Skocz do zawartości




Na forum ruszył nowy konkurs - tym razem zapraszamy do rywalizacji w tworzeniu fotomontaży związanych z tematyką apokalipsy! Zasady konkursu dostępne są tutaj.

Zdjęcie

Creepypasta (Urban Legends itp.)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1539 odpowiedzi w tym temacie

  #616 Mika’el

Mika’el
  • Użytkownik+
  • Postów: 773
  • Tematów: 31
  • PłećMężczyzna
Reputacja Zła
Reputacja

Napisano 12.06.2012 - 00:09

Pewien woźnica z Grünerløkka poślubił kuzynkę z xxxxxx i razem przeprowadzili się na Seilduksgata, do pokoju z kuchnią w jednej z kamienic, w której budowie uczestniczył Andersen.Pierwsze dziecko małżonków nieszczęśliwie przyszło na świat
...z czarnymi kędziorami i piwnymi oczami, a ponieważ oboje byli jasnowłosi i niebieskoocy,
a mężczyzna ponadto miał naturę zazdrośnika, pewnej nocy skrępował żonę, zaniósł ją do piwnicy i zamurował w ścianie.
Jej krzyki skutecznie stłumiły grube mury, gdy stała związana, wciśnięta pomiędzy dwie warstwy cegieł.Mąż być może sądził,że kobieta udusi się z braku powietrza, ale murarze umieli zadbać o odpowiednią wentylację.
Nieszczęsna w końcu zaatakowała mur zębami.Działanie to nie było być może całkiem pozbawione sensu, gdyż Andersen wykorzystywał krew i włosie, to jednocześnie uważał, że może dzięki temu zaoszczędzić na wapnie, w wyniku tego powstał porowaty mur, który poddał się atakowi mocnych värmlandzkich zębów.
Cechująca jednak kobietę żarłoczność życia sprawiła niestety, że brała zbyt duże kęsy zaprawy i cegieł.Nie była w stanie ani ich pogryźć, ani przełknąć, ani wypluć i piasek, drobny żwir i kawałki wypalonej gliny zatkały jej w końcu tchawicę.Zsiniała na twarzy, serce zaczęło bić wolniej i przestała oddychać.
Większość ludzi powiedziała by, że umarła.

Według legendy jednak smak świńskiej krwi sprawił, że nieszczęsna kobieta wciąż uważała, że żyje.Nagle bez najmniejszego wysiłku wyzwoliła się z pęt sznura, którym była związana, przeszła przez ścianę i zaczęła straszyć.
Niektórzy ludzi z xxxxxx wciąż pamiętają ta historię z dzieciństwa o kobiecie z głową świni, która wieczorami krążyła po ulicach z nożem i obcinała głowy dzieciom zbyt puno wracającym do domu
...musiała bowiem nieustannie czuć smak krwi, by całkiem nie zniknąć.Bardzo niewielu natomiast znało nazwisko murarz, więc mistrz Andersen dalej przyrządzał swoją zaprawę o szczególnym składzie.
...w pewnym laboratorium w Mediolanie stwierdzono, że mury Jerycha wzmocniono krwią i sierścią wielbłądzią, miało upłynąć jeszcze blisko sto lat.

Większość wody nie wsiąkała jednak w ścianę, lecz spływała w dół,

...bo woda, tchórzostwo i żądza zawsze poszukują najniższego punktu.
  • 0

  #617 Wyxud

Wyxud
  • Użytkownik
  • Postów: 111
  • Tematów: 5
  • PłećMężczyzna
Reputacja Kiepska
Reputacja

Napisano 14.06.2012 - 19:19

Czarny Przyjaciel



Czarna noc za oknami całkowicie przysłoniła me spojrzenie, a jedyne co widziałem to on. Był dla mnie zupełnie jak brat którego nigdy nie miałem, a chciałbym tego bardzo, uwierzcie mi. Jedyne co w nim widziałem to ciepło i troska o mnie, ale nie rozumiem dlaczego moja mama nie potrafi go zobaczyć.

Kim jest ten ktoś, o kim cały czas mówię, i którego uważam za przyjaciela? Właściwie sam nie wiem, spotkałem go trzy dni temu w sklepie, a on poszedł za mną. Nie wiem jak ma na imię ani ile ma lat, on po prostu jest moim kumplem lub czymś w stylu anioła stróża.

Odezwał się do mnie! Zrobił to! Powiedział, że wcale nie muszę sprzątać pokoju jeśli tego nie chce.

Robi to coraz częściej! Ostatnio podpowiedział mi, że jeśli mama coraz bardziej się na mnie złości, powinienem ją nastraszyć. Zaoferował także, że on sam może to zrobić!

Kolejne kilka dni minęło spokojnie, a ja spędziłem je z moim przyjacielem. Czasami mam wrażenie, że tylko on mnie zrozumie. Potem mama zawołała mnie na kolacje. Gdy przyszedłem, zobaczyłem, że na kolację jest wątroba, szczerze mówiąc nienawidzę wątroby. Nie zjadłem jej, a mama znów jest na mnie zła, i postanowiła, że da mi karę. Nienawidzę kar! Powiedziałem mu, że może nastraszyć mamę i dać jej kare za to, że jest dla mnie nie miła.

Moja mama chyba dostała karę! Od kilku dni nie wróciła do domu, ale Romek (Tak! Powiedział mi jak ma na imię!) powiedział, że wstydzi się wrócić przez to, że mnie źle traktowała. Wierze mu na słowo!

Mama długo nie wraca. Tęsknie. Wróć mamusiu, proszę.

Dlaczego mama nie wraca!? Pytałem się wielokrotnie mojego ciemnego przyjaciela, lecz on tylko odpowiadał mi, że mama niedługo wróci.

Kocham go. Nie zostawię go nigdy, a on sam mówi mi, że póki nie ma mojej matki to on będzie się mną zajmował. Nie potrzebuje mamy, wszystko czego potrzebuje to on. Siedzący na strychu przyglądający się jakiejś dziwnej, nieruchomej kobiecie przyjaciel...

Złodziej Dusz



Ze względu na drastyczność, umieszczam tą paste w spoilerze, nie zrozumcie mnie źle...



Spoiler

Użytkownik Wyxud edytował ten post 14.06.2012 - 19:20

  • 1

  #618 Black_ket

Black_ket
  • Użytkownik
  • Postów: 76
  • Tematów: 4
  • PłećMężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano 14.06.2012 - 20:55

TWÓRCA

W 1998 roku, w pewnym amerykańskim miasteczku miało miejsce dziwne zjawisko.
Wszystko zaczęło się pewnego ranka, kiedy Charles P. znalazł w swoim łóżku nietypowy przedmiot. Pomyślał wtedy, że to ktoś z domowników zrobił mu kawał. Ale dziwaczność przedmiotu to wykluczała. Sytuacja powtarzała się dzień w dzień, w końcu zaczęło go to irytować. Nawet zamknięcie się na klucz w swoim pokoju nie rozwiązało sprawy.
Postanowił to nagrać. Skierował kamerę na swoje łóżko i położył się spać.
Następnego dnia przejrzał nagrania, ale o dziwo nic ciekawego tam nie dostrzegł. Ale nowy przedmiot jednak znajdował się w łóżku.
W końcu udał się do naukowców, by to wyjaśnili. Przebadali przedmioty, zostały wykonane z nieznanych materiałów przypominających plastyk i gumę. Były to przeróżne bryły.
Okazało się, że Charles P. posiada zdumiewający dar. Pod wpływem snu nieświadomie sam wytwarzał przedmioty. Naukowcy określają to mianem Twórczość Senna.




OPOWIEM CI BAJECZKĘ NA DOBRANOC…

Za górami,
za lasami,
za siedmioma wzniesieniami,
w mrocznej chacie pod drzewami,
dom rozbrzmiewał się dźwiękami,
słychać trzaski, kości zgrzyty,
mroczną aurą jest okryty,
dom choć straszny, tam bezpieczniej,
bo na zewnątrz duchy wieczne.
Nawet tam nie jest tak strasznie,
Niż pod Twoim dachem właśnie.

Użytkownik andkar94 edytował ten post 14.06.2012 - 20:56

  • 1

  #619 mrolej100

mrolej100
  • Nowicjusz
  • Postów: 14
  • Tematów: 1
  • PłećMężczyzna
Reputacja Zła
Reputacja

Napisano 14.06.2012 - 21:33

Kroki

Jak słyszysz kroki z innego pokoju a wiesz ze wszyscy śpią lub mieszkasz sam nigdy nie idź tego sprawdzić lub inaczej zginiesz a jak ci się uda uciec to potwór będzie cię ścigał do końca życia. Więc strzeż się bo on może być w twoim domu.
  • -15

  #620 domino23

domino23
  • Użytkownik
  • Postów: 26
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 15.06.2012 - 21:02

*
Popularny

Creepypasta pochodzi ze strony creepypasta.com i ja ją tylko przetłumaczyłem.

"ON"

11.12.2012
Muszę to tu tutaj opisać. Obudziłem się w panice wcześnie rano. Sen, to był tylko sen. Ale wydawało się tak realne. Ziemia drży, głośny huk. To wszystko jest teraz tak niewyraźne w mojej głowie. Usiadłem na łóżku. Mój budzik nie działał. Wstałem i próbowałem zapalić światła. Nic. Domyślałem się, że to awaria prądu. Wziąłem mój telefon z komody. Była godzina 3:33. Poszedłem do łazienki po szklankę wody. Moja twarz była pokryta potem, a ja nie zdawałem sobie do tej pory z tego sprawy. Napiłem się, wróciłem do łóżka i prawie natychmiast zasnąłem.
Kiedy się obudziłam na zewnątrz było już jasno. Spojrzałem na budzik. Tylko migał. Całkowicie zapomniałam, że z powodu wczorajszego braku prądu mój alarm nie zadzwoni dziś rano. Szybko wstałem i spojrzałem na mój telefon. Była 10:28. Miałem być w pracy o ósmej! Szybko chwyciłem jakieś ubrania i pobiegłem do kuchni. Otworzyłem lodówkę w poszukiwaniu jakiegoś jedzenia. Gdy wkładałem chleb do tostera moją uwagę przykuła telewizja. Wiadomości, mówili o trzęsieniu ziemi w Islandii-8,7 w skali Richtera, wyczuwane nawet tutaj, w Montrealu blisko trzeciej trzydzieści rano. Czy to mnie obudziło? Być może dlatego mój sen był tak realny. Może nie był to sen . Ale ten ryk, co to było? Toster wyrzucając moje tosty przerwał moje myśli .Chwyciłem tost jak zauważyłem migające światło na mojej automatycznej sekretarce. I spokojnie wysłuchałem mojego szefa, który mówi mi, że ostatni raz się spóźniłem, bo zostałem zwolniony. Nawet nie zareagowałem, wciąż wstrząśnięty wiadomościami i moim niepokojącym śnie. Nie byłem już głodny. Chwyciłem płaszcz i wyszedłem. To był zimny grudniowy poranek w Montrealu, a ja drżałem gdy szedłem po schodach mojego mieszkania. Panowała zima. To był bezchmurny dzień, a śnieg oślepił mnie po wyjściu. Nawet nie martwiłem się moją pracą, a raczej jej brakiem. Jedyną rzeczą w moim umyśle było trzęsienie ziemi. Domyślałem się, że to tylko zbieg okoliczności i wróciłem do mojego mieszkania. Reszta dnia minęła normalnie, po prostu siedziałem w moim pokoju, oglądając telewizje przez cały dzień.

12.12.2012
Po raz kolejny obudziłam się brutalnie w nocy. Znów miałem koszmar. Ktoś mówił w moim umyśle: "Obudził się. On zniszczy wszystko. Musisz..." Co to wszystko oznacza? Muszę co? Wmówiłem, że to wszystko tylko sen i poszedłem spać.
Mój budzik obudził mnie o siódmej tym razem. Włączyłem telewizor jadłem śniadanie. Aktualności, rozmawiali kolejny raz o sytuacji w Islandii. Mówili o grupie grotołazów, która zaginęła po wczorajszym trzęsieniu ziemi. Ekipa ratownicza została wysłana, ale tylko jeden z nich wrócił. Władze starały się od niego dowiedzieć, co się stało, ale on tylko powtarzał "On nas wszystkich zabije, nikt z nas nie przeżyje." To przypomniało mi o moim koszmarze. "On niszczy wszystko." Czy moje sny były jakoś powiązane z tym, co się dzieje w Islandii? I co tak naprawdę się tam dzieje? Następny był reportaż o "końcu świata". Już wszyscy dawno przestali dbać o przepowiednie Majów o apokalipsie 22 grudnia 2012. Tylko kilka dziwnych ludzi nadal w nią wierzyło. Ledwo go słuchając zacząłem zastanawiać się, co zrobię bez pracy. Musiałem znaleźć inną i to szybko. Telefon przestraszył mnie i prawie spadł z krzesła. Odebrałem i usłyszałem tylko szum na drugim końcu.
-Halo?
Dalej szum. Już odkładałem słuchawkę kiedy usłyszałem coś.
-On przyjdzie...
-Co? Kim jesteś?
Odpowiedział mi tylko pusty dźwięk po drugiej stronie. Druga osoba już odłożyła słuchawkę. Co to było? Cała ta historia zaczęła mnie przerażać. Moje sny, to co się dzieje się w Islandii, ten telefon, co się dzieje? Gdy to piszę nadal nie wiem co się dzieje. Pójdę spać i pomyślę o tym jutro.

14.12.2012
Znów miałem koszmar. Nie napisałem nic wczoraj wieczorem, gdyż byłem zbyt zszokowany. Jak to wyjaśnić? Islandia zatopiona. Wiem, to pewnie wydaje się szalone. Jeszcze jedno trzęsienie ziemi o sile 10,7 w skali Richtera wstrząsnęło Islandią wczoraj około południa i całkowicie zatopiło wyspę. Nikt nie rozumie, jak tak potężne trzęsienie ziemi mogło się wydarzyć. A najdziwniejszą częścią tego wszystkiego jest ostatnia wiadomość otrzymana z Islandii. Jest to mały plik dźwiękowy, w którym słychać szum oraz słowa: "On ryczy w nocy, przyjdzie do was wszystkich."
Jak już mówiłem, miałem kolejny koszmar ostatniej nocy. Znów słyszałem głosy w mej głowie: "On już zaczął, patrzcie co zrobił. Nie spocznie, dopóki On nie zniszczy wszystkiego. Musisz ostrzec wszystkich inaczej wszystko zniczy... " Ale to tylko sen. Tylko, czy aby na pewno sen ? Nie wiem już co mam myśleć. Te sny wydają się tak realne. A może po prostu myślę za dużo o tym, co się dzieje w Islandii. Trzęsienie ziemi wstrząsnęło rano także całą Australią. Zacząłem myśleć apokalipsie ogłaszanej przez Majów. Co jeśli to się dzieje teraz? Jestem paranoikiem... Muszę iść spać.

15.12.2012
Co się ze mną dzieje? Czy ja oszalałem? Obudziłem się o czwartej rano, stałam w korytarzu, a moje palce krwawiły. Zajęło mi to kilka sekund, aby uświadomić sobie, gdzie jestem. Musiałem lunatykować. Potem zobaczyłem moją ścianę. Była podrapana paznokciami, co wyjaśnia, dlaczego krwawiłem. Było na niej napisane: "On jest coraz mocniejszy. On wkrótce będzie w stanie zatopić kontynenty..." Co to oznacza? Dlaczego piszę te słowa przez sen? Nie mogłam po tym zasnąć. Po prostu leżałem w łóżku myśląc o tym wszystkim. Nagle poczułem drganie ziemi. Trzęsienie ziemi? Była już szósta rano. Wstałem i włączyłem telewizje by dowiedzieć się, co się dzieje. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Australie spotkał ten sam los co Islandie. Trzęsienie ziemi o mocy 11,2 zatopiło całą wyspę i spowodowało tsunami wystarczająco duże, aby zniszczyć Nową Zelandię i wszystkie okoliczne wyspy. Po raz kolejny jeden ostatni komunikat został odebrany z Australii kilka minut przed trzęsieniem ziemi. "Jego ryk jest straszny, nie można go zatrzymać." Co oni mówią? Ryk? Ostatnia wiadomość Islandii też mówiła o ryku. I spelunker (tłumacz: nie umiem tego przetłumaczyć) też. I to co zrobiłem przez sen kilka dni temu. Usłyszałem huk w nim! Co się dzieje? To "coś" powoduje te trzęsienia ziemi? Czy o tym mówią moje sny? Nie wiem co myśleć.

17.12.2012
Sytuacja się pogorszyła. Trzęsienia ziemi zaczęły wczoraj występować w Ameryce Południowej. Wszyscy obawiali się najgorszego i stało się. Cała Ameryka Południowa, w tym niewielka część Meksyku została zatopiona, a tsunami uderzyło w Karaiby, południowe wybrzeże Stanów Zjednoczonych-jak Floryda i Luizjana oraz małe wyspy na Pacyfiku, które nie zostały zniszczone razem z Australią. Po raz kolejny doniesienia o "rykach" przyszły od prawie każdego kraju w Ameryce Południowej, minuty przed ostatnim trzęsieniem ziemi. Każdy się teraz boi. Kościoły wzywają wszystkich do zbawienia; pogłoski o apokalipsie zaczynają być traktowane poważnie. To nie jest naturalne. Coś strasznego za tym wszystkim stoi. Ja to wiem. Coś próbuje powiedzieć mi to w moich snach. Czego oni chcą ode mnie?

19.12.2012
Wszystko jest już jasne. Majowie wiedzieli. Miałem inny sen ostatniej nocy. Wyjaśnili mi. Nie wiem, kim są "oni", ale powiedzieli mi co się dzieje. Coś robi to wszystko. On zatopił Afrykę wczoraj i zniszczył Europę i Azje dziś rano. Zawsze to samo, trzęsienia ziemi na początek, słychać wszędzie straszliwe ryki i jedno końcowe, gigantyczne trzęsienie ziemi, które niszczy wszystko. To wyraźnie staje się coraz mocniejsze. Ameryka Północna to jedyny kawałek ziemi nad poziomem morza teraz. Panuje tutaj chaos. Nic nie jest już pod kontrolą. Myślę, że jestem jedynym, który wie, co się dzieje. Dlaczego wybrano mnie? Nie wiem, ale muszę coś zrobić.

20.12.2012
Będzie to oczywiście mój ostatni wpis w tym dzienniku. Wszyscy jesteśmy straceni. Poniżej opiszę co się stało.
Ledwo spałem ostatniej nocy. I w tym krótkim okresie, miałem ostatni sen. Powiedzieli mi wszystko. To budzi się co kilka milionów lat i niszczy wszystko. Zatapia kontynenty. On naprawdę obudził się kilka tysięcy lat temu. To on stał za zniknięciem Atlantydy. Ktoś jednak znalazł sposób aby go zatrzymać. Cóż, on tylko znalazł sposób na opóźnienie go, aby zapadł z powrotem w snu na kilka tysięcy lat. Oni zamroził go w zamarzniętej Islandii. Powiedzieli o tym Majom. Dlatego zrobili kalendarz kończący się 21 grudnia. Wiedzieli, kiedy to się obudzi. Starali się nas ostrzec. Ale dostaliśmy ostatnią szansę. Ja jestem ostatnią szansą. To żyje pod ziemią. To wyjaśnia, jak pogrąża kontynenty. Wchodzi pod nie i burzy ich fundamenty. To wyjaśnia, co spelunker(tłumacz: dziennikarz?) z Islandii mówił. Prawdopodobnie spotkał go podczas próby ratowania innych. Słyszałem o bardzo dużej jaskini na północy Montrealu. Mówi się, że idzie bardzo głęboko pod ziemię. Jestem przy wejściu do tej jaskini. Wejdę do niej. Nie wiem, co zrobię i co znajdę, ale muszę spróbować czegoś. Trzęsienie ziemi rozpoczęło się dziś rano. Jesteśmy następni. Ciekawe, czy mogę to zatrzymać.
______________________________________
Psychiatra zakończył czytanie małego dziennika. Prowadził go jego ostatni pacjent. Został przewieziony do niego dwa tygodnie temu, w ostatnim tygodniu listopada. Zamknął się w swoim mieszkaniu, aż jego rodzina ostatecznie zdecydowała się zadzwonić na policję, aby wywarzyć drzwi. W jego apartamencie był bałagan, a jego znaleźli w pozycji embrionalnej w rogu salonu z dziennikiem przy sobie. Ten sam dziennik lekarz czytał. Zdiagnozowano u niego schizofrenię. Słyszał głosy w swojej głowie. Po raz kolejny dzisiaj próbował wyważyć drzwi celi i krzyczał, że miał przyjść do nich i że miał go powstrzymać. Lekarz obawiał się, że nic nie można dla niego zrobić. Dzisiaj przywiózł dziennik domu chcąc go spokojnie przeczytać, ale zasnął wcześniej. Obudził się w środku nocy z powodu strasznych koszmarów, więc postanowił przeczytać dziennik. Dziennik wywołał w nim niepokój, potwierdził jego diagnozy. Pacjent napisał o "przyszłych zdarzeń", usłyszał rzeczy, które uważał za prawdziwe, co zbliżyło go do szaleństwa. Lekarz spojrzał na budzik. Była 3:33. Przypomniał sobie, co przeczytał i zastanawiał się jaki jest dzień. Przypomniał sobie, gdy ziemia zaczęła się trząść. Był 11.grudzień 2012…

Użytkownik domino23 edytował ten post 15.06.2012 - 21:02

  • 7

  #621 mrolej100

mrolej100
  • Nowicjusz
  • Postów: 14
  • Tematów: 1
  • PłećMężczyzna
Reputacja Zła
Reputacja

Napisano 15.06.2012 - 22:20

SEN

Mieliście sny o przyszłości? Na pewno, ja tak a to jest moja historia...
Pewnego razu potrącił mnie samochód. Obudziłem się w pokoju z bólem głowy. To był tylko sen. Wyszedłem z domu, chciałem przejść przez ulicę, ale zobaczyłem jak mój przyjaciel przechodzi przez ulicę i jak samochód chciał w jego wjechać. Szybko wyskoczyłem na ulicę by go ratować. Gdy go uratowałem przypomniał mi się mój sen. Pomyślałem, że mogę przewidzieć przyszłość, wyniki lotto, śmierć, wypadek, po prostu wszystko. Codziennie miałem "wizje" ale ostatnia mnie przestraszyła. Chyba widziałem koniec świata, ale nie jestem pewny. Chodziłem po szpitalach psychiatrycznych, aż w końcu kogoś znalazłem, kogoś kto miał to samo. Gdy już się z nim spotkałem, powiedział czy nikt mnie nie śledził. Odpowiedziałem, że nie. A on mi opowiedział swoje wizje. Też miał wizje końca świata a później widział swoją śmierć. Potem spytałem się co mam zrobić. A on powiedział, żebym szukał ludzi którzy mieli to samo. Gdy szukałem ludzi, coś mnie zaatakowało. To nie był człowiek, tylko jakaś bestia. Już wiedziałem, że to mój koniec, ale uciekłem. Okazało się, że kto miał wizje już nie żyję. Zostałem tylko ja i on. Zadzwoniłem to niego i powiedziałem, że wszyscy nie żyją i że on jest następny. Szybko się spotkaliśmy, a on prawie dostał zawału. Powiedział mi, że widział chyba szatana. Teraz wiedzieliśmy, że to jest walka o śmierć wszystkich ludzi. Udaliśmy się do kościoła. Spytać się księdza o wizje i jak pokonać szatana. A on powiedział, że tylko jedna osoba pokonała szatana i wizje są znakami które mogą uratować komuś życie.



Na razie nie chce mi się pisać dalej dokończę później, więc jeszcze nie oceniać.
  • -7

  #622 FallenAngel

FallenAngel
  • Nowicjusz
  • Postów: 7
  • Tematów: 0
  • PłećKobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 16.06.2012 - 11:07

Historia, którą opiszę,może nie być tak doskonała, ale postanowiłam tu ją umieścić.

Wizje
Ostatnio nie mogłam spać. Leżąc w łóżku po północy zastanawiałam się nad sensem mojego życia. Normalnie zasnęłabym po pół godzinie, ale od tygodnia było zupełnie inaczej. Nie mogłam zasnąć. Leżałam i myślałam. Myślałam nie tylko o tym co mam, czego nie mam, czego mi brakuje.. Myślałam o kimś, na kim mi zależy. Nigdy jednak nie śniłam o tej osobie. Abby - tak miała na imię - to moja przyjaciółka. W każdym razie.. wizje miewam od zawsze, lecz zwykle dotyczą one błahostek. Czegoś na co dzień niezauważalnego. Niestety od tygodnia zaczęło się coś dziać. Gdy leżałam w łóżku do trzeciej nad ranem i nie czułam zmęczenia, zaczęłam łykać tabletki nasenne. Nie brałam ich zbyt dużo.. Normalna dawka - dwie tabletki. Zasypiałam po tym jak w dzieciństwie. Mój sen nie trwał jednak długo. Budziłam się, jakby z koszmaru. Cała zalana potem. Miałam wysokie ciśnienie i lekko przyspieszone tętno. Tak było przez tydzień.. tylko przez tydzień.. a może aż tydzień? Dziś rano (3-4 a.m.) śniła mi się Abby. Tleniona blondynka, 1,55m wzrostu, szczupła. W moim śnie, a raczej koszmarze, facet w masce ją torturował. Przywiązał do łóżka, rozebrał ją i zadawał ciosy ostrym narzędziem, chyba nożem. Abby próbowała się bronić, lecz drobna kobietka jej wzrostu nie powstrzyma napakowanego mężczyzny z 2m wzrostu. Mężczyzna ciągle zadawał jej ciosy. Nagle się obudziłam. Tak jak wcześniej mówiłam, zalana potem. Chwilę potem zadzwoniła do mnie matka dziewczyny z tragiczną wiadomością.. "Abby się wykrwawia, pomóż.." .. Przybiegłam do niej najszybciej jak mogłam. Na miejscu była matka dziewczyny i jej umięśniony chłopak. Zadzwoniłam na pogotowie. Gdy zabierali Abby do szpitala, jej matka postanowiła z nią jechać. Zostałam sama z egocentrykiem, który nawet nie próbował pomóc. Popatrzyłam w jego oczy - to facet z mojego snu.. Zorientowałam się, że to on okaleczył moją Abby.. Podeszłam do niego i wykrzyczałam "MORDERCA!" . Próbowałam go uderzyć. Tej jednak zadał mi cios nożem w rękę. Zaczęłam krwawić. próbowałam zatamować krew, jednak nie przestawała się sączyć. Byłam na niego okropnie wkurzona. Wiedziałam, że nie mogę go pokonać, był silniejszy.. Wymknęłam się na piętro. Stałam przy schodach. Podszedł do mnie i chciał zadać kolejny cios. Zaczęłam się modlić. Upuścił nóż. Wtedy zepchnęłam go ze schodów. Przyjechała policja. Zeznałam, że była to samoobrona. Nic mi nie grozi. Abby zaczyna odzyskiwać przytomność..
Ale ja czuję się senna.

Użytkownik FallenAngel edytował ten post 16.06.2012 - 11:08

  • -5

  #623 zero_kontroli

zero_kontroli
  • Nowicjusz
  • Postów: 7
  • Tematów: 0
  • PłećKobieta
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano 16.06.2012 - 12:17

Kolejna pasta napisana przeze mnie. Jak zwykle pisana "na szybko". Starałam się nie robić błędów, ale jeśli jakieś są to z góry przepraszam :> Mam nadzieję, że nie było... Ja nie kojażę, żebym cośtakiego tu czytała :mrgreen:

-Chodź już. No szybciej! - w wielkim ogrodzie przed domem dało się słyszeć odgłosy zabaw dzieci.
-Nora! Złap mnie jeśli potrafisz! hahahah - Logan krzyknął do siostry i swoim zwyczajem pokazał jej język śmiejąc się przy tym serdecznie. Pomimo, że był od niej starszy całe 6 lat dogadywał się z siostrą doskonale i uwielbiał się z nią bawić.
-Zaraz zobaczysz! - nie więcej niż 7 letnia dziewczynka w błękitnej sukience pobiegła w stronę drzewa, za którym próbował ukryć się jej brat. Gdy dobiegła już go tam nie było, ale chwilę później złapał ją od tyłu i podniósł do góry po czym śmiejąc się głośno oboje upadli na ziemię.
-I co mała... Zmęczona?
-Nie. - dziewczynka chciała jak najdłużej cieszyć się tym dniem-pierwszym tego lata, które zapowiadało się wspaniale.
-Więc... Goń mnie. - Logan poderwał się i pędem ruszył przed siebie.
-DZIECI OBIAD!!! - rozległ się nagle głos mamy i dzieciaki szybko pobiegły do domu. - Umyjcie ręce i szybko do stołu. - jak zwykle ciepło powiedziała kobieta.
Po obiedzie Logan i Nora razem z mamą udali się nad jezioro, gdzie spędzili czas aż do wieczora śmiejąc się i ciesząc wspaniałą pogodą.
-Dobranoc mamusiu. - powiedziała Nora i mocno uścisnęła matkę
-Dobranoc skarbie. Słodkich snów.- odpowiedziała, po czym pocałowała ją w czoło...
***
-Biedne dziecko. Długo to trwa? - zapytała z przejęciem na oko 28-letnia kobieta stojąca obok pani Isabelli-jednej z opiekunek sierocińca.
-Właściwie odkąd tu trafiła... To okropne. Miała wtedy 7 lat... I widziała, jak ON ich morduje... I cały czas siedzi wpatrując się w to zdjęcie... - podeszła do Nory. - Chodź kochanie. Jest tu ktoś, kto chciałby cię poznać. - pomogła wstać 8-letniej dziewczynce, po czym wyjęła z jej rąk fotografię, na której było widać Norę, jakiegoś chłopca i kobietę (prawdopodobnie ich matkę). Na odworcie widniał napis : Logan, Nora i Maria Jonson, 21.06.2000r.
  • 2

  #624 Kaldera

Kaldera
  • Użytkownik
  • Postów: 31
  • Tematów: 1
  • PłećMężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano 16.06.2012 - 13:56

*
Popularny

Zmęczone oczy

Gdy to się stało, ja miałem 15 lat, a moja siostra 5. Wszystko zaczęło się na jej urodzinach, kiedy dostała jedną z tych lalek, które mają wyglądać jak ich właściciel. Zwyczajna lalka, ta sama wysokość co moja siostra, czerwone włosy, piegi; nawet miała strój pasujący do Jeny. Jedyną niezwykłą rzeczą były oczy zabawki. Otóż moja siostra również miała przedziwne oczy, czyli niebieskie z brązowymi plamkami przy źrenicach. Często żartowałem, że wyglądało to jak kibel z kupą w środku. Nigdy nie widziałem innej osoby z podobnymi, ale u tej zabawki wyglądały one identycznie. Nie mogę sobie przypomnieć, kto podarował jej ten prezent, ale myślę, że ktokolwiek to był, musiał spędzić dużo czasu na ich namalowanie.

Po tym, jak siostra odpakowała prezenty, ona i jej przyjaciele zaczęli biegać, przebierać się, czyli jak to małe dzieci. Nie chcąc im przeszkadzać, poszedłem do mojego pokoju. Zająłem się czytaniem strasznej opowiastki, gdy usłyszałem, że drzwi się otwarły. Zważywszy na to, co czytałem, najszybciej jak mogłem wstałem i zobaczyłem co to było. W drzwiach siedziała lalka. Jako że nie było tam dzieci, trochę się przestraszyłem, ale byłem pewien, że to jedno z nich podrzuciło ją w żarcie i uciekło. Nie zastanawiając się, zniosłem lalkę na dół. Przez jakiś czas nic się nie działo.

Dwa miesiące później sprawy przybrały dziwny obrót. Pewnego dnia Jeny zbiegła po schodach, krzycząc, że lalka była dla niej zła. Wiedziałem, że była tylko jej wyobraźnia, ale nie chcąc jej martwić, stanowczo okrzyczałem kukiełkę i położyłem ją na najwyższej półce w szafie. Siostra wyglądała na zadowoloną, więc i ja byłem ucieszony. Z drugiej strony przerażające było to, że zabawka wyglądała prawie identycznie jak siostra. Przypomniałem sobie, gdy spała z nią i zastanowiłem się, czy w ogóle mógłbym dostrzec jakąkolwiek różnicę w ciemności.
Później tej samej nocy ponownie usłyszałem moją krzyczącą siostrę. Pobiegłem do jej pokoju i zobaczyłem tę upiorną zabawkę, która stała zaledwie krok od łóżka. Nie pochylała się nad siostrą, po prostu się w nią wpatrywała. Złapałem lalkę i zbiegłem z nią ze schodów. Rodzice zauważyli mnie biegnącego i zapytali mnie, o co chodzi, ale nawet nie zatrzymałem się, aby im wyjaśnić. Zamiast tego wrzuciłem lalkę do kosza na śmieci. Wydawało mi się, że jej oczy spojrzały na mnie w grymasie złości. Gdy wróciłem, siostra wcześniej uspokojona przez rodziców już spała. Ja również byłem zadowolony, że w końcu się to skończyło. Przynajmniej tak myślałem
Następnego ranka, gdy przetarłem oczy, w drzwiach mojego pokoju zobaczyłem Jeny. Mrugnąłem, ale gdy otworzyłem oczy, już jej tam nie było. Poszedłem do jej pokoju i zobaczyłem ją smacznie śpiącą. Pomyślałem, że miałem jakieś przywidzenie. Lecz później w nocy sytuacja się powtórzyła. Jako że śmieci nie zostały jeszcze spalone, postanowiłem sprawdzić kosz jutro. Być może to mój tata „bawił się” ze mną w ten denerwujący sposób.

Kolejnego dnia, tak jak się spodziewałem, pojemnik z odpadkami był pusty. Podczas śniadania podjąłem dyskusję na ten temat:
„Tato, czy to ty położyłeś lalkę Jeny niedaleko mojego pokoju ostatniej nocy i dzisiaj?”
„Co? Nie bądź głupi, ta zabawka jest już w śmieciach, w końcu tam ją dałeś”
„Nie, sprawdzałem i jej tam nie było”
„Więc może jakieś dzieciaki zobaczyły ją i wzięły dla siebie? Skąd mam niby wiedzieć, gdzie teraz jest”
I to był koniec rozmowy. Dziwne, ale po prostu wzruszyłem na to ramionami.

Tej nocy siostra była bardzo przestraszona, więc zgodziłem się spać w jej pokoju. Całą noc słyszeliśmy okropne odgłosy, takie jak szepty, kroki nad nami i dookoła nas. Byliśmy śmiertelnie przerażeni. Jednak w końcu hałas się skończył, a sen wziął górę nad strachem. Śniła mi się lalka skradająca się do naszego pokoju. W tym śnie pojawiła mi się myśl, że rozdarcie głowy kukiełki zakończyłoby wszystko. Do dziś nie wiem, skąd wzięła mi się ta myśl i raczej wolę nie wiedzieć.

Nagle obudziłem się, a w łóżku obok Jeny zobaczyłem lalkę. Pomyślałem, że wiem, co mam robić. Złapałem ją w ciemności i rzuciłem o podłogę. Pamiętam, że była cięższa niż poprzednio. Tym razem chwyciłem za włosy i pociągnąłem je tak mocno, jak tylko mogłem. Przez chwilę wydawało mi się, że w jej oczach ujrzałem strach. Jeszcze jedno uderzenie. Oderwałem głowę. Było po kukiełce. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, jak bardzo byłem zmęczony. Kopnąłem ją gdzieś i położyłem się spać.
Obudził mnie głośny ryk. Moja matka była przerażona. Płakała. Spojrzałem dookoła siebie. Wszędzie było pełno krwi. W tym na podłodze i moich rękach. Mama cały czas wrzeszczała; wzięła głowę zniszczonej zabawki i przyłożyła do piersi. Dlaczego była tak zrozpaczona? Przecież nas uratowałem! Tylko skąd pochodziła ta krew?
Znów popatrzyłem dookoła. W łóżku leżała lalka.
  • 34

  #625 mrolej100

mrolej100
  • Nowicjusz
  • Postów: 14
  • Tematów: 1
  • PłećMężczyzna
Reputacja Zła
Reputacja

Napisano 16.06.2012 - 22:44

Jak była ta creepypasta to przepraszam ale tego jest za dużo ;d

MISSINGNO

Wiecie skąd wziął się błąd w Pokemon Blue, który umożliwia spotkanie tajemniczego pokemona zwanego Missingno? Zastanawialiście się, dlaczego pojawiał się tylko w wersjach Blue i Red, ale nie było go w późniejszej wersji Green? Mam pewną teorię, która może to wyjaśnić.

Wszystko zaczęło się jeszcze podczas tworzenia gry, w biurze programistów. Projektanci pracowali właśnie nad wersją Blue, kiedy usłyszeli dziwne hałasy. To coś mówiło, ale żaden z programistów nie był w stanie zrozumieć jego słów. Głos stawał się coraz głośniejszy, a jego źródło zaczęło zbliżać się do jednego z pracowników o nazwisku Takenori ta. Wystraszony Takenori zapytał "Czego chcesz!?". W tym momencie ta rzecz nagle ukazała swoje oblicze. Okazało się, że przypomina chłopca, ucznia pobliskiej szkoły. Wyglądałby całkiem normalnie, gdyby nie to, że był cały poplamiony krwią, a jego oczy lśniły czerwienią. Co kilka sekund powtarzał jakieś dziwne słowa, które brzmiały jak "zabić radość". Chwilę później zrobiło się jeszcze bardziej niepokojąco, kiedy zaczął wypowiadać zdanie

"Missingno, nazywam się Missingno, człowiek bez numeru urodzenia"

Takenori nerwowo zapytał "Jaki numer urodzenia?", na co chłopiec odpowiedział "To numer dnia, w którym się urodziłeś. Tak jak ty urodziłeś się 31 marca 1965 roku, więc twój numer wynosi 33165. Ja nie mam numeru urodzenia, byłem tylko płodem, którego matka została zamordowana. Siłą wyciągnęli mnie z jej brzucha, po tym jak ją zabili."
- Dlaczego tu jesteś!? Cz-czego od nas chcesz!? - wykrzyczał przerażony Takenori.
- Zaprogramuj mnie w grze jako Missingno, aby inni też mogli poczuć mój ból! - krzyknął intruz.
- Co masz na myśli? - spytał programista.
- Ich dane będą uszkadzane, kiedy mnie zobaczą. Wtedy zrozumieją, co mnie spotkało, dowiedzą się, że wszystko co dobre, może być łatwo zniszczone. - stanowczo rzekł Missingno.
Takenori od razu zgodził się umieścić ducha w grze. Z jakichś powodów wiedział, co by się stało, gdyby odmówił. Reszta programistów odradzała mu tego, ale on i tak to zrobił. Pracował przez kilka dni, a gdy było po wszystkim, zagroził kolegom, aby NIGDY nikomu nie mówić o tym, co się wydarzyło. Twarz Takenoriego każdego dnia stawała się bledsza. W końcu zachorował, okazało się, że nie spał od czasu wizyty Missingno.
Satoshi Tajiri (twórca gier Pokemon i sponsor wytwórnii Game Freak) jednego dnia polecił Takenoriemu, aby wziął dzień urlopu, jednak w odpowiedzi ten zaczął przeraźliwie krzyczeć "NIE, NIE MOGĘ!!! ZOSTAW MNIE W SPOKOJU! JESTEM ZAJĘTY!!!". Satoshi uspokoił kolegę i zaprosił go na lunch. Takenori zgodził się na wyjście i udali się do pobliskiej kawiarnii. Programista chętnie rozmawiał z Satoshim, jednak ani słowem nie wspomniał o Missingno. Swój wygląd oraz zmęczenie Takenori wyjaśnił brakiem snu wywołanym rzekomą chorobą swoich dzieci, które złapały grypę jeżdząć samochodem z opuszczonymi oknami w deszczowy dzień. Satoshi od razu zapytał "Kto do cholery otwiera okna w deszcz? Chyba ci odbiło, Takenori!". Programista nie rozumiał, dlaczego szef miał o to do niego takie pretensje.

Kilka dni po premierze gry, Takenori obudził się w środku nocy. Gdy otworzył oczy, zobaczył pochylającego się nad nim Missingno, gdy ten rzekł "Źle to zrobiłeś! Kiedy pojawiam się w grze, powinien nastąpić błąd, który niszczy grę na zawsze!".
- Nie karz mnie!!! Ja nie wiedziałem!! Proszę, nie!!! - krzyczał mężczyzna.
- Nie zrobię ci krzywdy, ale odnajdę wszystkich, którzy grali w tę grę i od teraz będę się ukazywał w każdej z nich! Wszystkie te dzieci będą mogły podziękować panu ta za zaprogramowanie tak wspaniałej klątwy. - odpowiedział Missingno.
Takenori już tylko stał w swoim pokoju. Nagle przerwócił się, a jego oczy wypełniły się łzami. "DLACZEGO!? DLACZEGO!?!?" rozpaczliwie krzyczał. Z ciemności zaczęła wyłaniać się rodzina programisty. Jego najbliżsi przez około minutę mówili i robili dziwne rzeczy, jakby nie byli sobą. Jego syn zapytał "Dlaczego to zrobiłeś, tatusiu?", po czym jego twarz nagle zniknęła. Jego córeczka zdjęła koszulkę i wydrapała na swoim ciele napis "Tato, zmusiłeś mnie do tego!". Jego żona wyglądała jakby została powieszona na znajdującym się na suficie wentylatorze, jej zwisające ciało obracało się niczym karuzela.Takenori krzyknął "STOP!! PROSZĘ PRZESTAŃ!!!" i wtedy się obudził. Od razu zdał sobie sprawę, że jego rodzinie nic nie jest. Uznał, że to jakaś choroba psychiczna. Postanowił odwiedzić szpital. W końcu przybył lekarz, aby go przebadać. Po wszystkim doktor wypisał mu receptę. Jakiś czas potem mężczyzna zorientował się, że na wydanej karcie widnieje napis "Witaj, żyjmy w radości... Zostałeś ostrzeżony, nie dotrzymałeś umowy, więc chcę cię zabić, ale nie mogę. Pozdrawiam, Płód.".
Takenori wiedział, że nie mógłby tego zrobić. Teraz wolałby umrzeć niż patrzeć, jak tysiące dzieci dosięga klątwa. Wiedział, że samobójstwo nic nie da, jest skazany na życie ze świadomością szkód, które spowodował.

Gracze, którzy widzieli Missingno do teraz zastanawiają się, skąd się tam wziął. Dzieci tracą swoje save'y, kiedy próbują złapać ducha wewnątrz gry, a on sam teraz wie, gdzie ich szukać. Niektórzy twierdzą, że szkielet Kabutopsa przedstawia prawdziwą budowę Missingno. Niektórzy sądzą, że kryje się on w Aerodactylu. Obecny wygląd ducha został stworzony przez Takenoriego i nie przypomina kształtem człowieka, ponieważ programista stwierdził, że gdyby dzieciaki ujrzały jego prawdziwy wygląd, mogłyby być przerażone. Takenori miał zbyt dobre serce, aby to zrobić. Kilka innych pokemonów-błędów jak Bulbasaur, Charizard, Squirtle itp. na wysokich poziomach są uznawane za klony Missingno, które on sam stworzył, aby psuć dzieciom zabawę z grą. Sam Takenori nie ma z nimi ponoć nic wspólnego. Inni twierdzą z kolei, że reszta pokemonów-błędów są dziełem kolejnego programisty, którego nawiedzał Missingno. Kto wie, co tak naprawdę się wydarzyło. Może to nie Takenori stworzył Missingno, a ktoś inny? Kto wie...
  • 3

  #626 Kaldera

Kaldera
  • Użytkownik
  • Postów: 31
  • Tematów: 1
  • PłećMężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano 16.06.2012 - 23:32

*
Popularny

Świadomość

Czy kiedykolwiek myślałeś o tym, że całe życie Twoje może być snem? Pomyśl o tym przez chwilę. Wszyscy mówią, że nigdy nie pamięta się początku snu, co nie? A może pamiętasz początek swojego życia? Czy możesz opisać mi, co widziałeś w dniu, kiedy się urodziłeś? Tak jak się spodziewałem, nie potrafisz. A kiedy urośniesz, zapomnisz o tym, co było.
Kiedy zrozumiesz logikę, na przykład to, że ludzie nie są w stanie latać, a ptaki już są, wiesz, że tak już jest. Gdybym powiedział Ci, że teraz lewituję, to uwierzyłbyś? Nie, będziesz wiedział, że to niemożliwe. Pozwól mi coś powiedzieć: to jest sen. Kontrolujesz to. Ludzie nie latają, bo w to nie wierzysz. Jedynym powodem, że świat się kiedyś skończy jest to, że jesteś o tym przekonany. Jesteś w tym śnie tylko dlatego, ponieważ wierzysz, że to wszystko dzieje się naprawdę.
Zawsze, gdy ktoś Ci coś mówi, a Ty w to uwierzysz, staje się to realne. Na przykład nie wiedziałeś, że mój dom jest żółty. Oto jego zdjęcie.

Dołączona grafika

Teraz wiesz, jaki jest. Odkąd dowiedziałeś się, że moje mieszkanie jest żółte, odtąd jest żółte.
Nie obudzisz się, bo wiesz, że to nie jest snem. Ale jednak jest. Na zawsze jesteś uwięziony w tym świecie, jak robak w słoiku. NIGDY nie obudzisz się z tego snu. Sądzisz, że to, co Ci mówię, jest prawdziwe? Jeśli zobaczysz niezliczone filmy i historie w sieci, a zapomnisz o tej opowieści, wtedy to ona przestanie istnieć. Uwierz mi, lub żyj dalej. Twój wybór.
  • 8

  #627 Andżela

Andżela
  • Użytkownik
  • Postów: 61
  • Tematów: 2
  • PłećKobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 17.06.2012 - 09:10

'' Nie odwracaj się za siebie ''


Był piękny poranek. Jack oglądał w telewizji filmy sensacyjne a, że był sam w domu mógł pozwolić sobie na małe co nie co w postaci wódki. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Kuźwa, tylko nie starzy.... - warknął pod nosem
Wstał, odłożył butelkę i poszedł do drzwi. Otworzył je i ku jego zdziwieniu u progu drzwi stał jego najlepszy kumpel Rafał. Chłopcy przywitali się ze sobą po czym Rafał zaczął mówić o jakimś nawiedzonym domu w pobliżu mieszkania Jacka. Jack nie wierzył w to ale chciał tam z nim iść. Wyszedł z mieszkania upewniając się, że wszystko jest w całkowitym porządku i zamknął za sobą drzwi. Jack i Rafał po drodze rozmawiali i plotkowali na tematy szkolne. Po kilkunastu minutach doszli. Dom był wielki. Rafał i Jack westchnęli i weszli do domu. Było ciemno a gdzie niegdzie słychać było czyjeś oddychanie. Nagle zobaczyli dwa korytarze. Jack chciał aby szli prawym, ale Rafał upierał się na lewy. W końcu Rafał postawił na swoim i sam poszedł lewym korytarzem. Jack cicho klnąc ze złości poszedł prawym.
- Zapierdzielę go za to, że poszedł beze mnie.
Jack szedł korytarzem. Było cicho, oprócz jego oddechów i bijącego serca nie dało się słyszeć nic innego. Kątem oka zauważał jakieś cienie, które szybko się poruszały ale nie przejmował się tym. Nie wierzył w duchy, potwory ani inne takie rzeczy. Nagle usłyszał głośny, stłumiony krzyk. Odwrócił się i zaczął biec w przeciwnym kierunku - do lewego korytarza. Rozpoznał w tym krzyku głos Rafała. Gdy już tam był zatrzymał się. To co zobaczył spowodowało, że serce zatrzymało mu się na chwilę a zawartość żołądka chciała go opuścić. Na ziemi leżały pocięte na kawałki zwłoki Rafała. Jack podniósł wzrok i na ścianie zobaczył napisany krwią napis:
'' NIE ODWRACAJ SIĘ ZA SIEBIE ''
Jack wahał się. Niestety ciekawość ludzka zwyciężyła i chłopak odwrócił się. Przed nim stał jakiś potwór. Był wysoki, czarny. Czerwone oczy były zmoczone krwią, a szeroki uśmiech sprawiał, że Jackowi włosy stanęły dęba. Gdy potwór chciał go zaatakować ten wziął szybko obciętą rękę Rafała, która dalej broczyła krwią i odepchnął atak. Czuł krew spływającą po ręku. Gdy wyczuł odpowiedni moment kopnął potwora w brzuch i jak najszybciej zaczął biec. Gdy biegł wydawało mu się, że korytarz ciągnął się w nieskończoność. Obrócił głowę i zauważył więcej monstrów. Przeklnął sam siebie, że tu poszedł. W oddali zauważył jasne światło. W duchu dziękował Bogu i zaczął biec jeszcze szybciej. Gdy już był koło źródła światła blask zniknął. Zauważył przed sobą drzwi. Oparł się o nie i ciężko oddychał. Na niego biegło z dwadzieścia ohydnych kreatur. Warknął i z całych sił pchnął swoje ciało na drzwi, które z trzaskiem się wyłamały. Przewrócił się ale szybko wstał i biegł przed siebie. Nagle przed niego wyskoczył potwór. Szczerzył się a Jack miał już dosyć tej potwornej mordy. Przewrócił oczami i za sobą zobaczył więcej potworów. Szczerzyły się tak jak ten pierwszy. Jack już nie mógł nic zrobić, był otoczony. Nagle poczuł coś na ramieniu. Instynktownie obrócił głowę w tą stronę. Na jego barku spoczywały zęby potwora, który wgryzał się w skórę coraz bardziej powodując, że krew bryzgała na wszystkie strony. Jack zawył z bólu po czym szybkim i mocnym ruchem odepchnął kreaturę łapiąc się za rękę. Z ręką na barku biegł ale nie miał siły. Bezradny opadł na kolana i próbował zatamować krew, która ciurkiem leciała z rany na barku. Gdy już był na skraju wytrzymałości potwory rzuciły się na niego. Wgryzały się w każdą częśc ciała. Jack nie mogąc nic zrobić tylko krzyczał. Nagle obudził się we własnym łóżku cały zalany potem. Jego oddech był płytki, a jego serce waliło jak szalone. Drżał. Wstał i szybko zapalił światło. Położył się na łóżku i próbował zasnąć. W końcu udało mu się to. Rankiem obudził go dzwonek do drzwi. Wstał i podszedł do nich po czym szybkim ruchem otworzył je. U progu drzwi stał Rafał. Zaprosił go na wspólny wypad do nawiedzonego domu. Jack przypomniał sobie o swoim śnie ale i tak w końcu poszedł. Gdy już tam byli Jack poszedł prawym korytarzem a Rafał lewym. Po 2 minutach Jack zdołał usłyszeć stłumiony i głośny krzyk, który należał do Rafała. Z szybko bijącym sercem pobiegł tam. Zobaczył to samo co we śnie - zwłoki Rafała. Podniósł wzrok a na tej cholernej ścianie widniał napis:
'' NIE ODWRACAJ SIĘ ZA SIEBIE .... ''
  • -4

  #628 Neck

Neck
  • Użytkownik
  • Postów: 195
  • Tematów: 7
  • PłećMężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano 17.06.2012 - 14:35

*
Popularny

pierwsza creepypasta, jaką piszę :)

Strach

Zastanawiałeś się kiedyś, czym jest strach? Co go powoduje? Do czego nam jest potrzebny?
Skoro wszedłeś na tę stronę i poszukujesz opowieści, które nie pozwolą Ci spać w nocy, to znaczy, że osobliwie, ale jednak jakoś lubisz się bać.

Czytając historie na tej stronie, boję się odwrócić. Tak ten szit działa na mój mózg, na moją wyobraźnię. Boję się. Tylko jaki jest sens tego strachu?

Bać się.

Ale czego?

Śmierci?

Po dłuższym namyśle - nie.

Śmierć przyjdzie tak czy siak, tylko to jest pewne, więc czy nie powinniśmy się bać całe życie? Skoro wizja utraty życia, jest tak okropna, to przez cały czas powinniśmy się bać. Non stop. A skoro się nie boimy, to może śmierc nie jest aż tak zła?

Zapytano mnie i moich znajomych czego się boimy. Jeden odpowiedział, że lalek, inny, że nieumarłych, a inny, że śmierci. Nieprawda.

Wyobraź sobie sytuację - wstajesz w nocy do łazienki, patrzysz w lustro, a tam zamiast Ciebie, stoi paskudy stwór, z ogromnymi oczami i zębami wielkości noży. Patrzy na Ciebie, slini się i uśmiecha, po czym znika.

Pomyśl logicznie. Skoro to "COŚ" nie zabiło cię, ani nie zrobiło Ci krzywdy w tej samej chwili, w której się ukazało, to po co miałoby to robić jutro,
za tydzień, lub za rok? Skoro nie zrobiło Ci krzywdy, to nie musimy się tego obawiać, prawda?

Więc czego sie boimy?

Po długich namysłach mogę powiedzieć tylko jedno - boimy się tylko i wyłącznie STRACHU.

Użytkownik Neck edytował ten post 17.06.2012 - 14:37

  • 20

  #629 mrolej100

mrolej100
  • Nowicjusz
  • Postów: 14
  • Tematów: 1
  • PłećMężczyzna
Reputacja Zła
Reputacja

Napisano 17.06.2012 - 19:57

Samobójstwo Skalmara

Chce rozpocząć od tego, że jeśli szukasz tu odpowiedzi to przygotuj się na rozczarowanie.
Byłem na stażu w Nickelodeon Studios w roku 2005. Mialło mi to zapewnić dyplom z animacji. Oczywiście było to darmowe, tak jak większość praktyk, lecz musiałem wykonywać część roboty jak parzenie kawy itp. Nie zrobi to wrażenia na dorosłych, ale dla dzieciaka takiego jak ja było to duże wyzwanie. Od czasu kiedy pracowałem bezpośrednio z redaktorami i animatorami miałem dostęp do najnowszych odcinków jeszcze przed emisją.
Studio wypuściło niedawno film o Spongebob'ie i było trochę wyczyszczone z pomysłów, dlatego też produkcja sezonu się opóźniała. Jednakże, serię opóźniał też pewien problem z pierwszym odcinkiem.
Ja i dwóch innych stażystów siedzieliśmy w pokoju wraz z animatorami i dźwiękowcami. Przygotowywali ostatnie kadry i kiedy skończyli, otrzymaliśmy kasetę, która miała być odcinkiem "Fear of Krabby Patty". Skupiliśmy się wokół ekranu. Jako, że nie była to wersja ostateczna animatorzy umieszczali w niej wiele lubieżnych dowcipów jak tytuł "How Sex Doesn't Work" zamiast "Rock-a-by-Bivalve", gdzie Spongebob i Patryk adoptują morską muszelkę. Nie jest to bardzo zabawne, ale potrafi wywołać lekki uśmiech. Dlatego też, nie zdziwiłem się gdy ujrzałem tytuł "Samobójstwo Skalmara". Wesoła muzyczka zaczęła grać jak normalnie i zaczęło się.
W pierwszym ujęciu Skalmar ćwiczy grę na klarnecie, wydając z niego kilka fałszywych dźwięków. Słyszymy głos Spongebob'a zza kadru i Skalmar przestaje grać. Zaczyna wrzeszczeć na Sponge'a, że musi ćwiczyć na swój wieczorny koncert. Bob odpowiada "OK" i idzie do Sandy z Patrykiem. Wtedy pojawia się przejście w postaci bąbelków, a w następnej scenie możemy ujrzeć Skalmara grającego na koncercie. Wtedy to zaczynają się dziwne rzeczy. Niektóre klatki wydają się powtarzać, lecz dźwięk gra bez zarzutu (na tym etapie dźwięk jest zsynchronizowany z obrazem, więc nie zdarza się to często. Po zakończeniu gry rozlega się charakterystyczne "Buuu". Nie jest to jednak standardowe "Buuu", gdyż można w nim dosłyszeć żywą złośliwość. Kamera zaczyna pokazywać Spongebob'a w pierwszym rzędzie, który (co do niego nie podobne) również wyraża dezaprobatę. Od normalnej kreskówki odróżniają to oczy. Wyglądają jak żywe.
Spojrzeliśmy na siebie, lecz uznaliśmy, że to po prostu jakaś nowa technologia. W następnym ujęciu widzimy Skalmara siedzącego na łóżku na tle nocnego nieba zza okna. Najbardziej niepokojące jest to, że w tym momencie nie ma dźwięku. Z głośników nie wydobywał się nawet standardowy szum. Trwało to przez 30 sekund, kiedy to Skalmar zaczął cicho łkać. Położył ręce (macki) na oczy i cicho zawył. Dźwięk był bardzo prawdziwy.
Ekran zaczął powoli przybliżać się do jego twarzy. Było to bardzo powoli, różnicę można było zauważyć dopiero między 10 sek. Szloch staje się coraz głośniejszy, z coraz większą dozą gniewu i bólu. Następnie ekran drga lekko, a potem wraca do normalności. Płacz staje się coraz głosńiejszy i dosadniejszy jakby nie wydobywał się z głośników tylko Skalmar stał wraz z nami w pokoju. Nie istnieje jeszcze sprzęt, który mógłby emitować takiej jakości dźwięk.
Następnie szloch trochę ucichł, przerodził się jakby w śmiech. W tle było słychać dziwny, niezidentyfikowany dźwięk. Po 30 sek. tego, ekran drgnął gwałtownie i coś błysnęło. Jeden z animatorów przewinął akcję i...
Ukazał się nam obraz martwego dziecka. Nie miało połowy ciała i oczu. W tle widać było odbicie fotografa. Nie wyglądało to na zdjęcie policyjne. Wydawało się, że to ów fotograf zabił to dziecko.
Zlękliśmy się, lecz wciąż mieliśmy nadzieję, że to jakiś chory żart. Po ponownym włączeniu Skalmar wciąż trzymał swe macki na oczach, z których zaczęła lecieć krew. Wyglądało to bardzo prawdziwie. Jego płacz stawał się coraz donośniejszy, zmieszał się ze skowytem. Wtedy ponownie ujrzeliśmy zdjęcie. Podobne, ale innego dziecka. Trwało to ok. 5 sekund. Od tego momentu zdjęcia pokazywały się coraz częściej i dłużej, a ciała na nich przedstawione były coraz bardziej makabryczne. Płacz zmieszał się ze śmiechem i był nazbyt prawdziwy. Po ok. minucie wszystko ustało. Ujrzeliśmy Skalmara stojącego an face i usłyszeliśmy donośny głos "ZRÓB TO". Skalmar powoli przystawia sobie pistolet do skroni i strzela. Krew oraz organy rozbryzgują się po całym ekranie, a w tle słychać owy przerażający śmiech. Ostatnie 5 sek. filmu wypełnione było przez widok zwłok Skalmara.
Cała sprawa została zgłoszona prezesowi. Domagał się odpowiedzi na to co się stało. Nie wierzył naszym opowieścią, więc puściliśmy film na nowo. Ów obraz utkwił w mej głowie na zawsze.
Śledztwo wykazało, że pliku nie modyfikował nikt z pracowników, a utworzony został ok. 24 sekundy przed naszym seansem. To ok. pół minuty za późno. Wszystkie programy nie wykazały niczego szczególnego, lecz my wiedzieliśmy, że coś było nie tak. Prowadzono też śledztwo w sprawie tych zdjęć, lecz nie zostały wysnute żadne wnioski. Żadne dziecko nie zostało na nim zidentyfikowane ani nie udało się ustalić tożsamości fotografa. Nigdy wcześniej nie wierzyłem w zjawiska tego typu, lecz od tego momentu podchodzę inaczej do takich spraw.
  • -3

  #630 Kaldera

Kaldera
  • Użytkownik
  • Postów: 31
  • Tematów: 1
  • PłećMężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano 17.06.2012 - 23:21

Co widzą zwierzęta.

Zauważyłeś, że tak jak w strasznych opowieściach, zwierzęta często wpatrują się tam, gdzie Ty nic nie widzisz? Wiesz, że duchy potrafią się bardzo szybko przemieszczać? Naukowcy mówią, że psy (i parę innych zwierząt) nie chcą oglądać telewizji, ponieważ ich oczy są bardziej efektywne od naszych, więc wszystko co widzą jest dla nich jednym obrazkiem. W zasadzie to filmy składają się z obrazków, które po prostu bardzo szybko przeskakują, a my tego nie widzimy, prawda? To tak, jakbym przyspieszył wideo razy 100. Wtedy widziałbyś nieruchomy obraz. Tak samo jest z psami. A co, jeśli duchy nie są przezroczyste? Jeśli są całkowicie widoczne, ale poruszają się zbyt szybko, abyśmy mogli je zobaczyć, byłoby wiadome, dlaczego akurat zwierzęta je widzą. To by wytłumaczyło cienie, które czasami widzisz w kącie oka.

W co się teraz wpatruje Twoje zwierzę?

Myślę, że nigdy się nie dowiemy, czyż nie?
  • 4


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u