Skocz do zawartości




Ttegoroczna gala rozdania Złotych Szaraków odbędzie się w niedzielę 1. marca o godzinie 20:00. Zapraszamy!
Wymagany jest strój formalny, wieczorowy. W końcu użytkownik w krawacie jest mniej awanturujący się! :szczerb:

Zdjęcie

Pioruny to zjawiska nie z tej Ziemi?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie

#1

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5205
  • Tematów: 687
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 23
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Od czasów eksperymentów Benjamina Franklina, jednego z ojców niepodległości Stanów Zjednoczonych, wiemy, że błyskawica to przeskok gigantycznej iskry - wyładowania elektrycznego pomiędzy chmurą i ziemią. Ale co ją wywołuje? Do dziś nie wiadomo, choć wiele wskazuje na to, że macza w tym palce... Słońce.

 

2r2y7md.jpg

grafika/gosfiz

 

Problem w tym, że choć napięcie między chmurą burzową a Ziemią sięga aż 100 mln woltów, to mimo to jest ono zbyt małe, aby spowodować "przebicie" powietrza. Atmosfera jest bardzo dobrym izolatorem, tj. normalnie nie przepuszcza prądu. Żeby piorun mógł swobodnie przepłynąć między chmurą i powierzchnią Ziemi, cząsteczki powietrza muszą ulec jonizacji, tj. zyskać ładunek elektryczny.

Wystarczy, że tylko drobna ich część się zjonizuje, a potem już wszystko dzieje się lawinowo - w silnym polu elektrycznym te pierwsze naładowane cząstki się rozpędzają, zderzają z innymi, wybijają z nich elektrony i w ten sposób "zarażają" ładunkiem - jonizują - całą resztę. W 1992 r. Aleksander Gurewicz, uczony z Instytutu Fizyki im. Lebiediewa w Moskwie, zasugerował, że zapalnikiem wywołującym jonizację pierwszych cząsteczek powietrza jest promieniowanie kosmiczne o wielkiej energii, które dociera do nas spoza Układu Słonecznego.

 

2eegfi0.jpg

Fot. Łukasz Ogrodowczyk / Agenca Gazeta

 

W ostatnim "Environmental Research Letters"  naukowcy przedstawiają pierwszy dowód na to, że rzeczywiście może to być sprawka kosmicznego promieniowania, choć nie spoza Układu, lecz ze Słońca. Zliczali oni liczbę błyskawic, które biły w Wielkiej Brytanii w ciągu 40 dni poprzedzających przybycie na Ziemię szybkiego strumienia cząstek wiatru słonecznego, a także w 40 dniach następujących po nawałnicy ze Słońca. Okazało się, że błyskawice dużo chętniej (o 30 proc. częściej) grzmiały w tym ostatnim okresie, a więc gdy powietrze zostało zjonizowane przez wiatr słoneczny.

Jak wygląda samo wyładowanie, już mniej więcej wiadomo. Kanał powietrzny, w którym przebiega, mierzy ledwie kilka centymetrów szerokości. Powietrze zostaje w nim rozgrzane do 30 tys. st. C (temperatura powierzchni Słońca jest pięć razy niższa). Ten gwałtowny wzrost temperatury powoduje silny błysk, a także gwałtowne rozprężenie powietrza, które wywołuje w atmosferze falę uderzeniową słyszaną jako grzmot.

 

154xfsp.jpg

foto/foto.recenzja.pl

 

A oto całe wyładowanie sfilmowanie przez szybkie kamery i odtworzone w zwolnionym tempie:

 

 

Zauważmy, ze najpierw pojawia się wyładowanie wstępne, czyli lawina elektronów, która porusza się serią małych skoków trwających mikrosekundy. W ciągu mniej więcej 0,02 s jego forpoczta zbliża się do powierzchni ziemi. W tym momencie zaczyna się drugi etap - wyładowanie powrotne, które podąża z Ziemi ku chmurze i trwa ledwie 0,0001 s.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza  30iuglw.jpg

 

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1...l#ixzz32Bdcri1r


  • 11



#2

Kazuhaki.
  • Postów: 588
  • Tematów: 176
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 6
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Sam miałem temat na oku, ale byłeś pierwszy. :) Fajny temacik ^^


  • 0



#3

Magda72.
  • Postów: 367
  • Tematów: 34
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Chciałam założyć temat o tzw.duszkach ale skoro powstał podobny temat to moje informacje potraktujcie proszę jako ciekawostkę.
Zjawisko, które zwane jest "duszkami" (ang. sprite) występuje na wysokości od 40 do 90 kilometrów nad powierzchnią ziemi.

Bardzo trudno jest je zbadać, ponieważ jonosfera znajduje się zbyt wysoko, aby mogły do niej dolecieć balony meteorologiczne lub samoloty badawcze, zaś dla satelitów znajduje się ona z kolei zbyt nisko.

To sprawia, że od 1989 roku, czyli od czasu pierwszego szczegółowego opisu tego zjawiska, nie można odkryć wszystkich jego tajemnic.

Pierwsza wzmianka o zaobserwowaniu duszków pojawiła się w zapiskach z 1925 roku, chociaż niespisane opowieści o nich sięgają końca dziewiętnastego wieku. Z lakonicznych opisów niewiele się można było dowiedzieć.

Naukowcy zmuszeni byli czekać dziesiątki lat, aby potwierdzić ostatecznie istnienie zagadkowego zjawiska. Duszki to wielobarwne fontanny tryskające ponad chmurą burzową, które po raz pierwszy zostały sfotografowane 6 lipca 1989 roku, a następnie pierwszy raz w kolorze 4 lipca 1994 roku. W ostatnich miesiącach dokonano kolejnego przełomu, ponieważ uwieczniono je na super-szybkiej kamerze, w dodatku w trójwymiarze.

Naukowcy wznieśli na pokładzie samolotu Gulfstream na wysokość kilkunastu kilometrów ponad amerykańskimi Wielkimi Równinami. Użyto kamer rejestrujących do 10 tysięcy klatek na sekundę w ten sposób tworząc stereoskopowe wideo.

Teraz badacze będą analizować nagrania, aby poznać kolejne tajemnice tego zjawiska. Nikt nie może potwierdzić, że zastosowanie dużej ilości klatek rozwieje wszelkie wątpliwości. Może się zdarzyć tak, że pytań będzie jeszcze więcej.

Co udało się odkryć w ostatnich latach? Wiemy, że są to wyładowania elektryczne o bardzo niewielkich rozmiarach. Występują one głównie nad rozwiniętymi kompleksami burzowymi w różnych regionach świata.

Holenderscy badacze Alejandro Luque i Ute Ebert zdecydowali się w badaniu użyć programu komputerowego, który symulowałby warunki panujące w dolnej jonosferze. Dzięki temu okazało się, że powstające tuż przed pojawieniem się duszka zjawisko o nazwie halo, porusza się w dół z prędkością aż 10 tysięcy kilometrów na sekundę.

Następnie dochodzi do jego przełamania się i pojawia się duszek, który następnie przez bardzo krótki czas unosi się ponownie w górę mieniąc się kolorami. Naukowcy wciąż nie potrafią wyjaśnić jakie jest ich powiązanie z piorunami wewnątrz chmur burzowych.

Wiadomo tylko, że mogą być po części odpowiedzialne za tak zwane superpioruny naładowane dodatnio, które łączą powierzchnię ziemi z górnymi warstwami chmury burzowej.

Wcześniej uważano, że duszki są winne katastrof statków powietrznych na dużych wysokościach, ale jak się okazało w jonosferze jest zbyt zimno, aby nietypowe błyskawice miały strukturę podobną go rozżarzonego do czerwoności typowego pioruna. Dlatego też określanie duszków mianem piorunów jest błędne.
11b0kzq.jpg
  • 7



#4

Magda72.
  • Postów: 367
  • Tematów: 34
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Kolejny rodzaj piorunów "nie z tej ziemi" to błękitne smugi.
14e15hg.gif
Owe wyładowania atmosferyczne mają miejsce bardzo wysoko w ziemskiej atmosferze - dużo wyżej od zwykłych piorunów. Błękitne smugi mają błękitną barwę i rozciągają się od szczytów chmur do wysokości mniej więcej 50 km. Ze względu na to, że błękitne smugi trwają prawie przez jedną sekundę - przy pomocy szybkiej kamery łatwo można zauważyć smugę wznoszącą się nad chmurami. Błękitne smugi mają postać wąskich stożków i poruszają się z prędkościami około 100 km/s. Istnienie błękitnych smug było postulowane już wcześniej, jednak dopiero w 1994 roku nad potężnymi burzami przeleciały samoloty wyposażone w szybkie kamery konieczne do sprawdzenia tych widowiskowych zjawisk. Powyższe czarno-białe zdjęcie pokazuje kilka niebieskich smug jednocześnie wznoszących się nad burzą. Zarys części samolotu jest widoczny po prawej stronie. Naukowcy nie są pewni, co powoduje błękitne smugi i jaka jest ich natura

Na podst.APOD.pl
Fotka z tej samej strony


zm1542.jpg


Naukowcy czegoś podobnego jeszcze nie widzieli. Udało się uwiecznić największą dotąd błękitną smugę, czyli błyskawicę, która zamiast sięgać ziemi wystrzeliła z chmury burzowej ku górze.

Jeśli myślimy, że o burzach wiemy już wszystko, to bardzo się mylimy. Podczas, gdy szczegółowo poznaliśmy zwyczajne burze, kiedy pioruny wychodzą z chmur i sięgają ziemi, to o ich przeciwieństwie nie wiemy prawie nic.

Mowa o tzw.błękitnych smugach(blue jet), czyli wyładowaniach elektrycznych, które wystrzeliwują z chmur w górę i sięgają wysokich warstw ziemskiej atmosfery.

Górne błyskawice są o tyle zaskakujące, że tworzą się w środowisku, które przynajmniej z definicji nie sprzyja ich występowaniu.

Wszystko wskazuje na to, że wciąż nie poznaliśmy tego, co dzieje się kilometry nad nami i stąd właśnie wydaje się na pierwszy rzut oka, że zjawiska tam zachodzące przeczą nauce i zdrowemu rozsądkowi.

Błękitne smugi, które uwieczniono nad wschodnimi Chinami 12 sierpnia 2010 roku były najbardziej okazałymi i pierwszymi z jakimi się spotkano nad tym krajem od początku ich obserwacji, a więc od 1989 roku.

Nigdy wcześniej nie widziano ich tak daleko od równika i obszarów tropikalnych.Błyskawice te sięgają od szczytu chmury burzowej o nazwie cumulonimbus aż do jonosfery, a więc mogą się rozciągać od wysokości 10 do nawet ponad 50 kilometrów.

Są to więc największe pod względem długości wyładowania elektryczne w ziemskiej atmosferze, nawet 5-10 razy dłuższe od zwyczajnych piorunów. Prawie 3 lat zajęło naukowcom z Chińskiej Akademii Nauk w Pekinie przeanalizowanie ich natury.

Badacze prześledzili to co się zdarzyło za pomocą radarów dopplerowskich oraz zdjęć satelitarnych w promieniowaniu podczerwonym. Błękitna smuga wzniosła się na wysokość aż 89 kilometrów, a więc 72 kilometry powyżej górnej części chmur.

24 lata temu po raz pierwszy je zaobserwowano, ale dopiero w 2001 roku udało się je przebadać, co miało miejsce nad obserwatorium astronomicznym w Arecibo na Portoryko. Rok później naukowcy opisali podobne zjawisko obserwowane z pokładu samolotu badawczego lecącego nad wodami Morza Południowochińskiego w pobliżu wybrzeży Filipin.

Z bardzo ogólnych wniosków wynika, że niezwykłe smugi mogą stanowić zrównoważenie ładunku elektrycznego podczas gwałtownej burzy, którego część trafia aż do jonosfery, warstwy ziemskiej atmosfery, gdzie znajdują się naładowane cząstki, m.in. te docierające do Ziemi ze Słońca wraz z wiatrem słonecznym. Dokładne poznanie mechanizmów powstawania błękitnych smug zajmie naukowcom przynajmniej kilka lat.
Zródło:TwojaPogoda.pl
Zdjęcie z w/w strony

Edit:literówki

Użytkownik Magda72 edytował ten post 21.06.2014 - 14:18

  • 1





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u