Skocz do zawartości




Zdjęcie

Efekt Mandeli - Równoległa rzeczywistość istnieje?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
88 odpowiedzi w tym temacie

#1

pawelek56.
  • Postów: 1
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Chciałbym powitać wszystkich, gdyż jest to mój pierwszy post.

 

Śledzę forum od długiego czasu, jednak nigdy nie miałem potrzeby zamieszczenia tu jakiekolwiek wypowiedzi, ponieważ wszystkie informacje jakie mnie interesowały były odpowiednio omówione.

 

Ostatnio natknąłem się na onecie na bardzo ciekawy artykuł na temat "Efektu Mandeli".

 

Pisząc w dość dużym skrócie, ludzie pamiętają pewne wydarzenia, które jednak różnią się pewnymi szczegółami - czasami są to drobne, nieznaczące zmiany (np. tytuł serialu Sex and the City ludzie pamiętają jako Sex in the City) bądź też większe (np. pewność iż ktoś nie żyje od lat, natomiast okazuje się, iż ta osoba jest jak najbardziej żywa). Zainteresowało mnie to głównie ze względu na wspomnianą w artykule "śmierć" Fidela Castro oraz Muhammada Alego. Mnie również wydawało się, że obydwoje już nie żyją od jakiegoś czasu i jestem dosłownie pewny, że widziałem nagłówki o ich śmierci dłuższy czas temu (3-4 lata temu).

Czekam na opinie i jestem bardzo ciekawy Waszych odczuć na ten temat.

 

Oto wspomniany tekst:

 

"Efekt Mandeli" - dowód na równoległą rzeczywistość?

 

To jedna z najoryginalniejszych teorii spiskowych. Opiera się na relacjach ludzi, którzy twierdzą, że pamiętają alternatywną wersję dziejów i są przekonani, że niektóre rzeczy potoczyły się lub nazywały inaczej. Winna temu ma być równoległa linia rzeczywistości, która wcina się w naszą albo ktoś, kto w ramach tajnego eksperymentu ingeruje w naszą czasoprzestrzeń…

Jeśli jesteś przekonany, że coś nazywało się kiedyś inaczej albo wydarzenia czy filmy miały inny finał, prawdopodobnie dopadł cię "efekt Mandeli". To jedna z oryginalniejszych, jeśli nie najdziwaczniejsza z teorii, na jakie można natknąć się w internecie. Uznaje ona, że nasza rzeczywistość przecina się ze światem równoległym, przez co niektórzy ludzie pamiętają inną wersję przeszłości niż reszta.
"Efekt" dotyczy głównie spraw błahych, jak zakończenia filmów czy nazwy produktów, ale są też poważniejsze przypadki, kiedy ktoś pamięta inny przebieg wydarzeń politycznych albo inny układ państw na mapie świata. Czy winne wszystkiemu są luki w pamięci, do których wymyślono fantastyczną teorię? A może jest coś, co potwierdza, że naprawdę żyjemy na skrzyżowaniu wymiarów?
Pamiętam, że było inaczej!
Jak wielu się domyśla, "efekt Mandeli" bierze nazwę od byłego prezydenta RPA - zmarłego w 2013 r. Nelsona Mandeli. Problem w tym, że wielu ludzi żywi silne, nierzadko graniczące z pewnością przekonanie, że przywódca walki z apartheidem umarł w więzieniu w latach 80. i było to szeroko komentowane przez media.
Jedną z osób, która tak myśli jest Fiona Broome - amerykańska pisarka, która przeprowadziła na ten temat internetową sondę. Wkrótce uświadomiła sobie, że grono ludzi pamiętających "alternatywną wersję dziejów" jest bardzo liczne.
"To nie jest teoria spiskowa" - pisze Broome. "Ma to związek z alternatywną historią i równoległymi rzeczywistościami. Zgłębianie mechaniki kwantowej pokazuje moim zdaniem, że świat złożony jest z nakładających się na siebie rzeczywistości, które ludzie jakoś składają w to, co nazywamy codziennością".

 

Śmierć Mandeli to tylko czubek góry lodowej. Z materiałów zebranych przez autorkę wynika, że część ludzi pamięta także śmierć Fidela Castro czy Muhammada Alego (obaj jeszcze żyją). Inni pamiętają, że manifestant z placu Tian’anmen, który zatrzymał kolumnę czołgów i stał się bohaterem słynnego zdjęcia został tak naprawdę przez pojazdy zmiażdżony. Jeszcze inni są przekonani, że USA posiadały dawniej 51 lub 52 stany (w rzeczywistości jest ich 50) albo że huragan Katrina spustoszył południowo-wschodnią część USA wcześniej niż w sierpniu 2005 r.

Efekt Mandeli ma też wymiar geograficzny. Na stronie Broome można znaleźć relacje ludzi, którzy pamiętają, że Nowa Zelandia czy Japonia leżały "kiedyś" na mapie zupełnie gdzie indziej niż teraz. Większość "alternatywnych wspomnień", o jakich piszą ludzie dotyczy jednak spraw bardzo błahych, np. zakończenia filmów czy nazw produktów. Podobnych bzdurnych historyjek wynikających po prostu ze złego zapamiętania tego czy tamtego jest na witrynie Broome sporo.

Prawdziwe zaniepokojenie budzą jednak przypadki pokazujące, że skumulowany "efekt Mandeli" może wywrócić życie człowieka do góry nogami.

 

W 2008 r. w internecie zrobiło się głośno o przypadku Leriny Garcíi, z której relacji wynikało, że przeskoczyła ona do naszej rzeczywistości z jakiegoś równoległego wymiaru egzystencji i utknęła tu na dobre. Zdesperowana kobieta opisała swą historię w liście do jednego z hiszpańskich portali. Wkrótce jej relacja rozeszła się po sieci.

"Pewnego dnia obudziłam się i odkryłam, że wszystko wygląda inaczej, ale nie miało to nic wspólnego z podróżą w czasie. Był to na pozór normalny dzień, ale wiele rzeczy wydawało się nie takich, jak zwykle. Były to drobne, ale bardzo istotne ‘odchylenia od normy’.

Cztery miesiące temu obudziłam się o poranku. Byłam w wynajętym domu, gdzie mieszkałam już siódmy rok. Wszystko początkowo wydawało się normalne i nie zwróciłam uwagi, że mam na sobie nie swoją piżamę. Potem pojechałam do pracy i zaparkowałam na tym samym miejscu, co zawsze. Ale kiedy udałam się na stanowisko robocze okazało się, że… nie ma go. Na drzwiach wisiały tabliczki z nazwiskami, ale mojego tam nie było. Pomyślałam, że pomyliłam piętra, ale przecież byłam na swoim. Następnie przeszłam do innej części budynku. Okazało się, że nadal tam pracuję, tylko… w innym dziale. Powiedziałam nawet dyrektorowi, że nic nie wiem o przenosinach! Przeszłam potem we wskazane miejsce, ale powiedziałam, że czuję się źle i wyszłam. Wszystko inne, w tym zawartość mojej torebki wyglądało normalnie: dowód osobisty, karty kredytowe itp. Ale zmiany pracy nie pamiętałam. Zaraz potem poszłam do lekarza i poddałam się testowi na obecność alkoholu i narkotyków. Byłam czysta. Następnego dnia poszłam do pracy, (…) wyjaśniając, że wcześniej źle się czułam" - relacjonowała.

Ale to nie wszystko. Kobieta pamiętała, że kilka miesięcy przed "przeskokiem" rozstała się z długoletnim partnerem. Potem spotykała się z mężczyzną z sąsiedztwa o imieniu Agustin. Kiedy ocknęła się w nowej rzeczywistości, była nadal w starym związku, a nowy partner… wyparował. Nie było go w jego mieszkaniu, a jego syn nie chodził do swojej szkoły. García twierdzi, że wynajęła nawet prywatnego detektywa, by ich odnaleźć, ale to nic nie dało. W naszej rzeczywistości ci ludzie nie istnieli!

Jak tłumaczyć podobne zdarzenia? Broome pisze, że choć większość z nich to efekt szwankującej pamięci albo zaburzeń psychicznych, skala "efektu Mandeli" u całkiem zdrowych i normalnych ludzi wskazuje, że coś jest na rzeczy. Pisarka szuka wyjaśnień w teoriach z obszaru "egzotycznej fizyki", choć wśród komentujących na jej stronie nie brak sugestii, że efekt pomieszania wspomnień wynika z tego, iż ktoś podróżuje w czasie, czym zaburza jego naturalny bieg. Może to być grupa uczonych, która odbywa te wojaże potajemnie, dla własnych korzyści. Ale ta koncepcja nie tłumaczy wszystkich incydentów.

Życie w wielu wymiarach

Jakie jest prawdopodobieństwo, by za "efekt Mandeli" odpowiadały interakcje naszej rzeczywistości z równoległym do niej wymiarem? Choć brzmi to egzotycznie, koncepcja równoległych wszechświatów ma coraz więcej zwolenników w środowisku naukowym. Jej twórcą był amerykański fizyk Hugh Everett III (1930-82), który pod koniec lat 50. włączył się w gorącą dyskusję na temat interpretacji zasad mechaniki kwantowej. Dotyczyła ona dziwacznej natury mikroświata i zachowania cząstek elementarnych, które istnieją w każdym możliwym fizycznym położeniu. Dzieje się tak do momentu obserwacji/pomiaru, które sprawiają, że cząstka przybiera określony stan. Ta dziwaczna zasada doprowadziła niektórych uczonych do wniosku, że to człowiek aktem swojej obserwacji lub świadomości powołuje rzeczywistość do istnienia.

Everett miał inne zdanie. Twierdził, że świadomość nie odgrywa przy tym żadnej roli, a nasz wszechświat przy każdym zdarzeniu kwantowym ulega podziałowi. Dzieje się tak za każdym razem, kiedy dokonujemy jakiegoś wyboru, stąd istnieje nieskończona ilość linii rzeczywistości. Innymi słowy, równoległe wszechświaty są zamieszkane przez niezliczone kopie nas, które wypełniają każdy możliwy scenariusz naszego życia. Podobnie, jeśli w przeszłości coś w skali kosmosu mogło się wydarzyć, ale nie zaszło, na pewno stało się faktem w którymś z paralelnych uniwersów.

Everett, który zmarł młodo był przekonany do swej teorii do tego stopnia, że nie dbał o zdrowie i nie hamował nałogów, wierząc, że po śmierci i tak będzie żył w którymś z równoległych światów. Początkowo jego koncepcja spotkała się z negatywną reakcją środowiska naukowego, a on sam po napisaniu doktoratu zrezygnował z dalszej kariery akademickiej i związał się z obronnością. Dziś jego "interpretacja wielu światów" ma szerokie grono zwolenników, choć nadal pozostaje w sferze rozważań teoretycznych. Popiera ją m.in. wybitny fizyk dr David Deutsch, który nie tylko uznaje, że alternatywne rzeczywistości istnieją, ale również, że fizyka nie wyklucza naszej z nimi interakcji…

 

źródło: strefatajemnic.onet.pl


Użytkownik pawelek56 edytował ten post 21.09.2015 - 21:42

  • 2

#2

Wszystko.
  • Postów: 8998
  • Tematów: 70
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jest to najsłabsza hipoteza na poparcie teorii światów równoległych jaką słyszałem. Fakt że ktoś twierdzi, że było inaczej, wynika z tego, że nie pamięta albo nigdy o tym nie wiedział. Dobrym przykładem są opinie amerykanów na temat Polski. Wielu z nich myśli, że nasz kraj jest częścią związku radzieckiego.
Czasami jest też tak, że istnieje więcej wersji jakiegoś wydarzenia. Na przykład filmy mają różne tłumaczenia, w jednym aktor mówi np. ,, on jest gruby,, a w innej ,, ale on jest spasiony,,

Użytkownik Wszystko edytował ten post 21.09.2015 - 17:59




#3

Fedon.
  • Postów: 94
  • Tematów: 5
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Potwierdzam, że doświadczyłem, a raczej doświadczam wymienionego wyżej efektu. Byłem przekonany, że Mandela zmarł kiedyś w więzieniu (teraz sprawdziłem jeszcze w Wiki, że tak nie jest). Rozmawiam przed chwilą o tym z kimś z rodziny i ta osoba pamięta „wersję aktualną”. Ciekawe, że w trakcie rozmowy, kiedy zaczęła opowiadać, że przypomina sobie artykuły, o tym jak wychodzi z wiezienia etc, ja również zacząłem sobie je przypominać! Mam jakby podwójne wspomnienia! Siła sugestii? Nie wiem. Ciekawe, jak będę to pamiętał po jakimś czasie, chociażby za kilka dni. Dodam jeszcze, że mój rozmówca był przekonany, że M. Ali nie żyje, i był bardzo zdziwiony, że jest inaczej.

Oczywiście, łatwo można to wytłumaczyć pomieszaniem pamięci, która wiadomo, czasem „płata figle”. I należałoby potrafić obiektywnie rozróżnić te stany, gdyż osobiście uważam, że przedstawiona teoria, jest prawdopodobna. Rzeczywiście, wielokrotnie wydaje się, że coś jest nie tak jak powinno, ale umysł natychmiast stara się wytłumaczyć to w sposób racjonalny i zgodny z przyjętym światopoglądem. Sądzę zresztą, że to bardzo dobrze, gdyż w przeciwnym razie nie dałoby się normalnie funkcjonować (oczywiście, zależnie od nasilenia takich zjawisk). Przyznam, że w moim wypadku kilkakrotnie mu się to nie udało, w bardzo drobnych sprawach, które zresztą szybko popadły w zapomnienie.

Niedawno (od początku lipca), zacząłem akurat zapisywać takie wypadki czy zdarzenia (właściwie to głównie pod kątem synchroniczności według Junga, takie, których nie da się wytłumaczyć relacją przyczyna - skutek), i mam zapisany tylko jeden, pozornie banalny, który jednak zewnętrzny obserwator na pewno wyjaśniłby w sposób racjonalny, gdyż tak jak i (chyba) w wielu tego typu przypadkach, jest to stosunkowo proste.

Zastanawiam się, czy jest znana metoda (w miarę) obiektywnej i przekonującej weryfikacji opisywanego zjawiska, chociażby jako teoretyczne założenia - do ewentualnego, osobistego wykorzystania, w celu jednoznacznego przekonania samego siebie. Bo pomimo wewnętrznego przekonania, wątpliwości jednak pozostają, dotychczasowy obraz funkcjonowania (pojedynczego) świata jest silnie zakorzeniony. Czyli fizyka Newtona i geometria Euklidesa w życiu codziennym. A przecież z czysto naukowego punktu widzenia wiadomo, że nie wyczerpują one wszystkich możliwości, stanowiąc szczególne przypadki czegoś szerszego, choć w ograniczonym zakresie sprawdzają się znakomicie. Tutaj może być podobnie. Na co dzień istniejemy/wydaje nam się że istniejemy, tylko w jednym wszechświecie. Ale trzeba brać pod uwagę błędną interpretację i to w obie strony. A po drugie zastanawia mnie, czy istnieje możliwość (czy wiadomo, że ktoś nad tym już pracował), świadomego spowodowania takiego stanu (wizji, wiedzy, przekonania), a w konsekwencji świadomej percepcji, na przykład dwóch rzeczywistości oraz świadomego wyboru jednej z nich.


  • 0

#4

Zaciekawiony.
  • Postów: 7517
  • Tematów: 77
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Cóż, w przypadku Mandeli to wynika stąd, że jest on znany właśnie stąd, że został uwięziony. Jeśli ktoś nie interesował się jego dalszymi losami to mogło mu się zdawać, że skoro życiorys skończył się na więzieniu to pewnie tam zmarł. Właściwie wrażenie że ktoś już nie żyje dotyczy zwykle ludzi którzy kiedyś byli bardzo znani a o których już się nie słyszy. Weź dowolną gwiazdę znaną w latach 80. i 90. która już nie jest znana, a z pewnością osoby przepytywane o to czy słyszały że już nie żyje będą miały wrażenie, że tak, coś o tym słyszały.


  • 0



#5

Fedon.
  • Postów: 94
  • Tematów: 5
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Każda propozycja racjonalnego wyjaśnienia tego rodzaju zjawisk, jest – z oczywistych chyba powodów – cenna i godna rozważenia. W przedstawionej formie, nie przekonuje mnie ona. Na tzw „gwiazdach” za bardzo się nie znam (o czym świadczy fakt, że przez dobrych kilka minut (!) nie mogłem zrozumieć o co tutaj chodzi, bo dla mnie „gwiazda”, to takie duże, okrągłe, gorące i odległe o lata świetlne, a inne skojarzenia przychodzą z najwyższym trudem), ale przyjrzawszy się tej koncepcji i wykopawszy z pamięci dwunożne ”gwiazdy”, zdecydowanie nie miałem wrażenia, że słyszałem o ich śmierci.

Jednak Twój post podsunął mi nieco inna koncepcję. Najpierw przedstawię pewien przykład historyczny. W 1916 roku odbyła się największa bitwa morska pierwszej wojny światowej, pomiędzy flotą brytyjską i niemiecką, zwana Bitwa Jutlandzką bądź Bitwą pod Skagerrakiem. Bitwa była nierozstrzygnięta, dziś mówi się czasem, że sukces strategiczny odnieśli Brytyjczycy, a taktyczny Niemcy. Większe straty ponieśli wprawdzie Anglicy, ale w żaden sposób nie wpłynęło to na dalszą sytuację, ani nie osłabiło w istotny sposób ich pozycji na morzu czy floty, znacznie silniejszej od niemieckiej. Jednak bezpośrednio po bitwie, Brytyjczycy wydali tylko suchy, lakoniczny komunikat, który sprawiał wrażenie, że ich flota poniosła klęskę. Kluczowe tutaj jest określenie „sprawiał wrażenie”, bo o żadnej przegranej, a tym bardziej klęsce nie było w nim mowy. Jednak w rezultacie tego „wrażenia”, akcje wszystkich ich przedsiębiorstw spadły na łeb na szyję. Po dwóch dniach, wydano oficjalny, obszerny komunikat, który stwierdzał w konkluzji, że tylko niezwykłemu szczęściu Niemcy zawdzięczają, że udało im się uciec i nie zostali rozgromieni (co do pewnego stopnia było prawdą, uciekali rzeczywiście, a udało im się to nie tyle dzięki szczęściu, co dzięki błędom przeciwnika). Oczywiście, ceny akcji brytyjskich poszybowały pod niebiosa. Ale co się okazało? Ano to, że wszystkie zostały wykupione, przy maksymalnie niskiej cenie. Przez kogo? Przez konsorcja brytyjskie! Jak później skomentowano, „rzeka krwi zamieniła się w rzeką złota”.

Czy tutaj nie mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem? Zarówno Mandela jak i Castro (a pewnie M. Ali również) mieli/mają wielu przeciwników politycznych. I plotka, w którą część ludzi na świecie uwierzy, że zmarli, byłaby im bardzo na rękę. Chociażby po to, aby przestali interesować się ich losem. Puszczają więc paru pismaków, którzy gdzieś tam, opublikują odpowiednią notkę, nawet, że nie o śmierci, ale o chorobie, zasłabnięciu itp., a kolejni dziennikarze, jak zawsze żądni sensacji, to podchwycą i gdzieś po drodze uśmiercą jeszcze delikwenta. Potem się ewentualnie sprostuje na ostatniej stronie, ale kto to będzie czytał. I w jakiejś grupie ludzi świadomie lub podświadomie, taka informacja pozostanie. To było praktykowane w czasie I wojny, na przykład kiedy Francuzi kilkakrotnie podawali wiadomość o śmierci niemieckiego cesarza Wilhelma II, aby podnieść morale swoich wojsk, a przy okazji na bieżąco osłabić przeciwnika, bo plotka dojdzie wszędzie. A skoro sposób okazał się dobry, to czemu go nie wykorzystać przy innych okazjach? Nie trzeba nawet pisać dosłownie (jak w przypadku Brytyjczyków), wystarczy „wywołać wrażenie”, które zacznie żyć własnym życiem i na długo pozostanie w pamięci.

Nie wiem, czy jest to dobre wyjaśnienie, ale przyszło mi do głowy. „Na roboczo”, nie sądzę, aby wyjaśniało wszystkie przypadki i ogólnie samo zjawisko, ale być może niektóre tak. Zresztą dotyczy to tylko potencjalnej śmierci znanych osób, a tego typu efekty czy obserwacje mają o wiele szerszy zasięg. Sam doświadczyłem takich i stąd moje przekonanie o ich prawdziwości. Jest to subiektywne odczucie, którego nie jestem w stanie udowodnić, zwłaszcza w oparciu o naukowe kryteria (co prawda nie wydaje mi się, aby było to w ogóle możliwe). I zdaję sobie sprawę, że bardzo trudno przekonać o tym kogoś, kto tego nie doświadczył (może dlatego, że nie skoncentrował uwagi w odpowiednim momencie?), ale przynajmniej miałem temat do opowiadań o charakterze literackim. d025.gif


  • 0

#6

Wszystko.
  • Postów: 8998
  • Tematów: 70
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Konkretny człowiek może być żywy lub martwy, nie ważne czy ktoś o tym wie czy nie. To nie jest kot schrodingera.
W temacie jest postawiona teza, że takie przypadki są oznaką istnienia świata równoległego. Dla mnie takie wyjaśnienie jest absurdalne.

Użytkownik Wszystko edytował ten post 22.09.2015 - 17:06




#7

ThePrz.
  • Postów: 161
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Konkretny człowiek może być żywy lub martwy, nie ważne czy ktoś o tym wie czy nie. To nie jest kot schrodingera.
W temacie jest postawiona teza, że takie przypadki są oznaką istnienia świata równoległego. Dla mnie takie wyjaśnienie jest absurdalne.

Wg praw fizyki kwantowej człowiek w pokoju obok jest dla nas jednocześnie żywy i martwy dopóki nie dokonamy obserwacji (natomiast z jego punktu widzenia jest on żywy lub martwy). A co do tej teorii mandeli kupy się to nie trzyma.


  • 0

#8

Wszystko.
  • Postów: 8998
  • Tematów: 70
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

To dotyczy obiektów kwantowych a nie makroskopowych, takich jak człowiek, komputerg, auto.



#9

robertcb.
  • Postów: 56
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

A kot (Schrodingera) nie jest przypadkiem makroskopowy?


  • 0

#10

Wszystko.
  • Postów: 8998
  • Tematów: 70
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Kot schrodingera jest tylko eksperymentem myślowym, takim hipotetycznym przykładem mającym ułatwić zrozumienie zjawisk kwantowych.



#11

SirCool.
  • Postów: 15
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Gdy doszedłem do przypadku Nelsona Mandeli pomyślałem sobie "hej, przecież on na serio zginął w więzieniu", ale gdy wyszukałem go w google, wyskoczyły mi jego zdjęcia tuż przed śmiercią i z ulgą stwierdziłem, że po prostu mi się przywidziało, siwowłosego staruszka ze zdjęć doskonale kojarzę. Ot kwestia sugestii i nieznajomości tematu. 


  • 0

#12

Vaqowsky.
  • Postów: 780
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

nie ma to jak tłumaczyć ludzkie przeczucia (wydaje mi się, że..) do rozwojonej rzeczywistości, wieloświatów itd..


  • 0

#13

Toldo.
  • Postów: 147
  • Tematów: 21
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

kilka przykladow efektu mandeli 

 

comment_NVDOmQghmW7xB09ATCIv4QtjPt5xf3ed

Czy ford mial zawsze zawijas przy F czy znaczek Volkswagen zawsze byl rozdzielony pozioma kreska czy w logo Volvo zawsze byla szczałka

 

 

Australia.PNGCzy Australia nie lezy za blisko Papua i Nowa Gwinea ? a Nowa Zelandia za daleko od Australi ?

 

22-srilanka-india-map.jpg

Czy Sri Lanka nie leżała kiedys po Lewej stronie od Indi ?


  • 0

#14

Aidil.
  • Postów: 4283
  • Tematów: 78
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Doświadczenie dotyczące kota Schlesingera rozciąga się na wszystkie organizmy a urealnia je obserwator.  
Może jest to trudne ale tak to wygląda.


  • 0



#15

Zaciekawiony.
  • Postów: 7517
  • Tematów: 77
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nie. Nie zrozumiałaś metafory i bierzesz ją dosłownie.


  • 1




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u