Trochę długie, może nawet nie do końca creepypasta, ale co tam

Zgadnijcie jakim filmem się inspirowałem pisząc tę historię...
HIPERMARKET
DZIEŃ 1
Koniec zmiany. Pracownicy hipermarketu szykują się do wyjścia do domu, na halę wchodzi nocna zmiana.
Pracownik działu Ryby spokojnie chowa towar do magazynu, pracownik Grilla po kryjomu wpiernicza schaboszczaka na chłodni rozglądając się,czy ''te barany nic nie widzą''.... Czyli dzień jak co dzień.
NOC 1 [zapis z kamer monitoringu]
Cisza,spokój.
Cierpiący na bezsenność klienci kręcą się bez sensu po hali.. Młody chłopak z działu Słodkie żre przy regale czekoladę toffi. Nagle kamera rejestruje kobietę w średnim wieku, biegającą między regałami jak opętana. Jej zachowanie było naprawdę dziwne, jednak wszystko się szybko wyjaśniło – szukała ekipy sprzątającej po tym, jak się wywaliła na leżącej na podłodze skórce od banana. Ale skąd ta skórka wzięła się w alejce z akcesoriami komputerowymi? Dziwne...
DZIEŃ 2
Początek nowej promocji. Wyprzedaż ciuchów, słodyczy i zabawek. Pełno ludzi na hali, pracownicy uwijają się jak tylko mogą... Nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Ogromne kolejki do kas, ludzie denerwują się, że muszą tyle czekać. Pracownik działu Mięso wyjeżdża z załadowanym paleciakiem z magazynu, nagle dzwoni mu telefon. Odbiera i zaczyna z kimś rozmawiać. W tym momencie kamera monitoringu rejestruje kolejne dziwne zjawisko – paleciak sam wyjeżdża spod palety i uderza w regał z mlekiem i jogurtami. W miejscu zderzenia oczywiście jeden wielki bajzel, kierownictwo się zbiegło, ale pracownik Mięsa nawet tego nie widział – stał tyłem do palety. Po dokładnym przejrzeniu zapisu kamer z monitoringu widać było, jak paleciak jedzie sam, poza pracownikiem Mięsa nie było w pobliżu nikogo. Co dziwne, wózek jechał nie tylko przed siebie, w pewnym momencie sam skręcił, po czym z impetem wjechał w regał. Ochrona siedząca na monitoringu przecierała oczy ze zdumienia...
NOC 2 [zapis z kamer monitoringu]
Znów klienci chodzący po sklepie, znów nudy. Palety porozstawiane w alejkach, ekipa sprzątająca jeździ po całej hali swoją maszyną... Na wszystkich działach spokój. Nagle ze stojącego przy ścianie regału z konserwami artykuły zaczęły same spadać! Tak, same – nie ma nikogo, kto mógłby je spychać od drugiej strony, bo regał stoi przy samej ścianie. Co dziwne, puszki z konserwami, które spadły na podłogę, utworzyły napis "RYSIEK TY PAŁO".
Rysiek, a dokładnie Ryszard Pazera, jest kierownikiem działu Mięso. Nie jest on lubiany wśród pracowników – jest chamski, wulgarny, często każe zostawać po godzinach, wpłynęło już na niego wiele skarg. Największa afera z jego udziałem miała miejsce półtora miesiąca temu, kiedy to – pośrednio z jego winy – na terenie marketu zginął pracownik jego działu. Rysiek nie dopilnował, żeby wszystkie urządzenia były sprawne. Pracownik akurat kroił świniaka na porcje, gdy nagle maszyna zaczęła się dziwnie zachowywać. Ucięła mu całą dłoń, po czym nagle się zatrzymała i po kilkunastu sekundach eksplodowała, zabijając go na miejscu. Resztki dłoni dostały się do mechanizmów, powodując zablokowanie, przegrzanie i wybuch maszyny. O całym zdarzeniu było głośno – pisały o tym gazety, mówili o tym też w telewizji... Ryśka mieli za to zwolnić dyscyplinarnie, jednak nie bylo nikogo na jego miejsce, więc skończyło się na ogromnej karze pieniężnej.
Kolejny dzień się bardzo dłużył. Ludzie się obkupili, kasy już im brakowało, na hali było mało osób... Tego dnia w pracy był też Rysiek. Nie wiedział nic o wcześniejszych dziwnych zdarzeniach. Akurat w tym dniu pełnił popołudniowy dyżur, musiał mieć na oku nie tylko swój dział, ale również cały sklep. Chodził między regałami, poganiając tylko pracowników i działając im na nerwy. Zatrzymał się przy stoisku z zabawkami. Po chwili podszedł do niego chłopak pracujący na tymże dziale i zaczął z nim gadać. Postali tak kilka minut, młody wrócił do pracy, a Rysiek nagle poślizgnął się i wywalił na środku alejki. Upadek na kafelkową podłogę musiał być bardzo bolesny... Oczywiście trzeba było wszystko sprawdzić na monitoringu. Tutaj znów ochroniarze zbierali szczęki z podłogi – w momencie, gdy Rysiek kończył rozmowę z pracownikiem, kilka małych samochodzików zjechało z półek i niepostrzeżenie podjechało wprost pod jego nogi. Znów nie było widać nikogo, kto mógłby to zrobić, a samochodziki nie były nawet zdalnie sterowane – po prostu zwyczajne resoraki. Rysiek wszedł na takie autko i wyłożył się jak długi. Ochroniarze zaczęli dokładnie, klatka po klatce, analizować zapis z kamer, ale wciąż nie mogli się połapać, dlaczego produkty same się poruszają po sklepie. Duchy, czy co? I co miał znaczyć ten napis "Rysiek ty pało" – raczej mało prawdopodobne, żeby puszki spadły ot tak, ktoś musiał je ustawić...
NOC 3 [zapis z kamer monitoringu]
Kobieta jeździ na maszynie sprzątającej, ludzie się pałętają po hali. Za maszyną sprzątającą ciągnie się jednak ślad... Woda zmieszana z chemikaliami, ale jakaś dziwna, brudna... I znów można zauważyć, że ślad ten kryje w sobie napis "RYSIEK TY PAŁO". Kamera robi zbliżenie na dział Mięso – spokój zostaje przerwany przez brzęk tłuczonego szkła. Szyba w ladzie rozpadła się w drobny mak. Na dziale nie było nikogo, kamera nie zarejestrowała też żadnego przedmiotu lecącego w stronę szyby. Ochroniarze zaczęli wątpić w to co widzą... Wysłali na dział Mięso liniowego, stojącego przy bramkach wejściowych – szyba była rozwalona na kawałeczki. Ochrona na monitoringu zastanawia się nad pokazaniem zapisu z kamer dyrektorce sklepu i nad zamknięciem obiektu na kilka dni.
DZIEŃ 4.
Na drzwiach wejściowych hipermarketu pojawiła się informacja, że "dzisiejszej nocy sklep będzie zamknięty z przyczyn technicznych, przepraszamy za utrudnienia". Klientów było mało, kamery nie zaobserwowały nic podejrzanego (no, może poza złodziejem, który chciał wynieść pod kurtką dwie butelki napoju 7UP).
NOC 4 [zapis z kamer monitoringu]
Sklep został zamknięty o godzinie 22.00, na hali nie było kompletnie nikogo. Ani klientów, ani pracowników, ani ekipy sprzątającej. Jedyną osobą na całym obiekcie był pracownik monitoringu. Cisza, spokój. Około północy zgasły światła w całym hipermarkecie. Po chwili się zapaliły, ale świeciły jakoś dziwnie – co chwila mrugały, a barwa światła była jakaś ciemna. Przez głośniki rozległ się jakiś mocno zniekształcony męski głos. Nie można było zrozumieć, co on mówi. Ochroniarz na monitoringu się wystraszył – zamknął się w swoim pomieszczeniu na klucz. Światła później co jakiś czas migały, a głos dało się jeszcze słyszeć trzy razy. Co ciekawe, "słowa" wypowiadane przez ten głos zawsze brzmiały dokładnie tak samo, jednak nijak nie dało się ich zrozumieć.
Chwilę przed godziną 5.00 rano ochroniarz wyszedł ze swojego pokoiku i wywiesił na drzwiach marketu kartkę z napisem "nieczynne do odwołania". Za 45 minut odebrał telefon od dyrektorki, stojącej przed wejściem. Pytała się go oczywiście "co to ma znaczyć". Ochroniarz zaprosił ją do swojego pomieszczenia i pokazał jej zapis z kamer. Dyrektorka była w szoku. Zgodnie stwierdzili, że na terenie hipermarketu grasuje jakiś duch. Wezwali na pomoc egzorcystów. Ochroniarz zajął się analizą nagrania z ostatniej nocy – wyciął z nagrania tajemniczy głos i spróbował odszyfrować co on mówi. Jak się okazało, głos wystarczyło odwrócić, by stał się całkiem zrozumiały. Mówił on:
"Rysiek ty skurwysynu... Przez ciebie straciłem życie, ale zobaczysz, jeszcze cię załatwię..."
Ochroniarz przypomniał sobie o śmiertelnym wypadku z udziałem pracownika działu Mięso sprzed półtora miesiąca. Miał już pewność, że to jego duch jest odpowiedzialny za te wszystkie niewytłumaczalne zjawiska.
DZIEŃ 5.
Newsy z gazety:
"Doszły nas wieści, że w hipermarkecie TESCO przy ulicy Piekielnej dzieją się dziwne rzeczy. Można zaobserwować samoistnie poruszające się przedmioty. Na miejsce wysłano nawet egzorcystów. Zastanawia nas tylko jedna rzecz – czy to się dzieje naprawdę, czy jest to po prostu oryginalny chwyt marketingowy?"
Około godziny 11.00 w sklepie pojawili się egzorcyści. Od razu po wejściu wyczuli tajemniczą złą energię. Jednak nie zaobserwowali nic podejrzanego, wszystko było w idealnym porządku (nie licząc oczywiście zbitej szyby w ladzie na dziale Mięso i lekko uszkodzonego regału z nabiałem). Odkryli, że główne źródło złej energii znajduje się na zapleczu działu mięsnego, tam gdzie półtora miesiąca temu doszło do tragicznego wypadku. Egzorcyści zamknęli się na zapleczu, wyjęli swój ekwipunek – rozmaite kadzidełka, wahadło, tablicę ouija – i próbowali nawiązać jakiś kontakt z nadprzyrodzoną istotą grasującą po markecie. Ich wysiłek spełzł na niczym. Po wielokrotnych próbach uznali, że nic z tego nie będzie, a jedynym sensownym wyjściem może być całkowite zamknięcie sklepu. Gdy wychodzili z marketu, jednemu z nich zachciało się kupkę. Wszedł do toalety... Nagle z WC rozległ się straszny krzyk, wymieszany z jakimś dziwnym bulgotaniem. Facet wybiegł z ubikacji z przerażoną miną, po czym obejrzał się za siebie – nad sedesem unosiła się pomarańczowa mgiełka, uformowana w kształt ręki. Nie była to jednak ludzka ręka – była o wiele większa, miała bardzo długie palce i ostre szpony... Egzorcyści uciekli stąd gdzie pieprz rośnie. Ręka po chwili zniknęła, towarzyszył temu głośny bulgot, a potem drzwi od toalety same się gwałtownie zamknęły.
Dyrektorka nie zgodziła się na całkowite zamknięcie sklepu, zamiast tego zleciła zainstalowanie kamery na zapleczu działu mięsnego.
NOC 5 [zapis z kamer monitoringu]
Na głównej hali pusto, ludzi zero – sklep jeszcze jest nieczynny. Nowo zainstalowana kamera na dziale mięsnym rejestruje za to niezwykłą rzecz... Około północy zgasło tam światło (co najdziwniejsze, w całym markecie świeciło przez cały czas), po kilku sekundach zapaliło się z powrotem. W ścianie naprzeciwko kamery pojawiła się dziura. Czarny otwór, który się powoli powiększał, otoczony ognistą obwódką. Po kilku minutach był oślepiający błysk i wszystko wróciło do normy. Do rana żadna z kamer już nic dziwnego nie zarejestrowała.
Szefostwo zdecydowało się na otwarcie sklepu, ponieważ dziwne zdarzenia ustały. Przez kilka dni był spokój. Do czasu...
DZIEŃ 12.
Rysiek wrócił ze zwolnienia lekarskiego po tym, jak wtedy się wywalił na resoraku. Dowiedział się z gazet o tajemniczych wydarzeniach w sklepie, jednak nie wierzył w to. Uwierzył dopiero wtedy, gdy sam obejrzał nagrania z kamer sprzed paru dni. Wyszedł na główną halę, ale był zupełnie inny niż dotychczas – nikogo nie poganiał, nie bluzgał, nawet puścił kilku pracowników do domu ponad dwie godziny wcześniej... Najwyraźniej liczył, że ta zmiana osobowości przepędzi złego demona. Chodził tak po sklepie, patrzył co i jak, uśmiechał się do klientów, co było totalnie nie w jego stylu... Nagle kamera zarejestrowała, jak tuż przy swoim dziale Rysiek upadł, a jakaś tajemnicza siła zaczęła go wciągać na zaplecze. Na ścianie znów pojawiła się dziura z ognistą obwódką. Rysiek kurczowo przytrzymał się lady i zaczął krzyczeć. Klienci, którzy to widzieli, byli przerażeni i uciekli z hipermarketu. Gdy przybiegła ochrona, wszystko nagle się uspokoiło – dziura w ścianie zniknęła, Rysiek się uwolnił od tajemniczej siły. Pracownicy działu Mięso nie dowierzali własnym oczom. Na zapleczu po raz kolejny rozległ się zniekształcony głos. Rysiek kazał swoim podwładnym zamknąć stoisko (chociaż była dopiero godzina 12.30) i uciekać do domu. Sam pobiegł do szatni. Gdy biegł alejką z chipsami, regał nagle się przewrócił. Udało mu się uciec, jednak wystający z regału gwóźdź nieźle poharatał mu plecy.
NOC 12. [zapis z kamer monitoringu]
Dział mięsny jest ogrodzony i obstawiony przez ochroniarzy, nikt nie ma prawa nawet się do niego zbliżyć. Nagle jeden z ochroniarzy zaczyna się dziwnie zachowywać, jakby lunatykował... Wszedł na zaplecze. Po chwili zgasło światło i rozległ się głośny krzyk. Drugi ochroniarz wbiegł na zaplecze i zobaczył, że ten pierwszy trzyma się za nogi, a w ścianie znów jest dziura. Oślepiający rozbłysk światła, dziura zniknęła, kamera rejestruje tylko ochroniarza siedzącego na posadzce. Facet podciągnął nogawkę spodni i zobaczył na nodze dziwny ślad. Taki jakby wypalony...
Na sklepie nudy, klientów praktycznie zero – chyba zaczęli się bać tego sklepu.
DZIEŃ 13.
Niby początek kolejnej wyprzedaży, jednak klienci chyba wybrali konkurencyjne hipermarkety. Dzień mija spokojnie, pracownicy nie mają nawet co robić, dział mięsny zamknięty. Rysiek ma przyjechać na nocną zmianę. W markecie pojawił się chwilę po 22.00. Celem jego wizyty była inwentaryzacja i oszacowanie strat – nie wiadomo, kiedy dział mięsny będzie otwarty, a na chłodniach było sporo towaru. Straty pójdą w setki tysięcy...
NOC 13 [zapis z kamer monitoringu]
Rysiek bał się chodzić po markecie sam, wszędzie poruszał się w towarzystwie dwóch ochroniarzy. Na głównej hali był spokój, nic podejrzanego się nie działo. Rysiek wszedł na zaplecze działu Mięso. Ledwo otworzył drzwi od chłodni, gdy kamera znów zarejestrowała oślepiający błysk. Ochroniarze przez moment nic nie widzieli. Ten moment wystarczył, by tajemnicza siła wciągnęła krzyczącego Ryśka do dziury w ścianie. Gdy ochroniarze już doszli do siebie, uciekli przerażeni z zaplecza. Kamera rejestrowała ognistą dziurę, z której dochodziły jakieś szumy, szmery... Nagle z dziury wyleciały wprost na kamerę zwłoki Ryśka. Bez rąk, z licznymi poparzeniami. Kamera spadła na ziemię, jednak wciąż działała. Ognista dziura w ścianie zmieniła się w coś na kształt twarzy, po czym słychać było niezrozumiały głos.
Analizą nagrań zajęła się policja. Głos – jak się okazało, znów odwrócony – mówił: "Masz za swoje, frajerze..."
Użytkownik Aynan M edytował ten post 09.12.2011 - 12:52