Skocz do zawartości





Zapraszamy do kolejnego konkursu. Tym razem literackiego. Dla wszystkich! Pora zademonstrować swoją wenę twórczą :)


Zdjęcie

Całe Podkarpacie widzi UFO - czyli sprawa, którą próbowano zataić (1984)

UFO obserwacje Polska Podkarpacie Rzeszów

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1

Legendarny.
  • Postów: 897
  • Tematów: 175
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

13 lipca 1984 r. w wielu miejscach Podkarpacia obserwowano przelot zagadkowego metalicznego obiektu. W Rzeszowie świadkowie donosili o kuli odbijającej światło, którą widział m.in. pracownik lotniska w Jasionce. Ale najciekawszy incydent miał miejsce w Mielcu, gdzie w kierunku zagadkowego obiektu wysłano Iskrę z pilotem Henrykiem Bronowickim, który relacjonował, że obiekt miał ok. 25 m. średnicy, podłużny kształt i obracał się wokół własnej osi. „Trudno mi powiedzieć, co to było, z pewnością jednak nie był to balon meteorologiczny” - dodał pilot...


C__Data_Users_DefApps_AppData_INTERNETEXPLORER_Temp_Saved Images_karpockie1.jpg
Fot: Prasowa relacja o UFO nad Mielcem / artykuł z Głosu załogi, 30.07.1984


W annałach polskiej ufologii są obserwacje masowe, których świadkami były tysiące osób. Co może się wydać zabawne, mimo że w tym czasie informacje na ten temat dotarły do kilku ufologów, nie podjęto żadnych kroków rejestracyjno-badawczych. Do incydentu doszło 13 lipca 1984 r., a ja dowiedziałem się o nim w 2001 r., po otrzymaniu informacji prasowych od Krzysztofa Piechoty. Mijający czas sprawił, że zdarzenie można odtworzyć jedynie fragmentarycznie, przez co wiele faktów pozostaje nieznanych. Z uwagi na istotne znaczenie materiałów źródłowych, przytoczę fragmenty dwóch artykułów, z których pierwszy ukazał się 27 lipca 1984 r. w Nowinach (nr 178).

„Tajemniczy i dziwnie zachowujący się obiekt, który pojawił się na niebie w piątek, 13 lipca br. w godzinach popołudniowych, wywołał duże wrażenie wśród mieszkańców naszego regionu. Przez dłuższy czas obserwowało go tysiące ludzi, zastanawiając się, co to może być. Widoczny był wyraźnie na czystym bezchmurnym niebie, mniej więcej od 16:30 do późnych godzin wieczornych, tzn. do czasu, gdy niebo zasnuły ciemne chmury, a potem rozszalała się burza. Obiekt pojawił się nad Rzeszowem nagle i przez dłuższy czas jakby zawisł nieruchomo nad miastem. Później zaczął się powoli przemieszczać w stronę Mielca. Jego ruchowi nie towarzyszyły żadne odgłosy.

Przesuwał się jakby płynąc po niebie. Kształtem przypominał sporej wielkości balon. Co do wyglądu i rozmiarów panują wielce rozbieżne opinie. A oto kilka wypowiedzi naocznych świadków:

Stanisław R. - mieszkaniec Baranówki: ‘W pierwszej chwili pomyślałem, że to jakiś zwyczajny balon. Kiedy jednak zacząłem mu się przyglądać uważnie, zastanowił mnie fakt, że obłoki płynęły po niebie, a on wisiał nieruchomo w jednym miejscu, jak przyszpilony. I tak jakoś dziwnie błyszczał w słońcu…’

Janusz B.: ‘Na Nowym Mieście obiekt był bardzo wyraźnie widoczny i stąd wywnioskowałem, że musi znajdować się niezbyt wysoko. Mógł mieć ze dwa, trzy metry średnicy. Doskonale odbijał promienie słoneczne, jakby był wypolerowany lub powleczony srebrem. […] Nie wzbudził we mnie większych emocji. Jestem przekonany, że był to zwykły balon meteorologiczny.’


C__Data_Users_DefApps_AppData_INTERNETEXPLORER_Temp_Saved Images_now1.jpg
Fot: Artykuł z rzeszowskich Nowin dotyczący incydentu z 13 lipca.


Tajemniczy balon został także zauważony przez służby naziemne. Kontroler na rzeszowskim lotnisku Jasionce, Janusz Szpont, stwierdził, że była to jakby kula, od której odbijało się jaskrawe światło. Orientacyjnie mogła znajdować się na wysokości ok. 2000 m. i miała kilka metrów średnicy. W chwili obserwacji przesuwała się w kierunku Mielca.

W Mielcu dziwny balon był wyraźnie widoczny i bacznie obserwowany przez służby naziemne lotniska. Pogoda była idealna. Pełniący wówczas służbę kierownik lotów, Kazimierz Lubertowicz, podaje dane, jakie wskazywały przyrządy pomiarowe:

‘Zachmurzenie 6/8 cumulusa, podstawa chmur - 1800 m., widzialność - 20 km, wiatr - 270 stopni, prędkość wiatru - 2 m/s., temperatura - 27 stopni Celsjusza, wilgotność - 59%, ciśnienie 747,8 mm słupa rtęci.’

W takich właśnie warunkach pilot doświadczalny, inż. Henryk Bronowicki, zameldował o pojawieniu się bliżej nieokreślonego obiektu. Obiekt ten, o powierzchni kulistej i jakby powleczonej folią, znajdował się na południe od mieleckiego lotniska i przesuwał się w kierunku zachodnim. Była godzina 18. O 18:15, po konsultacjach z odpowiednimi służbami, postanowiono wysłać w kierunku tajemniczej kuli samolot.

Po uzgodnieniu z kierownikiem lotów, Kazimierzem Lubertowiczem, do rozpoznawczego lotu na Iskrze wystartował doświadczony pilot, Henryk Bronowicki. A oto jego bezpośrednia relacja:

‘Po wystartowaniu wzbiłem się na wysokość 6000 m. i podszedłem pod dziwny balon. Okazało się, że znajdował się znacznie wyżej niż przypuszczaliśmy. Trudno powiedzieć jak wysoko, ale z pewnością 10 tys. m. Przy pomocy lornetki przyglądałem mu się uważnie przez dłuższą chwilę. Miał jakby metalizowaną powłokę, która ładnie odbijała promienie słoneczne. Był olbrzymi i według moich przypuszczeń mógł mieć ok. 25 m. średnicy.

Gdy znajdowałem się bezpośrednio pod nim, zauważyłem ciemny punkt. Wyglądało na to, że podwieszony jest jakiś ciemny zasobnik. Balon posiadał kształt wydłużony i wykonywał ruchy wokół własnej osi. Trudno mi powiedzieć, co to było, z pewnością jednak nie był to balon meteorologiczny. Oczywiście nie przypuszczam też, żeby to było UFO…’

Tyle pilot. Warto jeszcze dodać, że podczas jego lotu na wieży ustawiono specjalną lornetę, przy pomocy której samolot i niezidentyfikowany obiekt były przez cały czas obserwowane. Na wieży ustalono, że obiekt musi mieć minimum 11 m. średnicy. I to jest prawie wszystko, co udało się ustalić w tej sprawie.”

Trudno o lepsze podsumowanie zdarzenia, ale oprócz tego, że NOL widoczny był nad Rzeszowem i Mielcem, obserwowano go prawdopodobnie również w Przemyślu i okolicach, o czym doniósł Kurier Polski w wydaniu z 4-6 sierpnia 1984 (nr 152):

„Andrzej W., pracownik Urzędu Celnego i Andrzej S. z Prokuratury Rejonowej, obaj z Przemyśla, wracając z pracy w dniu 13 lipca br. o 16:05 spostrzegli nad osiedlem W. Pstrowskiego dziwny obiekt. Prawie nad ich głowami tkwiło coś w rodzaju krążka lub kuli o wielkości dwuzłotowej monety. A chociaż niebo tego dnia było zamglone, światło promieniujące z obiektu było znacznie słabsze od światła słonecznego, ale… o niemal białej barwie. Kula pozostawała nieruchomo przez ok. 3 min. i zniknęła, nie pozostawiając żadnego śladu.”


C__Data_Users_DefApps_AppData_INTERNETEXPLORER_Temp_Saved Images_przemy1.jpg
Fot: Artykuł z Kuriera Polskiego na temat dziwnego obiektu widzianego nad Przemyślem 13 lipca 1984 r.


Podobny obiekt obserwowało również od 15. wielu mieszkańców Przemyśla. To samo zauważono również w okolicach Kańczugi pod Przeworskiem: „Obiekt, o którym pan pisze z 13 lipca 1984 r., w godzinach popołudniowych, widziałem wraz z innymi osobami w okolicach Kańczugi. Byłem wtedy przyglądać się budowie i jeden z pracujących zauważył to. Obiekt był na tyle długo w jednym miejscu, że majster wysłał jednego z pracowników po lunetę do domu. Wszyscy zdążyli się napatrzeć i dalej do roboty. Ja też w końcu dostałem lunetę. Majster stwierdził, że to balon owinięty taśmą. Balon? To dlaczego tak długo był w miejscu? (15-20 min.) A był widoczny k. Przemyśla, Rzeszowa, Mielca - to wiem po publikacjach. Wyglądał jakby miał przewężenie, a górna część była mniejsza. Gdyby to był balon, to większa z gazem, np. helem, lżejsza od powietrza część, powinna być raczej od góry. Nikt również wtedy nie zauważył kiedy, jak i w którą stronę to odleciało.”

Prasa szybko wysunęła alternatywne hipotezy, sugerując, że mógł być to balon szpiegowski do przenoszenia ulotek propagandowych albo sonda meteorologiczna, która zawędrowała nad Polskę z Czechosłowacji. Sprawa ta mocno mnie zainteresowała, ponieważ - mówiąc kolokwialnie - ktoś chciał jej ukręcić łeb! Z przeprowadzonych rejestracji wynikało, że mogło nie chodzić o żaden balon, na co wskazywała choćby relacja pilota Bronowickiego. Na ten temat obserwacji z 13 lipca udało mi się porozmawiać z panem Lubertowiczem oraz panem Bronowickim. Z ich relacji wynikało jednoznacznie, że wyjaśnienia podane przez gazety znacznie różniły się od stanu faktycznego.

Ok. 18., po dostrzeżeniu NOL-a z wieży lotniska, pan Lubertowicz skontaktował się z odpowiednimi służbami, gdyż w obawie o bezpieczeństwo lotów, wstrzymano wówczas ruch powietrzny. Podobnie było w Jasionce. Służba krajowego ruchu powietrznego nie stwierdziła wypuszczenia w atmosferę balonu meteorologicznego. Najciekawsze jednak było to, ze stacja radiolokacyjna w Sandomierzu nie zarejestrowała obecności tego obiektu na niebie. NOL przez cały czas tkwił nieruchomo na znacznej wysokości, w kierunku południowym, odbijając od siebie srebrzyste światło.

W tym samym czasie na lotnisko przyjechał Henryk Bronowicki, który powiedział: „Gdy przyjechałem, zobaczyłem wielu pracowników patrzących wysoko w niebo. Gdy wysiadłem z samochodu i spojrzałem w górę, zobaczyłem wysoko na niebie dziwną srebrzystą kulę dużych rozmiarów, wiszącą nieruchomo w powietrzu. Tego dnia miałem odbyć z kolegą lot na Iskrze w okolice Niska, Leżajska i Rzeszowa. Podczas powrotu w rejon lotniska w Mielcu, kierownik lotów, Kazimierz Lubertowicz, po upewnieniu się, ile mam jeszcze paliwa, poprosił, abym podleciał w stronę tajemniczego obiektu i sprawdził, co to jest. W czasie lotu stacja radiolokacyjna z Sandomierza miała na radarze echo Iskry, ale nie rejestrowała w dalszym ciągu obecności dziwnej kuli.

Podlatując coraz bliżej stwierdziłem, że nie jest to balon meteorologiczny. Wysokość, na jakiej byłem wynosiła 7500 m., a nie mieliśmy ze sobą masek tlenowych, ponieważ nie sądziliśmy, że będziemy latać tak wysoko. Najdziwniejsze było to, że obiekt wyraźnie się od nas oddalał, zwiększając dystans, to znaczy wzbijał się szybko w górę, podczas gdy nasz samolot leciał z prędkością 280-300 km/h. Po pewnym czasie odpuściliśmy sobie i zeszliśmy na mniejszą wysokość i co ciekawe, obiekt także obniżył swój lot i wrócił na swoje poprzednie miejsce. Jeszcze raz ponowiliśmy próbę zbliżenia się do obiektu, ale bez rezultatu, ponieważ obiekt znów zaczął przed nami uciekać.

Prawdopodobnie znajdował się na wysokości ponad 10 tys. m.! Po kilku minutach wróciliśmy na lotnisko, gdzie wszyscy byli podenerwowani, ponieważ obiekt znów obniżył lot i zawisł nieruchomo, mimo wiatru, który dął z zachodu i przesuwał chmury z nadciągającą burzą w naszym kierunku…”

Jak podaje Głos Załogi z 30 lipca 1984 r. (nr 30), obiekt obserwowało przez ten czas wielu mieszkańców Mielca: „Przebywałem wówczas, jak wielu, w swoim ogrodzie. Wtedy właśnie moją uwagę przykuł jasny szczegół na czystej jeszcze części nieba. Wyglądało to jak bańka mydlana, od której odbijały się promienie skłaniającego się ku zachodowi słońca. Spostrzegliśmy, że ta prawie przezroczysta kula nie przemieszcza się pomimo dość silnego wiatru. Duża odległość od ziemi świadczyła o pokaźnych rozmiarach obiektu. Spojrzałem na zegarek - była godz. 19:40. Nasze domniemania ograniczyły się do stwierdzenia, że jest to balon meteorologiczny, lecz zafascynowany kulą mój 8-letni syn rzucił w naszą stronę: ‘To jest UFO.’

Oczywiście skwitowaliśmy jego słowa uśmieszkami i zajęliśmy się swoją robotą. Dobre pół godziny potem zacząłem zastanawiać się, czy to możliwe, żeby nasz domniemany ‘balon meteo’ nie poruszał się tak długo przy wzmagającym się wietrze?

Z tego samego miejsca, z którego zauważyliśmy kulę ustaliłem, że jednak przesunęła się ona, ale nie w naszą stronę, jak to mógł wskazywać kierunek wiatru, tylko prostopadle do niego i to tylko kilka stopni na zachód. Nad nami - a pod nadal wiszącą kulą - przeleciał samolot pasażerski i można było się wtedy przekonać, jaka była ona wielka. Od żony, która przyszła po syna, dowiedziałem się, że na naszym osiedlu (Krasickiego) ludzie oglądali to zjawisko przez lornetki. Po wpół do dziesiątek zachmurzyło się na dobre i tajemniczej kuli nie było już widać.”


C__Data_Users_DefApps_AppData_INTERNETEXPLORER_Temp_Saved Images_tarn.jpg
Fot: Dziennik Polski już 16 lipca pisał o dziwnym obiekcie widzianym nad Tarnowem.


Tak się składa, że i ja mogłem bezpośrednio obserwować ten obiekt i to przez zupełny przypadek! Mimo, że miałem wówczas tylko 8 lat, zdarzenie to pamiętam jak dziś. W tym dniu wyjechałem w godzinach popołudniowych z rodzicami i ich znajomą na grzyby w okolice wsi Wola Ocieka położonej 20 km od Ropczyc. Po wyjściu z lasu, wracaliśmy w kierunku samochodu i wówczas mój ojciec dostrzegł między prześwitami koron drzew, jakiś błyszczący okrągły obiekt.

Ojciec twierdził, że to pewnie „jakiś balon”. Kula leciała w samym zenicie, w kierunku północno-zachodnim, kierując się na Mielec. Wielkość obiektu była równa ćwierci księżyca w pełni. Obserwacja trwała ok. 3 min., po czym obiekt został przysłonięty przez drzewa. Wola Ociecka - to tutaj zauważyliśmy przelot obiektu, który widziało tysiące innych świadków. Obiekt leciał od prawej strony Ustaliłem, że w podobnym czasie obserwowano ten sam lub podobny obiekt nad Ropczycami. NOL obserwowany był przez kilka osób przez lunetę z balkonu. Według jednego ze świadków był błyszczący i jakby wydłużony, a pod spodem posiadał ciemny punkt, który sprawiał wrażenie ruchomego (o ciemnym punkcie wspomniał też pan Bronowicki). Po kwadransie obiekt zniknął na niebie przysłonięty ciężkimi chmurami.

Na podstawie zebranych materiałów można stwierdzić, że… tego dnia nad Podkarpaciem widziano różne obiekty. W Ropczycach obserwacja miała miejsce ok. 18., kiedy jak wiadomo, NOL zaobserwowany został nad Mielcem.

Jeszcze jeden świadek opowiedział mi, że ten sam obiekt zauważył późnym popołudniem w Wiśniowej (pow. strzyżowski), czekając na autobus. Gdy wysiadł na dworcu w Ropczycach, dostrzegł go ponownie. UFO tkwiło nieruchomo, albo posuwało się powoli na północ. Warto dodać, że obiekt musiał być naprawdę duży, ponieważ odległość z Wiśniowej do Ropczyc to ok. 14 km w linii prostej. Obiekt obserwowany na dworcu znajdował się w kierunku północnym, zatem wszystko przemawia za tym, że musiał tkwić między Borkiem Małym a Zakładami Magnezytowymi.

NOL widziany nad Mielcem przemieścił się najprawdopodobniej w kierunku Tarnowa, gdzie również go zaobserwowano ok. 20:15. Według relacji, pojawił się nagle, odbijając jaskrawe światło. Kula miała wielkość słońca i otoczona była świetlistym „halo”.

Pisał o tym Dziennik Polski z 19 lipca 1984 r.: „Przez kilkadziesiąt minut setki osób widziały jasno świecącą kulę wielkości słońca zawieszoną nieruchomo w północnej części nieba. Zjawisko wywołało duże poruszenie w mieście i okolicach. Początkowo nieruchoma kula przemieściła się nagle z niezwykłą szybkością, ginąc niespodziewanie za linią horyzontu.

Zagadka została wreszcie wyjaśniona za sprawą jednego z mieszkańców Tarnowa. Znalazł on otóż zawieszoną na drzewie… sondę meteorologiczną sporej wielkości - balon używany do badania stanów atmosfery. Sonda została wysłana prawdopodobnie z terytorium Czechosłowacji i zawędrowała w rejon Tarnowa. Jest to niezwykle rzadki przypadek, aby sonda tego typu zawędrowała akurat w ten region.”


C__Data_Users_DefApps_AppData_INTERNETEXPLORER_Temp_Saved Images_wiec.jpg
Fot: Dementi w Ekspresie Wieczornym z 24 lipca 1984


I niby cała zagadka została wyjaśniona, ale… Z notatki prasowej wynika, że był to balon, który spadł na ziemię, tylko że artykuł sam sobie przeczy. Skoro obiekt szybko się oddalił i zniknął na horyzoncie, to czy mógł równocześnie spaść na posesję jednego z Tarnowian?

Wiele wskazuje, że przypuszczalnie zdawano sobie sprawę z powagi incydentu, tworząc „zasłonę dymną”, która miała przysłonić trudne do zaakceptowania fakty. Potwierdza to relacja od mieszkańca Mielca, którą otrzymałem w 2004 r. Twierdził on, że po zniknięciu UFO nad miastem przeleciały dwie pary MIG-29. Z oczywistych powodów nie napisano o tym w prasie. Równie niewytłumaczalne jest to, dlaczego mimo kilkugodzinnej obecności obiektu na niebie dzisiejszego województwa podkarpackiego i małopolskiego, nie zestrzelono go?

Największą wartość ma relacja pana Bronowickiego, który znalazł się najbliżej NOL-a. Na jej podstawie możemy przypuszczać, że nie było to żadne ziemskie urządzenie, a tym bardziej balon meteorologiczny, gdyż według relacji pilota, obiekt, czymkolwiek był, zdawał się modulować pozycję w reakcji na położenie Iskry.

Wbrew temu, co sugerowała prasa, obiekt musiał mieć również dużo większe rozmiary. Dodatkowo, po tuż obserwacji doszło do załamania pogody i silnych burz, m.in. w Mielcu i Tarnowie. (Cztery dni później przez okolice drugiego z miast przetoczyła się nawet trąba powietrzna powodując liczne zniszczenia.) Skoro, jak podkreślili niektórzy świadkowie, w momencie obserwacji wiał silny wiatr zwiastujący zmianę aury, dlaczego domniemany balon pozostawał w bezruchu?

Kończąc rozważania nad tym przypadkiem wrócę jeszcze do panów Lubertowicza i Bronowickiego. Po latach przyznają oni, że w grę nie mógł wchodzić żaden balon. W kierunku tych nie wysyła się samolotów na rozpoznanie. Według mnie, to ich słowa, a nie relacje dziennikarzy, ujawniają nam prawdę o tym, co wydarzyło się nad południowo-wschodnią Polską 13 lipca 1984 r.


Wszystkie osoby, które widziały niezidentyfikowane obiekty na obszarze Podkarpacia proszę o kontakt: arekmiazga@gmail.com


Autor: Arkadiusz Miazga
Źródło (artykuł i zdjęcia): Infra
http://www.infra.org...iano-zatai-1984
  • 4



#2

Piotr51p
  • Postów: 5
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

żyje niedaleko ale nie słyszałem o tym jeszcze

 

Jeden dzień i dwa posty nie wnoszące nic do tematu...

PS sygnaturę kasuję. Nie zamieszczaj tu takich treści

 

Alis

____________________________

kasacja.gif


Użytkownik Alis edytował ten post 29.12.2016 - 17:38

  • 0




Inne tematy z jednym lub większą liczbą słów kluczowych: UFO, obserwacje, Polska, Podkarpacie, Rzeszów

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u