Skocz do zawartości





Zapraszamy do kolejnego konkursu. Tym razem literackiego. Dla wszystkich! Pora zademonstrować swoją wenę twórczą :)


Zdjęcie

Co to może być?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
40 odpowiedzi w tym temacie

#1

mmf
  • Postów: 4
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Gdy to przeczytacie możecie uznać, że to żart jednak chciałabym podzielić się tym z kimś innym i dowiedzieć się w końcu co nie daje mi spać. Szukam odpowiedzi odkąd pamiętam i do dziś jej nie znam. Bywają noce, w których upijam się do nieprzytomności, bo przynajmniej wtedy nic nie czuję, o niczym nie śnię, niczego się nie boję i przesypiam noc. To najprostrzy sposób aby móc normalnie wyspać się.

A więc odkąd skończyłam 6 lat nie jestem w stanie normalnie zasnąć jeżeli zbliża się godzina 3-cia a jeżeli śpię, to zawsze budzę się 3:00-3:15. Budzi mnie strach, podświadomość, czyjaś obecność, ból, ''sny'', które opiszę. Dziś mam 26 lat i wciąż tego doświadczam.

Gdy byłam małą dziewczynką coś wybudzało mnie ze snu, czułam czyjąś obecność, nie było to przyjemne. Coś stało na przeciwko łóżka i obserwowało. Czasami wybudzał mnie dotyk po włosach, czasami paraliż lub nieprzyjemny dotyk w stopy. Do dziś nawyk chowania stóp w kołdrę pozostał. Gdy byłam dzieckiem, podczas takich incydentów ujrzałam białą, małą postać koło łóżka i od tamtej pory budząc się w nocy, uciekałam z pokoju. Nie wiem dlaczego miałam pewność, że od godziny 4-tej, 5-tej to ''coś'' po prostu sobie ''pójdzie''. Nikt mi nie wierzył. Pamiętam to jak dziś, ta postać była wzrostem podobna do małego chłopca, ale nie widziałam szczegółów. Gdy na nią spojrzałam po prostu ''uciekła''.

Gdy dorastałam nic się nie zmieniło. Zaczynałam interesować się tym co się dzieje, bo wiedziałam, że nie jest to moja fantazja. Nie byłam już dzieckiem. Po pewnym czasie zaczęłam słyszeć dziwne odgłosy. Nocą było cicho, okna z drugiej strony niż ulica. Mieszkałam na ostatnim piętrze w wieżowcu. Wielokrotnie widywałam dziwne błyski światła. Nie potrafię opisać dźwięków. Z resztą może to akurat nie mieć znaczenia. Może coś na wzór tego jakie są w starych, tandetnych filmach o Ufo? Coś w tym stylu. Umiem odróżnić dźwięki samolotów.

Poznałam wtedy człowieka, który interesował się tym tematem. Często obserwowaliśmy niebo z moich okien (widok na spokojną część miasta), mieliśmy nawet kontakt z pewnym Ufologiem i przesłaliśmy mu nasze zdjęcia. Widzieliśmy coś także za dnia. Srebrną ''łezkę'' wiszącą w powietrzu. Zbadal je i publikował na swojej stronie. Dowiedzieliśmy się, że właśnie od strony tej spokojniejszej części, na którą miałam widok znajdowało się skupisko metali, w którym często pojawiały się dziwne kule itd. Uchwyciliśmy coś, co często pojawiało się obok wieżowca, w którym wtedy mieszkałam. Raz zaobserwowaliśmy dwie czerwone kule łączące się w jedną złotą, która zatrzymała się między innmi wieżowcami i rozbłysła światłem. To było bardzo dawno temu. Wtedy jakoś tak nie zagłębiałam tematu o kosmitach, wierzę, że istnieją, ale to co działo się u mnie i dzieje starałam się wytłumaczyć jako zupełnie inny byt, siły nadprzyrodzone itd. Ale to nie jest to... Nie umiem odpowiedzieć na pytanie skąd wiem, że ''nie to''. Po prostu wiem. Dodam też, że osoba, którą ciekawil temat o Ufo wiele razy nocowała u mnie i również budziła się o 3, odczuwała czyjąś obecność. Działo się to bardzo często.

Gdy miałam z jakieś dwadzieścia trzy/cztery? lata zaczął śnić mi się pewien mężczyzna. Za każdym razem gdy przychodzi, ten sen wydaje się być jak na jawie, jak przez mgłę widzę wszystko co mnie otacza. Podobnie jak przy tych znacznie gorszych incydentach, które wam opiszę...
Nie wiem jak wam wytłumaczyć, że to są inne sny od zwykłych snów. Jakby działy sie naprawdę, ale logika wypiera się tego, bo w końcu przecież to niedorzeczne aby były prawdziwe, tak?

Nazywam go mężczyzną gdyż ma taką posturę i jest wysoki, ale czuję, że nie jest człowiekiem w tym śnie. Nie widziałam nigdy jego twarzy ani niczego więcej prócz ciemnego garnituru i bladych, bardzo smukłych rąk, bo gdy mi się śni zabrania na siebie patrzeć a czuję wtedy niesamowity strach. Sen wygląda zawsze tak samo. Śpię, budzę się, widzę wszystko za mgłą, chociaż świeci się lampka czy cokolwiek (przez te wydarzenia nie usnę bez światła). On stoi za oknem, jakby na parapecie i każe mi siebie wpuścić (Odkąd śpię przy zamkniętych oknach - ''śni'' mi się, że nie wejdzie sam. Zamykam je, bo to stało się już fobią). Zawsze się go boję, ale nie mam wyjścia i nie wiem dlaczego. Po prostu zawsze otwieram mu okno. ''Muszę''. Przy każdej wizycie mówi mi abym nie patrzyła na niego i zawsze opowiada coś dziwnego. Opowiada o Ziemi, o ludziach. Kiedyś śniło mi się, że zabrał mnie w miejsce pokryte czerwonym piaskiem. Nie było tam ani słonca ani księżyca, jakby ciemna, wisząca nade mną pustka. Śmiesznie to brzmi, ale stąpałam za nim po czerwonym, błyszczacym piasku. Mówił, że dawno temu ''żyliśmy tutaj'' a ''stało się czerwone przez krew braci'', coś w tym sensie, i że tutaj (czyli tam)wszystko wyglądało inaczej. Miałam go tylko słuchać jak w każdym takim śnie. Chwilami mówił słowa, których nie zrozumiałam. W sumie to nie słyszę jego barwy głosu, raczej ''czuję'' i rozumiem ten głos w sobie. Powiedział, że tak właśnie będzie wyglądać Ziemia.

Napisałam o Nim, bo jestem pewna, że nie dzieje się to bez powodu. Któregos dnia obudziłam się i wszystkie okna były w domu otwarte oraz zbita szyba, wszędzie szkło. Dlaczego tego nie słyszałam? Jak mogłam nie słyszeć skoro coś stało się w mojej sypialni, zaraz przy mnie? Obudziłam się cała obolała a tamtej nocy miałam kolejny ''sen na jawie''. Czułam, że nie mogę się ruszyć, ktoś mnie dotykał, wąchał, obrócił na bok, na plecy a później miałam wrażenie, że... Zrobił okropne rzeczy.
Ten ''sen'' pozostawił siniaki.
Nikt nie mógłby wejść, włamać się na ostatnie piętro, nie miałam nawet balkonu. Mieszkałam sama.
Po pewnym czasie zauważyłam też, że na prawej stopie a dokładnie pod kostką mam bliznę. Nie uległam wtedy żadnemu wypadkowi.

Czasami dostrzegałam smukłą, wysoką, okropną, szarawą posturę. "Widziałam'' ją wiele razy, gdy nie mogłam się ruszyć. Miałam wrażenie, że tak naprawdę wygląda ten ''facet'' ze snu. Nie mogłam krzyknąć ani otworzyć szerzej oczu. Paraliż był silniejszy a gdy go czułam, zapadałam znowu w sen. Za każdym razem czuję potworny strach i ból. Od jakiegoś czasu świadomość krzyczy ''błagam rusz się, nie pozwól sobie zasnąć, oni tu są''. Jacy ''oni''? I dlaczego mówię podświadomie do siebie w osobie trzeciej? Podświadomość ostrzega, wręcz błaga abym walczyła jakby to co ma się stać było czymś potwornym. Nie zawsze umiem wybudzić się z tego, ale gdy się udaje, ''oni'' odchodzą. Wiem, że odchodzą, bo nie zasypiam później do 5-6 rano. Absurdalnie to brzmi... bo to tak jakbym śniła, wierzyła w te sny, budziła się we śnie i znów zasypiała aż w końcu budziła się naprawdę. To szaleństwo... I ciągnie się prawie całe życie.

Przeprowadziłam się do innego kraju i myślałam, że zacznę żyć normalnie. Inaczej. Mam nawet okna z drewnianymi, ochronnymi żaluzjami, które miały sprawić, że w końcu poczuję się normalnie, bezpiecznie i strach zniknie... To wszystko zniknie.
Myliłam się. Wciąż te same pobudki, strach, paraliż i czyjaś obecność. Wręcz nasiło się.
Zaczęłam usypiać się alkoholem. Czasami, gdy mam tego dość...
Pewnej ''nietrzeźwej'' nocy zbudził mnie pies. Zaczął warczeć, skomleć, kręcić się po łóżku i przygniótł mnie cielskiem. Bał się, wyglądał na zdezorientowanego i jakby chciał mnie chronić. Świecił się tylko laptop. Rozejrzałam się ale niczego nie zobaczyłam. Oczywiście na zegarku 3:15...
Zauważyłam, że odkąd tu zamieszkałam często są wyładowania elektryczne. Z początku tłumaczyłam to sobie, że pewnie to wstrząsy skoro prąd wysiada nie tylko w budynku i zaczynają piszczeć auta. Trwa to chwilę po kilka razy. Gdy nie sypiałam w ogóle, to wyładowania bywały o 2:40.

Tydzień temu ''zbudziła mnie'' moja własna podświadomość i ten towarzyszący strach. Na wpół tomna ocknęłam się, bo usłyszałam samą siebie.
Nie mogłam się ruszyć ani czegokolwiek powiedzieć, nie mogłam otworzyć szerzej oczu, choć wolałam je zamknąć niż cokolwiek zobaczyć - czyli to samo co zawsze... Pragnęłam krzyczeć, obudzić wszystkich, ale tylko łzy leciały po policzku.
Poczułam, że zsuwam się pionowo z łóżka a następnie unoszę się pod sufit. W tym suficie widziałam ''dziurę'', to było jak otchłań, ale miałam wrażenie, że ta dziura jest ''żywa'', że w niej znajdują się ci wszyscy...
Panikowałam, nie chciałam, ''walczyłam'' żeby powrócić na łóżko, choć ciało wciąż w bezruchu. Jakbym krzyczała i szarpała się w duchu.
Poczułam, że za mną ktoś/coś jest. Strach był jeszcze większy, sprzeciwiałam się i po chwili miałam świadomość, że zaraz ''im'' się obudzę. Usłyszałam czyjś głos, bardziej w głowie? Że mam spać.
Nie chciałam, jakimś cudem powracałam na łóżko, oddalałam się od tej dziury, ale powoli zaczęłam ''odpływać''. Podświadomość błagała ''walcz'' a ktoś kazał zasnąć. "Wróciłam'' jednak na łóżko.
Obudziłam się ciężka jak kamień, nie przykryta a tuż nade mną zobaczyłam twarz i okropne, wystraszone, jasnofioletowe oczy. Jakby przeraziło się to coś, że się ''wybudziłam''? Ta twarz była czarna i mało przyjemna, choć przypominała człowieka niż ''coś''.
Obudziłam się raz jeszcze tym razem...na prawdę? To chyba najlepsze określenie.
W tej samej pozycji co zostałam ''odłożona'' i jeszcze przez dłuższą chwilę nie mogłam się ruszyć. Starałam się nie zamykać oczu, bo miałam wrażenie, że ''to'' wróci za chwilę. To coś, ten cały ''sen na jawie'' czy jakkolwiek to nazwać...

8 marca siedziałam do późna w kuchni, rozmawiałam z mamą. Było coś po drugiej w nocy, pamiętam, że poszła spać a ja jeszcze chwilę zostałam. I tu mam lukę w pamięci. Nie wiem co działo się potem. Nic nie piłam. Obudziłam się nad ranem, w łóżku i w ciuchach. Jak wyszłam z kuchni i dotarłam do pokoju? Dlaczego niczego nie pamiętam? Nie wiem...
Jedyne co pamiętam, to to, że tkwiłam przed laptopem w kuchni i nic więcej. Oczywiście laptop został w kuchni a ja bez niego nie usypiam, służy jako lampka nocna. Mało tego bolało mnie wszystko, ledwo chodziłam, czułam każdy obolaly mięsień jakby mnie walec przejechał.
Moja mama zapytała mnie czy czułam tamtej nocy wstrząsy. Powiedziała, że obudziło ją drżenie łóżka i to dosyć silne. Sprawdziłyśmy w internecie czy pisali coś o wstrząsach, bo mieszkam blisko gór i od czasu do czasu są takie trzesienia. Za każdym razem jest wzmianka o tym a tym razem nie było nic.

Ja już tak dłużej nie dam rady... Te dziwne wydarzenia, ''sny'' zatruwaja mi życie. Albo padnę albo wyląduję w psychiatryku i niech mnie faszerują prochami na sen.

Przeczytałam całkiem przypadkiem artykuł o ''obcych''. To śmieszne, ale artykuł był o Putinie i jego rzekomych relacjach z Obcymi. W ogóle po raz pierwszy czytałam, że na Ziemi żyją Obcy i mało tego zajmują się polityką. To brzmi absurdalnie i śmiesznie tak jak moja historia.
Były pod tym artykułem dopisek o ''prześladowaniach'', kilka przypadków są podobne do tych, które przeżywam. Pomyślałam, że skoro to jest takie ''na porządku'' dziennym, to może to właśnie mnie dręczy całe życie? Skoro do tej pory szukałam odpowiedzi w paranormalnych istotach i nie doszłam do tego co się tak naprawdę dzieje, to może znajdę odpowiedź w tej...''dziedzinie''? Sama już nie wiem... Może idę w złą stronę, źle szukam rozwiązania tych całych dziwactw, które ciągną się już tyle lat... Choć przyznam szczerze wolałabym, aby te wszystkie wydażenia nie były z tym związane, bo chyba naprawdę oddam się do psychiatryka. Ufo... Śmieszne, ale z drugiej strony przerażające, bo wiem, że nie mam urojeń, nie jest to wymysł od dziecka.
Czy ktoś jest mi w stanie pomóc rozwiązać ten ciągnący się problem...?
Dać jakieś wskazówki co to może być?
Nie wiem czy dobrze robię pytając i prosząc o pomoc, bo sama nie wiem jak można mi pomóc.
  • 6

#2

Cadavera
  • Postów: 337
  • Tematów: 3
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Powtarzają sie u Ciebie opisy które mogą świadczyć o paraliżu sennym i hipnagogach. Jako jeden z Twoich opisów zacytuje :

,,Tydzień temu ''zbudziła mnie'' moja własna podświadomość i ten towarzyszący strach. Na wpół tomna ocknęłam się, bo usłyszałam samą siebie.Nie mogłam się ruszyć ani czegokolwiek powiedzieć, nie mogłam otworzyć szerzej oczu, choć wolałam je zamknąć niż cokolwiek zobaczyć - czyli to samo co zawsze''

 

W trakcie paraliżu sennego możesz mieć wrażenie że ktoś Cię obserwuje,możesz slyszeć demoniczne głosy, mieć halucynacje. Może Ci sie wydawac ze nawiedzaja Cię obcy ktorzy przeprowadzają rożne eksperymenty.Mozesz również czuć ucisk na klatkę piersiową i wiele innych dziwnych, strasznych rzeczy. Jednak nic z tego nie jest prawdą.

 

Wspomniałaś coś o zdjęciach UFO ktore zrobiłaś z kolegą bardzo chętnie rzucilibyśmy na nie okiem wiec jeśli to możliwe zamieść je proszę na jakimś portalu przechowującym <np. imgur. com>i wrzuć url.  tutaj. Trudno cokolwiek powiedziec o obiektach ktore tylko opisujesz-zdjecia są tutaj dużo lepsze.

 

Sugerujesz ze pojawily się u Ciebie sińce i blizna. Z własnego doświadczenia wiem że siniaki które pojawiają sie z znikąd to nic nadzwyczajnego. Jeśli chodzi o bliznę mogłaś zahaczyc o jakieś szkło na przykład.

 

Nie chcę tez zabrzmieć niemiło ale to co opisujesz zakrawa o poważny problem psychiczny-ciągle przezywasz lęk, czujesz sie obserwowana i nadużywasz alkoholu. To bardzo niebezpieczne. Moze sie okazać ze potrzebujesz pomocy specjalisty <mowie to bez uszczypliwości> bo większośc twoich problemów czy też ich nasilenie moze wynikać między innymi właśnie z nadużywania alkoholu i ciągłego lęku w którym trwasz


Użytkownik Cadavera edytował ten post 10.03.2015 - 19:53

  • 0

#3

CzłowiekSarna
  • Postów: 1354
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ja zacząłbym od wizyty u psychiatry, widzenie rzeczy których nie ma nie wróży nic dobrego.

 

Kosmici nie mają z tym nic wspólnego.


  • -3



#4

Wszystko
  • Postów: 7701
  • Tematów: 53
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Możesz wstawić te zdjęcia na forum?
  • 0



#5

mmf
  • Postów: 4
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Rozumiem Twoją sceptyczną wypowiedź.
Możesz twierdzić, że mam zaburzenia psychiczne, halucynacje itd. Opisałam tylko ''sny'', które dręczą mnie przez tyle lat.

Lęk, strach... To nie jest tak, że boję się własnego cienia. Staram się też do wielu spraw podchodzić z dystansem. Coś szurnie, brzdęknie itd. nie traktuję tego jak coś niewytłumaczalnego, ale są rzeczy, których jednak wytłumaczyć niepotrafię. Nie jestem w stanie wytłumaczyć tych powtarzających się snów ani budzenia o tej samej porze. Jest to coś z czym borykam się i nie wiem dlaczego. Nie umiem wytłumaczyć dziur w pamięci.
Na codzień nie odczuwam strachu, odczuwam go nocami gdy śpię, on mnie po prostu budzi ciągle o tej samej godzinie. Znam kogoś, kto cierpi na stany lękowe, popada w panikę, ma urojenia i nie wygląda to podobnie.
Napisałam, że osoba z dawnych lat, nocując u mnie odczuwała dokładnie to samo -strach, budziła się o tej godzinie czując czyjąś obecność. Tak działo się również gdy z kimś mieszkałam, więc jeśli mam poważne problemy z psychiką, to te osoby również muszą być chore skoro odczuwały to samo. Nie miały jedynie tych uciążliwych snów... I skoro są chore to dlaczego już tego nie odczuwają?

Nie mam problemu z alkoholem, właśnie gdy upiję się przesypiam spokojnie noc. O niczym nie śnię, niczego nie czuję, nic nie budzi, ale nie robię tego ciąglę, bez przesady...

Znamię, które mam od długich lat ciężko wytłumaczyć. Nie jest to jedyna głęboka blizna, którą mam, ale jedyna, która pojawiła się tak po prostu. Jeśli rozwaliła stopę to zauważyłabym, nadawałoby się do szycia sadząc po tym śladzie. Dlatego wyraźnie napisałam, że nie uległam wypadkowi.

Gdybym miała dostęp do tych zdjęć z chęcią bym je zamieściła. To było szmat czasu temu i nie mam żadnych z tamtego okresu. Ale gdyby się uprzeć być może udałoby mi się odnaleźć człowieka, który zamieścił te zdjęcia na swojej stronie. Nie wiem czy w ogole jego strona jeszcze istnieje. Jeżeli bardzo Ci na tym zależy, mogę spróbować je jakoś odzyskać.
W każdym razie Dzięki za odpowiedź.
Mam prośbę... Jeżeli zamierzacie wysylac mnie do psychiatry, to wpierw przeczytajcie to co napisałam dokładnie...ze zrozumieniem. Nie mam żadnych halucynacji, wskażcie mi proszę gdzie napisałam, że to dzieje się naprawdę, że coś widzę? Podkreślam cały czas, że to są sny, jakby na jawie, które dręczą od wielu, wielu lat. Myślałam, że to forum o niewytłumaczalnych rzeczach a jak na razie mam odczucie, że trafiłam na kozetkę i pod lincz...
  • 0

#6

Wszystko
  • Postów: 7701
  • Tematów: 53
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jeżeli żeby spać potrzebujesz się upić to masz z tym problem. A inni którzy też odczuwali dziwną obecność mogli być przez ciebie już wcześniej nakręceni czyli taki efekt placebo.


  • 1



#7

mmf
  • Postów: 4
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ok... Nie mam więcej pytań...
Zastanawiam się tylko po co jest to forum skoro nie można nic napisać, bo opisane przeżycia ktoś ujmie krótko, że jesteś chory i idź precz... Wierzycie we własne doświadczenia, bazujecie na podstawie książek, zdjęć, ale gdy ktoś decyduje się opisać swój własny problem, własne przeżycia -linczujecie.
Dzięki za ''życzliwość'' widocznie trzeba szukać rozwiązania gdzie indziej ''u psychiatry''.
  • 2

#8

Shay

    Herszt Bandy

  • Postów: 356
  • Tematów: 33
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Nie szukaj tu wyjaśnień. Co najwyżej zostaniesz wyszydzona. Tylko dlatego, że ktoś musi sobie wyjaśnić to co przeczytał. Sobie, nie Tobie.
 

 

Ja nie wiem czy mówisz prawdę czy nie. To zdarzyło się( bądź nie) Tobie. Nie zamierzam oceniać. Mimo wszystko nie wydajesz się być trollem, piszesz składnie i nie widzę powodu, dla którego ktoś miałby aż tak zmyślać.

 

Jedno jest pewne- masz problem. I myślę, że ani ja, ani żaden z moich kolegów wyżej nie określi na odległość, jakiego rodzaju. Tak że nie zrażaj się komentarzami. Dla mnie i wielu innych osób to co piszesz jest ciekawe i chętnie to przeczytam. I niekoniecznie muszę werbalizować tutaj to, co myślę. Nie zawsze najprostszy pomysł jest rozwiązaniem. Nie zawsze da się wyjaśnić logicznie to, co subiektywnie przeżywa osoba znajdująca się setki czy tysiące( mieszkasz poza Polską) kilometrów stąd.


Jestem sceptyczny, ale nie osądzam. I tym samym nie napiszę, co może Ci" pomóc", bo nie wiem. Koledzy wyżej też nie wiedzą. Dlatego nie powinnaś brać tego aż tak do siebie. Niemniej również z chęcią przyjrzę się fotografii, o której piszesz.

 

Pozdrawiam


  • 6

#9

pishor

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

@mmf

 

Po pierwsze - bardzo zgrabnie napisane. Wreszcie da się czytać bez bólu zębów.

 

Po drugie - brak fotek, o których przecież sama wspomniałaś (tym bardziej tak intrygujących - sądząc z opisu) to poważny mankament całej tej opowieści.

Dla mnie - wybacz szczerość - to trochę nielogiczne żeby pozbywać się TAKICH zdjęć (szczególnie, że były one wykonywanie w bardzo traumatycznym dla ciebie okresie). Ludzie przechowują latami dużo banalniejsze pamiątki fotograficzne.

Zakładam, że przynajmniej pamiętasz nazwisko tego miłośnika UFO, który zamieścił je na swojej stronie. To w jakimś stopniu mogłoby uwiarygodnić ten fragment opowieści.

 

Po trzecie - i tu znów muszę prosić cię o wyrozumiałość, bo będę bezpośredni.

Zakładając (podkreślam zakładając), że nie jest to tylko wytwór twojej wyobraźni na potrzeby zaistnienia na tym forum, i odstawiając na chwilę "paranormalny" charakter zjawisk, które opisałaś - czy zastanawiałaś się nad możliwością, że to co przeżywałaś wtedy i przeżywasz obecnie, może mieć podłoże bardziej... "ziemskie".

 

Jak tylko przeczytałem kilka pierwszych zdań, to zaczęła mi w głowie kiełkować myśl (być może zupełnie absurdalna), że ta historia pasuje do opisu dorosłej osoby, która jako dziecko była molestowana seksualnie. I do dziś nie może sobie z tym poradzić.

Im dalej czytałem, tym bardziej ta koncepcja wydawała mi się prawdopodobna.

 

Te fragmenty o dotykaniu, siniakach, a w końcu (jak zrozumiałem) wykorzystaniu seksualnym.

 

Ten nastrój zagrożenia, zupełnej bezradności, biernym poddaniu się woli tajemniczego i przerażającego czarnego kogoś.

Ta regularność występowania poczucia zagrożenia.

Ten mały biały ktoś, który, jak rozumiem, nie krzywdził cię ale pojawiał się wtedy kiedy czułaś się zagrożona (chociaż ty interpretujesz to tak, że to właśnie jego pojawienie się wzbudzało u ciebie niepokój) - być może był to twój wyimaginowany "dobry duch"?

 

Jesteś pewna, że ten aspekt możesz zupełnie wykluczyć?

Że cała reszta nie jest tylko próbą ucieczki od zupełnie innego problemu, który próbujesz wyprzeć z głowy, zastąpić czymś innym - bo jest dla ciebie zbyt bolesny?

 

Wiem - to bardzo intymne pytania i nie musisz na nie odpowiadać.

Po prostu rozważ je i spróbuj znaleźć inne, bardziej racjonalne wytłumaczenie na to, co cię spotkało.

Albo po prostu je zlekceważ, bo żaden ze mnie specjalista w tej dziedzinie.

Ale jeśli prawdą jest to co piszesz, to wyraźnie sobie z problemem nie radzisz - pomimo upływu tylu lat.

A skoro tak, to być może warto byłoby spojrzeć na niego z nieco innego punktu widzenia?

Tak bardziej z boku.

Głównie dla twojego dobra.


Użytkownik pishor edytował ten post 10.03.2015 - 22:05

  • 6



#10

McNugget
  • Postów: 562
  • Tematów: 10
  • Płeć:Nieokreślona
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Szczerze mówiąc ja też miałem różne schizy ze snami i skończyło się to źle. Nie tak jak u ciebie, ale źle. Także popieram przedmówców - psychiatra (no chyba nie powiesz, że na luzie i ze spokojem do tego podchodzisz?) i już piszę, co u mnie.

 

Jako dziecko zdarzały mi się praktycznie co zapamiętany sen historie o uciekaniu. Na oślep, przed siebie. Były różne miejsca - hotel, pola i jakaś miejscowość, sklep odzieżowy, okolice mojego starego domu, parking podziemny, miasto (lekko zmienione), okolice mojego domu wraz ze zmienionym wielkim parkingiem (teraz robią z niego hotel). Miałem raz taki sen, gdzie grupą dzieci zebrali nas na łące, zaprowadzili do jakiegoś żółtego pomieszczenia na krzesła, chwila i sen się urwał. Raz, że miasto się pali i musimy je gasić (jako dzieci). Kiedy indziej czołgi. Tylko raz udało mi się zobaczyć "goniących" - żółty labirynt o kolistym przekroju tuneli i postacie w habitach, coś jak tutaj. Kiedy umarła moja babcia zaczęła mi się śnić, ale to w innym temacie (że mnie raz ostrzegła i naprawdę zagrożenie było). Oczywiście miałem cały czas poczucie, że mnie ktoś obserwuje, nie tylko za mną ale i obok, nawet naprzeciw. W pewnym momencie, tak około 12/13 r.ż. zacząłem widzieć sylwetki, coś jak bardzo cienki pleksiglas. Zbliżały się do mnie, ilekroć gasiłam światło. Raz, kiedy zostawili mnie samemu w domu (to było słoneczne popołudnie) zacząłem coś widzieć koło kwiatka. Odwróciłem się i olałem, naprawdę, wtedy przerażało mnie bycie samemu w domu. (Warto dodać, że kiedy byłem około 7-9 latkiem, kiedy miałem jeszcze nawyk modlitwy przed snem wtłoczony mi przez system zacząłem coś widzieć i od tamtego czasu zawsze mam głowę pod kołdrą - tj. miałem do wyleczenia się) W pewnym momencie zacząłem być naprawdę przerażony. Miałem coraz gorsze sny i te sylwetki, poczucie obecności. Raz około tygodnia wydawało mi się, że jest ze mną coś dobrego - minęło. Zacząłem fantazjować, wydawało mi się, że w drewnie mogę dostrzec sylwetki, miałem mnóstwo wymyślonych przyjaciół. Niestety mój mózg ich zmienia, psuje ich bez mojej zgody.

 

Zacząłem leczyć się z depresji i OCD. Jeśli chcesz wiedzieć - 13 miesięcy na terapii + 4 potem na psychoterapię indywidualną (tamto grupowa), sertralina, psychiatra. Miałem tiki, obskoczyłem: neurologa, biofeedback, kręgarza, tomografię mózgu, od kiedy wysłali mnie na obóz na przełomie 5/6 klasy NIC nie poradzono na te tiki, jedynie są mniejsze. Obecnie jest dobrze. Zdarzyło mi się, że dwa dni pod rząd śnili mi się cieniści, po drugim śnie obudziłem się (to było koło 18) z paraliżem przysennym. W hipnagogach zwykle widzę jakieś przerażone, złowrogie, zmasakrowane czy zniekształcone twarze i ludzi - to od gore, którego naoglądałem się podczas depresji i OCD. Jeśli nie chcesz mieć takich problemów jak ja - polecam kontakt z lekarzem, bo takie sny i poczucie obecności znikąd się nie wzięły.

 

(u mnie przemoc psychiczna w dzieciństwie + wrodzona wrażliwość, co poskutkowało oprócz depresji i OCD prawdopodobnie homoseksualizmem [tj prawdopodobnie to, bo ze strony "nielubianej płci" ta przemoc], skrzywioną psychą - głównie wymyślam ludzi i historie, jeśli akurat nie edytuje Wikipedii lub nie gram ;) no i te hipnagogi, zwalone. Parę dni temu obudziłem się w nocy z koszmaru i nie spałem, bo miałem tak okropne hipnagogi, że wolałem nie spać i czekać do rana. I nie są to żadne halucynacje)

 

 

Napisałam, że osoba z dawnych lat, nocując u mnie odczuwała dokładnie to samo -strach, budziła się o tej godzinie czując czyjąś obecność.

Nastrój się udziela, neurotypowi (bo ja aspik ;) ) tak mówią. Albo masz złą wentylację czy coś, czego ty (człowiek) nie wyczujesz. My mamy remont akurat w domu, nasz kocur (kotka ok) chodzi prawie obs...fajdany, mimo że akurat nikogo nie ma, żadnego dźwięku, osoby nowej.

 

 

Poczułam, że zsuwam się pionowo z łóżka a następnie unoszę się pod sufit. W tym suficie widziałam ''dziurę'', to było jak otchłań, ale miałam wrażenie, że ta dziura jest ''żywa'', że w niej znajdują się ci wszyscy...

OOBE albo megarealistyczny sen? Tylko mnie nie wyśmiejcie, ale powiem wam, że będąc pewnej nocy wystraszony uciekłem do pokoju rodziców, i byłem przekonany, że podniósł się i poleciał zabawkowy zamek (taki do składania z plastikowych płytek). Nie mówię tego szyderczo, po prostu mi się przypomniało :)


  • 2

#11

Cadavera
  • Postów: 337
  • Tematów: 3
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

McNugget ma rację. Nie mówimy Ci nic złośliwego. To że wiesz że te wizje nie są realne i nalezą do świata stworzonego w Twojej glowie wcale nie oznacza że wszystko jest ok. Najgorszy problem  to właśnie LĘK. On sam w sobie napędza następne problemy i wyłącza Cię z normalności. Dlatego powinnaś spróbować spotkać się z psychologiem właśnie z powodu lęku. Nie ważne czy lęk powoduje coś co istnieje faktycznie czy coś ze świata snu. Rezultat jest taki że jesteś zestresowana i ten lęk nie pozwala Ci normalnie funkcjonować. Jeśli chodzi o spożywanie alkoholu-jeśli pijesz po to by się upić to już stanowi pewien problem.


Użytkownik Cadavera edytował ten post 10.03.2015 - 23:06

  • 0

#12

Vaqowsky
  • Postów: 772
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Jeżeli żeby spać potrzebujesz się upić to masz z tym problem.

 

Widzę, że p[rzeczytałeś to bardzo pobieżnie.. bo jeśli byłoby inaczej to wiedziałbyś czemu tak robiła. P:oza tym walnięcie 'drina' przed snem jest znakomitym lekarstwem dla ludzi cierpiacych na bezsenność, domyslam się, że o tym też nie masz bladego pojęcia.

 

 

Ok... Nie mam więcej pytań...
Zastanawiam się tylko po co jest to forum skoro nie można nic napisać, bo opisane przeżycia ktoś ujmie krótko, że jesteś chory i idź precz...

 

To jest forum sceptyków okraszone piękną i zgrabna nazwą parnormalne. Jak zostaniesz z nami dłużej to przywykniesz.

 

A co do Twojej historii to rzeczywiście wiele z Twoich przeżyć da się wyjaśnić paraliżem sennym co wcale nie oznacza, że tak było. Ja sam przeżyłem paraliż senny i to było coś tak realnego jak to, że teraz klikam w klawiaturę..

 

A jak walniesz głębszego to masz jakieś przeżycia ?


Użytkownik Vaqowsky edytował ten post 10.03.2015 - 23:12

  • 0

#13

Cascco
  • Postów: 521
  • Tematów: 9
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Masz zdjęcia a potem ich nie masz.... jak zwykle w takich historiach musi zaistnieć taka sytuacja że autor pisze "MAM ZDJĘCIA JEŚLI NIE WIERZYCIE!!" a potem "No niestety ale się usunęły jakimś dziwnym cudem"....

 

Jak ja miałem paraliż senny to widziałem białą plamę przed sobą a gdy się przebudziłem uznałem że to był duch mojej babci bo przypominał ludzką sylwetkę.... i tak było póki nie przeczytałem o paraliżu sennym.

 

Niektórzy doświadczają tego  bardzo często i tak naprawdę dopiero teraz zwykły Kowalski potrafi stwierdzić że to był paraliż a nie duch czy zjawa. Nie wiedziałaś o tym jak miałaś 6 lat, tym bardziej twoi rodzicie a ze mogłaś i potrafiłaś tylko opisać takie sytuacje w sposób paranormalny(skąd miałaś wiedzieć w wieku 6 czy nawet 14 lat że istnieje coś takiego) to naturalnie że rodzice się nie zamartwiali bo jakim cudem dziecko może widzieć duchy? To tylko sny. Strach przed snem rósł itd etc aż do teraz.... z tym że to był cały czas paraliż + podświadomość+ twoje "wkręcanie" sobie że to jest jednak "coś".

 

Brzmi dziwnie oschle ale dla mnie to tak wygląda.


Użytkownik Cascco edytował ten post 10.03.2015 - 23:15

  • -1

#14

mmf
  • Postów: 4
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Dziękuję, w reszcie za wyrozumialość.
Nie chciałam także zaisnieć na tym forum szukam po prostu sensownego wytłumaczenia a nie besztania... I zapewne nie będę was długo męczyć tematem...

Postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania, ale wybaczcie brak edycji, niekolejność i brak cytatów. Byłoby to zbyt trudne na moim sprzęcie...

Pierwsze co, byłabym wdzięczna za nie ''wtykanie'' mi nie moich słów.
Więc nie żadne ''Mam zdjęcia jeśli nie wierzycie'' -bo chciałam zauważyć, że nie napisałam czegoś takiego ani nie w czasie teraźniejszym. Zaznaczyłam, że szmat czasu temu poznałam kogoś, kto interesował się Ufo i udało nam się zrobić kilka zdjęć. Przeslał je badaczowi z podkarpacia i tak to się ogólnie skończyło. To było lata temu, nie jakiś czas temu i nie ''jakimś cudem usunęły się'' -to kolejne nie moje słowa.

Ufo nigdy mnie nie interesowało, bardziej przerażało.
Dlatego nie zagłębiałam się w tematykę, użyczyłam komuś lokum do obserwacji ze względu na widok z okien, po wszystkim zakończyła się ''historia ze śledzeniem Ufo''. Także nie były to dla mnie zdjęcia nadające się na pamiątki, bo w internecie jest ich masa i dużo lepszych, z resztą ludzie zazwyczaj bywają wyśmiewani lub nie traktowani poważnie. W większości przypadków. A Obcy niech sobie żyją, latają, ale z dala ode mnie...

Tak, pamiętam nazwisko człowieka, który dostał te zdjęcia. Miazga, imienia nie przypomnę, choćbyście mnie kroili. Miał własną stronę internetową poświęconą tematyce o UFO. Utrzymywaliśmy kontakt jedynie mailowy. Zdjęcia były zrobione nocą nad Polfą, ale to było naprawdę bardzo, bardzo dawno temu. Szczerze, nie sądziłam, że one was tak zainteresują, gdyż domyślam się, że macie ich tutaj od groma...

O piciu, które chyba zostało odebrane jako alkoholizm...
Owszem napisałam, że była to metota na normalne przesypianie nocy, jednak nie wspominałam, że to jest jakaś moja codzienność.
Bywa, że napiję się a raczej urżnę się, aby dla świętego spokoju przespać noc, tylko że nie robię tego co drugi czy trzeci dzień. Nic z tych rzeczy.
Gdybym piła i mało spała, to wtedy mogłabym mieć urojenia i halucynacje, co jest rzeczą normalną przy nadużywaniu alkoholu i wymęczonym organizmie.
Jedyne przeżycia jakie mam po solidnym drinku, to ''latanie boingiem'' -czyli prosto na łóżko lub po prostu ''helikopterem''. Heh... ;)

Teraz odnośnie tych snów... Nie miałam traumatycznych przeżyć w dzieciństwie (molestowanie, przemoc). Pochodzę z rozbitej rodziny, aczkolwiek dzieciństwo miałam nawet udane. Nie przeżywałam też czyjejś śmierci ani nic z tych rzeczy, które mogłyby się odbić na psychice. Nie wiem co mogłoby je wywołać od dziecka aczkolwiek jestem typem nadwrażliwca...
Starałam sobie je jakoś tłumaczyć, bo miewam koszmary, ale wtedy to wszystko przebiega inaczej. Można obudzić się wystraszonym, zalanym potem, ale mimo tego ma się tą świadomość, że to tylko sen. Po przebudzeniu wszystko wraca do normy.
Dlatego też starałam jakoś wyjaśnić różnicę od snów a ''snów'', które mnie dręczą, choć i tak zostały wzięte przez niektóre osoby za urojenia i halucynację a przecież to zupełnie coś innego.
Był moment, że nawet starałam sobie tłumaczyć także tego mężczyznę z tych bardziej ''milszych'', snów jako kogoś w rodzaju ojca, że to może przez jego brak, umysł stworzył sobie faceta a nie kobietę i podczas ''snu na jawie'' rozmawiam z kimś takim. Choć nie wiem czy miałoby to jakikolwiek sens, bo ta postać mnie przeraża, ale nie jest czymś nieprzyjemnym w porównaniu do innych, powtarzających się snów i uczucia lęku, który budzi.
Powiązałam je z tymi błyskami, dźwiękami i zdjęciami itp., ponieważ nie znajdowałam sensownych odpowiedzi skąd się to wzięło, dlaczego? A tak naprawdę może to nie być w ogóle ze sobą związane. Nie twierdzę również, że jestem jakaś nawiedzana przez kosmitów i ''ludzie ratujcie mnie'' -sensacja, która nie zawsze okazuje się być prawdziwa. Po prostu chciałabym to wykluczyć, ale takie myśli również się pojawiały. Nie dziwcie się dlaczego...

McNugget, po pierwsze bardzo Ci współczuje tych przeżyć... To straszne... Mam nadzieję, że to nigdy więcej do Ciebie nie powróci.
Twoja wypowiedź dała mi do zastanowienia się nad tym co dzieje się w ostatnim czasie. Może być po części sensownym wytłumaczeniem tych nasilonym ''nocnych przeżyć'' z teraz. Mianowicie zanim wyjechałam, przeżyłam pewien przykry etap, który wiążę się ze zwykłym, codziennym życiem. Uniknęłam śmierci... Następnie niedługo po tym straciłam bliską mi osobę, najbliższą i popadłam w depresję, z której jeszcze do końca nie wyszłam.
Jeżeli te problemy ze snami są po prostu lękiem z dzieciństwa, który nadal gdzieś tam tkwi (choć wziął się nie wiadomo skąd) i to co odczuwam, to paraliż senny itp. (czyli ''ziemskie'' podłoże), to być może to ''nasilenie'' tego jest skutkiem nie tak dawnych przeżyć? To byłoby najsensowniejszym wytłumaczeniem tego co dzieje się teraz...

Pozostaje tylko sobie wytłumaczyć te luki w pamięci (zbita szyba, otwarte okna i wydarzenie z 8-go marca tego roku) tym bardziej, że nie lunatykuję.

Czas spać; zastanowić się nad tym w ''przyziemny'' sposób... Dziękuję wszystkim wyrozumiałym za odpowiedzi.
  • 1

#15

Cadavera
  • Postów: 337
  • Tematów: 3
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Cytując Ciebie:

,,Mianowicie zanim wyjechałam, przeżyłam pewien przykry etap, który wiążę się ze zwykłym, codziennym życiem. Uniknęłam śmierci... Następnie niedługo po tym straciłam bliską mi osobę, najbliższą i popadłam w depresję, z której jeszcze do końca nie wyszłam.''

 

To naprawdę wiele tłumaczy. Te wydarzenia mogły spowodować silne stany lękowe a to z kolei może nasilać Twoje senne problemy. Hipnagogi i paraliz senny mają to do siebie że wizje w ich trakcie są bardzo realistyczne między innymi dlatego że można odczuwać różne bodźce - a nie tylko widzieć cos dziwnego.

Jezeli nadal tkwisz w depresji to powinnaś spróbować zacząć ja leczyć.

 

Sama nie jestem neurotypowa. Z natury jestem bardzo nieufna i dosc neurotyczna i często  łapię dołki i zamartwiam się bez powodu rzeczami na które nie mam wplywu oraz głęboko analizuje sprawy których nie powinnam. Zdarza mi sie tez odczuwac niepokój i ogolny ból istnienia a tak naprawdę nie mam ku temu powodów...

 

Sama stwierdzilaś-jesteś bardzo wrażliwa a do tego otarłaś się o śmierć i przeżylas utratę bliskiej osoby. To nie jest byle co! Teraz sama stwierdzasz ze masz depresję ale z tym trzeba coś zrobić a nie udawać ze problemu nie ma. Naprawdę powinnaś pomyśleć o spotkaniu z kimś kto pomoże Ci sie pozbyć lęku i niepokoju. A te lęki na pewno mają duzy związek z Twoimi przeżyciami.  


Użytkownik Cadavera edytował ten post 11.03.2015 - 12:59

  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u