Skocz do zawartości




Pora zaSZAReć, jako że ruszyła kolejna edycja Złotych Szaraków -- zagłosuj i Ty!


Zdjęcie

"NYT": Nowy program Pentagonu dotyczący badań nad UFO?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
12 odpowiedzi w tym temacie

#1

Nick
  • Postów: 551
  • Tematów: 215
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

620776955d95da3a.jpg

Foto: istock

 

 

Departament Obrony Stanów Zjednoczonych przez lata zajmował się badaniem zgłoszeń o UFO. Oficjalnie program zamknięto w 2012 roku, jednak nie brakuje głosów przekonujących o tym, że badania wciąż trwają - informuje "The New York Times".

 

W rocznym budżecie Departamentu Obrony USA opiewającym na 600 miliardów dolarów kwota "zaledwie" 22 milionów wydanych na Program Identyfikacji Zagrożenia Przestrzeni Powietrznej mógł pozostać niezauważony. Wiele wskazuje na to, że na to właśnie liczono.

 

Przez lata w ramach programu badano zgłoszenia niezidentyfikowanych obiektów latających. Badania prowadził oficer wywiadu wojskowego, Luis Elizondo, na piątym piętrze pierścienia C Pentagonu, głęboko w labiryncie budynku.

 

Departament Obrony nigdy wcześniej nie potwierdził istnienia programu, który miał zostać zamknięty w 2012 r. Niemało jest jednak zwolenników teorii zakładającej, że choć Pentagon miał zakończyć finansowanie badań pięć lat temu, program nadal istnieje. Mówi się, że przez ostatnie lata urzędnicy kontynuowali dochodzenie ws. napływających zgłoszeń, jednocześnie wypełniając inne obowiązki w Departamencie Obrony.

 

Tajemniczy program - jego część wciąż pozostaje niejawna - rozpoczął się w 2007 r. W głównej mierze powstał w oparciu o wniosek Harry'ego Reida, demokraty z Nevady. Reid od dawna interesował się zjawiskami kosmicznymi. Większość pieniędzy trafiła do firmy badawczej zajmującej się przestrzenią powietrzną, prowadzonej przez miliardera Roberta Bigelowa współpracującego z NASA.

W maju w "60 minutach" CBS Bigelow powiedział, że jest "absolutnie przekonany", że kosmici istnieją i że UFO odwiedziło Ziemię.

 

 

W ramach programu opracowano nagrania i dokumenty opisujące obserwacje samolotów, które zdawały się poruszać z bardzo dużymi prędkościami bez widocznych oznak napędu, lub które unosiły się bez widocznych środków dźwigu.

 

Sara Seager, astrofizyk z M.I.T., ostrzega, że brak informacji o pochodzeniu obiektu nie oznacza, że pochodzi on z innej planety lub galaktyki. - Kiedy ludzie twierdzą, że byli świadkami niewiarygodnego zjawiska, warto poważnie zbadać sprawę - przyznała. Dodała jednak, że "ludzie często zupełnie nie zdają sobie sprawy z faktu, że badacze często mają do czynienia ze zjawiskami, które pozostają niewyjaśnione".

 

Wątpliwości w tej sprawie ma także James E. Oberg, były inżynier kosmicznego wahadłowca NASA i autor 10 książek o lotach kosmicznych. - Istnieje wiele prozaicznych zjawisk i cech ludzkiej percepcji, które mogą wyjaśniać historie przedstawiane w tych zgłoszeniach - powiedział.

 

W odpowiedzi na przesłane pytania urzędnicy Pentagonu potwierdzili istnienie programu. Podkreślali przy tym, że wysiłki zakończono po pięciu latach, w 2012 r. - informuje "The New York Times".

 

Według Elizondo program wygasł w związku z odcięciem finansowania rządowego. Od tamtej pory oficer współpracował z przedstawicielami marynarki wojennej i CIA. Kontynuował pracę i badania poza Pentagonem aż do minionego października, kiedy to zdecydował się zrezygnować w ramach protestu przeciwko temu, co scharakteryzował jako "nadmierną tajemnicę" i "wewnętrzną opozycję".

 

- Na arenie międzynarodowej jesteśmy najbardziej zacofanym krajem na świecie w tej kwestii - powiedział w wywiadzie Bigelow. - Nasi naukowcy boją się ostracyzmu, a nasze media boją się piętna. Chiny i Rosja są znacznie bardziej otwarte i współpracują nad tym z ogromnymi organizacjami w swoich krajach. Mniejsze kraje, takie jak Belgia, Francja, Anglia i kraje Ameryki Południowej, również. Są aktywni i chętni do dyskusji na ten temat - podkreślił.

źródło


  • 6

#2

Nick
  • Postów: 551
  • Tematów: 215
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Advanced Aerospace Threat Identification Program (Zaawansowany Program Identyfikacji Zagrożeń w Przestrzeni Powietrznej) – tak nazywał się tajny program, który w latach 2007–2012 prowadził amerykański Departament Obrony i który, według niektórych źródeł, jest ciągle kontynuowany. Amerykanie co roku przeznaczali na niego ponad 20 milionów dolarów, studiując doniesienia o niezidentyfikowanych obiektach latających, czyli popularnych UFO. Materiałów do badań i analiz na pewno nie brakowało, a dziś możemy zobaczyć jeden z nich. Departament Obrony USA ujawnił bowiem nagranie z 2004 roku, w którym dwa samoloty marynarki wojennej F/A-18F Super Hornet zaobserwowały tajemniczy obiekt niedaleko miasta San Diego:

 

 

 

Jak widzicie, obiekt wprawił w zdumienie pilotów, poruszając się pod wiatr wiejący z prędkością prawie 200 km/h i obracając się wokół własnej osi. Oczywiście nie jest to od razu dowód na istnienie kosmitów, a po prostu autentyczne nagranie UFO, czyli niezidentyfikowanego obiektu latającego...

[...]

http://technowinki.o...-fenomen/2tv41s

 


  • 1

#3

Taper
  • Postów: 263
  • Tematów: 39
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Sprawa ewidentnie rozwojowa. Warto śledzić kolejne doniesienia. O ile będą.
  • 0

#4

Nick
  • Postów: 551
  • Tematów: 215
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

- Nie wiem, co widziałem. Nie miało piór, skrzydeł ani wirników i było znacznie szybsze niż nasze F/A-18. Wiem, że chciałbym tym latać - powiedział "New York Times" były pilot US Navy, który w 2004 roku spotkał dziwny obiekt u wybrzeży Kalifornii.

W ten weekend upubliczniono nagranie z systemów pokładowych prawdopodobnie jego myśliwca oraz inne podobne, wykonane w nieujawnionym miejscu i czasie. Widać na nich coś, czego miało nie udać się zidentyfikować pilotom i analitykom - UFO.

Opublikowane nagrania są częścią większej medialnej akcji. W weekend równocześnie pojawiły się obszerne teksty w portalach "New York Times" oraz "Politico", ujawniające fakt istnienia dotychczas szerzej nieznanego programu Pentagonu poświęconego badaniu doniesień na temat UFO, czyli "Niezidentyfikowanych Obiektów Latających". Wydano nań 22 miliony dolarów w latach 2007-2012.

Pentagon potwierdził informacje mediów. Finansowanie programu ustało w 2012 roku. - Uznano, że były inne, ważniejsze potrzeby wymagające finansowania i w najlepszym interesie Departamentu Obrony było dokonanie zmian - stwierdził Thomas Crosson w odpowiedzi na pytania "NYT". Zagadkowe nagrania wydobyte z Pentagonu To miejsce było sceną niecodziennych zdarzeń Przed przybyciem... czytaj dalej » Historię nieznanego dotychczas programu opisało już wiele mediów, jednak to, co najciekawsze w całej sytuacji, to ujawnienie dwóch nagrań z systemów pokładowych myśliwców F/A-18 US Navy. Publikuje je "NYT" oraz "To the Stars… Academy of Arts and Science", organizacja, w której skład wchodzi Luis Elizondo.

To były analityk Pentagonu, który miał być kierownikiem ujawnionego właśnie programu analizowania informacji o UFO. Elizondo powiedział "NYT", że w październiku złożył dymisję, będąc rozczarowanym stosunkiem szefostwa Pentagonu do prac jego zespołu. Miał on być ignorowany, a wyniki jego prac utajniane. Od ustania finansowania w 2012 roku miał wraz z kolegami analizować dane w swoim własnym czasie, wykonując jednocześnie inne obowiązki w Pentagonie.

Były analityk uważa, że informacje na temat UFO są bardzo istotne i powinny być ujawniane oraz dyskutowane publicznie. Twierdzi, że napisał w tej sprawie list do sekretarza obrony Jima Mattisa. Jednocześnie, korzystając ze swojej pozycji oraz wiedzy, miał doprowadzić do ujawnienia wspomnianych nagrań z systemów pokładowych myśliwców. On, organizacja, w której pracuje, oraz "NYT" jednoznacznie określają je jako "materiały otrzymane dzięki uprzejmości Departamentu Obrony". Miały przejść przez proces odtajnienia w ramach procedury Prawa Dostępu do Informacji.

Organizacja "To the Stars…" twierdzi, że posiada wszelkie stosowne dokumenty potwierdzające, że te filmy zostały naprawdę wykonane podczas służby przez amerykańskich wojskowych i są autentyczne.

"Patrz na to! To się obraca!" Oba filmy przedstawiają obrazy zarejestrowane przez system celowniczy ATFLIR, nowoczesne urządzenie podwieszane pod starsze myśliwce w specjalnym zasobniku. W tym przypadku chodzi o maszyny F/A-18 Super Hornet należące do US Navy.

Zasobnik zawiera między innymi kamery do obserwacji celu w podczerwieni. Przy ich pomocy piloci śledzili oba UFO. Dlatego obraz jest czarno-biały, bo to standard w systemach do obserwacji w podczerwieni. Zazwyczaj obiekt cieplejszy jest widoczny jako biały, podczas gdy zimniejsze tło jest ciemne. Ewentualnie można przestawić tryb i jest odwrotnie.

Nie wiadomo, kiedy i gdzie wykonano pierwsze, wyraźniejsze, nagranie. Pentagon miał ocenzurować tę informację podczas procesu odtajniania wideo. Różne cyfry i kreski widoczne na obrazie to podstawowe dane na temat położenia samolotu i sytemu celowania. Wynika z nich, że F/A-18 łagodnie skręcał w lewo na wysokości około ośmiu kilometrów. Obserwowany obiekt na początku jest po lewej stronie maszyny, a potem przed nią.

Samolot leci z prędkością około 500 km/h. Na nagraniu słychać też rozmowę pilotów. Być może dwóch załogantów jednej i tej samej maszyny albo z dwóch maszyn. Są wyraźnie zdziwieni tym, co widzą. Jeden mówi: "To pi******** dron". Drugi dodaje, że ma ich być mnóstwo. Mówi koledze, żeby spojrzał na wyświetlacz radaru, na którym je podobno widać. Wideo urywa się bez wyjaśnienia po około pół minuty. Nie wiadomo, czy jest go więcej. Tyle zostało opublikowane.

Spotkanie u wybrzeży Kalifornii

Drugie wideo jest mniej wyraźne i prawdopodobnie starsze. W tym wypadku ujawniono bowiem informacje o dacie i lokalizacji. Wykonano je w 2004 roku u wybrzeży Kalifornii przez maszynę ze skrzydła powietrznego lotniskowca USS Nimitz. W tym wypadku nie słychać żadnych rozmów pilotów. Obiekt jest przed nimi, nieco powyżej. F/A-18 leci z prędkością około 500 km/h na wysokości około sześciu kilometrów. Po pewnym czasie obserwacji, w trakcie której załoga myśliwca zmienia tryb z podczerwieni na zwykłe światło widzialne, obiekt gwałtownie przyspiesza i odlatuje w lewo. Sensory myśliwca za nim nie podążają. Opis podobnego incydentu u wybrzeży Kalifornii krąży w internecie już od wielu lat, jednak był traktowany bardzo sceptycznie, jak większość historii o spotkaniach z UFO.

To nagranie jednak do niego pasuje. "NYT" równocześnie z główną historią o obu wideo i tajnym programie Pentagonu opublikował też wywiad z pilotem F/A-18 z lotniskowca USS Nimitz, który miał w 2004 roku obserwować UFO u wybrzeży Kalifornii. Nie wiadomo, czy wideo zostało nagrane wówczas, jednak jego opis do niego pasuje. Dziwny obiekt tuż nad wodą Komandor David Fravor twierdzi, że wykonywał rutynowy lot treningowy w towarzystwie drugiego F/A-18. W pewnym momencie miał się do nich odezwać oficer z płynącego w pobliżu krążownika USS Princeton, wyposażonego w zaawansowany system radarowy AEGIS. Zapytał ich, czy mają jakieś prawdziwe uzbrojenie. Kiedy piloci zaskoczeni odparli, że tylko po dwie rakiety treningowe, usłyszeli: "No więc mam dla was prawdziwe naprowadzenie". Czyli chciał ich skierować na prawdziwe przechwycenie jakieś obiektu.

Oficer z krążownika miał im powiedzieć, że pływając przez dwa tygodnie po tym akwenie (u wybrzeży Kalifornii znajduje się duży poligon wykorzystywany przez wojsko USA) regularnie śledzili dziwny obiekt latający, który nagle pojawiał się na ekranach radarów na dużej wysokości około 30 kilometrów, po czym gwałtownie opadał na około siedem i zatrzymywał się, po czym albo wracał na dużą wysokość i znikał z pola ich obserwacji, albo po prostu odlatywał poza nie. Oba F/A-18 udały się we wskazanym kierunku. Początkowo piloci mieli jednak nic nie widzieć, podobnie ich radary. W końcu Fravor miał dostrzec coś dziwnego na powierzchni morza. Tuż nad nią miał wisieć "jakiś samolot", biały, długi na kilkanaście metrów i owalny. Miał się dziwnie poruszać, a woda pod nim być wzburzona, "jakby się gotowała".

Kiedy Fravor zaczął się zbliżać do obiektu, ten miał gwałtownie poderwać się w górę i podążyć na jego spotkanie. Po chwili skręcił jednak i odleciał w bok, znikając. - Przyśpieszał jak nic co do tej pory widziałem. Byłem nieźle zaskoczony - mówi Frevor w wywiadzie dla "NYT". "Nie wiem, co widziałem" Obaj piloci skontaktowali się z krążownikiem i zostali skierowani na odległy o 60 mil (około 100 kilometrów) dalej punkt spotkania, gdzie mieli uformować się w grupę i kontynuować swój lot treningowy.

Po drodze otrzymali jednak kolejną informacje z USS Princeton. - Sir, nie uwierzy pan, ale to coś jest już w waszym punkcie spotkania - miał powiedzieć oficer naprowadzania. - My nadal mieliśmy do przelecenia jakieś 40 mil, a to coś w mniej niż minutę pokonało 60 mil - powiedział dziennikarzom Fravor. Nie zobaczyli już jednak więcej tajemniczego obiektu. Kiedy wylądowali na USS Nimitz nikt nie brał ich opowieści na poważnie i byli obiektem drwin. Przełożeni nie wszczęli żadnego dochodzenia, o którym wiedzieliby piloci. - Nie wiem, co widziałem. Nie miało piór, skrzydeł ani wirników i było znacznie szybsze niż nasze F/A-18.

Wiem, że chciałbym tym latać - powiedział "NYT" pilot. Jego relację potwierdził dziennikarzom komandor porucznik Jim Slaight, który miał siedzieć za sterami drugiego F/A-18. Obaj są już na wojskowych emeryturach. "Dziwna" grupa w Pentagonie "NYT" i "Politico" nie podejmują się próby stwierdzenia, co właściwie widać na obu wideo. UFO niekoniecznie oznacza gości z innej galaktyki. Dla wojska to po prostu obiekt latający, którego nie udało się oficjalnie zidentyfikować. Może to być zarówno jakieś zjawisko naturalne zachodzące w atmosferze, jak i tajne uzbrojenie. Pentagon wydaje co roku kilkadziesiąt miliardów dolarów na "czarne projekty", czyli tajne programy. Za takie pieniądze można zbudować i eksploatować wiele rzeczy. W rozmowie z "NYT" Elizondo twierdzi jednak, że on i jego koledzy w trakcie prac uznali, iż obserwowane przez pilotów obiekty "nie wydają się pochodzić z żadnego kraju".

- To fakt, którego żaden rząd czy instytucja nie powinny utajniać i ukrywać przed opinią publiczną - twierdzi Elizondo. Natomiast w rozmowie z "Politico" anonimowy pracownik Pentagonu twierdzi, że "cała ta grupa skupiona wokół tego programu była dziwna" i początkowo istniały obawy, iż to sposób na wyprowadzenie funduszy z Pentagonu do znajomych senatora Harry Reida, głównego inicjatora przedsięwzięcia. - Po pewnym czasie ogólnie stwierdzono, że nie mogli znaleźć nic konkretnego. Produkowali stosy papieru, ale nie było w nich nic istotnego. Cała sprawa rozeszła się po kościach głównie z tego powodu. Zniknęło zainteresowanie. Nie było nic, co pozwoliłoby uzasadnić wydawanie pieniędzy podatników - mówi rozmówca "Politico". Senator Reid w rozmowie z "NYT" twierdzi jednak, że sprawa nie jest tak oczywista. - Jeśli ktoś mówi, że wie, skąd wzięły się te obiekty, to sam siebie oszukuje. Nie wiemy. Jakoś musimy zacząć szukać odpowiedzi - twierdzi polityk. Elizondo ma nadzieję, że swoim głośnym odejściem z Pentagonu i ujawnionymi nagraniami zdoła wywołać dość duże zainteresowanie, aby zebrać fundusze na dalsze badania w ramach organizacji "To the Stars…".

źródło


  • 2

#5

Blackhawk
  • Postów: 41
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Zastanawia mnie cisza w tym temacie, jeśli chodzi o media, użytkowników tego forum... Przecież to jest praktycznie równoznaczne z przyznaniem tego że obcy rzeczywiście nas odwiedzają. Czego więcej trzeba jeśli chodzi o dowód ? To praktycznie pierwsze w historii nagranie udostępnione przez tak poważny podmiot. Dlaczego sceptycy tak aktywni w pozostałych wątkach, tutaj praktycznie milczą udając że nic się nie stało. Chętnie poczekam na "racjonalne" wyjaśnienie. Na rozruszanie tematu mogę sam dać kilka wskazówek: złudzenie optyczne, tajna broń wojskowa, fałszywe nagranie w ramach przygotowania do zakrojonej na dużej skali operacji false flag. 


Użytkownik Blackhawk edytował ten post 22.12.2017 - 23:14

  • 2

#6

Anunnaki
  • Postów: 329
  • Tematów: 8
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

pozostaje wielka zagadką czy faktycznie to pojazd obcej cywilizacji czy raczej któreś z państw testuje nowe technologie i sprawdza  reakcje innych krajów w których ten obiekt się pokazuje


  • 1

#7

Color Coelestinus
  • Postów: 73
  • Tematów: 2
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Blackhawk

Też mnie dziwi, że sceptycy nie zabrali jeszcze głosu. Być może zajęci są przygotowaniem do świąt, kupnem prezentów i czekają na wolny czas, żeby dokładnie przeanalizować sprawę ;)

 

Przecież to jest praktycznie równoznaczne z przyznaniem tego że obcy rzeczywiście nas odwiedzają. Czego więcej trzeba jeśli chodzi o dowód ?

 

Co jest równoznaczne? Cisza w temacie czy zaprezentowany materiał? Czego więcej trzeba? Trzeba właśnie.. dowodu. Dotychczasowe zdarzenia pokazują co najwyżej istnienie Niezidentyfikowanych Obiektów Latających czyli UFO a nie odwiedziny kosmitów. Powaga podmiotów też nie jest czynnikiem decydującym. Płaskoziemcy powołują się np. na relacje rzekomego byłego pracownika NASA:

 

 

Matthew Boylan pracował dla NASA. Zajmował się malowaniem ziemi i innych obiektów kosmicznych.

Jego głównym zajęciem było… fałszowanie obrazu ziemi. Dostawał wytyczne od szefów, następnie wymyślał obiekty, kolorystykę, która w rzeczywistości nie istnieje.

https://tajemnice.ro...-spoleczenstwo/

 

Spora cześć osób wierzy też w Emilcin i Zdany (to drugie może w czasie przeszłym) gdzie jedynymi dowodami były w 1. przypadku relacje dziadka i dziecka, a w 2. relacja sąsiada dziennikarza Faktu i zdjęcia garnków. Ufoentuzjaści brali te zdarzenia za pewnik wyłącznie z bezgranicznej wiary w prawdomówność świadków, wg nich te osoby nie byłyby w stanie kłamać. Tylko nawet gdyby nie kłamali, to zjawiska, które wydawało im się że widzą, mogły nie zaistnieć w rzeczywistości. Czytałem też wypowiedź znajomego pewnego księdza, który z kolei był przyjacielem K. Wojtyły i ów ksiądz potrafił lewitować pudełko zapałek i mówił że odwiedzili go kosmici. Czy nie powinienem wierzyć księdzu, który przyjaźnił się z samym naszym św. papieżem?

 

Niestety, ale ustne relacje pojedynczych świadków to za słabe dowody. Kosmici robią kręgi w zbożu, więc chcą nam coś przekazać, ale jednocześnie nie chcą się pokazać, więc natychmiast znikają. No właśnie, czemu nie objawiają się tym rolnikom, którym niszczą pola, a jak ukazali się rolnikowi z Emilcina, to czemu przy okazji na jego polu nie zrobili piktogramu? Niech to ufo pojawi się w końcu w jakimś mieście np. na krakowskich błoniach albo przy katowickim Spodku, gdzie będzie wielu świadków, którzy zrobią dziesiątki zdjęć i filmów, nagra monitoring miejski, wtedy uwierzą, chociaż sam nie zobaczę.


  • 1

#8

szczyglis
  • Postów: 1161
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Zastanawia mnie cisza w tym temacie, jeśli chodzi o media, użytkowników tego forum... (...)

Po mediach temat to się nawet co nieco przewinął, ale na pewno nie w takim stopniu jak powinien. Co do forum - wstydzą się pewnie przyznać, że sprawa to jednak nie "złudzenie optyczne" ;) No cóż...rząd USA, dysponujący najbardziej zaawansowanym sprzętem wojskowym na świecie właściwie właśnie oficjalnie przyznał, że zjawisko UFO, w sensie "technologia bardziej zaawansowana, niż nasza" lata nam wszystkim nad głowami. Na mnie osobiście akurat wielkiego wrażenia to nie zrobiło, bo sam widziałem UFO, dwukrotnie w życiu - i bynajmniej nie były to lampiony, więc jest to dla mnie tak jakby oczywista oczywistość, że coś "nie stąd" lata nam nad głowami. Tyle, że nawet nie chciałoby mi się nikogo do tego przekonywać - ktoś nie wierzy, jego sprawa. Tym razem jednak to sam rząd sprawę potwierdził. W całej tej sprawie zastanawia mnie jedynie coś innego - mianowicie, że ostatnimi czasy dość dużo tego typu rzeczy wypływa do świadomości publicznej, tak jakby ktoś badał reakcję, lub jakby coś się szykowało. To jest dla mnie jedynie zastanawiające.

 

Btw, odnośnie mediów, to o tym było... nawet na TVP :D

 

 

(od 01m:10s)
 

pozostaje wielka zagadką czy faktycznie to pojazd obcej cywilizacji czy raczej któreś z państw testuje nowe technologie

Hmm... jakby to delikatnie powiedzieć... spodki widywane od lat '50, czy też te widniejące na kilkusetletnich obrazach, inspirowane najwidoczniej czymś zobaczonym na niebie to też były testy technologii któregoś z państw? Zresztą to kiepskie tłumaczenie - akurat obiekt pokazany na filmiku z Departamentu Obrony (ten z kamery systemu celowania w F/A-18) przeczy każdej technologii jaką znamy. Leci, staje w miejscu, nic sobie nie robi z fizyki. Raczej wątpię, aby Rosjanie, czy ktoś inny dysponował takimi zabawkami. Bo przecież USA wykluczyć można z miejsca, skoro ich właśni piloci zbaranieli na widok tego czegoś.
 
PS. @Color - akurat powiedzieć o Emilcinie, że jedynym co w tej sprawie jest to zeznanie dziadka i dziecka, to tak jakby na ten temat nic nie powiedzieć. Ta akurat sprawa to została przez te wszystkie lata obadana na wszystkie możliwe strony wzdłuż i wszerz na milion różnych sposobów. No ale to by trzeba było zapoznać się ze wszystkimi materiałami na ten temat, ale komu by się chciało, prawda? ;)


Użytkownik szczyglis edytował ten post 23.12.2017 - 04:14

  • 2



#9

Color Coelestinus
  • Postów: 73
  • Tematów: 2
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Szczyglis

Zapoznałem się z tematem. Wiem, że Blania przeprowadził dochodzenie i napisał o tym książke, co nie zmienia faktu, że bazowano na relacji 1 głównego świadka, nie było żadnych materiałów w postaci zdjęć, nagrań zdarzenia czy przedmiotów pozostawionych przez obcych. Została obadana na milion sposobów i co z tego wynika? Każda ze stron trwa nadal przy swoim. Dla mnie bardziej wiarygodne są badania B. Rdułtowskiego, który wykazał kilka manipulacji Blani m.in.:

 

fakt taki miał miejsce np. podczas rozmów, jakie Zbigniew Blania przeprowadził z rodziną Popiołków. Z zapisu stenogramu tej rozmowy wynika, że mały Adaś o rzekomym przelocie „dziwnego samolotu” wspomniał dopiero po tym, jak usłyszał od mieszkańców Emilcina o przygodzie Jana Wolskiego. Zbigniew Blania zataił ten fakt w swoim raporcie ze śledztwa.

Te i inne pojawiające się wątpliwości skłaniają do spojrzenia na Emilcin krytycznym okiem. W Zdany też wierzyłeś? Gdyby nie zdjęcia garnków, które pogrążyły sprawę, pewnie dziś pisałbyś że jest to na równi z Emilcinem najlepiej udokumentowany i wiarygodny incydent UFO. Tam też pisano, że świadek jest w 100% wiarygodny i na pewno mówi prawdę.

 

 

spodki... czy też te widniejące na kilkusetletnich obrazach

Było już podawane wyjaśnienie m.in. w tym temacie: http://www.paranorma...m-ufo-w-sztuce/ Ale jeśli chcesz, to nadal wierz, że artyści przedstawiali Ufo.


  • 0

#10

Blackhawk
  • Postów: 41
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

 "Tym razem jednak to sam rząd sprawę potwierdził. W całej tej sprawie zastanawia mnie jedynie coś innego - mianowicie, że ostatnimi czasy dość dużo tego typu rzeczy wypływa do świadomości publicznej, tak jakby ktoś badał reakcję, lub jakby coś się szykowało. To jest dla mnie jedynie zastanawiające"

 

 

Podobne reakcje można dostrzec na zagranicznych forach, widzę dużo komentarzy jak np ten "I wonder why the government is letting all this information get out all of a sudden.  They are definitely up to something. what could their intentions be for releasing this stuff". Coraz więcej tematyki związanej z obcą cywilizacją przechodzi przez media głównego nurtu. Tak jak pisałem wcześniej - pomimo tego że nie przywiązuje się im większej uwagi, to sprawy nie traktuje się już w ramach kawałów na 1 kwietnia. Chociażby ostatnia historia z  Oumuamua. Abstrachując od tego czym jest ów obiekt, warto zauważyć że hipoteza o tym, iż może być to twór sztuczny również może być elementem swojego rodzaju kampani prowadzonej w celu stopniowego oswojenia nas z myślą że nie jesteśmy sami w kosmosie. 

 

p.s  nie można wykluczyć tego że kampania nie ma na celu ujawnienia prawdy. Być może  jest tak jak zauważa inny użytkownik zagranicznego forum  "paint aliens out to be a threat, couple that with anti asteroid defense and the public will beg for space weapons. Once they have space weapons, they really have us under their thumb". Warto śledzić sytuację 


Użytkownik Blackhawk edytował ten post 24.12.2017 - 01:35

  • 1

#11

bialas55
  • Postów: 2
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Słusznie poprzednik zauważył, jest większe natężenie tego typu informacji w ostatnim czasie w środkach masowego przekazu, jakby coś się szykowało i oswajano nas z tym tematem. Jak dla mnie to ta planetoida ouma.... to już coś podejrzanego (może to był wysłany sztuczny zwiad). Bardzo dziwne, że pentagon ujawnił to nagranie; nie znam się, ale niby w jakim celu miałby to robić, i chyba zawsze się zarzekali, że zjawisko ufo nie istnieje, więc tym bardziej dziwne jest ujawnienie tego nagrania. Mam kolegę, który czuje wibrację 5 wymiaru i 2 lata temu mówił mi, że jeszcze 2 lata i ufo, kosmici będą coraz bardziej widoczni dla nas.
  • 0

#12

Taper
  • Postów: 263
  • Tematów: 39
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

O tym przygotowaniu do "wielkiego ujawnienie" słyszy sie już od dawna. Od bardzo dawna. :))
  • 0

#13

kszysiaczek
  • Postów: 3
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Skoro nasze ziemskie radary potrafią wykryć i śledzić UFO to nie jest tak źle z naszą techniką.


  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u