Skocz do zawartości




Zdjęcie

Dowody naukowe na istnienie Duszy i Życia po Śmierci


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
23 odpowiedzi w tym temacie

  #1 domenicus

domenicus
  • Użytkownik+
  • Postów: 402
  • Tematów: 12
  • PłećMężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano 24.04.2009 - 14:00

ZESTAWIENIE DOWODÓW NAUKOWYCH, ŻE NIEŚMIERTELNA DUSZA FAKTYCZNIE ISTNIEJE


Napisał: dr Jan Pająk
Redakcja i skróty: D. Myrcik


Źródła: pod artykułem

[ze względu na znaczną rozpiętość artykułu, wyciąłem mniej istotne fragmenty - D.M.]

=========================================================


Człowiek został stworzony jako istota wątpiąca. Na przekór więc iż religie nas uspakajają że Bóg istnieje oraz że ów Bóg dał nam nieśmiertelną duszę, ciągle mamy wiele wątpliwości na ten temat. Powodów dla owych wątpliwości jest wszakże wiele. Najważniejsze z nich wynikają z autorytatywnych twierdzeń dzisiejszych ateistycznych naukowców, którzy zdecydowanie zaprzeczają istnieniu Boga i istnieniu nieśmiertelnej duszy. Innym powodem naszych wątpliwości jest staroświeckość argumentacji naszych religii. Mianowicie, religie nam nakazują abyśmy w ich stwierdzenia wierzyli na słowo. Jednak w dzisiejszym wysoce unaukowionym i sceptycznym świecie nawykliśmy aby wszystko brać "na rozum" (a nie "na wiarę") oraz aby na wszystko oglądnąć sobie odpowiedni dowód. Jeszcze innym powodem naszych wątpliwości jest fakt, że dotychczas wszelkie informacje na temat Boga i duszy wywodziły się z tylko jednego źródła, tj. z religii. Tymczasem z codziennego życia nam wiadomo, że jeśli coś jest prawdą, wówczas jest to potwierdzane naraz przez wiele niezależnych od siebie źródeł. Dla wszystkich tych powodów, korzystając z poziomu swojej kompetencji w badaniach tematyki Boga i duszy, niniejszym postanowiłem zaprezentować zainteresowanym czytelnikom tą stronę. Z jej zaś pomocą mogę teraz dostarczyć czytelnikom wymaganych dowodów na istnienie duszy. Mogę też im wskazać, że faktycznie dostępne są już aż dwa niezależne od siebie źródła (tj. religie, oraz naukowa "teoria wszystkiego" zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji), oba z których dostarczają nam potwierdzalny materiał dowodowy który dokumentuje istnienie nieśmiertelnej duszy. Zapraszam więc do przeglądnięcia tej unikalnej strony (artykułu).


Jakie są cele tej strony:

Głównym celem tej strony jest wskazanie naukowych dowodów na istnienie nieśmiertelnej duszy ludzkiej, oraz udzielenie odpowiedzi na szereg podstawowych zapytań które typowo nurtują każdego człowieka na temat owej duszy. Z kolei poprzez wskazanie owych dowodów i odpowiedzenie na owe zapytania - uświadomienie czytelnikowi, że na przekór hałaśliwej kampanii zaprzeczania prowadzonej przez niektórych ateistycznie nastawionych naukowców i wyznawców ateizmu, dowodów na istnienie nieśmiertelnej duszy ludzkiej jest zadziwiająco dużo, zaś nasz dostęp do wiedzy na temat owej duszy jest znacznie lepszy niż to powszechnie się sądzi.

Dodatkowym celem tej strony jest wykorzystanie naukowej teorii wszystkiego nazywanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, a szczególnie jej zdolności do wyjaśnienia dotychczas jeszcze niepoznanych faktów na temat duszy, aby poinformować czytelnika o tych faktach których uprzednio nie dawało się poznać z żadnych innych źródeł. Przykładowo dla wyjaśnienia na tej stronie czym faktycznie jest nasza dusza, z czego dusza się składa, jakie ma ona cechy, jakie są mechanizmy działania duszy, co się z duszą dzieje po naszej śmierci, jakie stwierdzenia na temat duszy posiadają fizykalne uzasadnienie, co w sprawach duszy nie może mieć miejsca, itd., itp. Oczywiście, najważniejszym aspektem duszy który strona ta stara się wyjaśnić, to czy dusza pozwala świadomościom ludzi nadal kontynuować swoje "życie" już po tym jak ich ciało "umarło".



Problem przekonania naszego wrodzonego sceptycyzmu - czyli co jest konieczne abyśmy nabyli pewności że jednak posiadamy nieśmiertelną duszę:


Życiowo doświadczeni ludzie, a także życiowo kompetentne filozofie (przykładowo totalizm) zawsze nam podpowiadają, że przekonanie i pewność są to stany ducha na które my sami musimy sobie zapracować. Ktoś bowiem postronny NIE jest w stanie nam go dać w prezencie. Jeśli ktoś uważa inaczej, wówczas proponuję aby rozważył co jakiemuś znanemu mu sceptykowi dało by absolutną pewność że sceptyk ten posiada w sobie nieśmiertelną duszę. Przykładowo, czy temu sceptykowi wystarczyłoby gdyby np. prezydent jego kraju odwiedził go w domu i wręczył mu rządową gwarancję zatwierdzoną przez sejm że ma jednak nieśmiertelną duszę. A może taki sceptyk zostałby przekonany gdyby np. sam Jezus mu się pokazał i mu zagwarantował że jednak ma duszę. Gdyby zaś faktycznie Jezus przed nim się pojawił, to czy taki sceptyk uwierzyłby że to naprawdę jest Jezus, a nie np. jakiś magik, iluzjonista, czy UFOnauta dysponujący odpowiednimi urządzeniami imitującymi cuda i podszywający się pod samego Jezusa. Takie rozważania można prowadzić w nieskończoność, zaś ich wynik zawsze będzie taki sam, mianowicie że przekonania i pewności nigdy NIE daje się komukolwiek sprezentować, a każdy musi sobie osobiście je zarobić wypracowując je mozolnie własnym nakładem pracy i trudu.

Powyższe krótkie rozważania ujawniają, że jeśli ktoś uprzednio NIE zapracował sobie osobiście na przekonanie i na pewność że jednak posiada w sobie nieśmiertelną duszę, wówczas stanu ducha zwanego przekonaniem nie będzie mu w stanie sprezentować ani jego religia, ani jakiekolwiek publikacje na ten temat, ani nawet niniejsza strona. Co jednak ta strona i inne opracowania na temat duszy mogą mu dać, to wskazanie kierunku w jakim może on podążać, oraz wskazanie mu materiału dowodowego który może on analizować, aby w wyniku własnej pracy z biegiem czasu nabył jednak tej pewności i przekonania.

W tym miejscu powinienem też czytelnika zapewnić, że ja sam jestem zawodowym naukowcem. Jako też typowy zawodowy naukowiec zaraz po studiach ja także zaczynałem swoją drogę do prawdy od pełnego ateizmu i od przekonania że ani dusza ani Bóg wcale NIE istnieją. Jednak obecnie jestem już absolutnie pewien zarówno co do istnienia Boga, jak i co do istnienia nieśmiertelnej duszy ludzkiej. Bazując zaś na drodze którą ja sam przeszedłem aby nabyć owej pewności, na niniejszej stronie jestem teraz w stanie wskazać innym gdzie powinni szukać i co powinni się dowiedzieć, aby taką pewność również mogli w sobie stopniowo wypracować. Z kolei po wypracowaniu tej pewności nasze życie się drastycznie zmienia i nabiera zupełnie odmiennych jakości. Illustratywnie owe zmiany możnaby opisać, że nasze życie przestaje wówczas być podobne do nerwowego błądzenia po niebezpiecznej puszczy, a zaczyna nabierać charakteru interesującej podróży do celu o którym wcześniej dobrze się poinformowaliśmy.

"Kanon niejednoznaczności", "wolna wola", itp. - czyli powody dla których Bóg NIE potwierdza nam otwarcie istnienia nieśmiertelnej duszy:

Zastanówmy się co by się stało gdyby jednak Bóg nagle ukazał się nam na nieboskłonie w całej swej mocy i zaczął bić piorunami każdego kto nie wypałnia Jego zaleceń. Ludzie zaczęliby wówczas żyć w terrorze i strachu. Żaden też człowiek nie odważyłby się uczynić czegokolwiek na wykonanie czego nie otrzymałby bezpośredniego rozkazu od Boga. Upadłaby nauka i technika, bo nikt nie odważyłby się badać, dociekać, czy spekulować aby nie podpaść Bogu. Upadłaby też medycyna i życie społeczne, bo każdy bałby się leczyć aby nie łamać życzeń Boga, czy współżyć z bliźnim aby przypadkiem nie zgrzeszyć i zasłużyć na karę. Ludzkość żyłaby jak niewolnicy oraz szybko by kompletnie wymarła.

Aby zapobiec takim następstwom, Bóg wprowadził kilka posunięć zaradczych w swoich stosunkach z ludźmi. Przykładowo, ostatnio Bóg nigdy otwarcie nie pokazuje się żywym ludziom, nieustannie utrzymuje ludzi w braku pewności co do swego istnienia, daje ludziom tzw. "wolną wolę", zaś wszystko co czyni Bóg dokonuje w taki sposób aby wypełniało to tzw. "kanon niejednoznaczności" - tj. aby dawało się wyjaśnić na wiele odmiennych sposobów, itd., itp. (Po opis "kanonu niejednoznaczności" patrz np. punkt #B9 strony god_pl.htm - o naukowych odpowiedziach świeckiej filozofii totalizmu na podstawowe pytania o Bogu.)

Jednym z posunięć Boga mających właśnie na celu zapobiegnięcie uczynienia z ludzi jedynie bezmyślnych niewolników Boga, jest że sam Bóg wcale nie utwierdza ludzi co do istnienia duszy. Jednocześnie jednak Bóg wcale też nie przeszkadza ludziom prowadzić własne dociekania i gromadzić swoje własne osobiste dowody na to że nieśmiertelna dusza jednak faktycznie istnieje.


Jak "teoria wszystkiego" zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji wyjaśnia nam czym naprawdę jest cały człowiek:


W 1985 roku opracowana została unikalna teoria wszystkiego nazywana Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Na zupełnie odmienne sposoby niż czyniła to dotychczasowa nauka, teoria ta wyjaśnia aż cały szereg spraw które poprzednio uważane były za niewyjaśnialne. Przykładowo, teoria ta wyjaśnia czym jest telekineza, telepatia, nirwana, czy UFOnauci oraz wehikuły UFO, dostarcza ona nam też formalnych dowodów naukowych na istnienie Boga, istnienie UFO, oraz na możliwość wiecznego życia ludzi poprzez powtarzalne cofanie ich czasu do lat młodości, ilustruje nam jak działa czas, wyglądają wehikuły UFO, czy jak technicznie formowane są tormada i huragany, oraz otwiera nam dostęp do innej, podobnie szerokiej wiedzy.

Jedną z informacji które owa raczej unikalna teoria nam dostarcza, jest wyjaśnienia czym właściwie jest człowiek, jak człowiek powstał, oraz z jakich trzech podstawowych składowych każdy człowiek jest pozestawiany. Streśćmy więc tutaj w skrócie to wyjaśnienie.

Zgodnie z Konceptem Dipolarnej Grawitacji wszechświat w którym żyjemy istnieje nieskończenie długo. Jednak na samym początku ów wszechświat był zapełniony jedynie niezwykłym inteligentnym płynem nazywanym przeciw-materia. Płyn ten wykazuje naturalne cechy bardzo podobne do cech dzisiejszych naszych komputerów. Znaczy, jest on inteligentny w swoim stanie naturalnym, posiada on pamięć, potrafi się sam uczyć, oraz sam utrzymuje się w nieustannym ruchu. Płyn ten jest więc jakby rodzajem "płynnego komputera". Z tego powodu Koncept Dipolarnej Grawitacji nazywa go nawet wszechświatowym komputerem (tj. "UC" od angielskiego "Universal Computer"). Natomiast religia chrześcijańska ten odwiecznie istniejący płynny komputer nazywa albo "Bogiem Ojcem" albo też "Przedwiecznym" (dosłownie "prastarych dni" - czasami też tłumaczonym na polski jako "Starowieczny") - patrz Biblia: Ks. Daniela 7:9, 7:13, oraz 7:22. Niestety, przez większą część swego nieskończonego istnienie ów płynny komputer nie posiadał w sobie żadnego programu. Jako taki, nie był on zdolny do inteligentnego działania. Jednak trochę ponad jakieś 6000 lat temu w owym samo-uczącym się "płynnym komputerze" samo-wyewoluował się rodzaj ogromnego naturalnego programu. Jak dokładnie wyglądała tamta samo-ewolucja owego naturalnego programu, wyjaśnione to już zostało w całym szeregu publikacji totalizmu, przykładowo w podrozdziale I1.2 z tomu 5 dwóch monografii naukowych [1/5] i [8/2], a także w punkcie #B1 totaliztycznej strony evolution_pl.htm, oraz w punkcie #I2 strony dipolar_gravity_pl.htm. Ten ogromny naturalny program który sam się wyewoluował we wszechświatowym (płynnym) komputerze jest tą myślącą i inteligentną składową Boga którą religia chrześcijańska nazywa "Duchem Świętym". Z kolei Koncept Dipolarnej Grawitacji nazywa ją "wszechśiatowym intelektem" (tj. "UI" od angielskiego "Universal Intellect"). Wkrótce po tym jak ów wszechświatowy intelekt (Bóg) zakończył ową ewolucję, dla całego szeregu istotnych przyczyn, przykładowo aby mieć inspirującego pomocnika w boskich poszukiwaniach wiedzy, Bóg stworzył najpierw świat fizyczny, a potem człowieka.

Zasadę tworzenia świata fizycznego i człowieka przez Boga najlepiej daje się zrozumieć jeśli zna się działanie dzisiejszych komputerów. Wszakże owa myśląca składowa Boga zwana "Duchem Świętym" jest rodzajem ogromnego naturalnego programu. Program ten znajduje się w pamięci owej "przeciw-materii" która faktycznie jest rodzajem "płynnego komputera". Przeciw-materia jest bardzo posłusznym komputerem. Znaczy, chociaż znajduje się ona w nieustannym ruchu, rodzaj ruchu jaki ona właśnie wykonuje zależy od rozkazu który otrzymała od znajdującego się w niej programu, czyli od owego "Ducha Świętego". Dlatego aby stworzyć atomy, pierwiastki, cały świat fizyczny, oraz człowieka, ów Duch Święty po prostu nakazał owej przeciw-materii aby uformowała się właśnie na kształt tychże atomów, pierwiastków, świata fizycznego, oraz ludzi. Stąd zgodnie z ustaleniami Konceptu Dipolarnej Grawitacji, my ludzie po prostu jesteśmy rodzajem jakby obrazu na ekranie komputera, czy hologramu, który cały uformowany został z "płynnego komputera" zwanego "przeciw-materią", poprzez odpowiednie zaprogramowanie zachowań owej przeciw-materii.

Ustalenie faktu że Bóg stworzył ludzi poprzez odpowienie zaprogramowanie zachowań odwiecznie istniejącej inteligentnej przeciw-materii ma tą konsekwencję, że informuje nas ono z jakich podstawowych podzespołów wszyscy ludzie się składają. Jak też się okazuje, każdy z nas jest wynikiem poskładania razem aż trzech składowych. Oto te trzy składowe.

(1) Duplikat przeciw-materialny (tj. duch). Podstawową składową każdego człowieka jest przeciw-materia której odpowiednio zaprogramowane zachowanie formuje z niej cząsteczki, atomy, molekuły, tkanki, oraz całe ciało każdego człowieka. Na niniejszej stronie, a także we wszystkich innych totaliztycznych opracowaniach, ta przeciw-materialna składowa każdego człowieka naukowo nazywana jest "duplikatem przeciw-materialnym". Ponieważ jednak nazwa "duplikat przeciw-materialny" nie jest w powszechnym użyciu, niniejsza strona, a także wszelkie inne moje opracowania używa do niego także drugiej nazwy która obecnie jest powszechnie używana przez dzisiejsze religie, folklor ludowy, okultystów, itp. Ta druga nazwa to "duch". Warto tutaj podkreślić, że zgodnie z wyjaśnieniami Konceptu Dipolarnej Grawitacji swojego "ducha" posiadają praktycznie wszelkie obiekty materialne, a więc nie tylko ludzie, ale także zwierzęta, kamienie, samochody, planety, itp. Wszakże wszystkie one są rodzajami hologramów uformowanych z odpowiednio zaprogramowanych zachowań inteligentnej przeciw-materii.

(2) Softwarowe "rejestry" (tj. dusza). Owe softwarowe rejestry są rodzajem naturalnego "software" które organizuje przeciw-materię w taki sposób, aby jej zachowania formowały obraz, działanie, cechy, oraz zachowania całego człowieka. Rejestry te składają się z całego szeregu odmiennych naturalnych programów oraz naturalnych plików z danymi. Jednym jednak z najważniejszych składowych tychże "softwarowych rejestrów" (tj. naszej "duszy") jest tzw. "program życia i losu" opisany dokładniej w punktach #C1, #C2 i #D1 odrębnej strony immortality_pl.htm.

Owe softwarowe "rejestry" (tj. "dusza") są siedliskiem inteligtencji oraz świadomości danej osoby. To w nich zawarta jest pamięć długoterminowa - dzięki czemu pamięć ta może być przeglądana w następnej reinkarnacji - czyli na długo po tym jak ciało fizyczne oraz mózg uległy już zniszczeniu. W owe softwarowej "duszy" zawarta jest też wiedza, charakter, nawyki, a nawet opisy aktualnych uczuleń i chorób danej osoby. Kiedy zaś "myślimy", faktycznie nasz proces myślenia polega na uruchamianiu odpowiednich programów zawartych właśnie w softwarowej duszy.

Nawet najbardziej zatrwardziali ateiści rozumieją że "umysł" jest czymś zupełnie odrębnym od "ciała". Dlatego, w życiu codziennym, a także w nauce i medycynie, niezależnie od referowania do "ciała", często referuje się też do czegoś zupełnie odrębnego od ciała, co zależnie od sytuacji nazywa się terminem "umysł", "pamięć", "świadomość", "podświadomość", "jaźń", "intuicja", "instynkt", "osobowość", itp. Niewielu z nas jest jednak świadomym, że zgodnie z Konceptem Dipolarnej Grawitacji, pod wszystkimi owymi nazwami faktycznie kryje się ta sama softwarowa "dusza", lub któryś z odrębnych składowych owej softwarowej duszy.

(3) Obraz czy hologram uformowany z odpowiednio zaprogramowanych zachowań inteligentnej przeciw-materii (tj. ciało). Nasze ciało, a także wszelkie inne ciała i obiekty istniejące w całym świecie fizycznym, w rzeczywistości są jakby rodzajami obrazu czy hologramu, formowanego z przeciw-materii (tj. z "ducha") odpowiednio zaprogramowanej naturalnym programem naszego życia i losu (tj. "duszą"). To więc co uważamy za nasze ciało, a co widzimy naszymi oczami i co możemy dotknąć naszymi rękami, faktycznie jest jakby naturalnym odpowiednikiem do obrazów które dzisiejsze komputery formują na swoich ekranach.

Do powyższego warto dodać, że dopiero poprzez złożenie razem ze sobą wszystkich trzech powyższych składowych otrzymuje się całego człowieka, czy też całe "żyjątko", "stworzenie", albo "istotę".


Jak więc Koncept Dipolarnej Grawitacji definiuje pojęcie "dusza":

Podsumowane powyżej ustalenia Konceptu Dipolarnej Grawitacji pozwalają nam na dokładne zdefiniowanie czym właściwie jest "dusza". Oczywiście, z braku miejsca w tym punkcie przytoczę jedynie końcową definicję duszy. Natomiast owe rozległe badania i materiał dowodowy z którego definicja ta wynika czytelnik powinien szukać w w/w pełnym wydaniu Konceptu Dipolarnej Grawitacji. Oto więc owa definicja duszy. "Dusza" jest to nazwa przyporządkowana do obdarzonego świadomością systemu naturalnych programów i danych które sterują przebiegiem życia każdej istoty żywej oraz każdego obiektu nieożywionego. Ów system programów i danych zawiera w sobie precyzyjną dokumentację całej historii danej istoty lub obiektu, jej drogi przez czas, jej losów życiowych, działań, itp. Owa softwarowa dusza jest też nośnikiem naszej świadomości, pamięci, charakteru, osobowości, upodobań, karmy, itp. Ponadto "dusza" zawiera w sobie szczególny program (zwany "programem życia i losu" - po jego opisy patrz punkty #C1, #C2 i #D1 na stronie immortality_pl.htm), który definiuje przebieg obecnego życia danej istoty lub obiektu. W momencie śmierci istot żywych, ich "dusza" zostaje przemieszczona w odrębny obszar wszechświata który jest specjalnie zaprojektowany do jej przechowywania aż do momentu rozpoczęcia następnego życia.


Czym, zgodnie z Konceptem Dipolarnej Grawitacji, jest zjawisko "życia" oraz nasza świadomość że my właśnie "żyjemy":


Według teorii wszystkiego nazywanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, nasze "życie" to po prostu egzekucja (realizowanie) owego naturalnego "programu życia i losu" który jest jedną z najważniejszych składowych naszej softwarowej "duszy". Program ten jest realizowany rozkaz-po-rozkazie, co my ludzie odczuwamy jako skokowy upływ "czasu" naszego życia. (Istnieje empiryczny dowód, który każda osba sama może sobie sprawdzić, a który nam naocznie ilustruje że nasz "czas" faktycznie upływa w krótkich skokach, a stąd że nasze "życie" jest po prostu realizacją, krok-po-kroku, długiej sekwencji elementarnych rozkazów z owego "programu życia i losu". Dowód ten można poznać z punktu #D1 totaliztycznej strony immortality_pl.htm - o nieśmiertelności i życiu bez końca poprzez powtarzalne cofanie naszego czasu.) Z kolei realizacja owego naturalnego "programu życia i losu" jest przez nas odczuwana jako nasze "życie". Stąd nasza świadomość że my "żyjemy" wywodzi się z naturalnej realizacji specjalnego programu celowo wprowadzonego przez Boga do naszej duszy, który to program został tak zaprojektowany aby jego realizowanie dawało nam świadomość i poczucie "życia".

Wywodzenie się naszej świadomości że "żyjemy" z realizacji naturalnego programu zawartego w naszej duszy, praktycznie oznacza że w tej samej duszy Bóg jest w stanie umieścić jeszcze inny naturalny "program naszego życia w świecie wirtualnym" (który możnaby też nazwać programem życia pośmiertnego). Podobnie tez jak "program życia i losu" daje nam świadomość iż żyjemy w tym świecie fizycznym, ów odmienny "program życia pośmiertnego" jest w stanie dać nam świadomość że my ciągle żyjemy chociaż fizycznie już umarliśmy oraz chociaż nasza świadomość rezyduje już w "świecie wirtualnym". ("Świat wirtualny" jest to świat zawarty w pamięci inteligentnej przeciw-materii, czyli jest on jakby naturalnym odpowiednikiem dla świata softwarowego zawartego w pamięci dzisiejszych komputerów - po więcej informacji na temat "świata wirtualnego" patrz tom 5 monografii [8/2], [1/5], lub [1/4].) Istnieje jednak fakt związany z realizacją owego programu życia pośmiertnego, jakiego warto być świadomym. Mianowicie, jaki rodzaj "życia" pośmietnego on nam dostarczy, a także czy wogóle będzie on uruchomiony po naszej śmierci, zależeć to będzie wyłącznie od decyzji i od zasad postępowania Boga - po szczegóły patrz punkt #I2 z dalszej części tej strony. Innymi słowy, o tym czy po śmierci fizycznej będziemy nadal odczuwali że "żyjemy", a także jak owo nasze "życie pośmiertne" będzie się toczyło, zależało to będzie wyłącznie od decyzji Boga oraz od zasad osądzania ludzi które Bóg używa (a które dokładniej zdefiniowane zostały treścią Biblii - jako przykład patrz Ewangelia w/g św. Mateusza 19:24, Marka 10:25, czy Łukasza 18:25 "Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego.").

Jak Koncept Dipolarnej Grawitacji wyjaśnia powody dla których Bóg stworzył duszę:

Nas ludzi można by scharakteryzować jako istoty jednozadaniowe. Znaczy, jesteśmy tak stworzeni, że potrafimy realizować tylko jedno zadanie w danym momencie. Przykładowo, nasze ręce mogą wykonywać tylko jedną pracę, nasz umysł potrafi rozważać tylko jeden problem w danym ciągu myślowym, nasze uszy są w stanie słuchać tylko jednej osoby naraz, zaś jeśli coś tworzymy wówczas w zasadzie ma to służyć tylko jednemu zadaniu (np. łyżka jest tylko do jedzenia, samochód tylko do transportu, zaś dom tylko do mieszkania). Jako takie istoty jednozadaniowe my ludzie mamy poważny problem ze zrozumieniem Boga - który jest istotą wielozadaniową. Przykładowo, Bóg wysłuchuje miliardów ludzi naraz, Bóg myśli równolegle o miliardach spraw naraz, Bóg realizuje równolegle wiele miliardów działań naraz, zaś kiedy Bóg cos tworzy, zawsze służy to wielu zadaniom równocześnie. Tak też jest ze stworzeniem duszy. Nie można powiedzieć że dusza została stworzona dla jednego powodu, podobnie jak nie można stwierdzać że Bóg stworzył nam paznokcie tylko w jednym celu (np. abyśmy mogli sobie nimi dłubać w zębach). Dusza została stworzona dla wielu powodów i aby wypełniać wiele zadań naraz. Powodów tych i zadań nie daje się też nawet uszeregować w jakiejś kolejności - np. ich ważności. Oto więc niektóre z powodów dla których Bóg stworzył duszę:

1. Aby szybciej móc gromadzić wiedzę. Głównym celem Boga jest gromadzenie wiedzy. Bóg stworzył więc całą różnorodność dusz które pomagają mu w odkrywaniu coraz to nowej wiedzy do poznania i do zgromadzenia. Więcej informacji na temat gromadzenia wiedzy jako głównego celu Boga zawierają punkty #B2 do #B6 ze strony will_pl.htm.

2. Aby wychować sobie przyszłych towarzyszy do współzamieszkiwania z Bogiem. Bóg jest istotą towarzyską i potrzebuje towarzyszy. Stworzył więc sobie dusze które dotrzymują mu towarzystwa, oraz tak je wychowuje aby wykształtować w nich wszelkie cechy które chce widzieć w swoich towarzyszach.

3. Aby mieć softwarową reprezentację danego człowieka i całej jego historii. W softwarowej duszy zawarte są wszelkie informacje o danej istocie. Informacje te Bogu pozwalają precyzyjnie odtworzyć danego człowieka w każdym jego szczególe i w każdym momencie jego życia.

4. Aby móc cofać danego człowieka w czasie do dowolnego momentu jego już przeszłego życia. W duszy zawarty jest "program życia i losu" który pozwala m.in. na powtarzalne cofanie danej osoby w czasie np. do lat jej młodości. Więcej informacji o cofaniu czyjegoś czasu do tyłu zawiera strona immortality_pl.htm.

5. Aby móc motywować człowieka i kierować przebiegiem jego życia. Gdyby człowiek istniał tylko jako ciało które w momencie śmierci fizycznej umiera na zawsze, Bóg nie miałby sposobu na umotywowanie u ludzi wysiłków samoudoskonalania.

W tym miejscu warto podkreślić, że w praktycznie wszystkich świętych księgach Bóg wyraźnie unika udzielenia odpowiedzi na pytania "dlaczego". Księgi te zawierają więc jedynie informacje "co", jednak bardzo umiejętnie omijają one danie odpowiedzi "dlaczego". Nawet bowiem jeśli znajdzie się w nich jakieś wersety które są sformułowane w stylu jakby wyjaśnienia "dlaczego", po analizie tych wersetów zawsze się okazuje że naprawdę to nadal stwierdzają one tylko "co". Zgodnie z tą zasadą, wyjaśnienia dlaczego Bóg stworzył duszę, albo np. wyjaśnienia dlaczego Bóg stworzył człowieka, nie daje się znaleźć ani w relatywnie krótkiej Biblii, ani też nawet w ogromnie rozbudowanych i rozlicznych świętych księgach hinduizmu. Wszystkie fakty wskazują więc na to, że docieknięcie tych powodów Bóg pozostawia ludziom jako rodzaj motywacji inspirującej ludzi do podjęcia badań i poszukiwań prawdy.

Czy wersety o duszy zawarte w Biblii faktycznie referują do tej samej duszy co Koncept Dipolarnej Grawitacji:

Powszechnie znana Biblia w rzeczywistości jest jednym ogromnym dokumentem religijnym autoryzowanym przez samego Boga, który bez przerwy potwierdza że dusza istnieje. W Biblii odwołania do duszy znajdują się praktycznie na niemal każdej stronie. Przykładowo jedynie w bibilijnym tzw. "Starym Testamencie" zawarte jest aż 755 odwołań do tego co w życiu codziennym oraz w Koncepcie Dipolarnej Grawitacji nazywamy "duszą". Niestety, odwołania te używają archaicznego języka oraz raczej luźno rozumianej terminologii. Dlatego zanim rozważymy co Biblia stwierdza na temat ludzkiej duszy, najpierw powinniśmy ustalić czy Biblia ta faktycznie pod używanymi przez siebie nazwami referuje do tej samej duszy którą Koncept Dipolarnej Grawitacji opisał i zdefiniował w punktach #C1 i #C2 powyżej.

Aby ustalić czy zarówno Biblia jak i Koncept Dipolarnej Grawitacji opisują dokładnie tą samą duszę ludzką, tyle że Biblia używa starożytnej terminologii i pojęć, zaś Koncept Dipolarnej Grawitacji operuje już nowoczesną terminologią, przeanalizujmy dokładnie cechy bibilijnej duszy. Jako przykład wersetów opisujących bibilijną duszę rozpatrzmy już wskazane w poprzednim punkcie #D1 wersety z bibilijnej "Księgi Rodzaju" 2:7, cytuję: "wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wkutek czego stał się człowiek istotą żywą"; oraz z bibilijnej "Księgi Rodzaju" 6:3, cytuję: "Wtedy Bóg rzekł: 'Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze; niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat.'"

Jeśli się przeanalizuje owe wersety, wówczas pierwszą cechą bibilijnej duszy (powyżej opisanej pod nazwami "tchnienie życia" oraz "duch") jaka natychmiast rzuca się w oczy jest że "dusza" stanowi coś co można "tchnąć" ("załadować") i co zmienia swoje położenie - np. opuszcza ciało po zakończeniu życia. Jej cechy doskonale więc pokrywają się z cechami "naturalnego programu" jakim według definicji Konceptu Dipolarnej Grawitacji jest właśnie dusza. Jednocześnie też owa bibilijna dusza NIE może być identyfikowana z pozostałymi dwoma składnikami istoty ludzkiej, tj. "ciała" ani "ducha", bowiem te składniki NIE dają się "tchnąć" czy "załadować" tak jak programy. (Warto tutaj podkreślić, że owa cecha iż dusza może być "tchnięta" do ciała tak jak dzisiejsze programy są "tchnięte" do pamięci komputerów, zakodowana została aż w kilku miejscach Biblii - po inny jej przykład patrz też "Księga Hioba" 33:4, cytuję "I mnie też stworzył duch Boży, tchnienie Wszechmocnego i mnie uczyniło.")

Drugą cechą bibilijnej duszy wynikającą z analizowanych tutaj wersetów Biblii jest, że po wprowadzeniu do ciała ludzkiego owa dusza jest nośnikiem życia oraz nośnikiem informacji o długości życia danego człowieka.

DOWODY NA ISTNIENIE DUSZY:

Tzw. "błysk śmierci":

Nazwa "błysk śmierci" jest przyporządkowana do potężnego strumienia fal elektromagnetycznych który powstaje w chwili śmierci istot żywych, oraz którego istnienie daje się zarejestrować metodami fizyki.

Ów "błysk śmierci" jest bezpośrednim dowodem fizykalnym na istnienie duszy. Wszakże zgodnie z działaniem przeciw-świata opisanym Konceptem Dipolarnej Grawitacji, opuszczanie "ciała" przez "duszę" musi indukować silną falę elektromagnetyczną. Mechanizm tego indukowania fali elektromagnetycznej przez duszę wynika bowiem z cech elektromagnetyzmu opisanych w podrozdziałach H5.2 i H7.3 z tomu 4 w monografiach [8/2], [1/5], lub [1/4]. W rzeczywistości więc ów "błysk śmierci" jest fizykalną manifestacją ulotu "duszy" z "ciała".

Oryginalnie "błysk śmierci" omawiany był w artykule z amerykańskiego czasopisma OMNI, Vol.8, No.3,
December 1985, strona 115. Jego opis zawarty jest też w punkcie #1H7.3 z podrozdziału H7.3 w tomie 4 monografii [8/2], [1/5] i [1/4]. Z kolei jego skrótowe opisy zawarte są aż na kilku stronach internetowych totalizmu, przykładowo w punkcie #F2 (część 8) strony internetowej god_proof_pl.htm, w punkcie #F2 (część 8) strony internetowej biblia.htm, oraz w punkcie #H5 strony internetowej cloud_ufo_pl.htm.

Naturalne umieranie ludzi podczas odpływów morza:

Wszystko wskazuje na to że istnieje ścisły związek pomiędzy duszą ludzką i siłami grawitacyjnymi. Na związek ten wskazuje znana obserwacja ludzi mieszkających nad morzem, że naturalna śmierć (np. z wieku starczego) zawsze następuje w czasie odpływu morza z danego obszaru. Oczywiście, na wszystkich innych obszarach Ziemi ludzie także naturalnie umierają właśnie w okresie "odpływu". Tyle tylko, że w owych innych obszarach Ziemi brak jest morza które by ludziom uświadamiało że właśnie ma miejsce odpływ morza. Stąd na owych innych obszarach ludzie po prostu nie wiedzą, że tam także moment umierania następuje właśnie w okresie "odpływu".

Umieranie ludzi w chwili odpływu teoretycznie daje się tłumaczyć wieloma możliwymi powodami. Jeśli jednak dokładnie przeanalizować mechanizmy jakie musiałyby być w działaniu aby poszczególne z owych powodów powtarzalnie powodowały śmierć, wówczas się okazuje że jedyne wytłumaczenie jakie posiada fizykalne uzasadnienie, to że siły formujące odpływy morza dopomagają również duszom ulatywać z ciał fizycznych. Stąd umieranie ludzi w czasach odpływu morza jest kolejnym dowodem na istnienie duszy.


Istnienie i obserwacje "manifestacji dusz":


Do licznych zjawisk potwierdzających istnienie duszy należy też rodzaj nadprzyrodzonych zjawisk znany jako "manifestacje dusz". Manifestacje dusz typowo mają miejsce w przypadkach zdarzeń, jakie posiadają jakieś ogromnie istotne znaczenie dla osób od których dusze te się wywodzą. Przykładowo, najczęstrzą okazją przy jakiej dusze zmarłych osób się manifestują, jest kiedy umiera ktoś bardzo im bliski. W takim przypadku dusze zwykle manifestują się umierającemu, czyniąc jego transfer do innego świata bardziej łatwy, akceptowalny i wzbudzający mniej strachu. Podobnie dusze mogą się one zamanifestować, aby zaoszczędzić komuś kogo bardzo kochają, niepotrzebnych zmartwień, niepewności, czy uczuciowej agonii. Przykładowo typowym momentem kiedy mogą się pokazać komuś sobie najbliższemu, jest tuż po udanej operacji chirurgicznej, jakiej wyniki faktycznie nie będą znane operowanemu przez kilka następnych tygodni. Pojawiają się wówczas aby upewnić owego bliskiego, że wszystko poszło OK i że dobrze się zakończy.

Oczywiście należy tutaj odnotować, że sam fakt iż dusze mogą się zamanifestować, jest jednym z licznych dowodów fizykalnych, że dusze faktycznie istnieją.

W tym miejscu należy też dodać, że niezależnie od dusz, żyjącym ludziom mogą również manifestować się "duchy". Istnieją jednak duże różnice pomiędzy manifestacjami "dusz" a manifestacjami "duchów". Różnice te wyjaśniono dokładniej w podrozdziale I7 z tomów 5 monografii [8/2], [1/5] i [1/4]. Owe różnice wynikają z samej natury tych dwóch odrębnych składowych każdego człowieka - tak jak ich naturę opisano w punkcie #C1 tej strony. Wiele oficjalnych religii - włączając w to chrześcijaństwo, nie odróżnia pomiędzy tymi dwoma odmiennymi manifestacjami. Wszystko dla nich jest więc "duchem". Tymczasem różnice pomiędzy duchami i manifestującymi się duszami są bardzo znaczące. Dotyczą one zarówno wyglądu, jak i intelektu, oraz intencji i zachowań. Przykładowo wygląd duchów i dusz jest zawsze odmienny. Powodem jest, że dusze zawsze po śmierci przechodzą transformację odmładzającą, przyjmując wygląd jaki posiadały w swoich najlepszych latach. Dlatego jeśli zamanifestuje się czyjaś dusza, osoba jaką ta dusza reprezentuje zawsze wygląda bardzo młodo i niemal doskonale, a nie tak jak ją ktoś zapamiętał z ostatnich chwil jej życia. Tymczasem duchy nie przechodzą owej transformacji odmładzającej, stąd wyglądają dokładnie tak, jak fizycznie wyglądały w chwili kiedy zastała ich śmierć. Stąd jeśli umarły naturalnie w wieku starczym, będą posiadały wygląd starców. Jeśli zaś umarły tragicznie, będą posiadały wszelkie obrażenie i pokaleczenia jakie spowodowały u nich daną śmierć. Z uwagi na powyższe, już po samym wyglądzie możemy łatwo ocenić, czy objawił się nam duch czy też dusza. Jeśli bowiem zobaczymy kogoś w wieku starczym, albo kogoś o widocznych pokaleczeniach, wówczas mamy do czynienia z duchem. Jeśli zaś ów ktoś wygląda młodo i doskonale, wówczas stanowi on/ona czyjąś duszę. Oczywiście niezależnie od wyglądu, różnic tych jest znacznie więcej. Wynikają one bezpośrednio z informacji zaprezentowanych w podrozdziałach I5.1 i I5.2 monografii [1/5]. Przykładowo duchy nie posiadają pamięci, chociaż są w stanie logicznie myśleć. Natomiast dusze mają doskonałą pamięć. Najważniejsze jednak różnice dotyczą intencji: dusze zawsze mają "moralne" (albo "dobre") intencje, chcą więc nam albo pomóc, albo moralnie nas wesprzeć, albo upewnić, albo ostrzec i odwieść od niefortunnego zamiaru, itp. Tymczasem z duchami typowo jest odwrotnie. Wszakże "moralne" duchy akceptują swój los i wykonują to co prawa przeciw-świata od nich wymagają, tj. reinkarnują się w następne ciało, a nie błąkają się po świecie. Typowo więc tylko "niemoralne" (czyli "złe") duchy opierają się naturalnemu biegowi rzeczy i zatrzymują się przykuci do określonego miejsca, obiektu, czy osoby.

Istnienie tzw. "aury":

Każdy człowiek otoczony jest rodzajem normalnie niewidzialnej "aury". Podobne rodzaje aury posiadają też wszelkie inne organizmy żywe - tj. zarówno zwierzęta jak i rośliny. Niefortunnie, tylko bardzo nieliczni ludzie posiadają dar dostrzegania owej "aury" swoimi własnymi oczami. Jakiś czas temu opracowane jednak zostały specjalne aparaty fotograficzne które pozwalają aby fotografować czyjąś aurę - i to na przekór że owa "aura" pozostaje niewidzialna dla normalnych oczu ludzkich. Dzięki nim wszyscy możemy teraz poznać jak dokładnie aura wygląda. Przykłady zdjęć wykonanych owymi specjalnymi "aparatami do fotografowania aury" pokazane są na "Fot. #E1ab" oraz na "Fot. #E2ab" poniżej. Zarówno też ci co widzą aurę oczami, jak i zdjęcia z owych specjalnych aparatów fotograficznych, ujawniają że te "aury" bez przerwy zmieniają swoje kształty i kolory. Ich aktualne kształty i kolory zależą od całego szeregu czynników, np. stanu zdrowia ich posiadacza (np. "aury" ludzi ciężko chorych lub umierających są szare), przedmiotu o którym się myśli, rodzaju właśnie doznawanych uczuć, itp.

Istnienie aury dowodzi też istnienia duszy - i to na cały szereg sposobów. Przykładowo, już sam fakt że wszelkie organizmy żywe posiadają aurę - na przekór iż oficjalna nauka ludzka nie jest w stanie (ani nie chce) wytłumaczyć jej istnienia, też ma znaczenie dowodowe. Wszakże jeśli istnieje aura której oficjalna nauka nie chce ani nie jest w stanie zaakceptować, oznacza to że w podobny sposób istnieje też i dusza, której ta sama nauka też nie chce zaakceptować. Kolejne znaczenie aury jako dowodu na istnienie duszy wynika z jej nieustannej zmienności w takt stanu zdrowia, myśli, oraz uczuć jej nosiciela. Wszakże owe zmiany w aurze odzwierciedlają zmiany tych wszystkich czynników których aktualne stany są definiowane właśnie przez softwarową duszę. Jeszcze inne dowodowe znaczenie aury wynika z faktu że reprezentuje ona sobą widzialną manifestację jakiegoś algorytmu sterującego zachowaniem się energii życiowej. Aby zaś coś mogło sterować zachowaniem się energii, istnieć też musi jakiś program (tj. dusza) który zawiera w sobie algorytm opisujący jak ta energia ma być sterowana.

Dołączona grafika
Dołączona grafika

Dwa zdjęcia aury otaczającej tego samego mężczyznę. Podobnie żywą i bez przerwy zmieniającą swój kształt oraz kolory aurę formuje praktycznie każdy człowiek i każdy organizm żywy. Z kolei fakt istnienia takiej aury u ludzi i organizmów żywych jest jednym z licznych dowodów na istnienie duszy - patrz punkt #E5 tej strony. Oba powyższe zdjęcia wykonane zostały specjalnym rodzajem aparatu fotograficznego którego odmienna od normalnej zasada działania umożliwia fotografowanie aury (apraty te można nabywać już od około lat 1980-tych, jednak są one relatynie drogie a stąd NIE każdego na nie stać). Oba powyższe zdjęcia wykonano w krótkim odstępie czasu jedne od drugiego. Dwie sytuacje w których u powyższego mężczyzny fotografowana była jego aura cechowały się drastycznie zmienionym przedmiotem jego myśli oraz zmienionej kategorii uczuć jakie doświadczał on na temat danego przedmiotu swych myśli.

Fotografie Kirlianowskie:

Istnieje specjalny rodzaj fotografii, nazywanej "Kirlianowska", która ujawnia istnienie obiektów wykonanych z nieznanej poprzednio substancji zwanej "przeciw-materia" ("przeciw-materia jest substancją zupełnie odmienną niż już poznana przez naukę "materia"). Jednym z eksperymentów który potwierdza istnienie takich niematerialnych obiektów jest tzw. "efekt ducha liściowego". Efekt ten polega na tym, że jeśli przetnie się liść na dwie połowy, oraz wykona fotografię Kirlianowską tylko jednej połowy liścia, wówczas na fotografii ciągle utrwalone zostają zarysy całego liścia. Podobnie, jeśli tak sfotografuje się rękę ludzką w której odcięty został np. jeden palec, na fotografii ciągle widoczne są też zarysy tego odciętego palca. Ów "efekt ducha liściowego" opisany jest dokładnie w podrozdziale C9 z traktatu [7/2], zaś fotografie Kirlianowskie także w podrozdziale B5 traktatu [7]. Skrótowo "efekt ducha liściowego" opisany jest również w punkcie #B1 strony dipolar_gravity_pl.htm, a także w punkcie #6 strony telekinesis_pl.htm.

Ów "efekt ducha liściowego" rejestrowalny za pomocą fotografii Kirlianowskiej jest kolejnym fizykalnym dowodem na istnienie duszy. Wszakże jeśli fotografia ta utrwala zarysy istot żyjących które fizycznie wcale już NIE istnieją, to oznacza że musi istnieć coś co zarysy te ciągle organizuje z przeciw-materii i utrzymuje przy pozamaterialnym istnieniu. Tym zaś czymś może być tylko tzw. "dusza"

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika



Materiał dowodowy że "dusza panuje nad materią" - czyli dowody że dusza jest w stanie nadać ciału cały szereg nadprzyrodzonych cech:


Tak! Nasza inteligentna dusza absolutnie panuje nad ciałem fizycznym. Jeśli wiemy jak wyperswadować to swojej duszy, wówczas może ona nadać ciału nawet nadprzyrodzonych cech. Owo też absolutne panowienie duszy nad cechami ciała umożliwia nam skompletowanie ilustratywnego dowodu empirycznego na istnienie duszy. Wszakże aby otrzymać taki dowód, wystarczy aby ktoś wysperswadował jakiejś duszy aby ta nadała ciału nadprzyrodzonej cechy którą my możemy potem naocznie zaobserwować. W tym punkcie opiszę "jak" (i "gdzie") daje się zobaczyć lub nawet doświadczyć taki dowód. Jednak najpierw krótkie wprowadzenie.

W punkcie #B7 strony evolution_pl.htm, a także w punkcie #C1 niniejszej strony, zostało wyjaśnione że nasze ciało fizyczne jest utrzymywane w stanie w jakim je widzimy przez całą hierarchię naróżniejszych naturalnych programów. Programy te sterują wszystkim co zawarte w naszym ciele, tj. zachowaniami się cząsteczek elementarnych, atomów, molekuł, tkanek, mięśni, organów, oraz całego ciała. Hierarchicznie zaś najbardziej nadrzędnym z owych programów, który ciągle rezyduje w naszym ciele fizycznym, jest właśnie nasza inteligentna "dusza". (Jeszcze bardziej nadrzędnym od "duszy" takim inteligentnym programem, jest "Bóg" - a ściślej ta składowa Boga którą chrześcijaństwo nazywa "Duchem Świętym".) Z uwagi na swoją nadrzędność nad wszelkimi innymi programami formującymi nasze ciało, inteligentna "dusza" ma absolutną władzę nad owymi programami. Jeśli więc zechce, "dusza" owa jest w stanie nakazać owym programom co mają czynić. Owa zaś możność "nakazywania" innym składowym programom naszego ciała co mają czynić, pozwala że dusza panuje absolutnie nad naszym ciałem fizycznym. Faktycznie też nasza inteligentna dusza, jeśli tylko zechce, może nadać naszemu ciału nawet "nadprzyrodzonych" cech.

W dzisiejszych czasach telewizji i internetu niemal każdy z nas miał okazję poznania wielu przypadków kiedy inteligentna "dusza" nadała ciału jakichś nadprzyrodzonych cech. Niektórzy zaś z nas obserwowali nawet takie przypadki na własne oczy. Ja sam byłem w na tyle szczęśliwym położeniu, że podczas mojej profesury w Malezji wielokrotnie miałem okazję aby nie tylko je wzrokowo obserwować, ale wręcz je studiować. Dzięki temu mogę teraz wskazać sporo przykładów które osobiście studiowałem i w których dusza nadaje ciału którąś z takich nadprzyrodzonych cech. Co prawda wszystkie owe przykłady urzeczywistniane były w specjalnych okolicznościach, które dla większości czytelników są nie do odtworzenia. Jednak pozwalają mi one wyjaśnić czytelnikowi jaką rolę spelnia dusza w tym nadawaniu ciału określonych nadprzyrodzonych cech. Od tego zaś wyjaśnienia jest już tylko mały krok do wskazania eksperymentu, który poprzez wyperswadowanie duszy aby zmieniła cechy ludzkiego ciała, potwierdza sobą istnienie duszy. Oto więc owe przykłady najpowszechniej znanych przypadków kiedy dusze nadają ciałom jakąś z nadprzyrodzonych cech.

1. Chodzenie po ogniu lub po ostrzach szabel. W Malezji "chodzenie po ogniu" zawsze ma tam miejsce w dziewiątym dniu dziewiątego miesiąca z księżycowego kalendarza chińskiego. Mianowicie, w czasie tamtejszego chińskiego święta tzw. "dziewięciu Bogów", wyznawcy chińskiej religii zwanej "taoizm" praktykują tam w jednej ze świątyń tradycję która nadaje ich ciałom różnych nadprzyrodzonych cech. Przykładowo, wyznawcy ci chodzą po rozpalonych węglach i wcale się nie parzą - patrz "Fot. #E3ab" poniżej, a także patrz opisy z punktu #4I7 w podrozdziale I7 z tomu 5 monografii [8/2], [1/5], lub [1/4]. Wspinają się też gołymi stopami na drabiny w których stopniami są ułożone ostrzami do góry, ostre jak brzytwy szable. Owe ostre jak brzytwy szable wcale też nie ranią ani nie nacinają ich gołych stóp. Owe nadprzyrodzone cechy sprowadzają się więc technicznie do tego, że po odpowiednim przygotowaniu "dusze" które przejmują władzę nad ciałami owych wyznawców taoizmu, czynią ich "ciała" odpornymi na ogień, albo tak lekkimi że ich stóp nie zacinają nawet ostrza szabel po których kroczą.

2. Rozbijanie głową stalowych prętów lub grubych desek. W Malezji osobiście widziałem też pokazy chińskiej szkoły buddyjskich mnichów z monastery "Shaolin" z chińskiej prowincji Henan. Praktykują oni rodzaj chińskiej "sztuki wojennej" zwanej "kung-fu". Mnisi ci rozbijali w pył swoimi głowami stalowe pręty, przecinali uderzeniem ręki betonowe bloki, oraz popychali przed sobą całe ciężarówki poprzez dzidę która swym ostrym czubkiem oparta była na ich krtani. Ich ciała okazywały się potężniejsze i bardziej odporne na zacięcia od stali i od betonu. Więcej informacji na temat wyczynów mistrzów "kung-fu" z Shaolin'u można znaleźć w podrozdziale JB3.3 z monografii [1/4]. W owym podrozdziale opisałem też opowiadany mi przez rodziców przypadek kamieniarza spod Jarocina w Polsce, który precyzyjnie rozłupywał potężne głazy jednym uderzeniem gołej dłoni. Podobne nadprzyrodzene efekty jak ów kamieniarz oraz owi mnisi z Shaolin'u uzyskują też zwykli ludzie praktykujący najróżniejsze wschodnie wersje tzw. "sztuki wojennej" (np. kung-fu (wushu), lub aikido). Przykładowo, łamią oni lub rozbijają swymi głowami grube deski lub stosy cegieł, wyginają stalowe pręty, itp.

3. Thaipusam. W tej samej Malezji osobiście widziałem obrządki indyjskiego święta zwanego "Thaipusam". Zdjęcia z niego pokazałem m.in. na "Fot. #B1ab" ze strony god_pl.htm, a także na "Fot. #E4ab" z niniejszej strony. Podczas owych obrządków Indyjczycy wbijają sobie w ciała najróżniejsze ostrza, poczym maszerują w procesji z owymi ostrzami powbijanymi w ciało. Podczas owych obrządków ich ciało wykazuje nadprzyrodzone cechy. Przykładowo, ciało to się otwiera dla owych ostrzy, jednak krew się nie leje. Po wyjęciu zaś ostrzy ciało się ponownie zasklepia, zaś na skórze nie pozostaje żadna blizna ani znak.

4. Tzw. "bezkrwane operacje" i błyskawiczne zabliźnianie ran. Na Filipinach, a także głęboko w dżunglach Borneo, działają uzdrowiciele pod których rękami bezkrwawo otwiera się ciało chorego i są oni w stanie dokonywać tzw. "bezkrwawych operacji". Podczas owych operacji usuwają oni chore organy lub części ciała i w ten sposób eliminują rodzaje chorób które wymagają zabiegów operacyjnych. Z kolei w Korei kiedyś podobno istniał rodzaj klasztora buddyjskiego, w którym mnisi opanowali rodzaj natychmiastowego zabliźniania się ran. Kiedyś czytałem opis jak jeden z takich mnichów przypadkowo eksplodował minę w wojnie koreańskiej. Jego rany były aż tak duże, że przypadkowi widzowie myśleli iż mnich ten natychmiast umrze. On jednak, zamiast jęczeć i konać z bólu, intensywnie się skoncentrował, poczym postronni widzowie zobaczyli rodzaj cudu. Jego rany zaczęły błyskawicznie się zabliźniać - z taką szybkością jaką normalnie daje się zobaczyć tylko na przyspieszonym filmie. Po kilku minutach wszystkie jego rany były już kompletnie zabliźnione. Mnich wówczas wstał i zwyczajnie odszedł sobie z widoku zamurowanych z wrażenia Europejczyków - którzy byli świadkami całego zdarzenia.

5. "Placebo effect". Jednym z najpowszechniej znanych sytuacji kiedy dusza nadaje ciału nietypowych cech, jest tzw. "placebo effect". Efekt ten pojawia się niemal zawsze kiedy dana osoba wierzy że coś ma cechy lecznicze. Dlatego czasami udaje się wyleczyć nawet ciężkie choroby poprzez danie choremu dowolnej substancji, co do której chory wierzy, że jest to lekarstwo skuteczne na jego chorobę.

6. Nadanie ludziom nadprzyrodzonej siły. Kiedyś oglądałem program telewizyjny (bodajże był to "Ripley's believe it or not") który omawiał przejaw nadprzyrodzonej siły jaką w krytycznej sytuacji wykazało dwóch mężczyzn. Ich członek rodziny został przywalony wielotonowym blokiem. Gdyby więc szybko go nie wyciągnęli spod owego bloku, wówczas zmarłby on tam z ran i z upływu krwi. Dwaj mężczyźni podnieśli więc ów nieludzko ciężki blok i wyciągnęli spod niego swego krewnego. Potem eksperci stwierdzili że to co oni dokonali było fizycznie niemożliwe, bowiem blok ten ważył wiele ton i nie dawało się go poruszyć z miejsca nawet potężnymi dźwigami.

7. Zmniejszenie lub zwiększenie wagi ciała. Niektórzy z nas widywali także sytuacje kiedy ciało zahipnotyzowanej osoby staje się tak lekkie, że potrafi zawisać poziomo w powietrzu nawet jeśli jest podtrzymywane tylko w jednym swym końcu przez głowę opartą na poręczy krzesła. Znaczące zmniejszenie wagi danej osoby jest też zasadą na jakiej odbywa się chodzenie po ostrzach szabel podczas chińskiego święta dziewięciu bogów opisane w punkcie 1 powyżej. W innych sytuacjach zahipnotyzowani ludzie potrafią tak zwiększać wagę swego ciała, że nie daje się podnieść w górę nawet jednej ich ręki.

Dołączona grafika

Dołączona grafika


Spadek wagi w momencie śmierci:

W dawnych czasach, kiedy wiara w Boga nie była jeszcze celowo wytłumiana przez obowiązek demonstrowania naukowego "ateizmu", dokonywane były eksperymenty naukowe w celu wykrycia fizykalnych następstw istnienia duszy. W 1906 roku, Dr. Duncan McDougall z Massachusetts General Hospital dokonywał precyzyjnych pomiarów wagi ludzi tuż przed i zaraz po, śmierci. Pomiary te ujawniły, że ciało ludzkie w chwili śmierci traci od około 7 do 28 gramów wagi. Powyższa utrata wagi może zostać objaśniona jako zmiany grawitacyjne w składniku ludzkich duplikatów przeciw-materialnych. Ponieważ wszelkie te składniki byłyby przywiązane do ciał fizycznych za pośrednictwem sił grawitacyjnych, zaistnienie w nich jakichkolwiek zmian związanych z ulatywaniem duszy z przeciw-ciała, musiałoby wywoływać jakieś zjawiska jakie w naszym świecie mogłyby być wykrywalne jako zmiana masy/wagi.

Interesujące, że po owych "starożytnich" eksperymentach wykonanych w 1906 roku, nikt już nie powtórzył tych samych badań, aby potwierdzić lub obalić ich wyniki. Spowodowane jest to zapewne naukowym "tabu" jakie w międzyczasie ludzie nałożyli na badania śmierci i na badania zjawisk duchowych. Koncept Dipolarnej Grawitacji dostarcza nam jednak wiedzy, jaka umożliwia zweryfikowanie owych starych eksperymentów, bez konieczności precyzyjnego ważenia ludzi tuż przed i tuż po ich śmierci. Wszakże koncept ten informuje, że "dusze" posiadają także i zwierzęta. Jeśli więc ulatywanie "duszy" w chwili śmierci, faktycznie wpływa na wagę ciała jakie dusza ta opuszcza, wówczas owa zmiana wagi musi występować także i w momencie śmierci zwierząt. Dlatego aby ją stwierdzić, wystarczy aby np. weterynarz, który na zamówienie klienta "usypia" jakieś zwierzę, po dokonaniu śmiercionośnego zastrzyku położył to zwierzę na precyzyjnej wadze elektronicznej i odnotowywał wskazania tej wagi. Takie elektroniczne ważenie "usypianych" zwierząt powinno nie tylko wykazać, ile wynosi zmiana ich wagi w momencie śmierci, ale także w jakim dokładnie momencie czasu owa zmiana wagi ma miejsce. Niestety, na przekór że niniejszy eksperyment z "usypianiem" chorego zwierzęcia domowego po położeniu go na wadze opisuje już w swoich monografiach od około 1998 roku, jak narazie jeszcze nikt kto ma warunki na jego urzeczywistnienie nie zdecydował się go zrealizować.

Tzw. "doświadczenia przyśmiertne" (tj. NDE = Near-Death Experience):

W momencie klinicznej wielu umierających doświadcza niezwykłych przeżyć znanych pod nazwą "NDE" lub "doświadczeń przyśmiertnych". Doświadczenia te nie dają się inaczej zdefiniować niż przeniesienie się świadomości do duszy umierającego. Na temat tych doświadczeń napisane już zostały całe książki. Ich przykładem jest książka [1#5I5.4] pióra R.A. Moody, "Life After Life" (tj. "Życie po życiu"), Stackpole Books, 1976, ISBN 0 8117 0946 9 (np. patrz tam, strony 61 do 69).

Spośród całej gamy zjawisk formująych owe "NDE", prawdopodobnie najciekawszym jest tzw. "przegląd własnego życia następujący w momencie śmierci". Zostało to już wielokrotnie udokumentowane, że umierająca osoba przeżywa ponownie najważniejsze wydarzenia ze swojego życia. Mój dobry znajomy, jeden z wielu osób znanych mi osobiście którzy doświadczyli tego zjawiska, opisuje je jak następuje: "To nie było tylko przeglądnięciem trójwymiarowego filmu z mojego życia. Było to tak wierne jak w rzeczywistości. Ja byłem tam ponownie i odczuwałem, myślałem i widziałem wszystko jeszcze raz. Jedyną różnicą było, że obserwowałem siebie jako postronny widz i że nie mogłem już zmienić niczego w tym przeglądzie."

Przegląd własnego życia dyskutowany tutaj, posiada jeden element, potwierdzony przez wielu uczestników, jaki eliminuje możliwość, że obrazy te pochodzą z umierającego mózgu, tj. ich natura jest holograficzna. Gdyby obrazy te były jedynie rodzajem przeglądu zawartości pamięci biologicznej (tj. pamięci umiejscowionej w mózgu umierającego), wtedy musiałyby one pokazywać przebieg wypadków dokładnie w postaci w jakiej widziane one były oczami umierającej osoby w chwili gdy się one przytrafiały. Tymczasem tak wcale nie następuje w rzeczywistości. Przegląd zawiera bowiem także obrazy danej osoby, które pokazywane są jakby zostały sfilmowane przez postronnego dokumentatora starającego się uchwycić wszystkie najważniejsze szczegóły. Stąd podczas owego przeglądu widoczne są szczegóły, jakie nie mogły zostać zaobserwowane podczas rzeczywistych wydarzeń, ponieważ były one niekorzystnie położone w stosunku do danej osoby (np. czasami pokazywane są sceny jakie zdarzyły się pozostając ukryte poza obiektami fizycznymi czy nawet poza ścianami i stąd w rzeczywistym życiu w żaden sposób nie mogłyby one zostać zaobserwowane przez daną osobę). Owa charakterystyka wykazuje, że dyskutowany tu przegląd życia nie może pochodzić z mózgu danej osoby, lecz jest odczytywany przez ten mózg z banku informacji przechowywanej w przeciw-świecie.

Podwójne i wielokrotne osobowości:

W artykule [1#6I5.4] "Multiple Mix-ups", opublikowanym w OMNI, Vol. 8, No. 2, November 1985, strona 94, dyskutowane są doświadczenia osób, które przechodzą przez okresową zmianę osobowości. Z przedstawionych tam danych wynika, że to samo ciało może być zajmowane po kolei przez dwa, lub nawet więcej, całkowicie odmiennych dusz ludzkich. Różnice w tych duszach i ich osobowościach mogą być tak znaczne, zaś ich przełączanie się tak pełne, że zmieniają one nie tylko psychologiczny, ale także i biologiczny stan danego ciała. Dla przykładu, odmienne osobowości (tego samego ciała fizycznego) mogą wymagać przeciwstawnych typów okularów lub być uczulonymi na odmienne pożywienie i lekarstwa. Istnienie tego zjawiska dostarcza dodatkowego materiału dowodowego potwierdzającego istnienie duszy. Wynika to z konieczności, że jakiekolwiek zgodne z obserwacjami empirycznymi wyjaśnienie dla wielokrotnych osobowości musi przyznawać fakt chwilowego przyłączenia odmiennej duszy do tego samego mózgu i ciała fizycznego - połączone z równoczesnym przejęciem kontroli nad danym ciałem przez tą duszę.

Reinkarnacja:

Rosnąca liczba faktów potwierdza, że szczegóły naszego poprzedniego życia mogą zostać przypomniane. Niektóre dzieci podczas normalnych działań, a także wielu dorosłych podczas regresji hipnotycznej lub snów, są w stanie przypomnieć sobie szczegóły swego poprzedniego życia. Szczegóły te są bardzo żywe i ewentualne badania historyczne lub sprawdzenia na miejscu zdarzeń zawsze zdają się potwierdzać ich prawdziwość. Na dodatek do tego, jeszcze inne dowody, takie jak nagłe pojawianie się zdolności nie wyuczonych w obecnym życiu, czy istnienie znaków wrodzonych jakie odpowiadają zranieniom z poprzedniego życia, także potwierdzają rzeczywisty charakter tych doświadczeń. Największą zagadką wszelkich wspomnień reinkarnacyjnych jest miejsce gdzie przechowana zostaje pamiętana informacja o poprzednim życiu. Wszakże poprzednie ciało fizyczne (a więc także mózg i jego pamięć) są już nieżywe. Koncept Dipolarnej Grawitacji dostarcza ku temu odpowiedzi: w duszach ze świata wirtualnego. Wszakże te dusze, jako programy, mogą działać na dowolnej przeciw-materii. Stąd owe przypomnienia z poprzedniego życia są po prostu wglądnięciami do owych dusz. Jako zaś taka, reinkarnacja jest jednym z najsilniejszych dowodów empirycznych na faktyczne istnienie duszy.

Liczne zweryfikowane przez badania przypadki przypominania sobie poprzedniego życia udokumentowane są w książce [1#7I5.4] pióra Joe Fisher, "The Case for Reincarnation", Granada Publishing Ltd., London 1984, ISBN 0-246-12650-7.

Koncept Dipolarnej Grawitacji nie tylko że akceptuje istnienie reinkarnacji, ale także podnosi ją do rangi podstawowych zjawisk duchowych, które umożliwiają wyjaśnienie wielu mechanizmów decydujących o naszym wzroście, udoskonalaniu, osobowości, pamięci, podświadomej wiedzy, wyglądzie, itp. Przykładowo tak tajemnicze zjawisko jak ewolucja zainteresowań osobistych w miarę postępu naszego życia, może być wyjaśniona jako zmieniający się z czasem dostęp do różnych warstw reinkarnacyjnych w naszej pamięci długoterminowej (czyli jako reinkarnacyjny odpowiednik dla ewolucyjnej zasady, że "fitogeneza jest powtórzeniem filogenezy"). W dzieciństwie więc interesujemy się powiedzmy walkami, bowiem w jednej ze swoich pierwszych reinkarnacji byliśmy wojownikiem, w szkole średniej pasjonują nas wiersze, bowiem podczas którejś z naszych późniejszych reinkarnacji byliśmy poetą, potem interesuje nas muzyka bowiem w następnej reinkarnacji byliśmy muzykiem, itp.

Każda dedukcja logiczna potwierdza, że ludzie muszą posiadać nieśmiertelną duszę:

Powszechnie znane zasady logiki wyraźnie ujawniają, że dusza musi istnieć. Mianowicie, zgodnie z tą zasadą dusza może tylko albo (a) istnieć, albo też (b) nieistnieć. Trzeciej możliwości już nie ma. W obu też owych przypadkach, tj. gdyby (a) dusza istniała, oraz gdyby (b) dusza nie istniała, działanie i zjawiska otaczającego nas świata wyraźnie by się od siebie różniły w kilku istotnych szczegółach. Przykładowo, jeśli się rozważy działanie i zjawiska świata w którym dusza wcale NIE istnieje, wówczas się okazuje że wszystkie zdarzenia w owym świecie musiałyby mieć wyłącznie charakter wytłumaczalny na bazie dzisiejszej nauki fizyki. Natomiast jeśli się rozważy działanie i zjawiska świata w którym dusza istnieje, wówczas się okazuje że miałyby w nim miejsce zarówno zjawiska o charakterze wyłącznie fizykalnym, jak i zjawiska wynikające z istnienia duszy a demonstrujące charaktercałkowicie odmienny od fizycznego, np. obserwacje duchów, pamięć poprzednich reinkarnacji, podwójne lub wielokrotne osobowości, zjawiska duchowe, związane z duszą zjawiska nadprzyrodzone, itp. Ponieważ się okazuje że otaczający nas świat faktycznie demonstruje oba te rodzaje zjawisk równocześnie, tj. zarówno zjawiska wytłumaczalne wyłącznie prawami fizyki, jak i zjawiska o owych innych charakterach, zgodnie z logiką wyklucza to możliwość że dusza wcale nie istnieje i pozostawia tylko jedną alternatywę - mianowicie że dusza istnieje (chociaż dla istotnych powodów Bóg celowo ukrył to istnienie duszy przed ludźmi).

Zasada Boga aby "zawsze tworzyć to w co ludzie silnie wierzą", oznacza że to co po śmierci dzieje się z naszą duszą, zależy od tego w co silnie wierzyliśmy za swego życia:


Zasada, że Bóg zawsze urzeczywistnia to w co dana osoba silnie wierzy, wyjaśnia dlaczego każda odmienna religia posiada odmienne wyobrażenie co się dzieje po śmierci z duszą ludzką. Po prostu istniejący materiał dowodowy wskazuje, że to co po śmierci spotyka duszę danego człowieka zależy od tego w co ów człowiek wierzy za swego życia. Bóg najwyraźniej stworzył aż cały szereg odmiennych wersji życia pozagrobowego. Zależnie więc w którą z owych wersji religia i wewnętrzne przekonania danej osoby wierzą, Bóg urzeczywistnia tej osobie daną wersję życia pozagrobowego. To zaś praktycznie oznacza, że istnieje cały szereg odmiennych wersji "nieba" oraz życia pozagrobowego. Każdy też z ludzi swoją wiarą z okresu życia fizycznego wybiera która z tych wersji będzie dla niego urzeczywistniona po jego śmierci.

Powyższa ekstrapolacja dającej się zaobserwować zasady postępowania Boga ma dosyć przykre następstwa dla tzw. "ateistów". Oznacza ona bowiem, że dla osób które za życia są ateistami i które silnie wierzą że po śmierci fizycznej NIE istnieje już żadne życie, faktycznie wypełnia się to w co wierzą. Wszakże u takich ateistów Bóg po prostu NIE uruchamia już po ich śmierci "programu życia pośmiertnego" zawartego w ich duszy i opisanego w punktach #I3, #I6, oraz #J2.1 tej strony. Takie osoby po śmierci fizycznej NIE mają już świadomości swego istnienia. Tym brakiem świadomości pośmiertnego istnienia można też tłumaczyć fakt, że ludzie niewierzący w Boga ani w życie po śmierci faktycznie wcale NIE doświadczają tzw. "NDE" - opisywanych w punkcie #F3 tej strony. Dla ludzi niewierzących ich życie faktycznie więc się kończy w momencie ich śmierci.


Jakie więc dalsze losy Bóg może wyznaczyć danej duszy po fizycznej śmierci jej nosiciela:

Podsumujmy więc teraz faktyczne wybory jakie stoją w dyspozycji Boga kiedy decyduje On co ma uczynić z duszą danej osoby już po jej fizycznej śmierci. Wszakże, jak to wyjaśnia poprzedni punkt, Bóg ma aż kilka możliwości w zakresie co uczynić z daną duszą. Oto one:

(1) Zapoczątkowanie wiecznego życia danej duszy w "niebie". Jednak takie wieczne życie jest przyznawane jako najwyższa nagroda a stąd uzyskują je jedynie bardzo nieliczne dusze. Po szczegóły "nieba" patrz punkt #J2.1 poniżej.

(2) Ponownie odesłanie danej duszy do odbycia jeszcze jednego życia fizycznego (tzw. "reinkarnacji") na Ziemi. Jest to los większości dusz, które w poprzednim życiu fizycznym wykazały poprawę w poziomie swojej doskonałości. Że owa reinkarnacja wielu ludzi faktycznie ma miejsce i że jest opisana nawet w Biblii (chociaż np. dzisiejszy kościół chrześcijański wcale jej nie włączył do swoich nauk), dokumentuje punkt #C4 na stronie internetowej biblia.htm - o Biblii autoryzowanej przez samego Boga.

(3) Przechowanie duszy do przyszłych czasów i przyszłych decyzji, jednak bez powołania do życia pośmiertnego. Co do dalszych losów części dusz ludzkich, Bóg nie stara się zadecydować już obecnie. Przechowuje je więc w ich aktualnym stanie, jednak ich nie ożywia (tj. nie uruchamia zawartego w nich "programu życia pośmiertnego"). Rodzaj "snu" pozbawionego myśli i uczuć, który owe dusze doświadczają, jest opisany w bibilijnej "Księdze Koheleta czyli Eklezjastesa" 9:3-6.

(4) Wydeletowanie (tzw. "druga śmierć") dusz które nie budzą już żadnej nadziei na poprawę i udoskonalenie. Niektóre dusze nie budzą w Bogu już nadziei na przyszłość. Dlatego są one odsyłane do "piekła" gdzie ich zapisy i programy podlegają wydeletowaniu. Opisy tego "piekła" podane są w punkcie #J2.2 poniżej.

Co Biblia stwierdza na temat warunku pod jakim nasz "program życia pośmiertnego" będzie jednak uruchomiony po naszej śmierci fizycznej:

W Biblii autoryzowanej przez samego Boga zawarte są raczej jednoznaczne i jasne informacje, w jakich warunkach nasz "program życia pośmiertnego" będzie w nas uruchomiony po naszej śmierci fizycznej. Informacje te znajdziemy w bibilijnej "Księdze Ezechiela" 18:4, cytuję: "Oto życie wszystkich dusz jest moje: tak dusza ojca, jak dusza syna. Umrze tylko ta dusza która zgrzeszyła." (KJV).

Tłumacząc powyższe na dzisiejszy język naukowy, Bóg decyduje czy "dusze" będą odczuwały że "żyją", czy też zwyczajnie "umrą" i wszystko dla nich się skończy na zawsze. Co zaś Bóg zadecyduje o danej duszy zależy to od tego jak Bóg ją osądzi, m.in. na bazie tego jak moralne życie osoba z daną duszą wiodła. U osób które prowadzą niemoralne życie, czyli które grzeszą, ich dusza NIE zostanie "ożywiona", stąd ich śmierć będzie ostateczna i na zawsze.

Warto odnotować, że w dalszych wersetach cytowanej powyżej bibilijnej "Księgi Ezechiela", Bóg dokładnie definiuje jak powinniśmy postępować aby nasze życie było kontynuowane po śmierci fizycznej.

Niebo:

Pod nazwą "niebo" typowo rozumie się miejsce do którego kierowane są dusze ludzi którzy żyli zgodnie w wymogami Boga. Folklor religijny twierdzi, że pobyt w niebie jest jednym pasmem przyjemności. Jednak informacje które docierają do nas na temat faktycznego nieba, ujawniają że wprawdzie jest to miejsce w którym nikt nie musi się troszczyć o dach nad głową ani o jedzenie, zaś każdy czyni to co tylko zechce, jednak w którym dusze wcale nie są "rozpieszczane" ani nie "pławią się" w przyjemnościach.

Niebo faktycznie istnieje. Wszakże pod różnymi nazwami referuje do niego Biblia i to aż w wielu odmiennych miejscach. Niezależnie od Biblii, istnienie nieba potwierdza też Koncept Dipolarnej Grawitacji. Wszakże zgodnie z owym konceptem, istnieje tzw. "świat wirtualny" który zamieszkuje sam Bóg. Te więc z dusz ludzkich, w których Bóg uruchomi ich "program zycia pośmiertelnego" będą współzamieszkiwać z Bogiem ów "świat witrualny". Będą więc "żyły" tam gdzie rezyduje Bóg - czyli w "niebie".

Koncept Dipolarnej Grawitacji przyrównuje "niebo" do określonego systemu operacyjnego i do określonej konfiguracji software panujących w dzisiejszym komputerze. Zgodnie też z analizami tego konceptu, aby uprzyjemnić pobyt w niebie dla dusz o wielu odmiennych światopoglądach, Bóg zapewne przygotował aż cały szereg softwarowych wersji nieba. W każdej z tych wersji softwarowego nieba dusze spędzają zapewne swój czas na odmienne sposoby. Przykładowo, w "niebie chrześcijaństwa" dusze zapewne oddają się głównie działaniom kulturalnym - np. śpiewają, komponują nowe melodie, fomują kompozycje artystyczne, kultywyją życie towarzyskie spędzając czas razem i dyskutując o czasach spędzonych w ciałach fizycznych, itp. Z kolei w "niebie totalizmu" dusze będą zapewne współuczestniczyły z Bogiem w gromadzeniu i poszerzaniu nowej wiedzy oraz w udoskonalaniu świata fizycznego. Przykładowo, dusze będą tam projektowały nowe organizmy żywe - takie jak nieistniejące wcześniej i spektakularnie wyglądające ptaki albo rośliny o zupełnie nowych cechach użytkowych i leczniczych, albo też będą projektowały następne skamieniałe zwierzęta i następne tajemnice natury podsuwane potem przez Boga ludzkim badaczon do odkrycia i do zainspirowania ich dalszych badań. Fakt istnienia wielu wersji nieba potwierdza zresztą sama Biblia. Wszakże w oryginalnych tekstach pisze ona o "niebach" (w liczbie mnogiej), a nie o pojedyńczym "niebie". Ponadto w "Drugim liście do Koryntian" 12:2, Biblia wprost mówi o "trzecim niebie" - cytuję: "Znam człowieka w Chrystusie, który ... został porwany aż do trzeciego nieba". Obecnie zapewne jest już nawet więcej niż trzy wersje nieba. Wszakże w życiu potocznym niektórzy referują już do "bycia w siódmym niebie".

Piekło:

Biblia definiuje "piekło" jako miejsce w którym z rozkazu Boga następuje uśmiercanie (czyli "niszczenie") dusz. O funkcji "piekła" właśnie jako "miejsca uśmiercania dusz" świadczą m.in. następujące wersety zawarte w Biblii:
"Ewangelia według św. Mateusza" 10:28, cytuję: "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle." Ten werset informuje, że piekło w rzeczywistości jest lokacją w "świecie wirtualnym" w której następuje "uśmiercanie" duszy.
"Apokalipsa św. Jana" 20:14, cytuję: "To jest śmierć druga - jezioro ognia." Definiuje więc on "piekło" jako "drugą śmierć", czyli jako "śmierć duszy" ("pierwsza śmierć" jest wszakże śmiercią "ciała").
Biblia zdradza też nam gdzie piekło jest zlokalizowane. Niewielka referencja do jego lokalizacji zawarte jest m.in. w "Ewangelii według św. Mateusza" 8:12, cytuję: "A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz - w ciemność, tam gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów." Z wesetu tego wynika, że piekło znajduje się na granicy fizycznego wszechświata, czyli na zewnętrznej powierzchni (albo na końcu) owej gigantycznej kropli przeciw-materii opisanej w punkcie #B1 strony evolution_pl.htm.

Powyższe informacje o "piekle" wywodzące się z Biblii są potwierdzane przez Koncept Dipolarnej Grawitacji. Mianowicie, koncept ten informuje, że jeśli istnieje jakiś zbiór samoświadomych istot, w zbiorze tym zawsze znajdą się też istoty które staną w opozycji do swego przywódcy. Przywódca ten musi więc mieć do swojej dyspozycji jakiś instrument którym będzie on łamał ową opozycję. W przypadku rządów i ludzi instrumentem tym zawsze były najróżniejsze formy karania, takie jak wyroki śmierci, zsyłki na Syberię lub na Antypody (np. do Australii), przymusowe roboty, więzienia, itp. Natomiast w przypadku Boga i istot duchowych jest to właśnie "piekło". Niestety, istot duchowych NIE daje się torturować czy zsyłać na roboty. Dlatego w "piekle" są one "deletowane" (tj. "uśmiercane").

Deletowanie ("uśmiercanie") samoświadomych programów istot duchowych rezydujących w "świecie wirtualnym" wcale NIE jest takie proste. Dlatego dla zrealizowania tego uśmiercania Bóg wykorzystuje wysoce niszczycielskie warunki jakie istnieją na samej powierzchni owej "gigantycznej kropli przeciw-materii" która reprezentuje cały przeciw-świat. Naukowcy takie warunki nazywają "warunkami brzegowymi". W przypadku "świata wirtualnego" owe "warunki brzegowe" powodują niszczenie samoświadomych programów istot duchowych które dostaną się w obszar ich działania. Dlatego jeśli Bog zamierza wydeletować ("uśmiercić") jakąś istotę duchową, wówczas po prostu wysyła ją właśnie do obszaru działania owych "warunków brzegowych", czyli właśnie do "piekła" - znaczy dokładnie tam gdzie Biblia umiejscawia "piekło".

Upadłe anioły:

Zgodnie z Biblią i z powszechnymi wierzeniami, w bardzo dawnych czasach niezależnie od Boga w "niebie" mieszkała spora liczba podobnych do Boga "istot duchowych". Niektóre z owych istot Bóg używał nawet w roli swoich pomocników, nazywając je "aniołami". Owe istoty duchowe najprawdopodobniej wyewoluowały się w przeciw-materii równocześnie z Bogiem - tak jak to opisane zostało w punkcie #B1 strony evolution_pl.htm, a także w punkcie #I2 strony dipolar_gravity_pl.htm. Niestety, owe inne niż Bóg istoty duchowe zaczęły z czasem wyznawać poglądy odmienne od Boga. Stąd Bóg zmuszony był odesłać je do "piekła". W Biblii i folklorze owe odesłane do piekła istoty duchowe znane są pod nazwą "upadłych aniołów".

Problem z "upadłymi aniołami" polega na tym, że powszechnie uważa się iż są one jakby "załogantami piekła". Znaczy, jakby rezydują one w "piekle" i zabezpieczają codzienne funkcjonowanie tego miejsca niszczenia dusz. Tymczasem Koncept Dipolarnej Grawitacji oraz Biblia wyraźnie stwierdzają, że "piekło" jest rodzajem jakby "pieca krematorskiego" jaki deletuje ("uśmierca") każdą istotę duchową jaka w nim się znajdzie. Praktycznie więc wysłanie "upadłych aniołów" do "piekła" oznacza, że zostały one tam wydeletowane ("uśmiercone") i od owego czasu one już NIE istnieją.

Jak się okazało, Bóg jednak potrzebuje istoty o złych intencjach - czyli takie jakimi były owe "upadłe anioły". Wszakże za pomocą takich "szatańskich istot" Bóg karze zarówno indywidualnych ludzi jak i całe narody. Dlatego w miejsce zniszczonych ("uśmierconych") "upadłych aniołów" Bóg powtarzalnie stwarza tymczasowo (tj. "symuluje") odmienne istoty zwane "diabłami". "Diabły" wykazują posiadanie dokładnie takich samych cech jak miały owe dawno już zniszczone "upadłe anioły". Jednak jednocześnie "diabły" NIE są w stanie przeciwstawiać się już Bogu, bowiem są one tymczasowo stwarzane ("symulowane") właśnie przez Boga. Więcej na temat owych "diabłów" tymczasowo symulowanych przez samego Boga wyjaśnia punkt #F7 na stronie evil_pl.htm, oraz punkt #D2 na stronie ufo_pl.htm.

Wieczna męka:

W życiu potocznym, w religiach, a także w szeregu odmiennych tłumaczeń Biblii opisywany jest szczególny stan wiecznie trwającej kary i wieczystej nieszczęśliwości, który nazywany jest za pomocą kilku wyrażeń w rodzaju "wiecznej męki", "wiecznego piekła", "wiecznego potępienia", itp. Z powodu nieznajomości faktycznej roli "piekła" wyjaśnionej dopiero treścią teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, dotychczas ludzie utożsamiali owe wyrażenia z losem jaki spotyka dusze ludzkie po wrzuceniu do piekła. Tymczasem badania skompletowane w ramach Konceptu Dipolarnej Grawitacji oraz filozofii totalizmu ujawniły, że faktycznie owe wyrażenia referują do mizernego losu jaki czeka na ciągle żywych ludzi, jeśli ludzie ci będą wyznawali rodzaj wysoce niszczycielskiej filozofii zwanej "pasożytnictwem", a jednocześnie ludzie ci zaczną przedłużać swoje życie w nieskończoność poprzez powtarzalne cofanie się w czasie do lat swojej młodości. Kiedy bowiem ludzie do głębi niemoralni zaczną wydłużać swoje życie w nieskończoność z pomocą wehikułów czasu, uzyskując w ten sposób tzw. "uwięzioną nieśmiertelność", wówczas ich życie nabiera właśnie charakteru "wieczystego potępienia". Opis takiego "wieczystego potępienia" ciągle żyjących ludzi zawiera punkt #H3 strony god_pl.htm - o naukowych odpowiedziach świeckiej filozofii totalizmu na podstawowe pytania o Bogu, punkt #H3 strony immortality_pl.htm - o życiu bez końca uzyskanym poprzez powtarzalne cofanie się w czasie do lat swojej młodości, oraz punkt #D8 strony timevehicle_pl.htm - o czasie, cofaniu czasu do tyłu, oraz o wehikułach czasu.

Jako przykład zawartego w Biblii referowania do "wiecznej męki" rozumianej właśnie jako rodzaj wysoce nieprzyjemnego życia prowadzonego zgodnie z filozofią pasożytnictwa, warto wskazać werset z "Ewangelii według św. Mateusza" 25:46, cytuję: "I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego". O tym że chodzi tutaj właśnie o ludzi wyznających filozofię pasożytnictwa świadczą dwa fakty wyjaśnione tam w poprzednich wersetach. Pierwszy z nich, zawarty w "Ewangelii według św. Mateusza" 25:42-43, stwierdza cytuję: "Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić, byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedzieliście Mnie". Powyższe zaś opisuje typowe zachowanie ludzi wyznających filozofię pasożytnictwa. Drugim faktem jest przyrównanie losu owych ludzi skazanych na "wieczną mękę" do losu diabłów - patrz "Ewangelia według św. Mateusza" 25:41, cytuję: "Idźcie precz ode Mnie, przekłęci, w piekło przygotowane diabłu i jego aniołom!" Jak zaś wyjaśniono to w punktach #E1 i #E2 strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi, w innym miejscu Biblia stwierdza że diabły są to celowo stworzone przez Boga istoty równie fizyczne jak ludzie, które praktykują filozofię pasożytnictwa.

Limbo:


Nazwa "Limbo" przyporządkowana została w średniowiecznym kościele katolickim do hipotetycznego miejsca na granicy piekła, do którego wrzucane są dusze niechrzczonych dzieci. Tradycja tego miejsca przetrwała do dzisiejszych czasów. Dopiero w dniu 21 kwietnia 2007 roku świat się dowiedział z licznych artykułów w gazetach, że owo miejsce ("Limbo") zostało wcześniej już zniesione przez papieża. Artykuły na temat owego zniesienia "Limbo" do dzisiaj można odszukać w Internecie pod słowami kluczowymi Limbo, Papież. Przykładowo, w marcu 2009 roku jeden z takich artykułów ciągle był dostępny pod adresem news.com.au/dailytelegraph/story/0,22049,21595208-5001028,00.html.

Limbo jest wymysłem ludzkim. Biblia NIC nie zawiera na jego temat. Najwyraźniej ktoś wprowadził je w średniowieczu dla uzyskania jakichś celów politycznych. Skąd faktycznie wzięła się idea Limbo wyjaśniają to dokładniej dzisiejsze badania UFO. Wielu ludzi uprowadzonych do UFO raportuje bowiem, że na statkach UFO widziało ogromne hale całe wypełnione dużymi szklanymi próbówkami, w których UFOnauci chodowali dzieci ludzkie. Dzieci te pływały w owych próbówkach niemal bez ruchu, właśnie tak jak objaśnia to religijna idea "Limbo". Przykład raportu osoby uprowadzonej do UFO, która widziała w UFO właśnie taką ogromną halę pełną próbówek z ludzkimi płodami, przytoczony jest w "załączniku Z" do monografii [2p] (patrz tam akapit N-92). Z kolei komentarz do "Limbo" (referowanego w owym raporcie pod nazwą "baby business"), zawarty jest w punkcie 4 z podrozdziału V5.1 w tomie 16 monografii [1/4].

W dzisiejszych czasach wielu ludzi się dziwi dlaczego obecny papież, Benedykt XVI, w dniu 4 października 2006 roku zarządził że "Limbo" zostaje skasowane. Powodem ich zdziwienia jest, że tak faktycznie to żaden człowiek, włączając w to papieża, nie posiadaja kompetencji aby zadecydować co ma istnieć a co nie ma istnieć w życiu pozagrobowym. Wszakże w zrozumieniu wielu ludzi, o tym jak owo życie pozagrobowe wygląda, decyduje sam Bóg a nie papież. Jeśli jednak ktoś zrozumie, że w owym usunięciu "Limbo" chodzi jedynie o wyeliminowanie z kościoła katolickiego kolejnej referencji do skrytej działalności okupacyjnej UFOnautów na Ziemi, wówczas owo niedawne posunięcie papieża przestaje już nas dziwić. Jedyny bowiem problem jaki w takim przypadku powinien nas nurtować, to z czyjej inicjatywny owo systematyczne eliminowanie z kościołów referencji do UFO faktycznie jest kontynuowane. Wszakże przed "Limbo" kościół katolicki wyeliminował już m.in. ołtarze - które swoim wyglądem naśladowały pulpity sterownicze pilotów w wehikułach UFO, a jeszcze wcześniej wyeliminował standardową konstrukcję kościołów - oryginalnie też zamodelowaną na wzór wnętrza wehikułów UFO.

Czy Bóg się czegoś "boi":

Istnieje wysoce interesujące pytanie, którego ludzie typowo sobie NIE zadają, a które jednak zadawać sobie powinni aby lepiej móc poznać Boga. Pytaniem tym jest "czy Bóg się czegoś Boi?" Oczywiście, aby móc odpowiedzieć na takie pytanie, najpierw musimy dokładniej zdecydować co w nim rozumiemy przez słowo "boi się". Wszakże "bać" się można na wiele sposobów. Przykładowo, inaczej "bać" się można np. śmierci. Inaczej zaś "bać" się można np. naszej krzykliwej sąsiadki która podnosi wrzask za każdym razem kiedy jej się coś nie spodoba, chociaż fizycznie nie byłaby w stanie uczynić nam żadnej krzywdy. Przeanalizujmy więc tutaj przypadek czy Bóg "boi się" czegoś w najłagodniejszym zrozumieniu tego słowa, tj. czy "boi się" w sposób do jakiego referuje np. chińskie przysłowie "kto raz był ukąszony przez węża, potem boi się nawet kawałka liny". Innymi słowy, czy "Bóg ma jakieś przykre doświadczenia z przeszłości, których będzie starał się już unikać w swojej przyszłości"?

Jak to wyjaśnione zostało w punkcie #B1 strony evolution_pl.htm, a także w punkcie #I2 strony dipolar_gravity_pl.htm, Bóg faktycznie miał raczej przykre doświadczenia w swojej przeszłości. Mianowicie, równocześnie i niezależnie od Boga, w inteligentnej przeciw-materii wyewoluowało się sporo innych istot duchowych podobnych do Boga. Ślady istnienia niektórych z nich daje się znaleźć nawet w Biblii pod nazwą "upadłych aniołów" - patrz punkt #J3.1 powyżej na niniejszej stronie. Bóg zmuszony był nawet aby istoty te zniszczyć. Owym czymś więc, czego najwyraźniej "Bóg się boi" nawet obecnie (w zdefiniowanym powyżej znaczeniu słowa "boi się"), jest więc powtórzenie tamtego przykrego dla Boga doświadczenia.

Fakt, że Bóg NIE chce już (czy "boi się") powtórzyć swoich przykrych przeżyć z koniecznością staczania walki i niszczenia niektórych samoświadomych istot duchowych, posiada poważne natępstwa dla ludzkich dusz. Powoduje bowiem że Bóg podjął daleko-idące i szczególnie ostre środki ostrożności w tym którym duszom pozwala stać się "istotami duchowymi" - znaczy którym pozwala "wejść do królestwa niebieskiego".

Aby uniknąć potencjalnej sytuacji, że kiedyś ponownie będzie musiał staczać walkę z jakąś istotą duchową, Bóg pozwala duszy człowieka stać się "istotą duchową" i zamieszkiwać razem z Bogiem w tym samym "świecie wirtualnym" tylko kiedy człowiek który nosi ową duszę udowodni ponad wszelką wątpliwość swoją lojalność i podporządkowanie się woli Boga. To właśnie z tego powodu Bóg nieustannie poddaje każdego człowieka coraz trudniejszym próbom i testom. (Owe próby i testy opisywane są na licznych stronach totalizmu, np. w punktach #C6 i #F4 strony god_pl.htm, w punkcie #D3 strony ufo_pl.htm, czy w punkcie #F1 strony evil_pl.htm.) To też aby testować lojalność ludzi wobec Boga oraz ich bezwzględne podporządkowanie się Jego woli, każdy człowiek jest nieustannie poddawany przykrym doświadczeniom, dla których zaistnienia Bóg zmuszony jest utrzymywać określony poziom niemoralności, zła i niesprawiedliwości w naszym świecie fizycznym.

Co więc należy czynić aby nasza dusza dostała się do "królestwa niebieskiego":

Niestety, z powodów opisanych powyżej, dostanie się do "królestwa niebieskiego" jest raczej trudne. Wszakże Bóg NIE zaryzykuje uczynienia z kogoś "istoty duchowej" współzamieszkującej ten sam co On świat i mogącej z upływem czasu stać się równie poteżną jak On sam, jeśli Bóg nie będzie absolutnie pewny że w owym kimś będzie miał absulutnie posłusznego, oddanego i lojalnego sprzymierzeńca oraz pomocnika. Jak też Biblia to stwierdza, zaś Koncept Dipolarnej Grawitacji to potwierdza, aby po naszej śmierci Bóg uruchmił "program życia pośmiertnego" zawarty w naszej duszy, w obecnym życiu fizycznym musimy wypełnić cały szereg ostrych warunków. Przykładowo, już w obecnym życiu fizycznym musimy udowodnić swoją bezwzględną lojalność wobec Boga, absolutne oddanie Bogu, nasze całkowite podporządkowanie się Jego woli, oraz naszą odpowiedzialność i zdecydowanie w wypełnianiu wszystkich obowiązków które Bóg na nas nałożył. Udowodnienia tego dokonamy poprzez spełnienie wszystkich warunków które Bóg nam klarownie wyjaśnił w Biblii. Znaczy, już w obecnym życiu fizycznym musimy:

1. Wpracować dla siebie pewność istnienia Boga. Przykładowo, musimy znaleźć i uznać swoje własne dowody na istnienie Boga, podobne do dowodów opisanych na totaliztycznej stronie god_proof_pl.htm.
2. Akceptować Boga takim jakim Bóg naprawdę jest i z aprobatą przyjmować wszystko co Bóg czyni. Sporo ludzi odkrywa obecnie, że religie idealizują Boga. Prezentują one bowiem takiego Boga, jaki według opinii ojców owych religii byłby najkorzystniejszy dla wyznawców, a nie takiego jakim rzeczywisty Bóg naprawdę jest. To zaś sprowadza liczne niepożądane następstwa. Przykładowo, często prowadzi do buntów i do żalu do Boga u tych którzy odkryją, że ten wyidealizowany Bóg zbyt mocno im w czymś "przyłożył". Dlatego w naszej akceptacji Boga trzeba postępować tak jak nowocześni ludzie czynią to wobec swojego biologicznego ojca. Przykładowo, trzeba rozumieć że ojciec ten ma prawo do posiadania swojej własnej osobowości, charakteru, nawyków, metod działania, celów, stosunku do nas, itd. - które nam wcale nie muszą odpowiadać. Jednak jest on tym który dał nam życie, a także jedynym ojcem jakiego mamy. Dlatego bez względu na to jakim jest, ciągle należy mu się nasza miłość i szacunek.

W tym miejscu należy jednak odnotować, że aby rozumowo akceptować i aktywnie wspierać metody, działania, egzaminy, czy cechy Boga, najpierw musimy wszystkie je poznać i zrozumieć. To zaś nakłada na nas wymóg powiększania swej wiedzy poprzez badanie Boga, dociekanie celów Boga, poznawanie cech Boga, itp. Innymi słowy, jest to wymóg zrozumienia jakie są powody dla których Bóg dał nam życie fizyczne. Tylko bowiem poznawanie wszystkiego na temat Boga pozwala nam akceptować Boga takim jakim on naprawdę jest. Odnotuj, że przykładowo wszystko co jest czynione na totaliztycznych stronach internetowych, jest właśnie nieustannym badaniem i poznawaniem Boga. Natomiast to co czynią niektórzy dzisiejsi ateistyczni naukowcy, jest zwyczajnym odrzucaniem lub ignorowaniem Boga.

3. Zaakceptować i zdać, a także starać się zrozumieć, próby i egzaminy którym Bóg nas nieustannie poddaje. Znaczy, nie wolno nam np. wyrzekać się Boga tylko ponieważ NIE podobają nam się próby i egzaminy którym Bóg nas właśnie poddał. Każde też przykre doświadczenie życiowe powinniśmy traktować NIE jako okazja do osobistego rewanżu za "policzek" otrzymany od Boga, a własnie jako okazję aby zademonstrować Bogu zdanie kolejnej próby i egzaminu ze swojej lojalności i bezwzględnego podporządkowania się Bogu.

4. Udowodnić swoją przydatność Bogu poprzez sumienne i odpowiedzialne wypełnianie wszelkich obowiązków które Bóg na nas nałożył. Szczególnie zaś wypełnianie swego obowiązku poszukiwania i powiększania wiedzy, oraz swego obowiązku poznawania Boga.

5. Postępować w życiu zgodnie z wymaganiami jakie Bóg na nas nałożył w postaci tzw. "praw moralnych" Znaczy NIE wolno postępować niemoralnie, np. kłamać, kraść, oszukiwać, zabijać (za wyjątkiem kilku sytuacji, np. w tzw. "obronie własnej"), itp.

6. Aktywnie walczyć z niemoralnością, złem, niesprawiedliwością, itp., jakie wokół siebie widzimy. Jednym z testów jakiemu Bóg nas nieustannie poddaje jest "test na odwagę przeciwstawiania się niemoralności" jaką wokoło widzimy. Aby zdać ów test musimy aktywnie zwalczać i przeciwstawiać się wszystkiemu co jest sprzeczne z wymogami które Bóg nałożył na ludzi.

7. Wykazać trwałe nabycie cech osobowości i charakteru które Bóg życzy sobie aby każdy człowiek posiadł. Zarówno Biblia jak i Koncept Dipolarnej Grawitacji wyszczególniają cały szereg takich cech charakteru. Najważniejsze z nich obejmują m.in.: ochotnicze akceptowanie odpowiedzialności z wynik każdego działania w którym bierze się udział, brak pasywności - czyli aktywne podjemowanie działań w każdej sytuacji i czynienie wówczas tego co my sami byśmy spodziewali się od innych aby ci w tej sytuacji to uczynili gdybyśmy z nimi zamienili się rolami, upór w osiąganiu swych celów, moralność, życzliwość, pokojowość, itp.



Liczba zabezpieczeń którymi Bóg blokuje dostęp niepowołanych dusz do "nieba":



Z powodów politycznych niektóre religie prezentują Boga jako uosobienie wybaczania. Przykładowo, wmawiają one ludziom że nawet najbardziej paskudne grzechy i osobowości Bóg jest gotów wybaczyć. Tymczasem jeśli rozważyć faktyczne działania Boga, wówczas się okazuje że Bóg zorganizował "niebo" które zamieszkuje, niemal jak rodzaj niezdobytej "fortecy". Z doświadczeń zaś wiemy, że jeśli ktoś starannie "fortyfikuje" swoją rezydencję, wówczas z całą pewnością NIE chce w niej widzieć niepowołanych gości.

Przypomnijmy sobie tutaj niektóre z metod "ufortyfikowania" nieba przez Boga. I tak, ludziom i wszelkim innym istotom fizycznym wolno jest żyć tylko w zupełnie odrębnym świecie fizycznym, z którego one same NIE są w stanie przejść do nieba bez zostania zaproszonym przez Boga. Ów świat fizyczny jest też tak uformowany przez Boga, że w każdej chwili może zostać zniszczony. Świat ten daje się więc porównać do jakby odrębnej "wyspy na pontonach", którą Bóg mieszkający na odległym kontynencie może w każdej chwili zdalnie zatopić - jeśli przebieg zdarzń na owej wyspie przestanie mu odpowiadać. Bóg posiada też absolutną kontrolę nad warunkami jakie panuję w świecie fizycznym. Bez przerwy też tak steruje owymi warunkami, aby każdego człowieka poddawać nieustannym testom i egzaminom, oraz aby kształtować jego osobowość jak tylko zechce. Każdego człowieka (i każdą istotę) ze świata fizycznego Bóg uczynił też śmiertelnym. Każdego może więc po śmierci osądzić i potraktować jak tylko zechce. Bóg zaprasza więc do swego nieba jedynie te nieliczne dusze które zdołały jednak wykształtować w sobie za życia wszelkie cechy jakie Bóg chce widzieć w istotach duchowych współzamieszkujących z nim owo niebo. Większosć zaś dusz po śmierci fizycznej wcale się już NIE budzi, a albo jest odsyłana (reinkarnowana) z powrotem na Ziemię dla dalszego doskonalenia swego charakteru, albo też jest deletowana (tj. uśmiercana).

Liczba i doskonałość zabezpieczeń które Bóg poczynił aby móc zapraszać do nieba tylko te nieliczne dusze które absolutnie wypełniają wszelkie Jego wymagania, mówi sama za siebie. Wszakże ostrzega nas ona aby NIE traktować lekceważąco Boskich egzaminów ani tego co Bóg klarownie nam wyłożył w autoryzowanej przez siebie Biblii.

Bóg zawarł z nami przymierze - dotrzymajmy więc naszej części warunków tego przymierza, a wówczas Bóg dotrzyma swojej części warunków:


Po stworzeniu ludzi Bóg zawarł z ludźmi rodzaj przymierza. Opisane ono zostało w Biblii. Przymierze to jest bardzo proste. Jeśli my (ludzie) dopełnimy wymogów które Bóg na nas nałożył, wówczas Bóg dotrzyma tego co nam obiecał. A obiecał nam wieczne życie w Jego "królestwie niebieskim". Znaczy Bóg nam obiecał, że jeśli wypełnimy Jego warunki (opisane w Biblii i streszczone w poprzednim punkcie) wówczas po śmierci On uruchomi nasz "program życia pośmiertnego" zawarty w naszej duszy. W wyniku tego uruchomienia będziemy dalej żyli jako "istoty duchowe" współzamieszkujące ten sam co Bóg "świat wirtualny". W naszym obecnym życiu fizycznym pamiętajmy więc o owym przymierzu i wypełniajmy naszą część jego warunków.

Konkluzja tej strony jest więc jednoznaczna. Każdy z nas ma nieśmiertelną duszę. Ze wszystkimi też ludźmi Bóg zawarł przymierze. Jeśli więc zawsze będziemy pamiętali o owym przymierzu i wypełnimy naszą część jego warunków (sprecyzowaną przez Boga w Biblii), wówczas Bóg wypełni też swoją część. W wyniku tego nasza dusza nigdy NIE umrze, a stanie się istotą duchową która będzie wspólzamieszkiwała niebo razem z Bogiem.


======================================================

ŹRÓDŁA:

http://newzealand.my...ul_proof_pl.htm
http://members.fortu...ul_proof_pl.htm
http://totalizm.20fr...ul_proof_pl.htm
http://totalism.50me...ul_proof_pl.htm
http://chi.maroc.to/soul_proof_pl.htm
http://propulsion.25...ul_proof_pl.htm
http://pigs.20megsfr...ul_proof_pl.htm
http://mozajski.free...ul_proof_pl.htm
http://prism.20fr.co...ul_proof_pl.htm
  • -1

  #2 pazuzu

pazuzu
  • Użytkownik+
  • Postów: 755
  • Tematów: 6
  • PłećMężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano 24.04.2009 - 15:26

zebranie do kupy opisu naturalnych zjawisk zupelnie nie zwiazanych z duchowoscia kilku sztuczek iluzjonistycznych oraz kompletnych bzdur i nazwanie tego naukowymi dowodami na istnienie duszy jest powaznym naduzyciem przez autora artykulu

aby nie wprowadzac forumowiczow w blad sugeruje edycje tytulu wpisu na bardziej pasujacy do jego zawartosci
  • 1

  #3 domenicus

domenicus
  • Użytkownik+
  • Postów: 402
  • Tematów: 12
  • PłećMężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano 24.04.2009 - 15:44

zebranie do kupy opisu naturalnych zjawisk zupelnie nie zwiazanych z duchowoscia kilku sztuczek iluzjonistycznych oraz kompletnych bzdur i nazwanie tego naukowymi dowodami na istnienie duszy jest powaznym naduzyciem przez autora artykulu

aby nie wprowadzac forumowiczow w blad sugeruje edycje tytulu wpisu na bardziej pasujacy do jego zawartosci


Witam,

Jakoś dziwnie zbieżnie, bardzo wielu przeciwników poglądów prof. Pająka pochodzi z Warszawy - no cóż, ale stara obserwacja mówi, że WarszaFka nigdy nie umiała niczego sama wymyślić, tylko łazić po salonach, zadzierać nosy, puszyć się - a tylko żerowali na pozostałych regionach Polski (słynne "cała polska buduje warszawę").

Ja pisałem, wycinałem ten tekst i redagowałem go prawie 2 godziny (wolny komputer + decyzje). Ciekawe ile czasu Panu zajęło zapoznanie się z tekstem. Może było tak: 1) nazwisko Pająk - płachta na byka, odrzucam odgórnie nawet gdyby tam była przenajświętsza prawda (no, bo Pająk), 2) przeglądnięcie kilku zdjęć, 3) komentarz - a raczej "komentarz".

W sumie - 5-7 minut, góra.

Które to zaprezentowane poglądy są NIE związane z duchowością i które to zjawiska są iluzjonistycznymi sztuczkami? Jeśli Pan dysponuje odpowiednimi funduszami, ja chętnie przygotuję jak najbardziej wiarygodne eksperymenty z chodzeniem po rozżarzonych węglach (nawet po tych przyczerniałych) i wspinanie się po ostrzach. Skoro to tylko sztuczki...

Swoją drogą, ten tekst jest dla tych, którzy poszukują prawdy, rozwiązań. Nie muszą się z nimi absolutnie zgadzać. Niech wymyślą coś lepszego. Ale prawdą też jest, że na siłę nikogo nie da się przekonać.

A sugerowanie, że temat jest zły tylko dlatego, że jest się przeciwnikiem kogoś/czegoś jest zupełnie nienaukowe i bardzo emocjonalne i uczuciowe. Uczucia zaś w dialogu mieszają z faktami przeważnie stare baby.

Nie zdziwiłbym się, gdyby w poprzednim wcieleniu był Pan starym zrzędliwym babsztylem, który na targu a to widział źdźbło u innych, a to jabłka niezbyt czerwone, a to garnki za wielkie, a to chleb zbyt wypieczony.

A sama ani sadu nie miała, ani chleba upiec nie umiała, ani lepszych garnków ulepić. Ot, Babula-Zrzędula :)

Z dużym przymrużeniem oka, Dominik

P.S. takich ludzi chyba należy omijać, bo przebywanie zbyt długo w takim towarzystwie później może się przerodzić w powiedzenie "z kim przestajesz, takim się stajesz"...
  • -1

  #4 pazuzu

pazuzu
  • Użytkownik+
  • Postów: 755
  • Tematów: 6
  • PłećMężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano 24.04.2009 - 16:05

faktycznie tekst jest dosc obszerny jednak czytam bardzo szybko i zapoznalem sie z nim w calosci
podtrzymuje to co napisalem w pierwszym wpisie iz wiekszosc z prezentowanych "naukowych" dowodow nimi nie jest i dlatego zasugerowalem zmiane tytulu wpisu ktora jest bledna

domenicus skad u ciebie tyle jadu nienawisci i pogardy dla drugiego czlowieka ? jak mozesz mnie oceniac tyko po tym ze mieszkam w warszawie ?!
  • -1

  #5 domenicus

domenicus
  • Użytkownik+
  • Postów: 402
  • Tematów: 12
  • PłećMężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano 24.04.2009 - 16:29

faktycznie tekst jest dosc obszerny jednak czytam bardzo szybko i zapoznalem sie z nim w calosci
podtrzymuje to co napisalem w pierwszym wpisie iz wiekszosc z prezentowanych "naukowych" dowodow nimi nie jest i dlatego zasugerowalem zmiane tytulu wpisu ktora jest bledna

domenicus skad u ciebie tyle jadu nienawisci i pogardy dla drugiego czlowieka ? jak mozesz mnie oceniac tyko po tym ze mieszkam w warszawie ?!


Witam,

Pazuzu skąd u Ciebie tyle jadu nienawiści i pogardy dla drugiego człowieka? Jak możesz oceniać teorie tylko po tym, że napisał je człowiek, którego nienawidzisz i znajdują się one w obszarze dziedzin, których nienawidzisz i nie chcesz uznać jako faktycznie istniejące.

Jak widać, słusznie posądzam, że kiedy trafia kosa na kamień, nagle kosa beczy i każe wycierać sobie smarki pod nosem : "proszę Pani, a on się bije".

Oczywiście nie może Pan wiedzieć, że bardzo szanuję wszystkich ludzi - jedynym wyjątkiem są ludzie, którzy ewidentnie wiedząc, że są w błędzie i wiedząc, że wyjście z błędu ujawniłoby to, że byli w błędzie, że oszukiwali ludzi, że dopuszczali się pseudonaukowego bestialstwa, że różnorakimi metodami zabraniali badać dziedziny, które zostały odrzucone przez oficjalny nurt - zakładają ludzkości niewidzialne kajdany. Takich tutaj też jest kilku a w internecie cała masa.

Dzisiaj nauka dobrnęła do punktu w którym już dłużej nie może oszukiwać ludzkości - w niemal każdej dziedzinie naukowcy doszli jednak do pewnej "ściany" która mówi, że jednak Bóg, dusza i przeciw-świat istneje (świat astralny) - więc teraz tak układają teorie, aby jednak nadal utrzymywać ludzi w ciemnocie. Będzie im coraz trudniej wyjaśniać wszechświat - jednocześnie utrzymując ludzkość w błędzie - ale nadal twardo stoją przy swoim - tych ludzi już nie szanuję - bo Oni nie szanują mnie, mojej i Twojej wolności do dokonywania badań nawet w najgłupszych dziedzinach.

Wielokrotnie historia pokazywała, że nawet "swoich" uciskali i wyśmiewali - a przecież tamci wcale nie zajmowali się ani ufo, ani niczym podobnym. Cóż dopiero mówić o duszy i duchowości.

Bądźmy tolerancyjni, ale autentycznie - wobec tych, których zasad i wiedzy nie uznajemy. Bo dzisiaj mamy taką fałszywą pseudodemokrację i pseudotolerancję: nie można rozmawiać o kwestii żydowskiej II wojny światowej, nie można nie tolerować homoseksualistów, za zaściankowe uważa się sprzeciw wobec aborcji i eutanazji.

Czyli tamto jest tolerancyjne - bo jest tolerancyjne wobec jednych - ale aby ci inni mogli tolerować - o, to już nie bardzo.

To samo jest w nauce. Albo jesteś pod ich "kloszem" - albo jesteś poza ortodoksyjnymi naukowcami. Albo-albo.

Uczestniczymy chcąc lub nie chcąc w wojnie pomiędzy prawdą a kłamstwem, dobrem a złem. To jest wojna. I leje się krew. Wielu zamordowano i wielu zniszczono oraz poniżono.

Sory-Batory - nie mam zamiaru przyglądać się, jak jakieś popierdułki ludzkości nadal robią co chcą z Nami (polityka, nauka, religie) zafałszowując i blokując prawdziwą wiedzę. I zgadzam się z tym, że popełniamy i popełnimy jeszcze wiele błędów w dochodzeniu do jakiejś określonej prawdy (która z kolei rozszerzy się na inną prawdę, którą też będzie trzeba badać).

Ja nie wiem, czy dr Pająk ma rację w tym co mówi. Wiem tylko, że na dzisiejszym etapie Jego teorie odpowiadają temu, co możemy zbadać. Po oporze przy upowszechnianiu tych poglądów można odczuć, że komuś się wdepnęło na odcisk.

Co jeszcze bardziej ciekawe: kiedy jacyś oszołomi innych dziedzin są faktycznymi oszołomami, np. skrajny Giertych, Michnik (skrajność drugiej strony), James Randi, von Daeniken czy ludzie faktycznie nieźle walnięci, a nawet psychicznie chorzy - wtedy zaprasza się ich do studio, nawet celem wyśmiania ich poglądów.

Teorie Jana Pająka znają wszyscy w Polsce badacze ufo, prowadzący programy. Jakoś nikt nigdy ani w Nowej Zelandii ani nigdzie go nie zaprosił - przecież, skoro nie ma racji, to można się z niego pośmiać w studiu, prawda? Może po prostu KTOŚ lub COŚ się obawia, że ludzie przyjrzeliby się bliżej Jego teoriom i stałyby się przedmiotem badań wielu niezależnych naukowców? Dałyby do myślenia?

Ale Palikota z wibratorem i małpeczkami można zapraszać?

Pan na mojej stronie zna moje prawdziwe imię i nazwisko oraz miejscowość - Jak Pan ma na imię? Jakie szkoły kończył, ile ma Pan lat? Czym się Pan zajmuje? Będzie mi miło.

Dominik Myrcik, Boronów
  • -1

  #6 pazuzu

pazuzu
  • Użytkownik+
  • Postów: 755
  • Tematów: 6
  • PłećMężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano 24.04.2009 - 17:01

Jak możesz oceniać teorie tylko po tym, że napisał je człowiek, którego nienawidzisz i znajdują się one w obszarze dziedzin, których nienawidzisz i nie chcesz uznać jako faktycznie istniejące.


juz zdecydowanie lepiej
faktycznie sa to tylko teorie i tak nalezy je nazywac
zamiast okreslenia "naukowe dowody" mozna bylo uzyc innych bardziej pasujacych okreslen np. teorie przemysenia czy tez argumenty i nie byloby zadnego problemu

zarzucanie mi nienawisci do czlowieka to jakas pomylka taka samam jak ocenianie mnie tylko po tym ze mieszkam w warszawie
teorie pana pajaka znam musze przyznac ze pewne ich elementy sa bardzo ciekawe intrygujace i skalniajace do refleksji i cieszy mnie ze tacy ludzie sa i publikuja swoje przemyslenia

nie moge sie jednak zgodzic na dosc powszechny na tym forum proceder dewaluowania nauki i wypracowywanych przez nia osiagniec
nazywanie wszystkiego co komu slina na jezyk przyniesie naukowymi dowodami zawsze bedzie budzila we mnie sprzeciw poniewaz wiem na czym polega praca naukowa odpowiednia metodologia badan i formulowanie wnioskow ktore mozna nazwac dowodami naukowymi

jeszcze raz powtorze ze przekonania i argumenty zawarte w tym artykule nie nosza nawet znamion naukowych dowodow i tylko o to mi chodzi

pozdrawiam i zycze wielu sukcesow w walce z uprzedzeniami rasizmem i z wielkimi jak mniemam kompleksami
  • 2

  #7 silence

silence
  • Użytkownik
  • Postów: 97
  • Tematów: 6
  • PłećMężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 24.04.2009 - 17:42

I znowu się nam szykuje impreza typu: czyje poglądy są lepsze? Domenicus przedstawił dość obszerny materiał, ciekawy... niestety "ostateczne" dowody chyba nie istnieją ;) Bynajmniej warto się temu przyjrzeć i przemyśleć, ale też wykazać się "mądrością" i pisać na temat.
Z niecierpliwością czekam da dalszy rozwój sytuacji, a najwięcej powinni do tego wnieść sceptycy, rzeczową i związaną bezpośrednio z tematem krytykę, pozostawiając na boku swoje "ego". Co by Domenicus nie napisał to od razu jest taka reakcja jakby komuś na d.... wrzód pękł :mrgreen: Przepraszam za moją pseudo-mądrość, ale przy takim podejściu do sprawy do do niczego nie dojdziemy(ale za to gady będą miały dobrą pożywkę ;) ). Weźmy po prostu konkretny "dowód" z wyżej przytoczonych i przedstawmy swoje argumenty za lub przeciw(konkretne i rzeczowe), bez gołosłowia :)
  • 0

  #8 domenicus

domenicus
  • Użytkownik+
  • Postów: 402
  • Tematów: 12
  • PłećMężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano 26.04.2009 - 19:12

pozdrawiam i zycze wielu sukcesow w walce z uprzedzeniami rasizmem i z wielkimi jak mniemam kompleksami


Bardzo dziękuję za życzenia. Tak, oczywiście, mam kompleksy ;) olbrzymie - nazywają się Ortodoksyjna Nauka, gdzie zgnilizną czuć już z Marsa ;).

Ja rozumiem, że broni Pan pewnych form dowodzenia naukowego. I to jest słuszne. Tyle, że pije Pan wodę znalezioną za pomocą różdżki radiestezyjnej, Pana przodkowie też wykopywali studnie za pomocą różdżki. Krzysztof Jackowski (jasnowidz) ma udokumentowane ponad 600 przypadków pomocy w znalezieniu ciała lub osoby.

Im nie potrzebna była żmudna metodologia dowodzenia, bo umarliby z pragnienia. Ważny był efekt końcowy. Gdybyśmy w każdej dziedzinie życia mieli prowadzić taką metodologię o jakiej Pan mówi (a która jest jak najbardziej słuszna w wypadku badań szczegółowych) - doskonale zdaje Pan sobie sprawę, że WIĘKSZOŚĆ wynalazków i postępu ludzkości miała CAŁKOWICIE inny charakter od naukowego - dopiero kolejnym krokiem były metodologie badawcze.

Jaskiniowiec tez nie pisał elaboratów o ostrości krzemienia i zrobieniu siekiery (późniejsze pokolenia), tylko to robił - a teorie to dorobiono później.

Dzisiaj wbrew pozorom jest to samo.

A z tymi warszawiakami to się Pan nie zna na żartach. Czasem całe wyrażenia traktuję jako żart i od inteligencji adwersarza zależy, czy to zobaczy. A Pan litanię o nienawiści. Naukowiec - i litanie? Ale ten świat wariuje ;) [to też był humorzaste].

Pozdrawiam
  • 0

  #9 r3vo

r3vo
  • Użytkownik+
  • Postów: 384
  • Tematów: 3
  • PłećMężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 28.04.2009 - 19:09

Ja rozumiem, że broni Pan pewnych form dowodzenia naukowego. I to jest słuszne. Tyle, że pije Pan wodę znalezioną za pomocą różdżki radiestezyjnej, Pana przodkowie też wykopywali studnie za pomocą różdżki. Krzysztof Jackowski (jasnowidz) ma udokumentowane ponad 600 przypadków pomocy w znalezieniu ciała lub osoby.

Im nie potrzebna była żmudna metodologia dowodzenia, bo umarliby z pragnienia. Ważny był efekt końcowy. Gdybyśmy w każdej dziedzinie życia mieli prowadzić taką metodologię o jakiej Pan mówi (a która jest jak najbardziej słuszna w wypadku badań szczegółowych) - doskonale zdaje Pan sobie sprawę, że WIĘKSZOŚĆ wynalazków i postępu ludzkości miała CAŁKOWICIE inny charakter od naukowego - dopiero kolejnym krokiem były metodologie badawcze.

Jaskiniowiec tez nie pisał elaboratów o ostrości krzemienia i zrobieniu siekiery (późniejsze pokolenia), tylko to robił - a teorie to dorobiono później.

Dzisiaj wbrew pozorom jest to samo.


troszeczke przesadzasz - za bardzo fantazjujesz i róźne elementy wrzucasz do jednego worka
tak jakbyś chciał powyższym przykładem udowodnić rację swoich poglądów - a mi na myśl przychodzą dwa przysłowia:
a) nie dla psa kiełbasa
oraz,
b) co wolno wojewodzie ...

chyba zrozumiesz
  • 0

  #10 kamyk

kamyk
  • Użytkownik
  • Postów: 28
  • Tematów: 1
  • PłećMężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 01.05.2009 - 01:37

Po przeczytaniu większości powyższego artykułu stwierdzam, że woła to wszystko o pomstę do nieba! Żeby mnie nikt źle nie zrozumiał - jestem zwolennikiem teorii istnienia duszy (czymkolwiek by nie była), jak również istnienia aury czy fotografii Kirlianowskiej. Jednak ten artykuł to zwykłe wypociny, rozumiem Domenicusie że namęczyłeś się przy redagowaniu tego artykułu, ale jak można to nazwać naukowymi dowodami jeśli już na samym początku podaje się jakąś co najmniej dziwną teorie (która według mnie jest obrazą zarówno dla religii jak i nauki), a potem dowodzi że dusza istnieje bo zgadza się to z tą teorią. Do tego "wpina" się w to cytaty z biblii i PARE naukowych badań, które faktycznie są bardzo istotne lecz wcale nie muszą dowodzić istnienia duszy. Cały tekst jest pełen absurdów i logicznych sprzeczności, choćby :

Oczywiście należy tutaj odnotować, że sam fakt iż dusze mogą się zamanifestować, jest jednym z licznych dowodów fizykalnych, że dusze faktycznie istnieją.


- A czy istnieje jakiś naukowy, niepodważalny dowód na to że dusze potrafią się manifestować ? No i chyba trudno by było to nazwać dowodem "fizykalnym" (czy może raczej fizycznym?)

istnienie aury dowodzi też istnienia duszy - i to na cały szereg sposobów. Przykładowo, już sam fakt że wszelkie organizmy żywe posiadają aurę - na przekór iż oficjalna nauka ludzka nie jest w stanie (ani nie chce) wytłumaczyć jej istnienia, też ma znaczenie dowodowe. Wszakże jeśli istnieje aura której oficjalna nauka nie chce ani nie jest w stanie zaakceptować, oznacza to że w podobny sposób istnieje też i dusza, której ta sama nauka też nie chce zaakceptować


- W jaki sposób aura może być DOWODEM na istnienie duszy? Czy aura nie może być powiedzmy tylko rodzajem energii uzależnionej od odczuć emocjonalnych człowieka? To żaden dowód i mówie to z całkowitym przekonaniem, na przekór temu iż więrze w dusze.

Znaczy, jest on inteligentny w swoim stanie naturalnym, posiada on pamięć, potrafi się sam uczyć, oraz sam utrzymuje się w nieustannym ruchu. [...] Niestety, przez większą część swego nieskończonego istnienie ów płynny komputer nie posiadał w sobie żadnego programu. Jako taki, nie był on zdolny do inteligentnego działania.


- Pomijając już sam fakt że porównywanie Boga do komputera jest co najmniej niemądre, to chyba mamy tu do czynienia z małym paradoksem.

Szczerze mówiąc to wierzchołek góry lodowej a mi już nie chce się wyszukiwać kolejnych nieścisłości. Po prostu cały ten artykuł nie ma nic wspólnego z naukowym podejściem więc nazywanie tego "dowodami" jest raczej nie na miejscu.

Kolejna moja uwaga jest już bardziej techniczna, skoro jak twierdzisz napociłeś się przy redagowaniu tego tekstu to mogłeś chociaż zadbać o to ażeby poprawnie podać odnośniki do innych stron. Jest to dla mnie o tyle istotne iż teoria umieszczona na początku jest raczej nie do strawienia w tej formie i miałem nadzieje że odnośniki do szerszego omówienia jej być może okazały by się nieco bardziej logiczne.

Podsumowując, nie chciałbym aby ktoś poczuł się urażony treścią tego postu, ale po prostu nie mogę się pozbyć uczucia że autor tekstów lekceważy inteligencję czytelników.
  • 2

  #11 Roberttt

Roberttt
  • Nowicjusz
  • Postów: 10
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 23.02.2011 - 18:08

Świadomość to nie mózg.

Mózg jest kwantowym odbiornikiem duchowej świadomości.
Teoria dualizmu interakcyjnego John Carew Eccles'a,
oraz kwantowa teoria świadomości Orch-OR
Rogera Penrose i Stuarta Hameroffa - są prawdziwe.
Neuronalna transmisja synaptyczna w mózgu
- nie tworzy świadomości ani naszych myśli.

Przeczytajcie i poznajcie prawdę:

http://radioamator.e...swiadomosc.html

lub wpiszcie w wyszukiwarkę: świadomość to nie mózg
  • 0

  #12 Anomaly

Anomaly
  • Użytkownik+
  • Postów: 329
  • Tematów: 19
  • PłećMężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano 18.03.2011 - 18:31

"Akceptować Boga takim jakim Bóg naprawdę jest i z aprobatą przyjmować wszystko co Bóg czyni".
Jakim cudem tak wspaniała i inteligentna istota mogłaby pragnąć abyśmy byli skrajnymi ignorantami i durniami?
Mam ogromną nadzieję, że Bóg istnieje, ale tego typu artykuły, mieszające w jednym garze Boga, UFO, reinkarnację i komputery (brakuje chyba tylko Atlantydy i podwodnych cywilizacji), niestety mnie nie przekonują. Szanuję pracę jaką ktoś włożył, ale najzwyczajniej to do mnie nie przemawia.
  • 0

  #13 Connor

Connor

    Better Call Saul!

  • Super Moderator
  • Postów: 1553
  • Tematów: 59
  • PłećMężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano 18.03.2011 - 18:41

Najpierw Bóg stworzył ludzi, wiedział że będą zabijać, napadać itd. (w końcu jest wszechwiedzący) ale mimo to nas stworzył, a potem ma pretensje i wysyła nas do piekła, gdzie niby cierpimy. I dochodzimy do kwestii Piekła i Diabła. Diabeł zbiera armię przeciwko Bogu i zapewne cieszy się gdy ktoś do niego trafia więc dlaczego miałby człowiek tam cierpieć? I dlaczego to Bóg steruje Piekłem, skoro należy ono do Diabła? Dlaczego Bóg popełnił błąd i stworzył Lucyfera, skoro wiedział, że ten mu się sprzeciwi i wprowadzi zło? Skoro jest wszechmogący, to dlaczego pozwala Diabłowi na istnienie i wprowadzania zła? Dlaczego najpierw daje nam wolną wolę a później ma pretensje, że nie zaakceptowaliśmy jego warunków? Dlaczego Bóg pozwala na śmierć, kataklizmy, zniszczenia, choroby, wypadki, skażenia, zniszczenia, wojny itp? Jeżeli nas kocha i jest miłosierny to dlaczego wysyła nas do Piekła? Dlaczego pozwala aby rodziły się chore dzieci? Dlaczego nie ukazał się nam ani razu jeżeli chce abyśmy żyli dla Niego i głosili Słowo Boże? Czy pozwalając na to, co opisałem parę zdań wyżej, jest idealny? Dlaczego, gdy się modlimy, nie dostajemy tego czego pragniemy najbardziej?
A tutaj napisałem tylko parę rzeczy na które ciężko znaleźć odpowiedź.

Wniosek jest jeden: Religii brakuje LOGIKI!

Użytkownik Fisher edytował ten post 18.03.2011 - 18:45




  #14 Anaheim

Anaheim
  • Użytkownik
  • Postów: 63
  • Tematów: 1
  • PłećMężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 18.03.2011 - 20:00

Stanowczo za dużo do czytania na kogoś kto pierwszy raz wchodzi do tego tematu, ale..

(...)
Wniosek jest jeden: Religii brakuje LOGIKI!


Jeżeli bierzesz Biblię na serio to tak jest :) Nie wiem w jakim konkretnie kierunku dyskusja tutaj brnie, ale to może być całkiem odrębny temat..
  • 0

  #15 Connor

Connor

    Better Call Saul!

  • Super Moderator
  • Postów: 1553
  • Tematów: 59
  • PłećMężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano 18.03.2011 - 20:05

Już nie raz słyszałem, żeby nie brać Biblii "na serio" (czyt. dosłownie) i nie biorę. A to co opisałem ni jak ma się do brania "na serio" (czyt. dosłownie) tylko do brania na logikę.

P.S. I jeżeli to dla Ciebie za dużo czytania, to nie czytaj i się nie wypowiadaj.

Użytkownik Fisher edytował ten post 18.03.2011 - 20:06





 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u