Skocz do zawartości




Mroczna strona Mount Everestu


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
13 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_Anima Damnata

Gość_Anima Damnata.
  • Tematów: 0

Napisano

*
Popularny

Wspięcie się na tę górę znajduje na liście "rzeczy do zrobienia przed śmiercią" bardzo wielu osób. Dla wielu niestety staje się to "ostatnią rzeczą, której nie udało się zrobić przed śmiercią". Nikt o tym głośno nie mówi, ale do dziś martwe ciała zalegają na trasach wspinaczkowych, służąc jako drogowskazy.

Dołączona grafika

Ten powyżej został nazwany "zielone buty" i jest jednym z wielu, którym nadano "imię".

Dołączona grafika

Dzisiaj praktycznie każdy może wybrać się na szczyt, co kosztuje od 25 do 65 tys. dolarów.

Dołączona grafika

Czasem ceną jest życie, a kiedy przekraczasz wysokość 8000 m n.p.m. jesteś już na granicy wydolności organizmu.

Dołączona grafika

Wielu z denatów to alpiniści, którzy w drodze na szczyt postanowili się na chwilę zdrzemnąć. Nigdy się nie obudzili i do tej pory są w tej samej pozycji, co w momencie zaśnięcia.

Dołączona grafika

Dla wielu wspinaczy to właśnie ich widok był największą przeszkodą w zdobyciu góry.

Dołączona grafika

Na szczycie jest ponad 200 ciał, a te, które leżą tam od pięćdziesięciu lat, są zachowane dzięki chłodnej pogodzie tak dobrze, jakby leżały tam od wczoraj.

Dołączona grafika

Ciało legendarnego angielskiego wspinacza Georga Mallory'ego, który zaginął w 1924 roku odnaleziono dopiero w 1999 roku. Do tej pory nie wiadomo, czy przypadkiem nie on pierwszy zdobył Mount Everest.

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

- Zabierzecie mnie stąd - nie chcę umierać - krzyczała ta kobieta. Niestety, im skończył się już niezbędny tlen, a pogoda też stawała się groźna dla nich samych. Musieli ją zostawić. Wrócili kilkanaście lat później, by symbolicznie ją pochować. Jej nazwisko to Francys Arsentiev, więcej o tej historii w Wikipedii.

Dołączona grafika

Dlaczego kolejni ludzie chcą wejść na szczyt najwyższej góry świata? Bo on tam jest.

źródło:klik

Użytkownik Anima Damnata edytował ten post 19.08.2011 - 13:45

  • 18

#2

balas.
  • Postów: 363
  • Tematów: 15
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Bardzo ciekawy post. Nie sądziłem, że ciała zmarłych himalaistów są zostawiane w górach. Mimo wszystko raczej słyszałem, że zwłoki stara się znosić z gór choć być może pozostawiane są te leżące na dużych wysokościach, gdyż ich wydarcie Himalajom byłoby zbyt kosztowne.

A samo wejście na Everest na pewno ekstrema. Ja byłem najwyżej w okolicach 6000 m n.p.m. i już czułem, że to jest granica możliwości mojego organizmu, o wejściu jeszcze o 1/3 wyżej to nawet nie myślę.

PS: George Mallory raczej nie wszedł na Everest, bardzo wątpliwe by był w stanie przeforsować tzw. "Drugi Uskok".

Użytkownik balas edytował ten post 19.08.2011 - 18:03

  • 0

#3

Axote.
  • Postów: 152
  • Tematów: 8
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Bardzo ciekawy post, zmusił mnie aż do tego, aby poszukać na googlu więcej informacji nt 'byłych' alpinistów. Nie podejrzewałem, że aż tak dużo ludzi tam po prostu.. umiera. Wydaje się to trochę smutne i przygnębiające. Umrzeć przed samym szczytem. Nie osiągnąć celu, który samemu sobie się wyznaczyło. Naprawdę przykre, ale natura jak widać - jest nieobliczalna. A niektórzy ludzie, pewnie mało rozsądni.
  • 0

#4

kpiarz.
  • Postów: 1986
  • Tematów: 388
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

W czasie wspinaczki na najwyższą górę świata, zginęło wielu młodych, sprawnych ludzi. Zagadką dla mnie jest,
jak tego dokonał 76- letni mężczyzna, który stanął na szczycie w 2008 roku. Nawet przyjmując, że miał
najnowocześniejszy sprzęt wysokogórski, to przecież wiek robi swoje. Dziwne.
  • -1



#5

PIKuS.
  • Postów: 351
  • Tematów: 4
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Oglądałam kiedyś bardzo ciekawy program na Discovery. Nazywał się "Everest - Beyond the limit" i był właśnie o wspinaniu się na Everest. Pokazywał od początku do końca całą trasę grupy ludzi wspinających się na szczyt. I w przeciwieństwie do tego co możemy sobie wyobrazić, wejście na niego jest tak ciężkie, że nie ma możliwości wyniesienia ciał, dlatego zostawione są tam gdzie chciała natura.
Dla zainteresowanych serią tego dokumentu zapraszam do obejrzenia tutaj

http://www.ovguide.c...e11735203b65eae

Polecam, na prawdę jest bardzo ciekawy.
  • 0



#6 Gość_Anima Damnata

Gość_Anima Damnata.
  • Tematów: 0

Napisano

Podobno Czomolungma nie jest taka trudna, w porównaniu oczywiście, do K2, gdzie taki widok to musi być chleb powszedni. Zdarzają się tam też takie incydenty jak ten. Gdybym ja miał się wybrać, takie sprawy skutecznie demotywowałyby mnie :P. Jakby ktoś miał wątpliwości dlaczego nikt ich stamtąd nie weźmie, to mówię, że ryzykowałby wtedy życiem, bo każdy ponadprogramowy balast zużywa optymalnie wymierzone zapasy (tlenu itd.)
  • 0

#7

Damantris.
  • Postów: 152
  • Tematów: 11
  • Płeć:Kobieta
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Dobry temat. W sumie aż do teraz nawet nie zastanawiało mnie, ilu ludzi umiera w drodze na szczyt, ani, tym bardziej, czy w ogóle ktoś umiera. A tu się okazuje, że ciał jest wcale niemało. A ja wcześniej w żadnym czytanym/obejrzanym dokumencie o wspinaczce nie słyszałam żadnych informacji dotyczących odczuć himalaistów wobec ciał, które z pewnością widzieli.
Nasuwa mi się pytanie: ilu z tych ludzi faktycznie zmarło w drodze na szczyt, a ilu - już w drodze powrotnej?
  • 0

#8

defensis.
  • Postów: 356
  • Tematów: 13
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Film o tej kobiecie:


  • 0



#9

PIKuS.
  • Postów: 351
  • Tematów: 4
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jakiej kobiecie skoro mówią na nią, a właściwie na niego David Sharp ??
Ciała zostają tam ponieważ zniesienie ich jest zbyt ryzykowne i kosztowne. Nawet w pierwszym odcinku tego dokumentu co podałam, znoszą gościa, którego ciało nie wytrzymało zbyt małej ilości tlenu. Droga kilkuset metrów, która normalnie pokonuje się w 40 minut, ekipa kilkunastu ludzi którzy musieli go znieść szła ponad 3 godziny. Sądzicie, że komukolwiek opłaca się znosić te ciała z góry ? Oni sami ledwo chodzą. W połowie szczytu jest już 40% tlenu, jaki panuje niżej i wyobraźcie sobie jak organizm usilnie walczy z jego brakiem. Każdy krok to ogromne wyzwanie, do tego dochodzi jeszcze oczywiście droga pod górę, -30 stopni, wiatr, czasem śnieg i wyposażenie jakie ma się na plecach. Tam jest tak wysoko i niebezpiecznie, że nawet nie można liczyć na ratunek helikoptera, jest pewna granica i dalej nie lecą.
  • 0



#10

Krakatau.
  • Postów: 186
  • Tematów: 12
  • Płeć:Kobieta
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

O rany, to naprawdę straszne. Ci ludzie, którzy teraz tam wchodzą mijają po drodze dziesiątki ciał i nic nie mogą zrobić, zresztą sami mogą stać się takim 'drogowskazem' jeśli coś pójdzie nie tak.

Podziwiam za odwagę, naprawdę trzeba mieć jaja, żeby zdecydować się na coś takiego.
  • 0

#11

defensis.
  • Postów: 356
  • Tematów: 13
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ciała zostają tam ponieważ zniesienie ich jest zbyt ryzykowne i kosztowne. Nawet w pierwszym odcinku tego dokumentu co podałam, znoszą gościa, którego ciało nie wytrzymało zbyt małej ilości tlenu. Droga kilkuset metrów, która normalnie pokonuje się w 40 minut, ekipa kilkunastu ludzi którzy musieli go znieść szła ponad 3 godziny. Sądzicie, że komukolwiek opłaca się znosić te ciała z góry ? Oni sami ledwo chodzą. W połowie szczytu jest już 40% tlenu, jaki panuje niżej i wyobraźcie sobie jak organizm usilnie walczy z jego brakiem. Każdy krok to ogromne wyzwanie, do tego dochodzi jeszcze oczywiście droga pod górę, -30 stopni, wiatr, czasem śnieg i wyposażenie jakie ma się na plecach. Tam jest tak wysoko i niebezpiecznie, że nawet nie można liczyć na ratunek helikoptera, jest pewna granica i dalej nie lecą.


Dołączona grafika

  Edycja: Kurczak

Dołączona grafika


  • -2



#12

Hourdeau.
  • Postów: 126
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

"W połowie szczytu jest już 40% tlenu, jaki panuje niżej i wyobraźcie sobie jak organizm usilnie walczy z jego brakiem."
Dokładnie to na Mount Everest jest około 7% tlenu w powietrzu, czyli około 33,3% tego tlenu który jest w składzie powietrza na zwykłych wysokościach.
Wystarczy kilka minut bez tlenu a mózg człowieka umiera.
Kiedyś rozmawiałem z pewnym kolesiem który zajmował się alpinizmem i dowiedziałem się od niego że większość ludzi która ginie w górach jest po prostu zwykłymi "burżujami którzy nie mają co robić z pieniędzmi" i wybierają się od razu na góry powyżej 8000m n.p.m. bez wcześniejszych przygotowań na niższych górach i przez to mają trudniej z wytrzymaniem niskiego poziomu tlenu i ciśnienia, przez co pojawia się choroba wysokogórska.

Użytkownik Hourdeau edytował ten post 19.08.2011 - 22:30

  • 0

#13

antietam.
  • Postów: 320
  • Tematów: 114
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 34
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Kilka filmów na ten temat:






  • 1



#14

balas.
  • Postów: 363
  • Tematów: 15
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

W czasie wspinaczki na najwyższą górę świata, zginęło wielu młodych, sprawnych ludzi. Zagadką dla mnie jest,
jak tego dokonał 76- letni mężczyzna, który stanął na szczycie w 2008 roku. Nawet przyjmując, że miał
najnowocześniejszy sprzęt wysokogórski, to przecież wiek robi swoje. Dziwne.


Wystąpienie choroby wysokościowej zależy od osobniczych zdolności adaptacyjnych organizmu. Nie ma tutaj reguł. Ktoś młody, wysportowany może nie być w stanie przebywać na dużej wysokości, a organizm kogoś teoretycznie słabszego może sobie dobrze poradzić z rozrzedzeniem powietrza. Do tego bardzo ważna jest kwestia odpowiedniej aklimatyzacji bo już od wysokości powyżej 3500-4000 metrów kolejne noclegi nie powinny być położone wyżej niż 400-500 metrów. Dobrze jest robić jedno-dwudniowe przerwy w bazach i/lub podchodzić np. do położonej wyżej bazy, tam posiedzieć parę godzin po czym zejść na nocleg niżej. Wszystko po to by dać czas organizmowi na przystosowanie się. Często młodym, silnym wydaję się, że ich to nie dotyczy bo przecież nie są zmęczeni i w wyniku zbyt szybkiego pokonania wysokości łapie ich choroba wysokościowa. To też zmora wypraw komercyjnych gdzie wszystko liczone jest by wyjść na szczyt jak najszybciej, tak by zysk organizatora była jak największy. Z chorobą wysokościową można też prewencyjnie walczyć zażywając np. Diuramid. Jedni to robią, inni nie. Znów indywidualna kwestia.


A tak ściśle do tematu, część ciał usunięto w zeszłym roku.

Więcej tutaj:
http://www.guardian....eath-zone-clean (ang.)

Użytkownik balas edytował ten post 21.08.2011 - 12:49

  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u