozłącza.

 

 

Może spotkał w czasie wędrówki kogoś kogo nie powinien: spotkać realnego, lokalnego "dekstera" lub innego  "haisenberga".Albo po prostu potrącił go inny jadący nietrzeźwy. Gdyby potrącił go trzeźwy to wezwałby pogotowie czy policje . A tak wolał ktoś zabrać zwłoki, gdzieś ukryć i tym  samym pozbyć się problemu.


  • 0



#7

Zaciekawiony
  • Postów: 7122
  • Tematów: 76
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@ Noxili

Parę lat temu był w mojej okolicy taki przypadek, że facet wyszedł na spacer z psem do lasu. Za jakiś czas pies sam wrócił do domu, mężczyznę znaleziono nad ranem tkwiącego po pierś w bagnie. Pogubił się w lesie, potem szedł nocą w stronę świateł innej miejscowości, myśląc, że idzie w stronę domu. Gdy zorientował się, że marsz trwa za długo i zrobiło się mokro, zaczął iść na przełaj mniejwięcej w stronę oświetlonej drogi i wpadł w bagno.


  • 1



#8

ThePrz
  • Postów: 161
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

2008 rok, telefon włączony kilka dni, nie próbowali go namierzyć?


  • 0

#9

Kubala95
  • Postów: 155
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

2008 rok, telefon włączony kilka dni, nie próbowali go namierzyć?

To nie takie proste, triangulacja o której wspominał ratownik wyżej wymaga zasięgu trzech stacji GSM w miejscu gdzie telefon się znajduje, a nawet wówczas dostaje się w słabo pokrytym terenie tylko spory obszar (o promieniu rzędu od kilkuset metrów do kilku kilometrów), a nie coś bardziej punktowego.


Użytkownik Kubala95 edytował ten post 31.12.2017 - 03:07

  • 3

#10

noxili
  • Postów: 2514
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

2008 rok, telefon włączony kilka dni, nie próbowali go namierzyć?

To nie takie proste, triangulacja o której wspominał ratownik wyżej wymaga zasięgu trzech stacji GSM w miejscu gdzie telefon się znajduje, a nawet wówczas dostaje się w słabo pokrytym terenie tylko spory obszar (o promieniu rzędu od kilkuset metrów do kilku kilometrów), a nie coś bardziej punktowego.

 

Tak naprawdę to na takim płaskim terenie jak tam w Minnesocie akurat metoda trangulacji działa nie najgorzej. Kilometrowych  niedokładnościach raczej niema co mówić bo maxymalny zasięg  do BTSa (przy starych telefonach z antenkami) to 20km na równinie. W takich warunkach mamy obszar namierzony o powierzchni ok km kwadratowego może troszke więcej. Trudne namierzanie triangulacją to raczej domena zaginięć na pogórzach , górach i skalnych labiryntach. wystarczy Że coś asymetrycznie osłabia lub odbija sygnał i triangulacja "idzie w krzaki".

 

wymaga zasięgu trzech stacji GSM w miejscu gdzie telefon się znajduje,

 

Wystarczy nawet zasięg dwóch tyle, tylko że masz obszar poszukiwań podwójny symetryczny względem osi bts -bts.

 

 

Decydujące tutaj było podejrzewam archaiczne prawo . Prawie wszędzie na świecie stosowano wtedy przepis o podjęciu poszukiwań po 3 dniowej karencji.Tylko chyba porwanie omijało tą karencję.Obecnie w takim przypadku(domniemanie możliwości zagrożenia życia) jest możliwość podjęcia natychmiastowych poszukiwań. 


  • 4



#11

Kubala95
  • Postów: 155
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Przepraszam, to chyba trochę pomieszałem w takim razie.


  • 1

#12

Immundus
  • Postów: 19
  • Tematów: 2
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Wydaje mi się, że rodzice wiedzieliby, gdyby był tak pod wpływem, że nie mógłby dobrze określić miejsca, w jakim się znajduje. A nawet jeśli przez te godzinę wiszenia na telefonie z ojcem wytrzeźwiałby na tyle, aby powiedzieć co dokładnie widzi i jakie znaki minął. A skoro nie był już aż tak / wcale pijany i wiedział, że ojciec po niego jedzie to po co ładowałby się do rzeki? Czy telefon był włączony jeszcze po tym "o k***a"? 


  • 0




Inne tematy z jednym lub większą liczbą słów kluczowych: Zaginięcie, Tajemnica

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u